KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 27 maj 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
FAWLEY COURT
PAN ZENOBIUSZ
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Od gwiazd do ziemskiego padołu i trochę nadziei po drodze…
2011.03.15 / Wojciech A. Sobczyński
TAGI: czas na wyspie takie czasy
Share |
W zakolu Tamizy, tak charakterystycznie widocznym dla każdego przybysza studiującego skomplikowaną mapę tego gigantycznego miasta, znajduje się obelisk wyznaczający dystans jednej mili od Pałacu Westminsterskiego, dawnej siedziby angielskich królów, a obecnie parlamentu.

Różne bywają stacje docelowe…


Obelisk stoi na St. George’s Circus, czyli na placu pod wezwaniem św. Jerzego, patrona Anglii. Stąd rozchodzą się gwiaździście drogi prowadzące do prawie wszystkich mostów związanych z historyczną zabudową Londynu. Do niedawna ten rejon miasta, choć centralnie położony, miał bardzo złą opinię – do tego stopnia, że szanujący się londyńczycy szyderczo żartowali, że potrzebny jest paszport, by przekroczyć granicę Tamizy przez most Waterloo. Ta niechęć ma swoje historyczne korzenie. Kiedyś był to teren bagienny, dokąd wywoziło się tony śmieci z dobrze prosperującego północnego brzegu rzeki. Na osuszonych terenach wypełnionych odpadkami stawiano fundamenty manufaktur, fabryk, a później elektrowni. Odwiedzający Londyn francuscy impresjoniści patrzyli na południowy brzeg Tamizy z okien hotelu Savoy. Dymiące kominy fabryk, parowce płynące po rzece, urządzenia portowe napędzane węglem stanowiły inspirację dla ich płócien. Dzisiaj te obrazy można podziwiać w jednym z takich dymiących miejsc, w byłej elektrowni, a obecnie muzeum sztuki współczesnej Tate Modern. Południowy brzeg Tamizy zmienił się radykalnie w ciągu ostatnich dwudziestu lat i proces ten jest nadal bardzo intensywny. Nowe domy mieszkalne, niebotyczne biurowce ze stali i szkła, hotele, sklepy i restauracje wyrastają jak przysłowiowe grzyby po deszczu. Motorem tych zmian jest parę miejsc związanych z emisją kultury nowej i dawnej.

Znajdują się tutaj: Southbank Centre z trzema salami koncertowymi, galeriami i czterema scenami teatralnymi, Narodowy Instytut Filmowy (NFT), siedziba stacji telewizyjnej ITV, kino IMax, Szekspirowski teatr Globe, wspomniana już Tate Modern oraz tuziny mniejszych i większych galerii sztuki. Listę zamyka katedra Southwark, wypełniająca się często nie tyle wiernymi, co słuchaczami muzyki klasycznej i wykładów, na przykład o nowej architekturze, literaturze lub sztuce. Tuż obok katedry znajduje się Borough Market, czyli tradycyjna hala targowa, w której dawniej handlowano ziemniakami, warzywami i mięsem, gdzie przyziemna praca wykonywana była przez lokalną ludność.

Ale nie teraz. Borough Market stał się modny zarówno dla sprzedawców, jak i klientów. Towar jest tam lepszy niż w niejednych delikatesach, a ceny proporcjonalne do jakości i nieprzystępne dla dawnych mieszkańców dzielnicy, których liczebność jest nadal znaczna. Opór i niezadowolenie tych ludzi przeradza się czasami w akty wandalizmu. W proteście przeciwko zmianom, dobrym czy złym, chcieliby wstrzymać czas i zmusić miasto do powrotu w przeszłość. Przykładem takiego protestu jest plac przy samym Obelisku, skolonizowany do niedawna przez bezdomnych, a obecnie opustoszały. Pozostał po nich jedynie wypalony autobus, rozbita przyczepa kempingowa i stosy śmieci. Trudno sobie wyobrazić większy kontrast do prosperującego brzegu rzeki, oddalonego tylko nieco ponad kilometr. Czarny piętrowiec, zagospodarowany przez bezdomnych jako schron przed surową angielską pogodą, wkrótce odbędzie swój ostatni, martwy kurs na złomowisko. A ludzkie złomowisko, które tak często nas otacza, nie dociera do nowoczesnych szklanych świątyń.



