KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Skąd wiadomo, że święte miejsca są święte?
2012.04.01 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Tafla jeziora Genezaret iskrzy się w słońcu, a po obu jego stronach wznoszą się zbocza wyglądające jak góry zrębowe. Nie są to góry, lecz zbocza doliny wcinającej się głęboko w płaskowyż Galilei. Bardzo głęboko: jezioro Genezaret jest 200 m poniżej poziomu morza, a leżące dalej na południe Morze Martwe jeszcze kolejne 200 metrów niżej. Ukształtowanie terenu nad obydwoma jeziorami („morzami”) jest podobne, tyle że nad Morzem Martwym deszcz nie pada prawie wcale i góry są różowe, podczas gdy w Galilei czasem pada i jezioro Genezaret iskrzy się wśród zielonych wzgórz.

Tafla jeziora Genezaret iskrzy się w słońcu, a po obu jego stronach wznoszą się zbocza wyglądające jak góry zrębowe. Nie są to góry, lecz zbocza doliny wcinającej się głęboko w płaskowyż Galilei. Bardzo głęboko: jezioro Genezaret jest 200 m poniżej poziomu morza, a leżące dalej na południe Morze Martwe jeszcze kolejne 200 metrów niżej. Ukształtowanie terenu nad obydwoma jeziorami („morzami”) jest podobne, tyle że nad Morzem Martwym deszcz nie pada prawie wcale i góry są różowe, podczas gdy w Galilei czasem pada i jezioro Genezaret iskrzy się wśród zielonych wzgórz.

To właśnie nad tym jeziorem miały miejsce wydarzenia opisane w najlepiej sprzedającej się książce świata. To w tym jeziorze św. Piotr łowił ryby, nad jego brzegiem odbywało się rozmnożenie chleba, na jednym z otaczających wzgórz wygłoszone zostało Kazanie na Górze. Tak naprawdę to nie wiadomo dokładnie, które to były miejsca, tym niemniej nad brzegiem stoją kościoły upamiętniające wszystkie te wydarzenia, a do tych kościołów przyjeżdżają autobusy pełne pielgrzymów z całego świata. Umiejscowienie niektórych z tych kościołów ma swoje uzasadnienie. Kościół franciszkanów w Kafarnaum stoi nad ruinami starożytnego miasta, odkopana została nawet starożytna synagoga, choć – jak twierdzą archeolodzy – zbudowana jakieś dwa stulecia po Chrystusie. Zatem nie może to być ta synagoga, w której Jezus nauczał. Tym niemniej jest to to samo miasto, w którymś z tych domów uzdrowiony został paralityk spuszczony przez dziurę w dachu, w innym grzeszna kobieta oblała Jezusa drogocennym olejkiem. Dziś widać tylko odkopane przez archeologów ruiny, ale to jest to miejsce.

Inne jest uzasadnienie dla umiejscowienia bazyliki rozmnożenia chleba w Tabgha. Archeolodzy odkopali tu ruiny starożytnej bizantyńskiej bazyliki, której mozaikowe podłogi zachowały się dobrze przez całe stulecia pod warstwą ziemi. Benedyktyni z Niemiec zbudowali nad tymi mozaikami nową bazylikę na tym samym planie. Jedną z tych mozaik jest znajdujące się pod ołtarzem słynne przedstawienie kosza z chlebem i rybami, stąd przypuszczenie, że bizantyńska bazylika to wydarzenie miała upamiętniać. Stojący obecnie nad mozaikami benedyktyński kościół jest w prostym stylu, surowe wnętrze bez ozdób, ale z atmosferą ciszy. Przy wejściu jest napis informujący przewodników, że wszelkie wyjaśnienia powinny być powiedziane przed wejściem, tak by wewnątrz panowała cisza i atmosfera modlitwy. I taka atmosfera rzeczywiście tam jest.

