KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Inwokacja do szpilek
2011.03.30 / Grażyna Maxwell
TAGI: czas na relaks Grażyna Maxwell
Share |
Obrazek Ósmy

Na przednówku, w tym trudnym i nieokreślonym czasie między zimą i wiosną, kiedy nadchodzi post, ale spożywa się wszystko to, czego w normalnej diecie by nie stosowano, ja też podporządkowałam się rytmowi natury. By nie wypaść z obiegu towarzyskiego, przyjęłam zaproszenie od starej znajomej. Ona wybrała restaurację, bo nie pamiętam już jej gustów i upodobań. Była to muzealna perła współczesnej konsumpcji, minimalistyczny styl dekoracji był czysty w formie i elegancki. Olbrzymie lustra, kryształowe kinkiety i żyrandole przyciągały promienie i połyskiwały tęczowym blaskiem, a pozytywna energia chi ujawniała swoją moc.

Weszła. Chodząca puszka Pandory. Jej temperament wynikał z jej fizyczności. Była mała i kompulsywna, dekoracyjna i rodowa. Krwistoczerwone paznokcie i usta, wściekle obcisłe spodnie, a torba i wysokie kozaki pewnie z własnoręcznie upolowanego aligatora. Ani typ skromnisi, ani świętoszki. Przy tym klnie jak szewc, na pewno pali cygara, a w głowie ma najróżniejsze perwersje. Przypominała filigranowy sonet. Mimo swojej ścisłej struktury i ciasnej formy, jeśli by dostatecznie mocno pchnąć, to można by weń wcisnąć cały świat. Myślę, że jest widoczna z przestrzeni kosmicznej. Wniosła z sobą naręcze reklamowych toreb, które krzyczały luksusem i bogactwem.

– Widzę, że zrobiłaś wielkie zakupy u Jimmy’ego Choo? – pytam z zaciekawieniem. – Sezon wesel i urodzin?
– Nie – odpowiada Ona – po prostu mała, rutynowa wizyta w butiku.
– Aż tyle par butów ? – z niedowierzaniem dodaję.
– Nic tam takiego – śmieje się Ona – sześć par to małe zakupy.
– No, jeśli sobie uzmysłowić, że przeciętna pensja w czasach recesji nie przekracza ceny dwóch par, to faktycznie nic takiego i jak meksykańska fasola podskoczyłam do góry.

Pijemy Bollingera z inkrustowanych kolorowymi szkiełkami tulipanowych kielichów, które jak holenderskie hybrydy kwiatowe są za wysokie i za długie. Ale są stylowe i królewskie. Widzę, że Moja Przyjaciółka wpisała się do klasy elit i do konkretnych, a nie abstrakcyjnych dóbr materialnych. Uchwyciła odbicie moich super extra szpilek w lustrze i wreszcie się mną zainteresowała. – Hm – zamruczała – czy ty też irracjonalnie hołdujesz modzie? – Nie – traktuję modę czysto instrumentalnie. Jak mam chandrę, to jedyne, co lubię na sobie, to Chanel 5 i wysokie szpilki i… kuszenie życia i mężczyzn. Zaraz mi przechodzi! Poza tym, jak chcesz zajść w życiu daleko, to musisz mieć dobre buty.

– Kolekcjonowanie butów to moja pasja – jakby się zwierza. – Myślałam, że to twój wstydliwy nałóg i uzależnienie – wyrwało mi się.
– Przez zakupy, staję się aktywnym uczestnikiem życia. Kupuję, więc jestem! – wyrecytowała. – Moja kolekcja butów jest moją indywidualną biografią, moją inspiracją, pamiątką, fantazją, talizmanem i modlitwą.
– Aha – myślę – uprawia widome bałwochwalstwo.
– Przez zakupy osiągam stan nirwany, bez potrzeby godzinnych, mozolnych medytacji. Buty to moje enklawy spokoju, pewności i bezpieczeństwa.
– Wzruszające opowiadanie, ale o wątku fantastycznym – ironizuję. – Typowy shopoholizm. A co twój mąż na to ?
– Stary mąż jest goryczą dla młodszej żony. Nie rozumiesz ? – pyta i patrzy na mnie natrętnie.
Każdy może dać tylko to, co ma. On ma pieniądze. Ja mam jeszcze na dodatek dużo, dużo czasu. Mogę przebierać w nim jak w szkatułce z klejnotami, rozwałkowywać go jak ciasto na pierogi i wykrajać foremkami buty, szpilki, czółenka, pantofelki.
– Gdybyś tak raz w roku spędziła kilka dni na rekolekcjach, to może byś zapewniła swojej duszy lepszy los w następnym wcieleniu? – podsunęłam troskliwie.
– Nie jestem zwykłym konsumentem. Kupuję nie tylko dla własnej przyjemności.
– Wiem, że masz olbrzymi dom, ale gdzie podziać tysiące butów ? Czy układasz je chronologicznie według daty zakupu, alfabetycznie według projektanta czy jak Fenicjanie według ceny? Jeśli kupujesz nową parę, to jak podtrzymujesz związek ze starymi? Czy zbierasz chociaż książki o butach? Książka to niezawodne koło ratunkowe, można na nią zawsze liczyć. Lukrowana idiotka ze mnie! Przecież to jasne, twój mąż jest fetyszystą butów! A czy uznajesz też inne afrodyzjaki, jak miłosne mikstury Afrodyty, „pigułki wesołości”, pazur pantery, ogon aligatora i oczywiście  psychoaktywny mak i konopie? – chyba się zapędziłam.
– Tak – sucho odpowiada Ona. Nie gustuję w mężczyznach takich jak ty. A mamy też specjalną kolekcję butów sypialnianych, która jest wystawiana tylko za zamkniętymi drzwiami. 
– Potępiasz mój konsumpcyjny apetyt, ale tak jak człowieka można kochać na wiele sposobów, tak istnieje więcej niż jeden sposób kochania butów. Szambelan wierzy w miłość dworską, platoniczną. Ja – w zmysłową. Obchodzę się z nimi rozpustnie bez obawy świętokradztwa.
– A jak kupujesz nowe, to czujesz, że zdradzasz stare? – pytam.
– Nie, bo kupuję buty w dwóch egzemplarzach. Na jedne tylko patrzę, drugich używam. Nie podnoszę żaluzji przed zachodem słońca, by buty nie spłowiały od światła.