Na trzecim poziomie Tate Modern znajdują się galerie z dziełami sztuki, które poprzednio stanowiły główną atrakcję tzw. starej Tate (Tate Britain). Takie nazwiska jak Hans Arp, Max Ernst, Alberto Giacometti, Alexander Calder i wielu innych artystów XX wieku przyciągały tłumy z całego świata, wyrabiając w ten sposób zasłużoną rangę Tate jako przodującego muzeum sztuki współczesnej. Ja także, jako student i przybysz zza żelaznej kurtyny, fascynowałem się oglądaniem prac, które dotychczas znane mi były tylko z publikacji książkowych. Z przyjemnością oglądam po raz kolejny tę twórczość, która kiedyś kształtowała moje poglądy, a teraz wracam do niej jak pielgrzym, poszukujący odnowy i skutecznego lekarstwa na bolączki codziennego życia.

Tym razem magnesem przyciągającym zarówno mnie, jak i znaczny tłum zgromadzony na trzeciej kondygnacji Tate Modern jest obraz szczególny – widoczny z daleka na samym końcu amfilady sal w nowo mianowanym Pablo Picasso Room, w skrzydle pod nazwą Poezja i Sen. 7 marca dyrektor Tate Nicholas Serota oznajmił na konferencji prasowej, że obraz Picassa, udostępniony przez anonimowego prywatnego kolekcjonera, oglądać będzie można po raz pierwszy w Wielkiej Brytanii. Jest to dzieło ważne z wielu względów. Pochodzi z bardzo bujnego okresu w życiu artysty zarówno pod względem twórczym jak i osobistym. Nie będę opisywał historii i walorów tego oleju, bo informacja ta jest dostępna dla wszystkich w internecie, ale zachęcam czytelników „Nowego Czasu” do zobaczenia tego dzieła. Namalowany został w 1932 roku. Nosi tytuł Nue, feullie vertes et buste, co w luźnym tłumaczeniu znaczy Akt, zielone liście i popiersie (w tym przypadku rzeźba głowy). Obraz ten ma dodatkowy atrybut, wspomniany też w komunikacie prasowym, który wpisuje go w moje dzisiejsze rozważania na temat kontrastów i relacji społecznych w tym zakątku Londynu. Atrybutem tym jest jego rekordowa cena, wynosząca ponad sto milionów dolarów, uzyskana podczas niedawnej nowojorskiej aukcji. Czy cena ma cokolwiek wspólnego z tym obrazem? Oczywiście że nie. Jego kompozycja, kolor i intymność pokazania ciała nowej miłości w życiu artysty, jego nowej muzy i inspiracji, jest taka sama teraz jak i wtedy, kiedy Picasso zdejmował obraz ze sztalugi czekając, aż farba wyschnie i zapewne śpiesząc do następnego zadania. Czy rekordowa cena ma jakieś znaczenie dla ludzi schronionych przed zimowym wiatrem w starym wypalonym autobusie, mogę tylko spekulować. Za wypalonym autobusem widać coś innego, co już w XIX wieku inspirowało angielską myśl. Jest to piękny budynek w stylu Arts & Crafts, czyli luźno mówiąc, angielskiej secesji. Budynek byłej lokalnej biblioteki publicznej a obecnie przedszkole, ozdobiony jest charakterystycznymi motywami, mieszając czerwoną cegłę i jasny kamień. Architektoniczną całość zwieńcza alegoryczna rzeźba przedstawiająca nauczyciela i dzieci z wkomponowanym napisem The Truth (prawda).

Filantropia jest zakorzeniona w działaniach angielskiego społeczeństwa i jej XIX-wieczny rozkwit nie wygasł do dzisiaj. O trzysta metrów od wspomnianego Obelisku w stronę stacji metra Lambeth North, znajduje się taki ośrodek filantropii – Morley College. Tam, za stosunkowo niewielką opłatą, przybysze z Polski i wszystkich innych krajów mogą poprawić swój angielski, poznać inne języki, uzyskać uprawnienia zawodowe, poznać historię sztuki czy zaspokoić potrzebę filozofowania. Są tam kursy komputerowe, fotograficzne, muzyczne, nauka kaligrafii i praktyczne warsztaty grafiki artystycznej. Ale w Morley College spotykają się przede wszystkim ludzie, zmagający się jak my wszyscy z problemami codzienności i ten kontakt jest bezcenny. Rodzina Morley, świadoma potrzeb społecznych, w 1880 roku ufundowała ten instytut. Te same, jeśli nie większe potrzeby istnieją w naszych czasach, a anonimowy dobroczyńca, który udostępnił nam wszystkim obraz Picassa do podziwiania, zrobił to zapewne z podobnych, godnych pochwały pobudek.

Wojciech A. Sobczyński

Informacje o kursach w Morley College dostępne są na stronie internetowej: www.morleycollege.ac.uk/courses/

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 22488
Tak

18782
84%
Nie

3706
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport | | | | |
| | | |