Do kościoła podjeżdżają autobusy pełne pielgrzymów z różnych krajów, z Europy, z Afryki, z Japonii, z Rosji. Czasem ktoś przyjedzie na rowerze, tak jak ja. Będąc na rowerze, niezwiązany z żadną grupą, mogłem mieszać się z tłumem i podsłuchiwać, po jakiemu wycieczki mówią. I poczyniłem spostrzeżenie, że Rosjan jest generalnie dużo, ale raczej nie odwiedzają katolickich świątyń. Bazylika rozmnożenia chleba jest wyjątkiem, słychać tu Rosjan, może dlatego że kiedyś była to bazylika bizantyńska, a więc prawosławna. We franciszkańskim kościele wśród ruin Kafarnaum Rosjan nie słychać. O paręset metrów dalej stoi grecka cerkiew pełna ikon i fresków przedstawiających wydarzenia, które w tych okolicach miały miejsce – tam przyjeżdżają autobusy z Rosjanami, natomiast nie widać raczej innych nacji. Rosjanie kłaniają się przed ikonami, zapalają świeczki, a potem rozkładają z piknikiem nad brzegiem jeziora.

Podobne rozdwojenie panuje w Jerozolimie. Do Świątyni Grobu Pańskiego wchodzą i katolicy, i prawosławni, ale zachowują się inaczej. Prawosławni zaraz przy wejściu padają na kolana przed dużą prostokątną płytą marmuru, całują ją i pucują chusteczkami. Teoretycznie jest to płyta, na której balsamowano ciało Jezusa, choć (jak twierdzą przewodniki turystyczne) obecnie leżący w tym miejscu kamień pochodzi z XIX wieku. Piętro wyżej jest kapliczka Golgoty, gdzie prawosławni stoją w kolejce, by pocałować skałę, na której stał krzyż. Skała ta znajduje się pod niskim ołtarzem, więc aby ją dotknąć, trzeba wejść pod ołtarz na czworakach. Katolicy natomiast biorą udział w drodze krzyżowej odprawianej wzdłuż tej samej ulicy, którą na miejsce kaźni szedł Jezus. Ale praktykującym katolikom zazwyczaj najbardziej zależy na mszy odprawianej w którejś z katolickich kaplic.

Świątynia Grobu Pańskiego nie jest jednolitą świątynią, lecz składa się wielu kaplic, z których każda należy do innego wyznania. Największa, naprzeciw Grobu Pańskiego, jest prawosławna, podobnie jak kaplica na piętrze, czyli na Golgocie. Katolicka kaplica utrzymywana przez franciszkanów z Kustodii Ziemi Świętej jest po północnej stronie Grobu, a druga – kaplica przybijania do krzyża – też na piętrze, tuż obok Golgoty. Kaplica ormiańska – też niby prawosławna, ale odrębna – znajduje się w podziemiach, a kaplice monofizytów – czyli etiopska i koptyjska (egipska) są na dachu wokół kopuły.

Przypomnijmy – Kościół prawosławny uważa, że tylko on jest depozytariuszem wiary prowadzącej do zbawienia. O ile wiem są tylko dwa sporne punkty doktrynalne pomiędzy Kościołem prawosławnym a katolickim. Po pierwsze – w Credo prawosławni mówią, że Duch Święty od Ojca pochodzi, a katolicy że od Ojca i Syna; po drugie – prawosławni do mszy używają chleba wyrośniętego na zakwasie, a katolicy przaśnego. W chlebie przemienionym podczas mszy obecny jest Bóg, ale czy może być obecny w niewyrośniętym podpłomyku? Albo odwrotnie – Bóg jest obecny w specjalnie przygotowanej białej hostii, ale czy może być obecny w zwykłym wyrośniętym chlebie? Najwyraźniej są to doktrynalne różnice wystarczające, by nie móc dzielić kaplic w Świątyni Grobu Bożego.

