KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 maj 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Hampstead
2011.05.10 / Adam Dąbrowski
TAGI:
Share |
W tej dzielnicy, zawieszonej gdzieś między wiejskim krajobrazem angielskiej prowincji, a ruchliwym, kosmopolitycznym Londynem, znajdziemy prawdziwą galerię ciekawych postaci. Po okolicy oprowadzą nas mieszkańcy – zarówno obecni, jak i historyczni.

Mieszka tu jedna z najdziwaczniejszych par światowego show biznesu: Helena Bonham Carter i Tim Burton. Helena zapowiadała się nieźle. Miała być kolejną „angielską różą” ze swoją delikatną, prerafaelicką urodą i występami w takich filmach, jak Lady Jane czy A Room With a View. Wkrótce jednak do swego szalonego świata porwał ją ekscentryczny Burton, światowej już wtedy sławy reżyser. Efekt? Mieszkańcy okolicy mogą co jakiś czas spotkać na ulicy dziwacznie ubraną parę, która na co dzień mieszka w… dwóch osobnych domach, połączonych ze sobą wąskim podziemnym przejściem. Noce zwykle spędzają osobno. On cierpi na bezsenność i spędza całe godziny oglądając telewizję. Ona jest podobno zbyt głośna. Nie jest to jednak problemem, bo jak zapewniała w rozmowie z „Daily Mail” Helena, Tim bardzo często do niej wpada!

Myliłby się ten, kto sądzi, że ekscentryczna para kipi tolerancją i zrozumieniem. Jakiś czas temu państwo Burtonowie stoczyli prawdziwą wojnę z szefem okolicznego pubu. Lokal chciał bowiem przedłużyć swoje godziny otwarcia, a tego było już za wiele. W końcu Burtonowie – ustatkowana, typowa rodzina z klasy średniej – powinni mieć w nocy spokój! Helena i Tim musieli jednak przełknąć porażkę. Pub działa w najlepsze, wyrywając panią sąsiadującego z nim domu ze snu i zagłuszając telewizor Burtona.

Historyczne puby
Państwo Burton nie zgodziliby się więc zapewne oprowadzić nas po okolicznych pubach. A szkoda, bo niektóre są naprawdę bardzo ciekawe. Na szczęście, naszym przewodnikiem może zostać pewien pisarz lubujący się w opisach kłów wbijających się w białe damskie szyje i gości w pelerynach, zmieniających w nietoperze. Jak to dobrze, że po parze dziwacznych filmowców spotkać można kogoś zupełnie normalnego! Bram Stoker umieścił akcję większej części swojego Draculi właśnie na Hampstead. W owym czasie był to kraniec Londynu – „miejsce, gdzie żyją smoki”. Dlatego nie ma się co dziwić, że w pewnym momencie z okolicy zaczęli znikać ludzie, a po ulicach krążyć zaczął wampir.

Książka wspomina o dwóch pubach, po których ślady przetrwały do dziś. Pierwszy, to najwyżej położony tego typu lokal w Londynie. Jack Straw’s Castle na North End Way został uwieczniony przez Stokera jako hałaśliwy i przeludniony. Tak było tu jeszcze do niedawna, między innymi dlatego, że pub obrósł w legendę dzięki wzmiance w Drakuli. Miejsce to lubił również stały bywalec Hampstead Charles Dickens. Zachwalał swemu biografowi „świetne wino i gorący obiad”. Niestety, jakiś czas temu pub musiał zamknąć podwoje. Ale historyczny budynek wciąż stoi.

Powiązania literackie ma też drugi uwieczniony przez Stokera pub – Spaniards Inn przy Spaniards End. Pełen mrocznych zakamarków i alków, pozwala przenieść się w sam środek czasów królowej Wiktorii. Historia gospody sięga jednak dalej. W XVII wieku swojego konia przywiązywał tu niejaki Dick Turpin, bandyta i rabuś terroryzujący szlaki prowadzące do Londynu. W Spaniards Inn miał świetny przyczółek – mógł stąd obserwować wszystko, co działo się na trakcie. Turpin nie skończył dobrze – zawisnął na szubienicy w okolicy dzisiejszej Oxford Street, skazany za kradzież konia. W kilka lat po jego śmierci autor Richard Bayes zmienił go w nowego Robin Hooda i stworzył romantyczną legendę, która do dziś otacza rzezimieszka.

