KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 28 czerwiec 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
FAWLEY COURT
PAN ZENOBIUSZ
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Prawdy i mity wokół raportu MAK (4)
2011.03.29 / Kajetan Marzec
TAGI: takie czasy tragedia smoleńska
Share |
Czarne skrzynki z rozbitego pod Smoleńskiem polskiego samolotu Tu-154M wciąż są niedostępne dla polskich śledczych. Rosjanie nie wypowiedzieli się, kiedy je zwrócą, wypożyczą albo chociaż pozwolą je zbadać w Moskwie. – Nie mamy w tej sprawie żadnego stanowiska strony rosyjskiej – powiedział „Rzeczpospolitej” kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Polscy prokuratorzy już w dniu katastrofy, 10 kwietnia 2010 roku, wnioskowali o zwrot czarnych skrzynek. Prośbę ponawiali, stawiając coraz skromniejsze żądania. We wniosku o pomoc prawną z czerwca 2010 roku prosili już tylko o wypożyczenie skrzynek na 60 dni, a gdyby to było problemem – o udostępnienie ich do badań naszym specjalistom. Ostatni wniosek wysłali w styczniu. Rosjanie nie odpowiedzieli. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, w połowie marca prokurator generalny Andrzej Seremet interweniował w tej sprawie u Aleksandra Zwiagincewa, zastępcy prokuratora generalnego Rosji. Ten odpowiedział wymijająco, pomimo tego że zgodnie z załącznikiem 13 Konwencji Chicagowskiej wrak samolotu i czarne skrzynki powinny wrócić do Polski najpóźniej po opublikowaniu raportu końcowego, a więc w połowie stycznia br.

222 punkty i prośby o pomoc prawną
– 169 odrzuconych i zignorowanych

Zgodnie z załącznikiem 13 Konwencji Chicagowskiej, którą przyjęto badając katastrofę, polska strona miała 60 dni na opracowanie uwag do raportu końcowego komisji MAK. Polska komisja stworzyła 148-stronicowy dokument, który w dużym stopniu pokazuje, jak niedoskonały, a w wielu miejscach wręcz niezgodny z faktami jest raport komisji MAK. Strona polska, za pośrednictwem akredytowanego przedstawiciela Rzeczypospolitej Polskiej, w celu realizacji uprawnień wynikających z punktu 5.25 załącznika 13, skierowała do strony rosyjskiej kilkanaście wniosków, w których była prośba o zrealizowanie 222 punktów dotyczących uzyskania dokumentów i informacji związanych z katastrofą. Z tych 222 punktów tylko 34 zostały zrealizowane w pełni. Strona rosyjska odmówiła lub zignorowała prośbę o informację lub dokumenty aż w 169 przypadkach z 222 możliwych.

Do całkowicie zignorowanych lub odmownych można zaliczyć między innymi odmowę przez Rosjan takich informacji i dokumentów jak dokument określający minimalne warunki do lądowania na lotnisku w Smoleńsku, zapis wideo zobrazowań radarowych na stanowisku kierownika systemu lądowania (podejścia Ił-76, Jak-40, Tu-154M) w dniu 10 kwietnia 2010 roku, dokumentacji fotograficznej miejsca zdarzenia, dokumentów uprawniających do pełnienia jednocześnie dwóch funkcji (kierownika lotów i kontrolera strefy bliższej), wyników wykonywanego po wypadku oblotu środków radiolokacyjnych i systemów na lotnisku Smoleńsk-Północny. Polska strona nie otrzymała również wyników przeprowadzonych ekspertyz technicznych szczątków samolotu oraz informacji na temat dwukrotnego nieudanego podejścia do lądowania Ił-76. Zignorowana została polska prośba i protest w sprawie niedopuszczenia polskich specjalistów do oblotu systemów lotniska i obserwacji wskazań radarów, informacji dotyczących pracy systemu radarowego RSP-6M2 w dniu 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku.

Nie uzyskano żadnych odpowiedzi dotyczących osób, którym meldował i przekazywał informację płk. Krasnokutskij oraz uprawnień zezwalających mu na wywieranie nacisku i zmianę decyzji kierownika lotów, który chciał odesłać polski samolot na lotnisko zapasowe.

