KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 listopad 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Słowiańskie trzy grosze
2011.07.11 / Aleksandra Ptasińska
TAGI: arteria artyści rozmowa
Share |
Wielkimi krokami zbliża się kolejna, długo oczekiwana edycja ARTerii – 15 i 16 lipca zaprezentujemy fotografie polskich (lub mających polskie korzenie) muzyków, mieszkających i tworzących w Londynie, autorstwa młodego fotografa Krystiana Daty, który również od kilku lat tu przebywa. Zdjęcia artystów, robione przez artystę. Mieszanka temperamentów, pomysłów, osobowości. A do tego dwudniowe jam session zaproszonych do zdjęć muzyków. Z Krystianem Datą o wystawie i sposobach na namawianie muzyków do rzeczy szalonych rozmawia Aleksandra Ptasińska

Zacznijmy tradycyjnie, od narodzin Krystiana-fotografa. Od kiedy robisz zdjęcia? Jak odkryłeś w sobie tę pasję?
– Zacząłem fotografować w szkole średniej. Miałem koleżankę, która uczęszczała na kółko fotograficzne i kiedyś zabrała mnie ze sobą. Zostałem w ciemni na parę następnych lat, czasem spędzając tam całe noce... Później dorwałem gdzieś starego zenita i fotografowałem, co tylko się dało. W ten sposób odkryłem, że chyba najbardziej interesuje mnie fotografowanie ludzi. Pod koniec liceum stwierdziłem, że chcę rozwijać się w tym kierunku.

Tak po prostu, czy może ktoś cię do tego namówił?
– Właściwie stało się to po tym, jak wygrałem lokalny konkurs fotograficzny pod tytułem „Chasydzi w Leżajsku”. W moim miasteczku na Podkarpaciu mamy grób cadyka Elimelecha, rabina i naukowca. Co roku zjeżdża się do Leżajska kilka tysięcy Żydow z całego świata. Ta wygrana napędziła moje zainteresowanie fotografią. Dostałem się na animację kultury ze specjalizacją fotograficzno-filmową na uniwersytecie w Lublinie. To był najlepszy kierunek, jaki mogłem wtedy wybrać.

A teraz doczekałeś się indywidualnej wystawy swoich fotografii
– Tak, i udzielam pierwszego w życiu wywiadu!!!

To chyba dowód na to, że fotografia jest twoim przeznaczeniem, choć nie zajmujesz się tylko tym. Jesteś też muzykiem, realizujesz się artystycznie przynajmniej na dwa sposoby, poprzez dźwięk i obraz. Czy da się te formy wyrazu ze sobą porównać?
– Jak najbardziej, bo i tu, i tam chodzi o emocje. Jeżeli miałbym wybierać pomiędzy muzyką a fotografią, to chyba nigdy się nie zdecyduję, to był od początku mój wielki dylemat. Muzyka w moim życiu będzie zawsze, a fotografia jest moją pracą.

Zajmijmy się więc pracą. Jak fotografować człowieka, by ukazać jego osobowość?
– Ludzie bardzo się od siebie różnią, to nic nowego, ani to, że niektórych fotografuje się łatwiej od innych. Zdecydowanie przy portretowaniu duże znaczenie ma osobowość portretującego. Jeżeli jestem w stanie sprawić, że osoba poczuje się przy mnie swobodnie (a przede wszystkim przed moim obiektywem – co jest jeszcze trudniejsze), to na pewno uda się pokazać ją taką, jaka jest. Bardzo cenię sobie osobisty kontakt przed przystąpieniem do zdjęć. Rozmowa z osobą fotografowaną ma dla mnie czasem większe znaczenie, niż same zdjęcia! Podczas fotografowania zadaję osobie pytania, które dotyczą różnych sfer jej życia, w ten sposób zupełnie naturalnie jestem w stanie wydobyć z niej różnego rodzaju emocje. Nie wyobrażam sobie ustawiać artystę jak modela i prosić go, by pokazał mi np. smutek. Zresztą niedługo goście wystawy, na którą serdecznie zapraszam, będą mogli sami ocenić efekty pracy.

