KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 15 grudzień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




W 30. Rocznicę Stanu Wojennego
2012.01.09 / Janusz Pierzchała
TAGI:
Share |
Zapewniam tu radzieckich towarzyszy, że odwrócę bieg wydarzeń w Polsce!
Gen. Wojciech Jaruzelski


Lato i jesień 1981roku były okresem gorączkowej emigracji dziesiątków tysięcy ludzi z całej Polski. Po raz pierwszy od przejęcia władzy komuniści dawali paszport właściwie każdemu, kto o niego wystąpił (osobiście nie słyszałem o odmowach). Wydaje mi się, że takiej fali emigracji ani wcześniej, ani później nie było. Nie mam żadnych danych, ale w moim przekonaniu wyjechało wtedy 300-400 tys. osób. Autobusy Orbisu wracały puste. W kolejkach po wizy ustawiały się przed konsulatami setki osób dziennie. W rozmowach pojawiało się poczucie zagrożenia, widziałem zbiorowy lęk przed zbliżającą się katastrofą, jakimś końcem „wiosny wolności”. Reżym zaś chciał się pozbyć jak największej liczby ludzi, zwłaszcza młodych i czynnych. Wielu moich znajomych wyjechało. Do nikogo nie miałem pretensji; sam też chciałem „wyrwać się”, ale miałem bardzo skromne środki finansowe, a planowałem USA.

W opinii publicystów i historyków stan wojennych był strasznym szokiem. I zapewne był – dla zwykłych ludzi. Siedząc już w więzieniu w Kielcach, miałem czas na wiele przemyśleń. Z perspektywy paru tygodni po nocy 13 grudnia zadziwiała ignorancja władz związkowych „Solidarności”. Bez względu na to, jak dalece ktoś wierzył w jego wprowadzenie, należało przedsięwziąć daleko idące środki ostrożności na wypadek, gdyby do niego doszło. Nie mogło ujść uwadze nawet zwykłych ludzi (nie mówiąc o działaczach związkowych, opozycjonistach) przemówienie gen. Jaruzelskiego, wygłoszone pod koniec lutego 1981 na XXVI zjeździe KPZR. Słyszałem je na własne uszy, w autobusie w drodze do Radomia, transmitowane przez Polskie Radio. Jaruzelski powiedział: „Zapewniam tu radzieckich towarzyszy, że odwrócę bieg wydarzeń w Polsce!”. Czy trzeba było więcej? Przecież taka deklaracja musiała zostać spełniona. Było to tylko kwestią czasu. Na jesieni 1981 wielu ludzi usiłowało mówić o charakterze stanu wojennego (czy też generalnie stanu wyjątkowego) i konsekwencjach dla „Solidarności” i organizacji opozycyjnych. Jeden ze znanych działaczy dysydenckich przedstawił Komisji Krajowej „Solidarności” w Radomiu dokładne parametry stanu wojennego.

Czy ktoś z tego wyciągnął wnioski? Raczej nie! Poza Wrocławiem, gdzie na drugi dzień po wprowadzeniu stanu wojennego dyrektor pewnego banku wypłacił „Solidarności” chyba 13 mln złotych (co srodze przypłacił!), związek z dnia na dzień znalazł się bez środków finansowych. A przecież można było wyjąć część pieniędzy i ukryć je choćby w zaprzyjaźnionych klasztorach, kuriach czy innych schowkach. Nie wyznaczono utajnionych władz zastępczych na wypadek aresztowania pierwszoplanowych działaczy związkowych. Nie wytyczono kierunku działań związku na wypadek stanu wojennego. Nie pomyślano o zbudowaniu choćby prymitywnej siatki kurierów dla zachowania łączności pomiędzy regionami.

Od października 1981 roku czułem się coraz gorzej. Nie mogłem spać, budziłem się z koszmarów całkiem zdrętwiały. Całymi dniami towarzyszyło mi niezwykle napięcie mięśniowe. Byłem pewien, ze coś się szykuje. Pomyślałem, że trzeba coś robić. Miałem w domu nieużywany powielacz ręczny Romayor i 400 matryc białkowych (używaliśmy już wtedy offsetów), który dostałem od księdza Czesława Sadłowskiego ze Zbroszy Dużej.
W połowie listopada wziąłem z pracowni Komisji Robotniczej Hutników „Solidarności” 400 blach offsetowych, mrucząc szefowi, że coś jednak trzeba ukryć i zaufanym samochodem zawiozłem to z powielaczem i „białkami” do mego przyjaciela na wieś. Powiedziałem, żeby zakopał to głęboko w stertę słomy. Leszek Batko, późniejszy wieloletni burmistrz Świątnik Górnych został aresztowany w stanie wojennym, słomę kluto widłami, ale powielacza i matryc nie znaleziono. Powielacz służył „Solidarności Wiejskiej” w stanie wojennym i przez parę następnych lat.

Tymczasem sytuacja zaostrzała się. Parę dni przed 13 grudnia szedłem ul. Grzegórzecką w Krakowie z Ryszardem Bocianem z KPN. Rzuciły mi się w oczy ogromne napisy antykomunistyczne, niezamalowane! – Popatrz – powiedziałem do Bociana – już ich nie zamalowują, nie mają na to czasu. Uderzą w nas lada dzień.