Zignorowano także wielokrotnie wnioski o umożliwienie realizacji praw akredytowanego przedstawiciela RP i jego doradców wynikających z przepisów załącznika 13 do Konwencji Chicagowskiej. Nie podano także szczegółowych informacji dotyczących pogarszania się widzialności na skutek dymów z ognisk wokół lotniska. Zacytowano tylko wskazania meteorologa, który regularnie od godz. 4.00 UTC wskazywał na występowanie dymów. Nie otrzymano również żadnych dokumentów dotyczących akcji ratowniczo-gaśniczej.

Nie otrzymano żadnych materiałów dotyczących badań na występowanie ładunków wybuchowych. Nie otrzymano kompletnych protokołów sekcyjnych i innych badań ofiar katastrofy.

Niepotwierdzone analizy zamiast faktów
Po zapoznaniu się z raportem końcowym polska strona stwierdziła, że poszczególne rozdziały raportu nie są napisane zgodnie z wytycznymi zawartymi w dokumencie ICAO Doc. 9756. Zgodnie z metodyką przygotowania raportów dotyczącą zdarzeń lotniczych, opisaną w w/w dokumencie, rozdział I Informacje Faktyczne nie powinien zawierać ocen i analiz, a elementy te powinny znajdować się w rozdziale II Analiza. W tym miejscu należy napisać, że w dalszej części polskich uwag czytamy, że polska strona całkowicie odrzuca analizy psychologiczne umieszczone bezprawnie w rozdziale I.

Analizy te Rosjanie oparli na błędnie odczytanych zdaniach i wypowiedziach załogi. Stenogram z rozmów załogi Tu-154M, stworzony przez Rosjan w maju 2010 roku, na którym opiera się raport końcowy zawiera zdania, które nie istnieją na kopii audio CVR. Zdania i słowa załogi zostały również przez Rosjan pozmieniane, tak aby sugerować naciski lub uległość załogi.

W rzeczywistości na podstawie dostępnej kopii audio zapisu CVR zarówno naciski na załogę Tu-154M, jak i uległość załogi zostały całkowicie odrzucone przez polską komisję i polską prokuraturę. Strona rosyjska zignorowała w raporcie końcowym te uwagi i pozostawiła nieprawdziwe i niepotwierdzone analizy psychologiczne. Jednocześnie w rozdziale dotyczącym historii lotu strona rosyjska w raporcie końcowym pominęła wyraźnie słyszalne komendy radiowe załogi oraz inne informacje, które diametralnie zmieniają analizę przebiegu lotu. Pominięto m.in. wyraźnie słyszalne obliczanie nawigatora odległości od osi lotniska (Rosjanie niezgodnie z prawdą sugerowali w raporcie końcowym, że załoga weszła na ścieżkę lądowania spóźniona, czemu przeczy nawet wykres parametrów lotu) oraz pominięto rozmowę załogi wskazującą na to, że znała doskonale topografię terenu (komisja MAK sugerowała w raporcie końcowym, że jedną z przyczyn katastrofy była nieznajomość topografii terenu).

W rozdziale II Analiza, Rosjanie niepoprawnie przeprowadzili analizę na podstawie hipotez nie potwierdzonych dowodami. Sposób przeprowadzania analizy jest niezgodny z wytycznymi zawartymi w dokumencie ICAO Doc. 6920 (Manual of Aircraft Accident Investigation). Hipotezy nie poparte dowodami powinny być odrzucone. Niestety, Rosjanie dużą część tego rozdziału oparli na nieudokumentowanych hipotezach, które były przedstawiane bezprawnie jako stwierdzenia (pominięto nawet użycie trybu warunkowego).

Rosjanie zatajają i zmieniają fakty o swoim personelu naziemnym
W raporcie końcowym komisja MAK pisze, że kierownik lądowania i kierownik strefy lądowania przeszli badania przeprowadzone przez lekarza dyżurnego punktu opieki medycznej JW 06755. W rzeczywistości, według zeznań obu wojskowych złożonych 10 kwietnia 2010 roku przed prokuratorem Federacji Rosyjskiej wynika, że punkt medyczny był w tym dniu zamknięty. Obaj wojskowi sami określili swoje samopoczucie jako dobre i na podstawie tego przystąpili do wykonywania zadań.

