KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 17 paĽdziernik 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Smithfields
2011.03.29 / Adam Dąbrowski
TAGI: podróże Londyn
Share |
Oto podróż na skraj City, do Smithfields. Poszukujemy śladów historii trzech budynków, które na stałe wpisały się w pejzaż miasta.

Smithfield Market


Tu najważniejszym miejscem jest Smithfield Market. Targ ten istnieje od 1174 roku. Początkowo ściągali tu przede wszystkim handlarze bydła. Najgorętszym dniem był zawsze ostatni poniedziałek przed Świętami. Jak notował w Olivierze Twiście Charles Dickens, nie było to najprzyjemniejsze miejsce pod słońcem. „Ziemia pokryta była grubą, prawie do kostek sięgającą warstwą gnoju i błota; w górze kłębiła się gęsta para, wznosząca się nieustannie z cuchnących zwierzęcych ciał i mieszająca się z mgłą, która zdawała się wisieć ponad domami, oparta o kominy”.

W 1852 roku władze postanowiły uporządkować nieco teren i przeniosły handlarzy bydłem na Islington. Sam targ uległ poważnym przemianom, tak, by bardziej pasował do reprezentacyjnej okolicy City. Teraz stał się królestwem rzeźników, przede wszystkim jednak, dzięki budynkom zaprojektowanym przez architekta Horacego Jonesa, zyskał nowy image. Wnętrze, pełne neogotyckich łuków i kopuł przypominało nieco katedrę. Katedra ta, zbudowana z żelaza i szkła, była jednak pomnikiem wystawionym rodzącej się wówczas nowoczesności. W następnym stuleciu pod targiem poprowadzono tory, którymi codzienne przybywały pociągi z dostawami. Dziś część tuneli wykorzystywana jest przez kolej podmiejską Thameslink. W 1958 w okolicy wybuchł pożar niszcząc niestety część budowli.

Targ funkcjonuje jednak do dziś i do dziś żyje własnym rytmem. Jego bramy otwierają się o trzeciej nad ranem, a tutejsze „godziny szczytu” zaczynają się między szóstą, a siódmą rano. To wtedy otwarte są wszystkie stoiska i panuje tu największy ruch. Rocznie przez tutejsze stoiska przechodzi 85 tys. ton mięsa. Warto odwiedzić jedną z wielu knajp otaczających targ. Jak można się domyślić, korzystają one z jego bliskości. Ich godziny otwarcia często są dostosowane do rytmu życia rzeźników, dlatego można tu coś wypić i zjeść o najbardziej nawet dziwacznych porach.

Do dziś nad Smithfields rozlega się dźwięk dzwonu z pobliskiego kościoła na ulicy Old Bailey. Obecnie wzywa on tylko mszę, ale kiedyś niósł też londyńczykom bardziej złowrogą wieść. Informował o kolejnej egzekucji w ponurym gmaszysku Newgate Prison.

Newgate Prison
Wszechobecne robactwo, przeludnione cele, rozkładające się zwłoki i ludzie jedzący ochłapy surowego mięsa – tak wyglądał pejzaż jednego z najbardziej przerażających więzień w Londynie. Newgate Prison powstało w XIII wieku, ale przeszło gruntowną przebudowę w XVIII wieku. Miało się stać częścią „nowego brytyjskiego systemu penitencjarnego”. Przez wiele lat to właśnie Newgate uważane było za najstraszniejsze ze wszystkich londyńskich więzień. Szerzące się tu choroby i wszechobecna wilgoć sprawiały, że ledwie jednej czwartej skazańców udawało się dożyć wykonanie wyroku śmierci przez powieszenie. Państwo zapewniało wprawdzie jedzenie, ale odmawiało finansowania ekwipunku kuchennego. Dlatego biedniejsi więźniowie musieli jeść surowe mięso.

Nawet tu panowały bowiem podziały klasowe. Za pieniądze można było sobie załatwić lepsze warunki odbywania kary, a co bardziej zasobni więźniowie mogli korzystać z niemal luksusowych cel. Było też ich stać na sprzedawane tu mydło czy świeczki. Na miejscu działał nawet bar, więc dodatkowe szylingi w kieszeni pomagały zapomnieć o szarym, codziennym losie.

Co ciekawe, nawet gdy wypełnił się czas wyroku, nie oznaczało to, że skazany mógł opuścić więzienie. W tym celu trzeba było uiścić specjalną opłatę. Przed poborcą podatkowym jej królewskiej mości nie ratowała nawet śmierć. Władze więzienia wydawały zwłoki tylko, jeśli wcześniej rodzina zmarłego zapłaciła.

