KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wyspa - odcinek 43
2011.05.14 / Jacek Ozaist
TAGI: Powieść wyspa
Share |
Właściciele Clocka skontaktowali się z naszą prawniczką, wyrażając wątpliwość czy mamy dosyć środków, by wpłacić równowartość sześciomiesięcznego czynszu jako depozyt, zapłacić czynsz z góry i jeszcze utrzymać płynność finansową przez najbliższy rok.
– Zapewniam panią, że damy sobie radę – zaperzyłem się. Chcieli spotkania i wyjaśnień, pojechaliśmy. Co wymyślą jutro? Zaczynam obawiać się wikłania w interesy z paranoikami.
– Panie Jacku, ja to wszystko rozumiem, ale oni nalegają. Dacie rady wykazać więcej gotówki na koncie?
– Nie wiem. Pożyczę gdzieś albo wezmę kredyt.
– Dobrze. Proszę o wyciąg z konta najszybciej, jak się da...

U „Ciecia” wszystko było proste. Chciał tyle a tyle, wyciągał rękę, dostawał, znikał i było cacy. No, nie do końca, bo stale marudził i próbował nas ustawiać, ale ostatecznie dwa plus dwa nie dawało pięć. Żadnych kont, wyciągów, pierdołów. Czysta księgowość wirtualna. Z ręki do ręki i pa pa.

Teraz wypływałem na szerokie wody z całym błogosławieństwem możliwości oraz bagażem trosk.

Chcąc nie chcąc poszedłem do banku. Usiadłem przed miłą Hinduską i beztrosko stwierdziłem, że potrzebuję jakieś 10 tys. funtów. Najlepiej zaraz. Już kiedyś coś takiego zrobiłem i się udało. Wstąpiłem do salonu samochodowego i poprosiłem o auto w leasing. Tak dla jaj i emocji. I dostałem, co chciałem.

Miła Hinduska zadawała dużo pytań. Co robię, jak robię, ile zarabiam i na co wydaję, co zrobię, kiedy zachoruję, stracę pracę i przestanę być wypłacalny, jakie mam rucho- bądź nieruchomości, konta oszczędnościowe i tak dalej. Z pełną powagą kłamałem jej w żywe oczy, wyobrażając sobie, że opowiadam mamie, co ksiądz mówił na kazaniu podczas, gdy akurat byłem z kumplami na basenie. Na koniec uśmiechnęła się przebiegle i nacisnęła klawisz enter.

Czekaliśmy w milczeniu, aż system przemieli dane i – niczym na loterii wyskoczy pisany mi los. Zrobiłem to raczej z przekory, niż przekonania, że potrzebuję tej kasy. Niejeden siedzący na moim miejscu biedak gryzłby palce, przebierał nogami, strzelał oczami i wylewał poty. Ja byłem idealnie spokojny. Dadzą – wezmę, jak nie – to nie.

Hinduska podniosła wzrok znad klawiatury i znów uśmiechnęła się do mnie, tym razem jakoś tak promiennie, uroczyście.

– Moje gratulacje. Pieniądze już są na pańskim koncie.

Na chwilę osłupiałem. Bank powierzył 10 tys. funtów facetowi, który wyjechał z Polski z plecakiem pełnym starych ciuchów i nigdy na ziemi angielskiej nie skalał się zatrudnieniem w przyzwoitej firmie. Nie miałem regularnych dochodów, mieszkałem w wynajętym domu, jeździłem ośmioletnim Mitsubishi, nie posiadałem wypasionej plazmy ani kina domowego, a mimo to dali mi kasę i jeszcze się uśmiechali. Zidiocieli do reszty albo system popełnił błąd. To, w końcu, Zachód. Tu się żyje na kredyt, a pieniądze nieustannie krążą między dłużnikami a wierzycielami.

Wyszedłem z banku na glinianych nogach i szybko sprawdziłem w bankomacie, czy pieniądze rzeczywiście wpłynęły na moje konto. Wpłynęły! Wydrukowałem wyciąg i posłałem faksem prawniczce.

