KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 listopad 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Co to są buddyjskie sutry?
2010.09.08 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Kiedy British Library mieściła się jeszcze w budynku British Museum, odwiedziłem tam wystawę buddyjskich sutr. Wtedy można było robić zdjęcia, teraz te same sutry można zobaczyć na stałej wystawie w British Library, ale już nie wolno fotografować. Mam więc trochę zdjęć starych rękopisów powstałych w średniowieczu w Indiach. Niektóre z nich to znane mi dobrze teksty, na przykład Sutra Serca, którą kiedyś w Japonii nauczyłem się prawie na pamięć. Było to wtedy, kiedy przez parę miesięcy mieszkałem w klasztorach zen.

W klasztorze zen pobudka jest przed świtem, o czwartej rano wszyscy muszą być już w zendo i medytować. Zaraz po medytacji, jeszcze na czczo, wszyscy gromadzą się w hondo, by przed figurą Buddy recytować sutry. Jest to najważniejszy rytuał dnia – rytmiczna recytacja w rytm uderzeń w drewnianą rybę i raz po raz w gong. W klasztorach zen rytuał ten trwa stosunkowo krótko, około godziny, recytowane są też raczej fragmenty sutr, a nie całe sutry. Wyjątkiem jest tak zwana Sutra Serca, która jest krótka i recytowana zawsze w całości. Jest to najważniejszy tekst buddyzmu zen, większość mnichów zna go na pamięć, a i ja brałem w tej ceremonii udział tyle razy, że prawie się go nauczyłem.

Co to jest ta Sutra Serca? I co to w ogóle są buddyjskie sutry?

Dwa i pół tysiąca lat temu po równinie nad Gangesem chodził książę Siddharta i głosił naukę, że każdy człowiek jest powołany do Przebudzenia, czyli dogłębnego zrozumienia rzeczywistości. Takie Przebudzenie w sanskrycie zwie się Bodhi, a sam książę Siddharta miał przydomek Buddha, co znaczy Przebudzony. Zyskał on jeszcze za życia wielu uczniów, a kiedy zmarł, pojawił się problem – jak zachować jego nauki dla potomności. Pismo nie było wówczas w Indiach w powszechnym użytku. Istotne teksty – w Indiach za takie uważano głównie teksty religijne, przede wszystkim Wedy – przekazywano z pokolenia na pokolenie, ucząc się ich na pamięć i grupowo recytując. Uczniowie Buddy postanowili tę samą metodę zastosować do nowej nauki. Zwołano wielki sobór w pobliżu miasta Radżagryha, by przypomnieć sobie wszystkie kazania Buddy i nadać im formę łatwą do zapamiętania. Najwięcej w pamięci utrwalił ukochany uczeń Buddy imieniem Ananda, który przez ostatnie lata życia nie odstępował mistrza ani na krok. Problem był w tym, że Ananda w owym czasie nie osiągnął jeszcze Przebudzenia, a pamięć bywa zawodna, dlatego autentyczność pamiętanych przez niego kazań musieli potwierdzić ci, którzy już Przebudzenie osiągnęli i wiedzieli, co Budda mógł powiedzieć. Na szczęście w Radżagryha było aż dziewięćdziesięciu dziewięciu Przebudzonych, a przewodził im główny uczeń Buddy imieniem Mahakaśiyapa.

W ten sposób powstały pierwsze sutry. Recytowane były regularnie grupowo, podobnie jak Wedy, tyle że nie w antycznym już wówczas języku wedyjskim, lecz w ówczesnym potocznym języku północnych Indii, zwanym pali. W I wieku naszej ery nowa nauka dotarła na Cejlon, gdzie ten język nie był zrozumiały, więc by ułatwić spamiętanie sutr, spisano je wszystkie na palmowych liściach. Co ciekawe – w języku dla Cejlończyków obcym. Dlaczego? No bo w I wieku naszej ery nie była to wcale taka nowa nauka, wśród jej wyznawców znajdowali się tradycjonaliści, którzy twierdzili, że do starych kilkusetletnich tekstów nie należy wprowadzać żadnych zmian. Bo autentyczna nauka to ta, której nie zmieniono.

Tak twierdzili tradycjonaliści, ale wcale nie dla wszystkich było to oczywiste. Inni
uważali, że przez kilkaset lat zmieniły się warunki, zmieniła się mentalność, zmienił się nawet język, że w nowych warunkach Budda głosiłby inne teksty i w innym języku. Przecież przed setkami lat też mówił w języku zrozumiałym dla otoczenia. Na początku naszej ery w północnych Indiach językiem warstw wykształconych, w tym i dworów królewskich, był sanskryt. Wtedy właśnie zaczęły powstawać sutry spisane w tym języku. Ale nie tylko język się zmienił. W tych nowych sutrach w dialogach między Buddą a jego uczniami biorą udział nieziemskie istoty zwane bodhisattwami (czyli dosłownie bojownikami o Przebudzenie). Taka właśnie jest Sutra Serca, gdzie na pytanie mnicha imieniem Śiaripura odpowiada nie Budda, ale siedzący obok bodhisattwa Avalokiteśwara (dosłownie Słuchający Płaczów Świata). Czy takie fantastyczne teksty można nazwać nauką Buddy?

