KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 19 kwiecień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Nie bójcie się Rumunii
2011.09.12 / Piotr Konkiewicz
TAGI:
Share |
Rumunia to kraj, w którym nie można się zakochać od pierwszego wejrzenia. Na wskroś wyrazisty, gdzie piękno przyrody, jak i powszechny nieład otaczają podróżnika zewsząd. Osoby niezaprawione w podróżach może to szokować, radzę więc gruntownie przygotować się na błyskawicznie zmieniające się tępo życia pod rumuńskim niebem.

Dla większości Polaków, których miałem okazję spotkać podczas pobytu w Rumunii, kraj ten stanowi jedynie drogę tranzytową w kierunku słonecznych bułgarskich kurortów nad Morzem Czarnym. A szkoda…
W Rumunii egzystują obok siebie pozostałości komunizmu, dziewicza przyroda oraz zaistniałe stosunkowo niedawno dobrodziejstwa nowoczesności, płynące z członkostwa w Unii Europejskiej. Wszechobecne góry i wzniesienia w połączeniu z niekończącymi się zabudowaniami wiejskimi, pozwalają na podróż w czasie, w odległą przeszłość, której już nie pamiętamy w Polsce. Przynajmniej nie pamiętają jej osoby młode, dla których czasy „dzikiego kapitalizmu” są tylko częścią wykładów z historii. W Rumunii nadal mamy taką rzeczywistość – czas jakby się zatrzymał, ludzie mieszkający na terenach górzystych w większości nie uparwiają roli, a zajmują się wypasaniem owiec na stokach i sianokosami. Najpopularniejszym w tych okolicach środkiem transportu ludzi i towarów jest zaprzęg konny, kto więc porusza się autem musi bardzo uważać – prawie niewidoczne po zmroku bryczki są dużym zagrożeniem na drodze.
Niemal przed każdym domem stoi ławka, miejsce spotkań i centrum towarzyskie, gdzie planuje się zajęcia na następny dzień i dzieli ploteczkami. Dla osób przesiadujących przed swoim domem Bukareszt to miejsce bardzo odległe, a Unia to jedynie wymysł polityków. O nowej erze w historii kraju przypominają wyremonotwane drogi, także te lokalne, których w Polsce możemy jedynie pozazdrościć. Nigdzie indziej nie widziałem tak intensywnych prac budowlanych.
Największą grupę mniejszościową w Rumunii stanowią Romowie, niezależne źródla mówią nawet o 2-3 mln osób. Status mniejszości został im nadany w 1990 roku. Tradycyjnymi zajęciami Romów był handel i żebractwo, nowe czasy niewiele zmieniły. Większość z nich wciąż unika pracy, licząc na pomoc państwa. Jednak Romowie nadają kolorytu nieco posępnym krajobrazom, przykładając niezwykłą uwagę do tradycyjnych, barwnych strojów. Mnie spodobała się najbardziej lokalna moda polegająca na wplątywaniu w warkocze dziewcząt czerwonych wstążek. Domy bogatych Romów przypominają pałace, nie tylko przez swoją wielkość, ale przede wszystkim przez zdobienia dachów. Wymyślne kształty, wykonane z lśniących materiałów oddają niezwykłą wyobraźnię ludzi – z jednej strony niepogodzonych z własnym losem, z drugiej jednak aprobujących niestały tryb życia.
Majestatyczne góry i dzikie wąwozy, gdzie nocami słychać jeszcze wycie wilków, są atrakcją coraz rzadziej spotykaną w Europie. Warto postarać się o nocleg w górskiej chacie. Jeśli mamy szczęście, trafimy na palenisko oraz tradycyjne sienniki. Gospodyni domu, w którym miełem przyjemność spać, poczęstowała mnie domowym chlebem i serem, wyrabianym z mleka owiec, którymi opiekuje się gospodarz. Warto odwdzięczyć się, częstując po kolacji gospodarza ubranego obowiązkowo w kapelusz papierosem, które są towarem luksusowym, zwłasza na szlakach w wysokich górach.
Każdego roku coraz więcej turystów odwiedza miejscowość Sapanta przy granicy z Ukrainą (obok Baia Mare), znanej z jedynego w swoim rodzaju cmentarza, z dość specyficznie ozdabianymi nagrobkami. Maluje się na nich sceny z życia zmarłego, dzięki czemu wiadomo, jakim był człowiekiem. Najczęściej przedstawiają jego zawód, jakieś hobby lub przyczynę śmierci. Pomysłodawcą tej swoistej próby ikonografii był miejscowy artysta, który pierwsze zdobienia wykonał w 1935 roku. Do dziś jego dzieło kontynuuje jego uczeń, Dumitru Pop, mieszkający w tej wiosce.