A skąd właściwie wiadomo, że Świątynia Grobu stoi na właściwym miejscu? Zbudowano ją jakieś trzysta lat po Chrystusie – na jakiej podstawie ustalono, że to jest właściwy grób? Święta Helena (matka cesarza Konstantyna) znalazła tu trzy krzyże, z których jeden leczył chorych po dotknięciu – takie było kryterium sprawdzania czy to ten krzyż, na którym wisiał Jezus. Jak się to ma do kryteriów współczesnej archeologii?

Ale chrześcijańskie spory to drobnostka, chrześcijanie w Ziemi Świętej stanowią obecnie niewielką mniejszość. Większość stanowią – w zależności od tego jak liczyć – muzułmanie albo żydzi, a ci są na stopie rzeczywiście wojennej. Żydzi wygrali jak dotąd wszystkie wojny, ale muzułmanie czekają tylko na okazję, żeby się odwdzięczyć. I nie ukrywają tego – każdy arabski taksówkarz opowiada zagranicznym gościom co by najchętniej zrobił z tymi żydami, co rządzą w Jerozolimie. A rządzą żydzi, mają tam też swoje święte miejsca. Muzułmanie też je mają.

Muzułmanie mają dawną świątynię Salomona. Świątynia została zburzona przez Rzymian, ale muzułmanie zbudowali na wzgórzu świątynnym dwa wielkie meczety – w tym słynny Meczet Omara, kryty złotą kopułą. Dziś wpuszczają do tych meczetów tylko muzułmanów, innym wara. Żydzi zdają się być bardziej tolerancyjni. Dla nich najświętszym miejscem jest Ściana Płaczu, gdzie przez 24 godziny wolno przychodzić każdemu. Choć z tą tolerancją też różnie bywa. Kiedy byłem w Jerozolimie, tamtejsze gazety pisały o wydarzeniach w Bejt Szemesz, gdzie ortodoksyjni żydzi opluli żołnierkę siedzą na złym miejscu w autobusie. W Izraelu obowiązkowi służby wojskowej podlegają młodzi ludzie obojga płci, więc żołnierzy i żołnierek wszędzie jest pełno, zwłaszcza w autobusach. Tymczasem w Bejt Szemesz ortodoksyjni żydzi mają swoje własne linie autobusowe, gdzie zwyczajowo kobiety siedzą z tyłu, a mężczyźni z przodu. Tego rodzaju segregacja jest w Izraelu nielegalna, wobec czego żołnierka usiadła z przodu i nie chciała się przenieść, kiedy jej zwrócono uwagę; w rezultacie została opluta. W gazetach podniósł się raban – ci pejsaci pozwalają sobie na zbyt wiele i trzeba to ukrócić.

Generalnie jednak pejsaci stanowią w Izraelu mniejszość, nie wszyscy zresztą są nietolerancyjni. Większość stanowią oni chyba tylko pod Ścianą Płaczu, czyli zachodnią ścianą Świątyni Salomona. To jest dla żydów najświętsze miejsce na ziemi. Twierdzą oni, że Obecność Boża nigdy nie opuściła murów świątyni. Tu modlą się oparci czołem i dłońmi o mur, wtykają w szparki muru papierki z modlitwami. A nawiasem mówiąc – to ciekawe – żydzi, którzy twierdzą, że to niemożliwe, by Bóg się wcielił w człowieka, a tym bardziej był obecny w chlebie – twierdzą, że Obecność Boża jest w kamiennym murze. Czy to nie jest równie irracjonalne?

A z drugiej strony – jak udowodnić, że tej Obecności tam nie ma? Trzeba by najpierw mieć definicję Boga. A czy Boga można zdefiniować? Czy ateiści, którzy wyśmiewają wiarę w obecność Boga w murze świątyni albo w przaśnym chlebku – są aby naprawdę racjonalni?

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23809
Tak

19810
83%
Nie

3999
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat sprawy karne warszawa | pręty nierdzewne | opieka osób chorych i niepełnosprawnych Rybnik | Guillemin | prasa krawędziowa
zespół muzyczny pszczyna | śruby | szkolenia bhp sandomierz | badania sanitarne Wodzisław Śląski | odstraszacz na ptaki