W okolicy jest też trzeci pub, o którym często wspominają historycy. W ścianie Magdali na South Hill Park (nr 2a) wciąż widać ślady po kulach. W 1955 roku niejaka Ruth Ellis zabiła tu niewiernego partnera Davida Blakeleya (choć trzeba przyznać, że w kwestiach monogamii sama Ruth również wykazywała się pewną elastycznością). „Czy ktoś może zadzwonić po policję?” – spytała kobieta po zastrzeleniu Davida. Przybyłemu na miejsce funkcjonariuszowi powiedziała: „Jestem winna, szczerze mówiąc czuję się nieco zagubiona”. Trudno się dziwić. Oddanie pięciu strzałów do ukochanego może człowieka nieco wyprowadzić z równowagi. Pani Ellis zapisała się w annałach historii. Jest ostatnią kobietą na Wyspach skazaną na powieszenie. South Hill Park musi być uroczą okolicą, bowiem przedostatnia dama, która straciła w ten sposób życie również tu mieszkała!

Z wizytą u Freuda
Po Hampstead mógłby nas też oprowadzić duch Zygumnta Freuda, który przybył tu w sędziwym wieku 82 lat, uciekając przez nazistowską zawieruchą. Sławny psycholog nie miał zbyt wiele pieniędzy, więc dorabiał udzielając konsultacji. Cena: 125 dzisiejszych funtów za godzinę. Austriak miał wielu gości. Wpadali na przykład Salvador Dali i mieszkający nieopodal H. G. Wells. W Londynie psychologa dopadła śmiertelna choroba, ale zdołał on jeszcze napisać swoje ostatnie głośno dzieło, w którym przekonywał, że Mojżesz był Egipcjaninem. Zmarł we wrześniu 1939 roku, symbolicznie zamykając erę intelektualistów i artystów, którzy ustępowali miejsca mordercom i ideologom szykującym już światu II wojnę światową i jej pięćdziesięcioletnią, zimną kontynuację. Grób Freuda można odwiedzić na cmentarzu Golders Green.

Freud nie były jedynym emigrantem przybyłym tu w latach trzydziestych. W owym czasie, na krótko, Hampstead stało się przystanią dla takich jak on uchodźców. Mieszkał tu szef Bauhausu Walter Gropius czy holenderski malarz Piet Mondrian. Przynieśli na północ Londynu kubizm, surrealizm i modernizm. Pomnik tego ostatniego wciąż stoi przy Lawn Road, nieopodal pięknego Belsize Park.

Isokon
W 1931 roku państwo Pritchardowie, zafascynowani nowinkami w projektowaniu i architekturze, które z kontynentu coraz częściej przybywały nad Tamizę, założyli firmę Isokon. Projektowali meble i budynki. Ich Tour de force wciąż można znaleźć w Hampstead. Chodzi o budynek mieszkalny oddający hołd niemieckiemu Bauhausowi, ale także Pawilonom Szwajcarskim Le Corbusiera. Chłodne, zaokrąglone kształty domu były czymś zupełnie nowym w dość konserwatywnej pod względem architektury okolicy Brytyjskiego Imperium. Wszystkie mieszkania miały dokładnie takie same wymiary (architekci wyliczyli, ile przestrzeni potrzebuje „racjonalna osoba”. Nieracjonalne miały pecha). Projektanci mieli ambicję zmienienia natury ludzkiej. Miejsca w mieszkaniach było mało, by lokatorzy nie musieli otaczać się zbędnymi przedmiotami codziennego użytku. Założenie było proste: mieszkańcy mieli „być”, a nie „mieć”. Modernistyczna ideologia, która położyła fundamenty pod budynek sprawiła, że pełno tam było tak zwanej przestrzeni wspólnej: racjonalne jednostki mogły podzielić swój czas wolny między przebywanie w bawialni i lokalu zwanym Isobar, który serwował wówczas prawdziwy rarytas, nieznany właściwie na Wyspach – nazywał się kebab.

Z początku budynek przyciągał artystów i inteligentów, ale po wojnie wyszedł z mody, w 1946 roku zajmując mało zaszczytne, drugie miejsce w konkursie na najbrzydszy budynek w stolicy Anglii. Potem znacząco podupadł, a w 1968 kultowy bar zamieniono na kolejne mieszkania. Na szczęście niedawno władze zabrały się za renowację jednego z – nie tak licznych przecież – pomników modernizmu w północnym Londynie.

Hampstead Heath,
Parliament Hill

Dzielnica jest tak urocza, bo przepełnia ją małomiasteczkowy, a nawet wiejski klimat kontrastujący z bardziej ruchliwymi i hałaśliwymi okolicami Londynu. Przyczynia się do tego również park Hampstead Heath, zachwalany już w 1727 roku przez naszego kolejnego przewodnika, Daniela Defoe. „Na szczycie wzgórza jest doprawdy urocza przestrzeń zwana Heath” – notował pisarz w swoim monumentalnym dziele A Tour Through The Whole Island of Great Britain.