Przed wyjazdem do Rumuniii mój znajomy, doświadczony podróżnik, ostrzegł mnie przed watahami zdziczałych psów. Uznałem to za żart, który miał ubarwić moją wyprawę. Jednak po przyjeżdzie do Rumunii szybko zorientowałem się, że znajomy nie żartował. Wychudzone, bezpańskie psy grasują samotnie albo w niewielkich grupach podbiegają do rozpęzonych aut. Problem ten zaczął się od rozporządzenia Ceausescu, nakazującego ludności pozbycie się wszelkich zwierząt domowych. Z czasem zmienił się ustrój oraz polityka władz wobec tego problemu. Prace porządkowe, mające na celu schwytanie psów i przewiezienie ich do nowo wybudowanych schronisk powierzono mniejszości romskiej. Władze zapomniały przy tym, że kuchnia tej społeczności traktuje psi tłuszcz jako źródło zdrowia. Część psów została przewieziona do schronisk, co stało się z resztą kundli, możemy się jedynie domyślać. Mówi się nawet żartobliwie, że powstała nowa rasa psów: pies rumuński.
Rumunia jawi się także jako kraj postsocjalistyczny, a wielkość tego zjawiska najlepiej widać, stając przed Pałacem Parlamentu (Palatul Parlamentului). Prace nad niedokończonym obiektem, wizją wielkiego dyktatora, który jednocześnie zachwyca i przeraża, trwają do dziś. Miasto zostało podporządkowane wyobrażeniu jednego człowieka, a cerkwie, klasztory i wiekowe kamienice zburzone i zastąpione blokowiskami. Bukareszt widziany oczami turysty nieco odstrasza, warto więc poznać ludzi. Skierowałem się do jakiegoś fast-foodu, gdzie zauważył mnie szef i poporsil o reklamę w kraju, z którego przybyłem. O 23.00 lokal pękał w szwach, co chwilę pojawiali się nowi goście, zamawiali jedzenie i piwo, i próbowali nawiązać ze mną rozmowę. Miejscowy taksówkarz opowiedział mi historię swojego życia, pracy w Niemczech i Hiszpanii, o dzieciach, które wyemigrowały w poszukiwaniu lepszej rzeczywistości. Kiedy pytali mnie o Polskę, skromnie odpowiadałem, że Rumuni muszą jeszcze sporo pracować, aby stać się krajem podobnym do „drugiej Japonii”.
Dla większości turystów Rumunia kojarzy się przede wszystkim z hrabią Drakulą, który to przydomek otrzymał władca Wołoszczyzny, Wład Palownik. Komercjalizacja miejsc związanych z legendarnym wampirem przekroczyła wszelkie granice. Zamki w Poienari i Bran, w których przebywał hrabia, jawią się już nie jak owładnięte przez legendę, a przez siłę pieniądza. Na szczęście istnieją jeszcze mniej skomercjalizowane zakątki, jak choćby Horezu, stolica ludowej sztuki użytkowej. Gliniane naczynia wyrabiane są tam od stuleci tą samą, tradycyjną metodą.
Przy granicy z Serbią znajduje się park narodowy „Żelazne Wrota” – dla mnie jest to jednoznaczne ze sformułowaniem „żelazna kurtyna”. Dunaj i jego uformowanie tworzą jedną z największych i najpiękniejszych dolin na kontynencie europejskim oraz jednocześnie granicę państwa i granicę Unii Europejskiej. Widoki zachwycają, pracownicy służb granicznych przerażają, a wszystko istnieje tu jak za dawnych, komunistycznych czasów.
Osobom żądnym wrażeń, spragnionym niepowtarzalnego klimatu gorąco polecam wyjazd do Rumunii. Należy przygotować się na niespodzianki zarówno dobre, jak i niemiłe, które na pewno pozostaną w pamięci każdego podróżnika.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 27940
Tak

23398
84%
Nie

4542
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |przenośniki taśmowe | śruby kwasoodporne | opieka Jastrzębie Zdrój | Obejmy skorupowe | suplementy diety produkcja na zlecenie
zespół muzyczny pszczyna | blachowkręty nierdzewne | dietary supplements manufacturers europe | badania do pozwolenia na broń Żory | leczenie retinopatii cukrzycowej Gdańsk