Raport komisji MAK pomija tak istotne dokumenty i fakty jak, dopuszczenie kierownika strefy lądowania (KSL) do pracy na lotnisku Smoleńsk-Północny. Nie ma także potwierdzenia dopuszczenia do pracy w trudnych warunkach atmosferycznych. W trakcie przesłuchania przez komisję MAK 18 kwietnia 2010 KSL przyznał, że była to jego druga służba na lotnisku w Smoleńsku. Pierwszy raz sprowadzał samoloty w Smoleńsku 8 kwietnia 2010. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy miał dziewięć służb. Nie ma także żadnych informacji na temat przeszkolenia i dopuszczenia KSL do obsługi systemu radiolokacyjnego RSP-6M2 znajdującego się w Smoleńsku.

Nieprawdziwa jest także informacja na temat roli jaką odegrał płk. Krasnokutskij, umieszczona przez Rosjan w raporcie końcowym. Rosjanie napisali, że osoba ta nie brała bezpośredniego udziału w kierowaniu ruchem lotniczym, podczas gdy była to jedna z najbardziej aktywnych osób w wieży kontroli lotu. Członkowie polskiej komisji jednoznacznie stwierdzają, że rozkaz, jaki wydał płk. Krasnokutskij: „Doprowadzamy do 100 metrów, do 100 metrów i koniec rozmowy” – zakończył wszelkie próby kontrolera lotu odesłania polskiego samolotu na lotnisko zapasowe, co było naruszeniem regulaminów. Jednocześnie to płk. Krasnokutskij zdawał bieżącą relację bliżej nieokreślonym osobom na temat położenia polskiego samolotu i sytuacji na lotnisku. Strona rosyjska odmówiła podania informacji z kim kontaktował się płk. Krasnokutskij.

Ignorowanie dokumentów i informacji przekazywanych przez stronę polską
Strona polska wielokrotnie wyjaśniała i przedstawiała stosowne dokumenty pokazujące, że jedna z funkcjonariuszek BOR pełniła funkcję stewardesy, do czego miała odpowiednie przeszkolenie. Rosjanie nieprawdziwie podali także w raporcie końcowym, że polska strona nie przedstawiła dokumentów dotyczących zdarzenia z 8 kwietnia 2010 (uszkodzenia owiewki nosowej radaru samolotu). W rzeczywistości wszystkie stosowne dokumenty zostały przekazane stronie rosyjskiej. Strona rosyjska odmówiła także inspekcji lotniska przed 10 kwietnia 2010. Żadne polskie służby nie kontrolowały stanu lotniska przed lądowaniem.

Niezgodności w raporcie MAK
Załączona do raportu karta podejścia do lądowania nie pochodzi z dokumentacji, jaka została przekazana załodze Tu-154M. Nieprawidłowe jest też stwierdzenie z raportu o poprawnym działaniu świateł lotniska, gdyż według innych danych przedstawionych przez MAK nie działały cztery z ośmiu rzędów świateł lotniska. Komisja MAK podała tę informację pod wpływem publikacji zdjęć białoruskiego dziennikarza, który sfotografował żołnierzy rosyjskich wkręcających żarówki i naprawiających kable zasilania kilka godzin po katastrofie. Jednocześnie, tak jak wspomniano wcześniej, polska strona pomimo próśb i wniosków nie została dopuszczona do oblotu systemów lotniska w Smoleńsku. Ścieżka pomiaru radaru miała zgodnie z kartami lądowania, ICAO oraz oblotem z 25 marca 2010 wynosić 2° 40’. Jednak wtedy samolot nie byłby nigdy na ścieżce. Rosjanie postanowili w analizach parametrów lotu Tu-154M zmienić ścieżkę wskazań na 3°12’. Jednak nawet wtedy według danych MAK samolot przez 75 proc. lotu nie był na ścieżce lądowania. Przytoczona na stronie 66 i 67 polskich uwag tabela pokazuje wyraźnie, że nawet przy 3° 12’ i uwzględniając zakres błędu radaru samolot od 3000 metrów od lotniska znajdował się pod ścieżką, niebezpiecznie zniżając się do ziemi. Kontroler lotów przez ponad 30 sekund nie reagował i wydawał nieprawdziwe informacje: „Na kursie i ścieżce”, które dodatkowo zawierały błędne informacje dotyczące odległości od lotniska, co potęgowało zmylenie załogi. Interesujące jest to, że choć raport MAK jako główną uznał ścieżkę 3° 12’ to zawiera – w zależności od potrzeby – analizy według obu ścieżek: 2 ° 40’ i 3° 12’.

