KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Do Grobowej Deski
2012.03.06 / Grażyna Maxwell
TAGI: czas na relaks Grażyna Maxwell
Share |
Sto lat, sto lat niech żyje żyje nam – śpiewali goście na 75. urodzinach mojego męża. – Dlaczego tak skromnie, tylko sto? – pytał ze śmiechem solenizant.

Tort większy od boiska piłki nożnej ze wszystkimi świecami był zagrożeniem pożarowym i gaśnica stała w pogotowiu. Kiedy wszyscy już wyszli, mąż oznajmił, że ma dla mnie specjalną niespodziankę.

Tak zaczęła swoją historię Aniela, siadając na ławeczce z twarzą bez wyrazu, bez targających nią emocji.

– Nie mam ani do kogo, ani do czego się odwołać, została mi ławeczka – powiedziała Aniela głosem okrojonym z emocji.

– Po karkołomnych zabiegach z wózkiem inwalidzkim, siedząc wreszcie w samochodzie mąż skierował mnie w stronę odległej dzielnicy. W myślach fantazjowałam i wyobrażałam sobie jakiś cudowny prezent. W końcu zatrzymaliśmy się. Z wprawą usadowiłam męża w wózku i udaliśmy się we wskazanym kierunku.

– Tutaj! – krzyknął mąż. – To tutaj – wskazał ręką na porośnięty łysawą trawą kawałek cmentarnej ziemi. – Wykupiłem dla nas wspólny grób, droga Anielciu, i płytę z twojego ulubionego czerwonego marmuru. Są już wyrzeźbione napisy, są daty urodzin, jest tylko jeszcze puste miejsce, no wiesz, na ten ostateczny moment…

Osunęłam się na ławkę obok i zapadłam w osłupienie: na grobowej tablicy widzę wyryte słowa przysięgi małżeńskiej: Nie opuszczę cię aż do śmierci. Czyjej śmierci? – myślę. Mojej, czy jego?

Już pięć lat wożę męża na wózku. Dobrana z nas para – czterdziestoparoletnia żona na rozdrożach samoofiarnej miłości i okrutny starzec-mąż, który już wyzwolił się z życia i czerpie głównie z magazynów przeszłości. Czułam, że mąż chce mnie żywcem pochować w swoim grobowcu. Miałam tonąć ze statkiem, którego nie byłam nawet kapitanem. Trzeba by magii różdżkarza, żeby dotrzeć do głębokich pokładów dobrych uczuć, bo zrobiłam się nieczuła na śmierć, a jeszcze trochę i zrobię się nieczuła i na życie. Zadaję sobie pytanie, czy upadły anioł staje się automatycznie szatanem? Ta cmentarna rapsodia, którą z wielkim wyczuciem wyorkiestrował mąż, wytrąciła mnie zupełnie z równowagi i podsunęła mi różne sprzeczne myśli na temat związku małżeńskiego. Każdy podobno przyciąga w życiu nie to, czego pragnie, ale to, czym i kim sam jest. Ta myśl dosyć ładnie mnie podsumowuje!

Dwadzieścia lat minęło od wymarzonego dnia ślubu. Mąż, przystojny, z atrakcyjną pracą dyplomaty. Ja byłam dla niego żoną na pokaz. Mieliśmy coś na kształt intercyzy, że nie będzie dzieci i rozwodu. Mąż prowadził swoje bujne życie towarzyskie, często z dala od domu. Wiem, że miał romanse i nie odmawiał sobie wielu przyjemności. Nie wsłuchiwał się w to, co między nami. Żyłam w emocjonalnym ubóstwie. Nie dbał o to, bym rozwijała swoje zainteresowania, nie znał moich potrzeb i nie zagłębiał się w mój świat. Byłam dodatkiem do jego życia, a nie jego centralną osią.

Opieka nad mężem, który jest inwalidą już od paru lat, to moja droga przez mękę. Jego dzieci uważają, że skoro ma żonę, to nie ma potrzeby zatrudniania stałej pomocy czy oddania go do domu opieki, bo to kosztuje fortunę. Pielęgniarki ze służby zdrowia w wykrochmalonych fartuchach wpadają na chwilę, mierzą ciśnienie, rysują kilka kresek na karcie pacjenta, pochwalą chorego, rzucą parę nieważnych słów w moją stronę, okręcą się na pięcie i wychodzą. A ja zostaję sama ze świeżo wręczoną mi tubą kremu na odleżyny. Czuję odrazę, wstręt i obrzydzenie do męża, kiedy muszę go smarować, przewijać, podnosić, podawać sztuczną szczękę, słuchać jego mlaskania i ssania napojów przez słomkę. Chcę odejść, zanim sama zamienię się w potwora. Mąż straszy mnie jednak, że mnie wydziedziczy, że wyląduję na ulicy, gdzie zresztą – jak podkreśla – przynależę. Dom i wszystko po nim dostaną kochające i opiekuńcze dzieci. Mąż bardzo zmienił się z wiekiem, nie jest ani szlachetny, ani współczujący, ani dobry. To raczej bezduszny i okrutny starzec, który – jak w literackich opisach – wszystko, co niedobre, zabierze z sobą i pozostanie po nim „żywot czyściutki”.

Tkwię w tej narzuconej roli opiekunki schorowanego męża, pełna jednak poczucia winy, wstydu i wyrzutów sumienia, marząc, że zanim moje życie przeminie z wiatrem, poczuję odżywczy dotyk trawy, promieni słońca i chwycę kilka chwil świeżości.

Ławeczka słuchała z uwagą i z wielkim współczuciem.

Nie ma absolutnych prawd moralnych. Jest wiele kontekstów miary ludzkiego postępowania, ale jedną z zasadniczych miar jest wolna wola. Tu nawet złotoustni filozofowie muszą przyznać, że każde postępowanie człowieka jest tylko ekspresją jego subiektywnych uczuć. A ileż było w historii błędnych koncepcji etycznych! Z przekory przypomnę, że po upadłych aniołach miejsca nie pozostają długo puste. Zajmują je kolejne żony, które być może w pełni zasługują na mężów, jakich sobie wybierają.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23781
Tak

19801
83%
Nie

3980
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kamieniarstwo wodzisław | nity nierdzewne | opieka Jastrzębie Zdrój | Albadt | terapia Cieszyn
sprawy karne wodzisław śląski | montaż cokołów mdf warszawa | rehabilitacja Radlin | badanie do prawo jazdy Jastrzębie Zdrój | malowanie konstrukcji