KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Co dalej z multikulti?
2011.03.02 / Adam Dąbrowski
TAGI: czas na wyspie aktualności
Share |
Wielokulturowość zawiodła – przekonują coraz częściej europejscy politycy. Niedawno dołączył do nich brytyjski premier.

Jest tu dużo Polaków. Ale sklepy sprzedają też artykuły sprowadzone specjalnie dla Litwinów i Rosjan. Czasem kupują oni coś w koszernych piekarniach prowadzonych przez członków licznej tu społeczności żydowskiej. Jidysz miesza się z tureckim, w okolicy osiedliło się bowiem dużo przybyszów znad Bosforu. Restauracje nigeryjskie sąsiadują z knajpkami jamajskimi i chińskimi.

Londyńskie Hackney to najbardziej zróżnicowana i wielokulturowa dzielnica Londynu. – Dla mnie to mikrokosmos wielokulturowej Brytanii – pisze na swoim blogu lewicowa posłanka Dianne Abbot. Ale całkiem niedaleko, choć formalnie już poza granicami Hackney, stoi North London Mosque. Meczet, mieszczący się – o ironio! – przy ulicy św. Tomasza, jest uważany za centrum radykalnego islamu na Wyspach. Brytyjska wielokulturowość ma dwie twarze.

Merkel w piekle Dantego
Burza wokół multikulturalizmu nie zaczęła się od Camerona i jego głośnego przemówienia podczas monachijskiej konferencji w sprawie globalnego bezpieczeństwa. Pierwszy sygnał dała, w październiku minionego roku, kanclerz Niemiec Angela Merkel. – Społeczeństwo wielokulturowe zawiodło – ogłosiła Merkel członkom konserwatywnych młodzieżówek. I uderzyła w ton, który w dzisiejszej Europie może zaskakiwać: – Czujemy się przywiązani do chrześcijańskich wartości. Kto tego nie akceptuje, ten nie ma tutaj swojego miejsca – powiedziała pani kanclerz.

Mocno zabrzmiał głos sprzeciwu Władimira Kaminera, rosyjskiego pisarza, który od niemal dwudziestu lat mieszka w Berlinie. W tekście dla die tageszeitung oskarża on niemieckich polityków o hipokryzję. Pisze, że w czasach kryzysu najdonioślej słychać głos tych, którzy śnią o „społeczeństwie, które pozbyło się ludzi nieprzydatnych – nie wytwarzających wartości dodanej, a w dodatku dziwacznie się ubierających i kiepsko władających niemieckim”.

A przecież w lepszych czasach Niemcy robiły wszystko, by sprowadzić do siebie słabo opłacanych robotników z Turcji. Dopóki gospodarcze niebo nad Niemcami było bezchmurne, różnice kulturowe nie były jakoś przeszkodą. Może „dyskurs kulturowy” jest tylko przykrywką dla desperackiej polityki gospodarczej?

„Silni i słabi będą złączeni ze sobą już na zawsze. Kiedyś nadejdą jeszcze lepsze czasy i docenimy tę symbiozę. Dziś natomiast pojawiają się ludzie, którzy próbują zbuntować te grupy przeciwko sobie. (…) Powinni za to trafić do ósmego kręgu piekła Dantego i dołączyć do reszty fałszywych doradców. A może znajdziemy ich w dziewiątym – ze zdrajcami. Jest tam przecież ponuro i zimno. Lód skuwa wszystko, a żaden z potępionych nie podaje ręki drugiemu” – kończy swój emocjonalny tekst Kaminer.

Cameron na kruchym lodzie
„Gra w wykluczanie” nigdy nie kończy się dobrze. Nieprzypadkowo Cameron na każdym kroku podkreśla różnicę między islamem, a tym, co postrzega jako jego polityczne wynaturzenie. Brytyjski premier zdaje sobie sprawę, że stąpa po kruchym lodzie, a jeden nieuważny krok wciągnie pod wodę, gdzie czyhają upiory plemiennego nacjonalizmu i rasizmu. Niektórzy komentatorzy już złośliwie wytykali liderowi konserwatystów, że jego monachijskie przemówienie przypadło na ten sam dzień, w którym skrajnie prawicowa English Defence League zorganizowała wielką antyimigrancką demonstrację w Luton.

Ale mimo tych przytyków nawet oni przyznają, że Cameron nie gra, rzecz jasna, w jednej drużynie z bandą chuliganów i kiboli piłkarskich, która zamieniła ulice podlondyńskiej mieściny w arenę rytualnego pokazu jedności i prymitywnej siły.