Sądząc po zdjęciach dokumentujących sesje, które możemy zobaczyć na blogu ARTerii (www.arteriaprojects.wordpress.com), udało ci się czasem namówić artystów na rzeczy szalone.
– Większość potrafiła się otworzyć, ale nie wszyscy godzili się na szaleństwa, musiałem więc wyczuć, z którą osobą możemy sobie pozwolić na coś niestandardowego. Chciałem jednak podkreślić, że praca z artystą to coś absolutnie fenomenalnego, to są osoby w większości obdarzone dużą wyobraźnią, otwarte nawet na najbardziej szalone pomysły, oczywiście w tym przypadku oddające charakter muzyczno-osobowościowy każdego z nich.

Czy artyści wychodzili z własnymi pomysłami?
– Tak, wielu! Z reguły kilka dni przed sesją kontaktowałem się z daną osobą i rozmawialiśmy na temat koncepcji, którą wcześniej sobie obrałem. Czasami, gdy nie miałem możliwości wcześniejszego przedyskutowania koncepcji i w studio okazywało się, że to, co zaplanowałem, niekoniecznie pasuje danej osobie, spotnanicznie szukaliśmy czegoś nowego... Zawsze prosiłem jednak muzyków, by przynieśli ze sobą jakieś rekwizyty oraz muzykę, którą lubią słuchać. To pomagało. Sądzę, że nigdy nie można się kurczowo trzymać tego, co było w planach, trzeba mieć oczy otwarte i stale szukać!

A jakie były najbardziej zwariowane rekwizyty?
– Może zapytaj lepiej, jakich rekwizytów nie było... na przykład spodni i koszulki!

Uprzedziłeś właśnie moje kolejne pytanie – kto rozebrał Maćka Pysza?
– Niech to zostanie sciśle tajne... Ale opowiem o sesji z saksofonistą Filipem Filipiukiem, bo to zabawna historia. Kontaktowałem się z nim mailowo, pisząc o koncepcji fotografowania muzyków bez ich instrumentów. W zamian chciałem szukać swego rodzaju metafory instrumentu i osobowości muzycznej. Filip, wchodząc do studia, powiedział: – Przyniosłem metaforę! Zrobiłem wielkie oczy: – Jak to?! Wtedy on wyciągnął z torby atrapę instrumentu, zrobioną z materiałów recyklingowych, coś na kształt saksofonu połączonego z klarnetem, zakończonego jakąś dziwną kulą. Powiedział wtedy: – No przecież chciałeś, żebym przyniósł metaforę! W ten oto sposób zrobiliśmy Filipowi zdjęcia z metaforą...

Dobrze, że nam to wyjaśniłeś, bo pewnie niejedna osoba, która weszła na bloga, zastanawiała się: co to takiego? (byłam jedną z nich i już martwiłam się, że taka ze mnie noga z muzyki, bo nie rozróżniam instrumentów)
– Śmieszna sprawa. Filip to bardzo barwna postać... Jedna z wielu oczywiście!

ARTeria się jeszcze nie odbyła, choć sesji już prawie koniec. Masz już pomysły na dalsze projekty?
– Kolejne projekty już w głowie fermentują, jednak w tym momencie bardzo skupiam się na najbliższym wydarzeniu. Zależy mi oczywiście na poziomie samej fotografii i prezentacji prac, ale również na wielkim smarowaniu dżemem, czyli jam session w wykonaniu muzyków biorących udział w projekcie. Niewątpliwie będzie to ciekawe wydarzenie, a nawet pewnego rodzaju eksperyment, ponieważ większość z nich nigdy wcześniej się nie spotkała. To będzie ich pierwszy wspólny raz na scenie. Myślę, że będzie to bardzo interesujące spotkanie, chciałbym, żeby zostało sfilmowane, żebyśmy mogli potem przygotować DVD. Co do działań przyszłościowych, bardzo bym chciał ten projekt kontynuować. Okazuje się, że w Londynie jest całe mnóstwo bardzo utalentowanych ludzi z Polski, którzy dorzucają swoje słowiańskie trzy grosze do londyńskiego tygla kulturowego. Bardzo żałuję, że w pierwszej edycji projektu biorą udział tylko 23 osoby. Wiem, że jest Was – znakomitych artystów – więcej! Interesuje mnie fotografowanie nie tylko muzyków, ale też aktorów, tancerzy itd. Teraz padło na muzykę, ponieważ jest to dziedzina bardzo mi bliska, ale chodzi ogólnie o ludzi twórczych. Na przykład moja mama robi świetną szarlotkę, więc chyba ją też zaproszę do studia!