I jeszcze jedna historia. Trzy lub dwa dni przed 13 grudnia, wezwała mnie telefonicznie do siebie nieżyjąca już od lat Anka Szwed, moja koleżanka z SKS (Studencki Komitet Solidarności, grupa opozycyjna powstała po śmierci Stanisława Pyjasa w Krakowie) i powiedziała, że dostała od znajomej strażniczki oddziału kobiecego więzienia w Ruszczy ostrzeżenie. – Pani Anno – miała powiedzieć – opróżnili całkiem więzienie w Ruszczy. Potrzebują miejsca. Będą wielkie aresztowania. Niech pani nie sypia w domu. Zapytałem, czy ostrzegła Zarząd Regionu. – Tak, powiedziałam im – usłyszałem

A więc informacje, dość precyzyjne, krążyły, ale jakoś nikt nie wyciągał z nich wniosków. (Ja nie spałem w domu w pamiętną noc grudniowa. Dorwali mnie inaczej).

Cały cywilny opór po aresztowaniach rodził się spontanicznie, w bólach, w sposób chaotyczny i trochę przypadkowy. (Pomijam tu całkowicie uboczny fakt, że bezpieka pozostawiła na wolności szereg osób, wśród których było wielu jej agentów, i to oni mieli przenikać do rodzących się tajnych struktur. Taką osobą był w Krakowie m.in. Lesław Maleszka, któremu doskonale rozpisano role.) I dlatego ów ruch oporu mógł być niebezpieczny. W celi więzienia kieleckiego dziękowałem Bogu, że Polacy nie rzucili się do organizowania zbrojnego oporu. Ktoś powie, że nie było przecież broni, przeszkolonych oficerów, konspiratorów itd. i itp. Ja chcę więc przypomnieć Irlandzką Armię Republikańską i baskijską ETA, które przez ponad 20 lat prowadziły skutecznie wojnę terrorystyczną, budząc przerażenie Europy, mimo że zaczynały od zera. Tylko że skala represji w Polsce w odwet za coś takiego byłaby ogromna. Prawdą jest, że napięcie i pragnienie walki wyhamowywał Kościół, ale niebezpieczeństwo istniało. Uważałem i zdania nie zmieniłem po 30 latach, że przyczyna tej zmiany sposobu myślenia była inna i bardzo głęboka: straszna trauma Powstania Warszawskiego – zniszczenie budowanej przez 600 lat stolicy, jej bogactw i śmierć 230 tys. jej mieszkańców oraz eksterminacja podziemia antykomunistycznego po 1945 roku przebiły do świadomości (czy raczej podświadomości) zbiorowej Polaków prawdę o bezsensowności narodowych powstań zbrojnych.

W Kielcach dziękowałem Bogu, bo wiedząc ze jesteśmy wszyscy zakładnikami Jaruzelskiego, uważałem, że będziemy zgładzeni, jeżeli tylko pojawi się zbrojny opór.

Przyszedł czas na nowe idee… Wobec przemocy, z traumą historyczną na karku, po raz pierwszy społeczeństwo polskie zachowało się w sposób wyjątkowo dojrzały. Jak trzcina, która ugięła się, ale nie złamała (pęknąć miała dopiero przy Okrągłym Stole). Idee ghandyzmu po raz pierwszy poza Indiami rezonowały na taką skalę. Zaszczepił ich chrześcijańską wersję Kościół, kontrolował odruchy społeczne Jan Paweł II. Jego rola i autorytet były niesłychane! Pojawiła się strategia, droga alternatywna. Ludzie lgnęli do Kościoła, bo był jedynym miejscem azylu duchowego. Ciekawa rzecz, po stanie wojennym reżym, chcąc kanalizować nastroje i frustracje inteligencji zezwalał na wydawanie wielu wartościowych publikacji. Wyszła wtedy w dużym nakładzie praca Stanisława Tokarskiego Orient i kontrkultury, która stała się natychmiast szlagierem mojego pokolenia. Pomijając kontrowersyjne uwielbienie dla różnych aspektów kontrkultury na Zachodzie, książka omawiała szeroko wpływ idei Ghandiego na ruchy społeczne i ideologie polityczne na całym świecie, stwarzając szeroką i czytelną aluzję do sytuacji w Polsce. Ba! – podsuwając wręcz nowe pomysły. Nieposłuszeństwo obywatelskie, bierny opór, odmowa współpracy (bo czymże był bojkot teatrów, sal koncertowych, wytworni filmowych przez aktorów, muzyków, dyrygentów itd.? – wspaniały zresztą i długotrwały) i jednocześnie zdecydowane unikanie aktów przemocy, budowanie kultury i wiedzy alternatywnej, poza kontrolą partii – to była nowa droga. Czy słuszna? Na pewno zapisała się jak nowy sposób reagowania społecznego na przemoc i zagrożenie, i stała się składnikiem historycznej świadomości, nową możliwością.

Komuniści kontrolowali jednak sytuację (koncesjonowana opozycja to osobny, ale istotny tego przyczynek). Z łatwością rozgromili Związek, tysiące działaczy emigrowało, o strajkach nie było mowy, zakłady przemysłowe zamilkły. Zastanawiali się jednak, co robić dalej. Głowiono się nad tym przede wszystkim w Moskwie.

Dla Polaków stan wojenny był ciosem moralnym, który po paru latach załamał ich psychicznie oraz podkopał ich zdolność do długotrwałego oporu i wiarę w jego sens. W tej sytuacji po ośmiu latach można im było narzucić przy pomocy potężnych manipulacji koncepcję Okrągłego Stołu. I nią komuniści wygrali ostatecznie. Ale o tym może innym razem.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25490
Tak

21259
83%
Nie

4231
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat wypadki drogowe Warszawa | liny nierdzewne | terapuls gdańsk | Safety Clamps | prasy krawędziowe
kuchnie kraków | cyklinowanie bezpyłowe grodzisk mazowiecki | rehabilitacja Radlin | angielski Katowice | panele podłogowe wodzisław rybnik