Premier nie wzywa do wojny przeciwko sklepikarzom, u których rano kupujemy gazetę, czy ludziom, którzy co piątek chodzą do meczetu w Regent’s Park, by potem wybrać się na lody w jednej z pobliskich kawiarni. W Monachium Cameron mówił o „gettoizacji” kulturowej, do której – zdaniem niektórych – doprowadził dotychczasowy model wielokulturowości.

Multikulturalizm na nowo
Coraz częściej w Europie słychać następującą tezę: neutralność – a może jałowość – dotychczasowego modelu współistnienia kultur prowadzi do braku wzajemnego zainteresowania i alienacji mniejszości. Taka sytuacja to zło samo w sobie, a w dodatku tworzy ona podatny grunt dla ekstremizmów. Być może stąd bierze się popularność Abu Hamzy, imama związanego ze wspomnianym już North London Mosque. Od wielu lat – w samym środku jednego z najbardziej liberalnych miast świata – Hamza wzywa wiernych do kulturowego (i nie tylko) dżihadu.

Oto parę przykładów:
Zabicie niemuzułmanina, który z tobą walczy jest okay. Można powiedzieć, że i zabicie tego, który z tobą nie walczy też jest w porządku.

(Zamachy) nie mogą być nazywane „samobójstwem” (…). To poświęcenie, bo to jedyny sposób na zadanie ran wrogom islamu.

Nie idźcie do właściciela sklepu z winami, by namawiać go, by przestał go prowadzić i zamiast tego poszedł do meczetu. Upewnijcie się raczej, że człowiek, który wydał temu sklepowi pozwolenie na handel przestanie istnieć. Wykończcie go.


Liberalny paradoks
W swoim przemówieniu Cameron zwraca uwagę na pewien „liberalny paradoks”, jeden z wielkich tematów współczesnej teorii polityki. To pytanie o granice i stabilność wielkiego kompromisu, jakim jest liberalizm. Jak demokracja – najbardziej chwiejny ze wszystkich ustrojów – ma odnieść się do stronnictw, które otwarcie ją podważają? Jak dalece może posunąć się tolerancja dla społeczności nietolerancyjnych? Nienarzucanie danej wspólnocie „zachodnich wartości”, uszanowanie jej odmienności i specyficznej wrażliwości nierzadko jest szlachetnym i dojrzałym gestem. Ale co, gdy ta wspólnota łamie prawa kobiet? Czy uzasadnianie naszej bierności „niewtrącaniem się w inną kulturę” nie jest wtedy tylko marną wymówką?

Wielokulturowość nie jest po prostu doktryną polityczną. To nieusuwalna cecha naszych czasów. Nie zniknie, jeśli zamkniemy oczy, jak robią to niektórzy europejscy prawicowcy, marzący skrycie o powrocie do Edenu monokulturowości. Przez wiele lat dominujący model forsował rodzaj cywilizacyjnej doktryny nieingerencji. Poszczególne wspólnoty miały żyć obok siebie, a nie ze sobą. Filozof Chandran Kukathas zalecał nawet, by współczesne społeczeństwa przypominały „liberalny archipelag”, system luźno powiązanych, niezbyt sobą zainteresowanych, centrów kulturowych.

Ale czy płonące, emigranckie przedmieścia we Francji nie pokazują, że model potrzebuje korekty? Czy fakt, że zamachów na londyńskie metro dokonali wykształceni, nieźle sytuowani ludzie, a nie – jak głosi pewien nurt lewicowego redukcjonizmu – zdesperowane biedą ofiary bezdusznego kapitalizmu, nie pokazuje, że dzisiejszym społeczeństwom zglobalizowanej Europy potrzebna jest jednak solidniejsza podstawa kulturowa, zjednoczenie wokół jakiegoś minimum wartości liberalnych? Być może.

Pytanie: w jaki sposób stworzyć taką wielokulturową wspólnotę? Jak sprawić, by jej budowanie nie zmieniło się w skierowaną przeciwko Obcemu „grę w wykluczanie”? Dyskusja trwa. Cameron i Merkel otworzyli właśnie kolejny rozdział. A epilog przeczytają kiedyś mieszkańcy Hackney.

Adam Dąbrowski


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29444
Tak

24479
83%
Nie

4965
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | wkręty nierdzewne | kosmetyka gdańsk | transport ekogroszek Radlin | prasa krawędziowa
dietetyk rybnik | cyklinowanie bezpyłowe grodzisk mazowiecki | klasyfikacja gruntów śląskie | promieniowanie jonizujące Wodzisław Śląski | zakupy ze stylistą śląsk