To tutaj w XVI wieku palono gigantyczne ognie, ostrzegające mieszkańców Wysp przed zbliżającą się niepokonaną, hiszpańską Armadą. W 1673 roku zawisł tu bandyta Francis Jackson. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości postanowili nadać jego śmierci wymiar pedagogiczny i zostawili jego ciało dyndające na sznurze przez osiemnaście lat, co miało odstraszać ewentualnych naśladowców.

Warto też wejść do Kenwood House, willi z czasów króla Jerzego położonej na skraju Heath, nieopodal źródełka podziemnej rzeczki Fleet. Kenwood House kryje w sobie jedną z mniej znanych perełek kulturalnych Londynu. Niewielka w gruncie rzeczy galeria ma prawdziwe cuda: od autoportretu Rembrandta, Gitarzystów Vermeera po szereg rzeźb Henry’ego Moore’a.

Jeśli kiedykolwiek zapłaciliście fortunę i spędziliście godzinę w kolejce do London Eye, po wejściu na okoliczne Parliament Hill będziecie pewnie żałować. Rozciąga się stąd imponująca – i całkowicie darmowa – panorama miasta. Co ciekawe, swoją nazwę wzgórze zyskało dzięki zwolennikom Guya Fawksa, człowieka, który miał ochotę wysadzić parlament w powietrze. Jego zwolennicy, bardzo roztropnie, zebrali się właśnie na tym wzniesieniu, by mieć jak najlepszy widok na fajerwerki. Niestety, ze względu na czujność straży, pokaz odwołano.

Hampstead artystów

Nie sposób zliczyć artystów zamieszkujących przez stulecia Hampstead. Poniżej tylko niewielka próbka.

John Constable

„Z mojego małego studia rozciąga się widok, jakiego nie sposób znaleźć w całej Europie” – pisał w liście do przyjaciela Constable. Większość życia malarz spędził na wsi - w rodzinnej okolicy doliny rzeki Stour, gdzie malował swoje słynne, rozmarzone pejzaże. Gdy już musiał się wyprowadzić zawitał między innymi do Brighton, którego szczerze nie znosił. W końcu, w 1827 roku, osiadł w Hampstead (Well Walk 40), które mogło mu przypominać wiejską atmosferę domu rodzinnego. Jego pejzaż z Hampstead można oglądać w Tate Britain. Constable przeżył w tym domu osobistą tragedię. To tutaj na śmiertelną chorobę zapadła jego ukochana żona, Maria. 

D.H. Lawrences

Na tej samej ulicy co niegdyś John Constable, pod numerem 32,mieszkał autor „Lady Chatterley’s Lover” i „Women In Love”. Nie był to jego wybór, bo zakochany był w Kornwalii. Tak się jednak złożyło, że kochał też swoją żonę, a ta została podczas pierwszej wojny oskarżona o szpiegowanie na rzecz Niemiec. Miała ostrzegać przed zagrożeniem podpływające pod wybrzeże niemieckie łodzie podwodne. Zarzuty okazały się nieprawdziwe, ale Lawrence musiał przenieść się na północ Londynu, gdzie kontakty z łodziami podwodnymi były z lekka utrudnione.

Keats

„Nie mogę udawać, że nie wiem, co oznacza ten kolor. Ta kropla krwi to wyrok śmierci” – powiedział swemu landlordowi poeta pewnego ponurego październikowego wieczoru. Właśnie wrócił do domu kaszląc krwią. Poprosił właściciela domu o przyniesienie mu świecy, by po kolorze krwi móc ocenić, czy pochodzi on a z arterii. Odpowiedź był twierdząca, a to oznaczało jedno: gruźlicę. Dom, w którym poeta mieszkał stoi do dziś przy Keats Grove. Znajduje się tu niewielkie muzeum mu poświęcone.

Charles Dickens

Dickens był w Hampstead zakochany – uwielbiał przestrzeń Heath i okoliczne puby. Nieprzypadkowo przerażający spisek przeciwko heroicznemu panu Pickwickowi zawarty został wlaśnie w „Spaniards Inn”. Dickens często odwiedzał też zamieszkałego przy Hampstead High Street Clarksona Stanfielda, który namalował dla pisarza parę ilustracji. Stanfield ma tez na koncie projekty dekoracji do amatorskich sztuk teatralnych, które pisarz w wolnym czasie popełniał.

Adam Dąbrowski


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28192
Tak

23578
84%
Nie

4614
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | zawiasy nierdzewne | osteopatia wodzisław | Odszkodowania Rybnik | prasa pozioma
sprawy komornicze wodzisław śląski | nitonakrętki nierdzewne | wyznaczanie granic Rybnik | promieniowanie jonizujące Rybnik | barlinecka deska podłogowa wodzisław rybnik