KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 listopad 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Kto wymyślił angielskie ogrody?
2011.05.22 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Pierwowzorem ogrodu francuskiego, gdzie klomby i nisko przycięte żywopłoty są jakby odrysowane od linijki, jest ogród Ludwika XIV w Wersalu. Ogród angielski – nieregularnie rozplanowane ścieżki, rozległe trawniki, grupy swobodnie rosnących drzew – jest wzorowany na... No właśnie, na czym? Czy istnieje wzorzec angielskiego ogrodu analogiczny do Wersalu? A jeśli istnieje, to gdzie?

Przy pałacowych rezydencjach zazwyczaj są ogrody. Od frontu znajduje się dziedziniec, na który niegdyś podjeżdżały powozy gości, a dziś – limuzyny. Na tyłach pałacu zaś roztacza się park przeznaczony do przechadzek. Dzieli się zwykle na dwie części – symetrycznie rozplanowany i równiutko przystrzyżony tzw. ogród francuski oraz nieregularnie rozplanowany tzw. ogród angielski.

Jednym z najpopularniejszych malarzy początku XVIII wieku był Claude Lorrain, pejzażysta. Malował on rozświetlone nieziemskim blaskiem krajobrazy pełne antycznych ruin ukrytych w zieleni. Był on szczególnie popularny w Anglii, gdzie nazywa się go tylko imieniem – Claude – tak jak w innych krajach mówi się o Rafaelu lub Leonardzie. Obrazy Claude’a są tak urocze, że chciałoby się do nich wejść. Jego wielbicielem był Richard Boyle, Earl of Burlington, jeden z najbogatszych ludzi w Anglii. Innym był William Kent, malarz. Obaj marzyli o tym, żeby wejść do obrazu Claude’a. Zetknęli się podczas podróży do Włoch, gdzie zwiedzali te same ruiny. Po powrocie postanowili urzeczywistnić marzenie – Burlington miał na ten cel pieniądze, a Kent pomysły. Postanowili zbudować taki ogród, jak krajobrazy na płótnach Lorraina. Na realizację pomysłu wybrali podlondyńską (wówczas) rezydencję Burlingtona w Chiswick (obecnie zachodni Londyn).

W owym czasie (około 1720 roku) wokół rezydencji arystokratów powstawały ogrody wzorowane na Wersalu – symetryczne, z nisko przyciętymi żywopłotami, równiutkimi klombami, nawet stawy były odrysowane jak od linijki. Styl rokoko wprowadził tu zmianę – klomby i żywopłoty odrysowane były nie od linijki, a od krzywika, niemniej tak samo równo przycięte i symetryczne. Kent i Burlington mieli w zamyśle zmianę znacznie bardziej radykalną – chcieli odtworzyć antyczny ogród rzymski. Z przekazów pisanych wnioskowali, że antyczne ogrody (takie jak na przykład u Horacego) były nieformalne, natura miała tam do powiedzenia więcej niż nożyce ogrodnika. Formalny ogród przy rezydencji w Chiswick już istniał, Burlington postanowił go przerobić i polecił wykonanie nowego projektu Kentowi.

Podłużną sadzawkę zaplanował Kent tak, by była lekko zagięta i tym sposobem robiła wrażenie rzeki. Aby to wrażenie spotęgować, zbudował nad nią murowany most. Zaplanował rozległe trawniki, tak by z pałacu był widok na ową sztuczna rzekę. Drzewa i krzewy rosły w kępach przypominających te naturalne. Żywopłoty były nie po to, by podkreślać symetrię, ale by tworzyć atmosferę interesujących zakątków. Mogły na przykład stanowić tło dla marmurowych rzeźb w antycznym stylu. No bo skoro ogród ma być jak w starożytnym Rzymie, to muszą być w nim marmurowe rzeźby – Kent ustawiał w różnych miejscach ogrodu portrety sławnych mężów albo wielkie kamienne amfory. W starożytnych ogrodach stały też zapewne świątynie pogańskich bóstw, zatem i w Chiswick takie postawiono. Jońska świątynia w parku w Chiswick stała się wzorcem dla podobnych obiektów stawianych w pałacach arystokratów w całej Europie.

Ogród z rzeką, mostem, swobodnie rosnącymi drzewami i bez geometrycznych klombów robił wrażenie naturalności, ale było to tylko wrażenie – ogród był bowiem tak samo sztuczny jak ten w Wersalu. Murowany most jest wystarczająco szeroki dla ruchu kołowego, ale nic nim nie jeździ, bo z obu stron prowadzą doń tylko ścieżki. Jest on również zupełnie niepotrzebny, bo rzeka jest sztuczna i właściwie można powiedzieć, że została wykopana, żeby most ładnie wyglądał. No i wygląda ładnie, a o to właśnie chodzi.

Lord Burlington był również architektem, co wśród ówczesnej arystokracji było rzeczą wyjątkową. Podobno nie rozstawał się z podręcznikiem architektury renesansowego mistrza włoskiego imieniem Palladio. Rezydencja w Chiswick została zbudowana wedle zasad wyłożonych w tym podręczniku i dziś jest uważana za czołowy przykład tzw. architektury palladiańskiej. Lord Burlington był jednym z pierwszych popularyzatorów klasycyzmu w architekturze, acz nie był w tej dziedzinie pierwszy. Miał wybitnych poprzedników, takich jak choćby Sir Christopher Wren. Natomiast w projektowaniu ogrodów on oraz William Kent byli pionierami, a ogród w Chiswick uważa się za ich pierwsze dzieło. To jest właśnie wzorcowy romantyczny ogród angielski.

Mieszkańcy dzisiejszej londyńskiej dzielnicy Chiswick prawdopodobnie nie są świadomi tego, że ten obecnie miejski park miał taki wpływ na dzieje sztuki. Do niedawna zresztą był cokolwiek zaniedbany, dopiero w ubiegłym roku sporym nakładem kosztów przywrócono mu dawną świetność. Turyści jednak raczej tu nie przyjeżdżają. Dlaczego? Ano dlatego, że nie tylko mieszkańcy Chiswick nie są świadomi roli, jaką ogród ten odegrał w dziejach sztuki. Tak naprawdę mało kto o tym wie.

Włodzimierz Fenrych


Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25020
Tak

20849
83%
Nie

4171
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport | | | | |
| | | |