Koniecznie, trzeba cenić każdą, nawet najmniejszą twórczość.
– Dla mnie to wielka twórczość, szczególnie z dala od domu potrafi się to docenić.

Gdybyś mógł wybrać osobę, artystę, któremu najchętniej zrobiłbyś portret – kto by to był?
– Oj... Hendrix nie żyje, Morrison też, Miles Davis dawno już sobie poszedł... W takim razie Leszka Możdżera i Stinga, za muzykę, jaką tworzą. A Leszka jeszcze za to, że jest wariatem! Lubię pracować z ludźmi, którzy trochę inaczej pojmują rzeczywistość, może nie nazbyt serio. Musi też istnieć pewna chemia między fotografem a obiektem fotografowanym, chwilowy związek, inaczej zdjęcie nie będzie dobre. Właściwie, najważniejsze są trzy elementy: obiekt, fotograf i widz. Chcę przez to podkreślić, że najważniejsze są emocje i związek, jaki niewątpliwie tworzy się pomiędzy tymi trzema elementami.

To chyba utrudnia pracę fotografa, ponieważ sukces zależy tylko w jednej trzeciej od niego samego. Trzeba mieć jeszcze dobry obiekt i wrażliwego odbiorcę.
– W zasadzie najwięcej tutaj zależy od fotografa, ponieważ to on kreuje całość. Mówiąc jednak o tych trzech elementach chciałem zamanifestować pewną istotną rzecz. Otóż uczestniczyłem w licznych warsztatach fotograficznych, studiowałem fotografię tutaj w Londynie, sporo nasłuchałem się o sprzęcie i technicznej stronie medium. W pewnym momencie okazuje się jednak, że to tylko wiedza i narzędzia, które nam pomagają. Jak je już poznamy, to trzeba o nich zapomnieć, odsunąć, wyrzucić przez okno. Jeżeli nauczymy się obsługiwać np. młotek, to potem wbijamy nim gwoździe, to jest narzędzie. Aparat nie jest ważny! Zachęcam do spróbowania fotografii najprostszym sprzętem, choćby telefonem.

Czy w takim razie możesz być dobrym odbiorcą fotografii? Jak patrzysz na zdjęcia, nie myślisz bardziej o technice, jaka się za nimi kryje i warsztacie fotografa, niż o chemii między tobą a zdjęciem?
– Staram się odrzucić wszystkie te numerki, megapiksele i inne zoomy, i – uwaga, będzie patetycznie – patrzeć sercem. Fotografia, i w ogóle sztuka, mają za zadanie wywoływać w nas emocje i powinniśmy im na to pozwolić!

Czy tego życzysz gościom nadchodzącej ARTerii?
– Zdecydowanie! I żeby wszyscy świetnie się bawili!

Życzmy więc wszystkim, żeby znów zabiło mocnym pulsem serce ARTerii!

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24971
Tak

20807
83%
Nie

4164
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Obrońca w sprawach karnych Wodzisław Śląski | nity nierdzewne | dom opieki Rybnik | Guillemin | suplementy diety produkcja witaminy
sprawy cywilne wodzisław śląski | wkręty nierdzewne | szkolenia bhp sandomierz | śruby nierdzewne | obsługa prawna wodzisław śląski