Lista osób, które „odwiedziły” Newgate Prison jest imponująca. Siedział tu Thomas Moore, gdy przestał cieszyć się sympatią Henryka VIII (deficyt ciepłych uczuć był na tyle poważny, że Moore skończył na szubienicy). Trzymano tu seryjną morderczynię Catherine Wilson czy sławnego pirata Williama Kidda.

Nie brakowało rzecz jasna bohaterskich ucieczek. Albo quasi bohaterskich, tak jak w przypadku niejakiego Jacka Shepparda, któremu udało się opuścić więzienie w przebraniu kobiety. Spektakularna ucieczka nie zakończyła się jednak zbyt imponująco. Policjanci znaleźli pana Shepparda całkiem niedaleko – w jednym z barów przy Drury Lane. Mocno zaprawiony dżinem Sheppard pozwolił się odeskortować do więzienia. Powtórki z ucieczki już nie było i biedak skończył na szubienicy.

Przed murami więzienia stracili też życie pierwsi bojownicy o równouprawnienie czarnoskórych. Arthur Thistlewood i William Davidson mieli dość radykalny pomysł na zwrócenie uwagi na niesprawiedliwe traktowanie: chcieli zabić wszystkich członków brytyjskiego rządu. W dniu swej egzekucji Thistlewood nic nie robił sobie z powagi chwili. Na szubienicę wszedł zajadając pomarańczę.

Newgate Prison zapisało się również w historii walki o wolność słowa na Wyspach. Trochę czasu spędził tu założyciel Timesa John Walter. Była to kara za zniesławienie, jakiego miał się dopuścić na łamach swojej gazety w stosunku do księcia Yorku.
Dziś po Newgate Prison nie ma już śladu. Więzienie zburzono na początku XIX wieku. Teraz stoi tu Old Bailey – główny sąd karny.

St Bartholomew’s Hospital
Na szczęście w okolicy jest też zacniejsza instytucja: najstarszy do dziś działający szpital na Wyspach. Legenda głosi, że swoje istnienie zawdzięcza on … klaunowi. Trefniś Henryka I imieniem Rahere wybrał się kiedyś na pielgrzymkę do Rzymu. Po drodze zapadł jednak na malarię. Obiecał świętemu Bartłomiejowi, że jeżeli wyjdzie z tego żywy, przyczyni się do zbudowania na Wyspach poświęconego mu kościoła i przykościelnego szpitala. Błazen przeżył i ubłagał króla, by ten oddał mu skrawek ziemi, na którym wkrótce stanął szpital, który przetrwał do dziś. Nie straszna mu była XIV epidemia dżumy, wielki pożar z 1666 roku czy hitlerowskie bombardowania, które tak się dały we znaki pobliskiemu City.

W lata swojej świetności szpital wkroczył za czasów Henryka VIII, który wprowadził dodatkowy podatek, z którego budynek był utrzymywany. Z tego okresu pozostała imponująca brama wjazdowa. Główny plac został przebudowany w XVIII wieku przez architekta Jamesa Gibbsa. Większa część oryginalnego projektu zachowała się do dziś. Znajdują się tu również imponujące murale Williama Hogartha. Malarz namalował je za darmo w przypływie uczuć patriotycznych, gdy dowiedział się, że władze szpitala na serio rozważają powierzenie zdobienia ścian jednemu z włoskich artystów. Hogarth namalował Chrystusa leczącego chorych, wśród których znajdziemy między innymi niepełnosprawnych umysłowo, gruźlików i kaleki. Przy szpitalu, dziś ze względów ekonomicznych działającym już na nieco mniejszą skalę, znajdziemy muzeum dokumentujące zmieniające się przez stulecia sposoby leczenia pacjentów. Patrząc na niektóre co bardziej wymyślne narzędzia używane jeszcze w czasach wiktoriańskich nie sposób nie cieszyć się , że medycyna idzie do przodu.

Adam Dąbrowski

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24171
Tak

20098
83%
Nie

4073
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | pierścienie nierdzewne | biuro rachunkowe radlin | Kamlock couplings | psychoterapia Cieszyn
sprawy egzekucyjne wodzisław śląski | układanie podłogi warszawa | geodeta Rybnik | badania profilaktyczne Wodzisław Śląski | hoehenarbeit