W Duku było cicho i mroczno. W pochmurne dni zamontowane przez Marka żarówki nie radziły sobie z należytym oświetleniem sali. Światło dnia wpadające przez jedyne okno też niewiele pomagało. Jak ja dałem radę przez dwa lata prowadzić tu restaurację? – przemknęło mi przez myśl. Aneta dwoiła się i troiła, próbując ocieplić ponure wnętrze świecami, kinkietami, kwiatami, okolicznościowymi ornamentami, ale szału nie było. W każdą sobotę musiałem wynosić na zaplecze stoliki, krzesła i wszystko, czego nie było na sali tanecznej przed nastaniem moich porządków. W niedzielę brnąłem przez śmieci pozostawione na parkiecie przez zgraję heavymetalowców i w pewnym sensie urządzałem knajpę na nowo. Tydzień w tydzień ten sam smętny rytuał. Nieraz w sobotni wieczór ludzie siedzieli przy trzech stolikach, a wokół nich znikały pozostałe. Kończyli kolację i wychodzili. Bywało tak, że pośrodku pustej sali stał już tylko jeden stolik, przy którym para ludzi pałaszowała nasze specjały. Absolutny surrealizm.

Jak oni musieli się czuć?
Nigdy wcześniej o tym nie myślałem!
A do tego dziwni kolesie w czarnych kurtkach zaczynali wnosić wielkie głośniki, sprzęt oświetleniowy i gotyckie gadżety. Na styku godziny siódmej i ósmej polska knajpina zamieniała się w bar dla metalowców. Bardzo lubię ciężkie brzmienie, lecz w tamte soboty zwykle czułem się upokorzony i zły.

Człowiek robi różne głupie rzeczy, gdy wierzy w przychylność fortuny. Przez dwa lata inwestowaliśmy z Anetą w to miejsce pieniądze, energię i siódme poty. Utrzymaliśmy się na powierzchni, czasem nawet było nam dane poznać tak zwaną satysfakcję zawodową. Nasze marzenia rozbiły się o mur angielskiej flegmy i zachowawczego myślenia.

Ostatnio polski majster (ten od nieskończonego odrabiania czynszu) pomalował ubikację męską. Po tygodniu farba odpadła. Zdrapał jej resztki pospiesznie i tak zostawił. Mark chyba nie chciał tego typu roboty w rozliczeniu.

Gdy trzy lata temu wymalowaliśmy z Grzesiem ubikacje na galowo, nikt nie musiał się za nas wstydzić. Wierzyliśmy w tę budę, w Marka, w lepsze jutro. Dziś tamto „jutro”, było już tylko przeterminowanym „wczoraj”.

Ciągle mi brzęczą w uszach słowa mojego pierwszego kucharza, że na gastronomii jeszcze nikt nie stracił. Wierzyłem w te słowa przez bite dwa lata, jednak ostatnio zacząłem wątpić. W polskim getcie w Hounslow wszystko jest możliwe – zwłaszcza w negatywnym tego słowa znaczeniu. Jeżeli założysz, że stanie się coś dobrego, raczej się pomylisz, ale każde możliwe nieszczęście lub brak fartu, możesz zakładać w ciemno.

Sporo Polaków uwierzyło w siłę tej dzielnicy w momencie, gdy ja podupadłem na duchu. Sklep na sklepie, restauracja, salony fryzjerskie i kosmetyczne, kawiarnie, solaria, biura księgowe, podmioty i pomioty. Nie chciałem życzyć im źle, lecz wierzyć w przyszłe sukcesy również nie potrafiłem.

Telefon od prawniczki zastał mnie w trakcie marzeń o dalekich podróżach. Stałem vis a vis wystawy biura podróży Thomson i zgłębiałem ofertę wycieczki promem po wschodniej części Morza Śródziemnego. Larnaca, Alanya, Hajfa, Jerozolima, Aleksandria...
– Panie, Jacku. Oni nadal twierdzą, że macie za mało pieniędzy.
Zakląłem naprawdę szpetnie.
– Nie słyszę. Może pan powtórzyć?
Nie mogłem powtórzyć.
– Stwierdzili, że będą dalej szukać potencjalnych najemców Clocka.
Milczałem, a burza ponurych myśli przetaczała mi się przez głowę.
– Może nie lubią Polaków? – stwierdziłem po chwili.
– Niczego takiego nie mówili.
– Może nie musieli?

Jacek Ozaist


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23809
Tak

19810
83%
Nie

3999
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | nakrętki nierdzewne | botox gdańsk | kluszczyk | prasa krawędziowa
porady prawne wodzisław śląski | liny nierdzewne | okna Racibórz | szczepienia dla pracowników Rybnik | barlinecka deska podłogowa wodzisław rybnik