A jakżeby inaczej? Istniał przecież precedens – na soborze w Radżagryha to przebudzeni redaktorzy orzekali, co Budda mógł powiedzieć. Kilkaset lat później podobni redaktorzy orzekli, co Budda powiedziałby w nowych warunkach.
My tego, oczywiście, tak nie widzimy, dla europejskich badaczy te sanskryckie sutry to nowa nauka powstała w późnej starożytności. Zwana jest ona zwykle buddyzmem Mahayany, czyli Wielkiego Wozu, w odróżnieniu od Theravady, czyli Nauki Starszych. Theravada rozpowszechniła się na Cejlonie, w Birmie i Syjamie, natomiast Mahayana w Azji Środkowej, Chinach i Tybecie, potem też w innych krajach Dalekiego Wschodu, w tym w Japonii. Mistrzowie Theravady wychodzili z założenia, że nauki Buddy nie należy zmieniać, a więc i tłumaczyć na inne języki, i że mnisi powinni się raczej uczyć języka pali. Mistrzowie Mahayany uważali, iż – przeciwnie – sutry należy tłumaczyć, by były zrozumiałe dla każdego. Tłumaczono więc je na irańskie języki Azji Środkowej, na tybetański i chiński. Podobno pierwsze tłumaczenia na chiński zrobił w II wieku naszej ery perski mnich znany pod chińskim imieniem An Shigao. Żyjący na przełomie IV i V wieku mnich Kumaradżiwa, pochodzący z pustynnej oazy na Szlaku Jedwabnym, był zatrudniony przez chińskiego cesarza specjalnie do tłumaczenia sutr. Wzdłuż Jedwabnego Szlaku kwitły w owym czasie buddyjskie klasztory, a w Afganistanie w skalnych urwiskach kuto największe na świecie posągi Buddy. Później te klasztory zostały opuszczone i dopiero w naszych czasach ponownie odkryte, łącznie z bibliotekami pełnymi sutr, świetnie zachowanych w pustynnym powietrzu. Wkrótce Chińczycy przejęli inicjatywę i z zapałem sami przekładali sutry. Niektórzy wyruszali do Indii specjalnie w poszukiwaniu nowych tekstów i z ich opisów podróży wiadomo, że w Indiach spisane sutry były raczej rzadkością, natomiast mnisi potrafili całe długie sutry wyrecytować z pamięci. Najwyraźniej zapisywania sutr nie uważano tam za działalność pierwszoplanową. Niewątpliwie średniowiecznych rękopisów indyjskich – przepisywanych na palmowych liściach, taki był bowiem w tym kraju standardowy materiał książek – zachowało się niewiele. Inaczej w Chinach, tam przepisywanie sutr było jednym z głównych elementów życia klasztornego. Wykształcił się nawet specjalny styl kaligrafii przeznaczony do ich przepisywania. A skoro tylko wynaleziono druk – sutry poszły pod prasę. W rezultacie w chińskim przekładzie zachowało się ich więcej niż w sanskryckim oryginale.

Sanskryckich wersji najwięcej jest głównie w Tybecie, gdzie sutry wprawdzie też tłumaczono, ale tybetańscy mnisi do dziś się uczą sanskrytu i potrafią czytać oryginały. W Japonii natomiast przepisywano sutry po chińsku, nie tłumaczono ich na japoński. Do dziś w japońskich klasztorach recytuje się sutry zapisane po chińsku, acz Japończycy wymawiają je na swój sposób, którego żaden Chińczyk by nie zrozumiał.

Europejscy badacze często traktują sutry jako wykład jakiejś filozofii. Trudno o większe nieporozumienie. Sutry bardzo często sobie zaprzeczają, głosząc w różnych miejscach tego samego tekstu tezy przeciwne, a nierzadko głoszą, że wszelkie poglądy należy porzucić. Recytowana głośno sutra ma sprowadzić umysł do stanu ułatwiającego osiągnięcie Przebudzenia, filozofia tu niepotrzebna. Jest to gatunek literacki przeznaczony do grupowej recytacji, co spowodowało rozwój specyficznych cech niespotykanych w innych formach literackich. Wszystkie sutry powstały w Indiach w czasach, kiedy nauka w tym kraju była nieodłączna od religii. Indyjska nauka późnej starożytności i wczesnego średniowiecza stała na bardzo wysokim poziomie, istniały wielkie uniwersytety – powstały w IV wieku uniwersytet w Nalandzie jest prawdopodobnie najstarszym uniwersytetem na świecie. Tyle że tamtejszych uczonych interesowało przede wszystkim to, jak doprowadzić umysł ludzki do stanu ułatwiającego Przebudzenie. Uczeni owi byli byddyjskimi mnichami, a ponieważ w buddyjskich klasztorach grupowa recytacja była normalną praktyką – tworzono teksty, które recytującego miały doprowadzić do takiego właśnie stanu. Stąd też te specyficzne cechy sutr, na przykład rytmiczne powtórzenia całych formuł przy niewielkiej zmianie treści, co powodowało rytm następujących po sobie znaczeń. Stąd też te przeciwstawne znaczenia fragmentów następujących bezpośrednio po sobie, co stanowi nierozwiązywalną zagadkę dla europejskich badaczy próbujących znaleźć w tym jakąś filozofię. Tak właśnie jak w Sutrze Serca, w której bodhisattwa Awalokiteśwara wylicza mnichowi Siaripurze wszystkie rzeczy, które są bez znaczenia, a obejmują one praktycznie wszystko, łącznie z Przebudzeniem, Buddą i, oczywiście, wszelkimi poglądami.

Dziś wydaje się tłumaczenia sutr na europejskie języki, więc można sobie to kupić w formacie książkowym, usiąść w fotelu przy kawie i przeanalizować. Tyle że sutry nie są tekstami przeznaczonymi do czytania przy kawie. Zawartość żołądka nie jest bez znaczenia dla recepcji tego rodzaju tekstów. To wcale nie przypadek, iż w klasztorach zen sutry są recytowane przed śniadaniem.

Włodzimierz Fenrych

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25020
Tak

20849
83%
Nie

4171
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport | | | | |
| | | |