KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Co dziś robią Majowie?
2012.01.24 / Włodzimierz
TAGI:
Share |
Wiadomo, że dwa tysiące lat temu budowali wspaniałe świątynie z kamienia. Na ścianach tych świątyń wykuwali napisy, których dziś nikt tak naprawdę nie potrafi odczytać. Liczyli systemem dwudziestkowym i znali pojęcie zera. Obserwowali gwiazdy i opracowali znakomity kalendarz. Ten kalendarz nie tylko liczy dni, ale też przewiduje, co się w przyszłości zdarzy. Na przykład na 2012 rok ery chrześcijańskiej przewidywane są jakieś straszne wydarzenia. Nie wiadomo jednak jakie to mają być wydarzenia, bowiem pół tysiąca lat temu przyjechali do kraju Majów Hiszpanie i spalili wszystkie stare indiańskie księgi i dawna mądrość została zapomniana. Trzy księgi, dosłownie trzy, ocalały z tego spustoszenia i wywiezione zostały do Europy, ale i tak nie ma już nikogo, kto by je potrafił odczytać. Opuszczone zostały wielkie świątynie z kamienia i wkrótce zarosły dżunglą. A Majowie? Gdzie są Majowie? Co dzisiaj robią?

Ja postanowiłem naocznie się przekonać, co robią dziś Majowie i w tym celu pojechałem w góry Gwatemali. I mogę wam o tym opowiedzieć. Zacznę od pierwszego wrażenia.
Otóż Majowie generalnie robią wrażenie wieśniaków. Stwierdzeniem tym nie mam zamiaru nikomu uchybiać, ale faktem jest, że Majowie robią wrażenie warstwy chłopskiej powoli wchodzącej w nowoczesną gospodarkę, trochę jak na polskiej „ścianie wschodniej” w latach sześćdziesiątych. Powoli zmienia się budownictwo, znikają tradycyjne strzechą kryte chaty, na ich miejsce wchodzą betonowe domy kryte falistą blachą albo i dachówką. Budowa nowych domów finansowana jest z saksów, czyli w tym przypadku z nielegalnej pracy w Stanach. Ale powtarzam, nie chcę nikomu uchybiać. Fakt, że Majowie przetrwali jako liczący kilka milionów lud o własnej kulturze i mówiący własnym językiem wiąże się właśnie z tym, że są to wieśniacy. Podstawą żywienia była zawsze kukurydza wyhodowana na własnym polu. Ich istnienie nie zależało od pogłowia zwierzyny w kurczącym się lesie. To jest właśnie siła wieśniaków – Majowie jedli to, co sami wyprodukowali, i dlatego przetrwali.

Dawne budownictwo zanika, w kilku miejscowościach powiedziano mi, że jeszcze dwadzieścia lat temu większość domów była kryta strzechą, ale dziś już mało gdzie. Ale trochę starych domów się zachowało i niektóre z nich dane mi było odwiedzić. Ich konstrukcja zależy od klimatu. W górach Gwatemali mają one grube ściany z niewypalonej cegły, w dżungli Jukatanu jest to raczej przewiewna konstrukcja drewniana, ale zawsze jest to dom o jednym wnętrzu, niepodzielony na pokoje. W górach dom jest zwykle prostokątny, z podcieniami od przodu, na Jukatanie oba końce prostokąta są zaokrąglone, czyli krótsze ściany tworzą jakby dwie apsydy. Na Jukatanie śpi się w hamakach rozwieszanych w poprzek wnętrza; jak powiadają tamtejsi Indianie – Majowie w hamakach się rodzą i w hamakach umierają. W górach natomiast, gdzie jest chłodniej, śpi się w wielkich łóżkach – jedno takie starcza dla całej rodziny.

Majowie żyją z uprawy roli. Ale uprawiają ją na swój majski sposób. Zaskakuje on przybysza z Europy, bowiem na jednym polu uprawiane są trzy płody jednocześnie: kukurydza, fasola i dynia. Fasola pnie się po kukurydzy, a dynia płozi się pomiędzy nimi. Czytałem wcześniej o tym, że tak uprawiali te trzy płody Irokezi w dawnych czasach, ale nigdy tego dotąd nie widziałem.