Niedopuszczalna akcja ratownicza
Katastrofa zdarzyła się o godz. 6:41:05 UTC, około 400 metrów od progu lotniska. Zgodnie z raportem końcowym na terenie lotniska Smoleńsk-Północny 10 kwietnia pełniła dyżur jednostka PCz-3, którą jednak kontroler lotu aż do godz. 6.50 nie poinformował o wypadku. Jednostka PCz-3 została poinformowana dopiero 9 minut po wypadku. Zeznania niektórych świadków mówią, że jednostka PCz-3 początkowo udała się w przeciwną stronę pasa startowego i musiała zawracać. Ostatecznie dotarła na miejsce 14 minut po wypadku. Kontroler lotów zamiast podległej mu jednostki informował o wypadku jednostki ratownicze z odległych punktów miasta, które dotarły na miejsce dopiero po 44 minutach. Strona rosyjska nie przekazała żadnych szczegółów dotyczących akcji ratowniczo-gaśniczej.

Brak jest informacji o zespole ratownictwa medycznego obecnego w dniu katastrofy na terenie lotniska w Smoleńsku w celu zabezpieczenia lotów. Wygląda na to, że 10 kwietnia nie było takiego zespołu na płycie lotniska. Strona polska wskazuje, że pierwszy zespół ratownictwa medycznego przybył na miejsce o godz. 6.58 UTC, a więc 17 minut po wypadku, a siedem zespołów pogotowia ratunkowego przybyło dopiero 29 minut po wypadku, mimo tego że lotnisko Smoleńsk-Północny leży w granicach miasta Smoleńsk.

Naruszenie załącznika 13 Konwencji Chicagowskiej
Akredytowany przedstawiciel Polski ani jego doradcy nie uczestniczyli w eksperckiej analizie działania grupy kierowania lotami lotniska Smoleńsk -Północny 10 kwietnia 2010 roku. Było to naruszenie 5.25 (h) Załącznika 13. Nie brali także udziału w naradach i innych ewentualnych ekspertyzach przeprowadzanych przez komisję MAK.

Strona rosyjska w większości zignorowała polskie uwagi do raportu. Zostały one co prawda umieszczone na stronie internetowej komisji MAK, jednak nie zostały przetłumaczone na język angielski. Rzecznik obecnego rządu RP Paweł Graś obiecał prawie trzy miesiące temu, że uwagi te zostaną przetłumaczone na język angielski, jednak do tej pory nie dotrzymał obietnicy.

Nie zostały również spełnione obietnice na temat powrotu do Polski wraku samolotu i czarnych skrzynek, tak bardzo potrzebnych polskim ekspertom i polskiej prokuraturze.

Wszystko wskazuje na to, że dopiero dzięki inicjatywie polskiego społeczeństwa czytelnik zachodni będzie miał możliwość skonfrontowania angielskiej wersji raportu końcowego komisji MAK. Liczymy bardzo, że dzięki pomocy społeczności międzynarodowej Polska odzyska swoją własność – wrak samolotu i czarne skrzynki, a międzynarodowa komisja przywróci rodzinom pasażerów i załogi Tu-154M oraz dużej części społeczeństwa poczucie wiarygodności.

Kajetan Marzec


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 22936
Tak

19154
84%
Nie

3782
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |przenośniki taśmowe | wkręty nierdzewne | opieka osób starszych Gliwice | Złącza kołnierzowe | terapia Cieszyn
kuchnie na wymiar rybnik | usługi parkieciarskie grodzisk mazowiecki | rehabilitacja Radlin | badanie lekarskie Wodzisław Śląski | kancelaria prawna wodzisław śląski