Tylko liryczny geniusz mógłby opisać, co się ze mną dzieje. Jej zachowanie jest wyprodukowane przez nieznane mi cywilizacje. Jak tu ją oswoić ? Widzę już jej nagrobek „Żyła długo i miała dużo butów”. Życie musi być chyba fikcją, wypożycza się parę tanich faktów do swojej historyjki, aplikuje dużo makijażu i show gotowy. Gra się na przemian wśród realiów i wśród fantomów, bo w każdym z nas jest niepokój, rozbieżność i chmury kompromitujących instynktów. Czasem dopiero na końcu rzeczy mają początek. Wydawało mi się, że nie można obrazić kogoś, kto nie ma osobistej godności, ale zapomniałam o kobiecej złości. Zaczynam się jej bać. Wiem, że lubi pieniądze i psychologiczne wyzwania. Prześwietla mnie na wylot jak urodzony detektyw. Jest przebiegła, sprytna i zawzięta. Wygląda, że siła woli mogłaby zwalczyć kamienie żółciowe. Wciągnie mnie hipnotycznie i skończę w szpitalu dla wariatów, a Ona pojedzie na Florydę oglądać nowe kolekcje butów i kupować, kupować, kupować... Nie uda mi się wyjść z tego po angielsku. Jak się okazuje, ze wszystkich wiecznych rzeczy, przyjaźń jest najkrótsza.

A jeśli by tak posmarować jej głowę miodem i wsadzić do klatki z niedźwiedziem, to by ją zalizał na śmierć. A policzyłoby się to jako wypadek – wymyślam intrygi naprędce. Powiem, żeby poszła zbierać narcyze, to Hades ją porwie w mroki ziemi i wypuści tylko raz w roku wiosną. Ani ksiądz ani lekarz nic tu nie zdziała. Trzeba magicznych sztuczek, bo kto ją pocałuje i wybawi od tego zaklęcia? Czarodziej się odnalazł i już ustawia buty na całej długości stołu, lustra odbijają ich cudne formy i kształty, i symbolicznie je pomnażają. Kelnerzy biegną, łapią wysokie stilettos i już na wielkich obcasach nawigują z gracją między stolikami. Kobiety niemal wyrywają sobie z rąk uwodzicielskie i finezyjne czółenka, i szpilki na cienkich, wysokich nóżkach, które bajecznie przyozdabiają ich nogi. Narcystycznie przeglądają się w lustrach i pozując, umierają z zachwytu. Moja przyjaciółka nagle zmieniła się nie do poznania. Stała się jak Filifionka z Muminków, melancholijna i nerwowa, pogrążona w smutkach.

– Przeczuwam nadejście katastrofy i dręczą mnie lęki – mówi osamotniona Filifionka. W moim świecie, jeśli ktoś ma urojone lęki,to zasługuje na prawdziwe – dodaje przezornie.
Jednak moja czujność nie daje się uśpić .
–Popatrz na te piękne czerwone szpilki. Wyglądają jak zaczarowane, rozweselą cię, zaczniesz tańczyć, wszyscy będą podziwiać i zazdrościć, zapomnisz o smutkach. Jej oczy zaświeciły pożądaniem i powoli włożyła czerwone pantofelki na nogi. Muzyka żwawo zagrała i porwała ją do tańca, kręci, wywija, na stołach, na krzesłach, na wstążkowym barze i już wywiało ją za okna, tańczy z nią cała ulica i cały świat, Ona już czerwona jest na policzkach, słabnie i chce usiąść, ale buty rwą ją do ruchu i dalej, dalej w taniec, zawrotny, szybki, zabójczy. Chce zdjąć buty, ale nie może, one przyrosły do stóp i ten szaleńczy taniec bez końca. Zobaczyła Anioła z mieczem i błaga go, by odciął buty. On zlitował się nad nią, zamierzył się mieczem i spełnił jej życzenie...

Pieniądz nie jest wystarczającym antidotum na niedoskonałość człowieka. Jeśli mamy odnowić świat wyobraźni, to potrzebujemy nowej monety. Niech nią będzie wino, bo ono otwiera drzwi do ludzkich serc.

Grażyna Maxwell


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23781
Tak

19801
83%
Nie

3980
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat sprawy nieletnich warszawa | nitonakrętki nierdzewne | rehabilitacje wodzisław | kluszczyk | giętarki trzpieniowe cnc
kuchnie na wymiar kraków | układanie podłogi warszawa | okna Racibórz | śruby nierdzewne | personal shopping śląsk