Kukurydza i fasola to podstawa żywienia Majów. W wyższych strefach gór, zwłaszcza tam, gdzie kukurydza się nie udaje, uprawia się również ziemniaki, ale kukurydza to podstawa. Kukurydza ma kilka odmian, cztery podstawowe to biała, żółta, czerwona i czarna. Kaczany się suszy i wiesza pod dachem, a następnie zużywa w miarę potrzeby. Każdego wieczoru wyłuskane ziarna, przeznaczone na następny dzień, moczone są w wodzie, a następnego dnia mielone na ciasto. Tradycyjnie do tego celu używane były małe ręczne żarna (widziałem takie nawet w sprzedaży na rynku, co świadczy o tym, że ktoś je nadal jeszcze stosuje), ale wszędzie gdzie ja byłem do tego celu używana jest maszynka do mięsa. Rano kobiety pieką tortille na gorącej blasze. Gorące tortille podawane są do każdego posiłku, zawinięte w serwetkę, w koszyku stojącym obok talerza. Do każdego posiłku podawana jest też czarna fasola. Tortille z kukurydzy i czarna fasola są dla Majów tym, czym dla nas chleb z masłem. Oprócz tego do posiłków podaje się na przykład jajecznicę albo zupę z pływającymi w niej kawałkami mięsa i dyni.

W górach Gwatemali niemal wszystkie kobiety ubrane są w tradycyjne indiańskie stroje. Oczywiście istnieje również tradycyjny ubiór męski, ale używany bardzo rzadko i tylko przez starsze osoby w co bardziej odległych wsiach. Wyjątkiem jest wieś Todos Santos w górach Chucumatanes, tam niemal wszyscy faceci ubierają się w tradycyjne koszule i spodnie. I jeszcze pewnie długo będą się w nie ubierać, bo wieść o tym się rozniosła i teraz te ludowe stroje są atrakcją turystyczną dla Gringów. Gringowie chcą oczywiście takie koszule kupić dla siebie, stąd praca dla szwaczek i tkaczek. Koszule są z ręcznie tkanych materiałów, podobnie zresztą jak kobiece bluzki i spódnice.

Tkanie to zajęcie kobiece. Każdego popołudnia kobiety siadają w podcieniach domów i tkają. Nie mają maszyn tkackich, tkają tradycyjną indiańską metodą. Indiańskie krosna można zwinąć i odłożyć do kąta, rozwija się je tylko do pracy: jeden koniec zawiesza się na haku pod dachem, drugi koniec przypięty jest do pasa, na którym tkaczka siedzi. Tkane są w ten sposób bardzo misterne wzory z różnokolorowego włókna. Każdy region, a nawet każda wieś ma swój wzór kobiecych bluzek. Istotnie, kiedy byłem we wsi Todos Santos wszyscy byli ubrani tak samo, wyglądali jak w kolorowych mundurkach, natomiast w miastach, gdzie przyjeżdżają ludzie z różnych miejscowości, kobiece ubiory to istna orgia barw.

W niektórych miejscach ubiory są oznaką sprawowanej funkcji. Tak jest w stanie Chiapas w południowym Meksyku, gdzie Indianie mają sporą autonomię i rządzą się tradycyjnym systemem. Tam władze miasta w czasie sprawowania swoich funkcji noszą charakterystyczne ubiory: czarne kudłate poncza oraz kapelusze z czerwonym kutasem. Ubiory indiańskich urzędników są egzotyczne, ale w Europie sędziowie też się ubierają w śmieszne togi albo i peruki, a kardynałowie mają kapelusze z kutasami. Ciekawe natomiast jest to, że tradycyjni kapłani Majów do odprawiania ceremonii nie zakładają żadnych specjalnych szat. Byłem obecny przy kilku ceremoniach całopalnych i za każdym razem odprawiający ceremonię kapłan ubrany był najzupełniej po cywilnemu, a czasem jak chłop, co właśnie przyszedł z pola.

Użyłem tu określenia „kapłan” zamiast częściej używanego słowa „szaman”. Tradycyjne ceremonie Majów niewiele mają wspólnego z szamanizmem. Syberyjscy szamani wpadają w trans, czyli stan psychiczny niedostępny większości zwykłych ludzi, tymczasem u Majów jedynym stanem psychicznym odróżniającym kapłanów od zwykłych ludzi jest głęboka wiedza. Jeden z nich, zapytany jak długo trwa nauka powiedział mi, że jeśli uczeń jest bystry, to co najmniej dwa lata. Jest to wiedza dotycząca tego, jak odprawiać ceremonie, ale także kiedy jest na nie najlepsza pora, co wiąże się ze znajomością tradycyjnego kalendarza Majów. Muszą także znać najlepsze miejsca do ceremonii, a zatem znają topografię kraju, zwłaszcza jego miejsc świętych. Wiedza się liczy, ubiór nie ma znaczenia.

No ale dlaczego taki nie ma ceremonialnych szat? Majka mu nie utka?

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23809
Tak

19810
83%
Nie

3999
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Rozwód adwokat Wodzisław | nity nierdzewne | opieka osób starszych Jastrzębie Zdrój | Złącza kołnierzowe | gabinet terapii Cieszyn
porady prawne wodzisław śląski | parkiet układanie grodzisk mazowiecki | klasyfikacja gruntów śląskie | badanie lekarskie Jastrzębie Zdrój | fassadenreinigung wien