KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Dawno temu w powiecie tucholskim…
2012.04.24 / Wacław Lewandowski
TAGI: Wacław Lewandowski
Share |
Kiedy wielki pisarz dowodzi wielkości swojego umysłu i wielkości własnego człowieczeństwa? Rzecz jasna, nie wtedy, gdy publikuje wybitną powieść, od dawna przecież wiadomo, że wyprodukowanie literackiego arcydzieła zdarzało się nie tylko ludziom zacnym, ale także łajdakom.
Emil Zola, na przykład, wielkość swą potwierdził 13 stycznia 1898 roku, publikując na łamach „L’Aurore” list otwarty do prezydenta Republiki Francuskiej pt. J’Accuse…! Nie chodzi o to, że postąpił szlachetnie, stając w obronie niesłusznie skazanego oficera, Alfreda Dreyfusa, lecz przede wszystkim o to, że dostrzegł wszelkie konteksty „sprawy” – brak cywilnej kontroli nad armią, szerzący się w armii i pośród urzędniczych elit antysemityzm, nieprawidłowości w działaniu aparatu państwowego. Właśnie dostrzeżenie owych kontekstów było znamieniem prawdziwej wielkości.

Gdy wybitny powieściopisarz niemiecki, Günter Grass, wystąpił ostatnio z publikowanym jednocześnie w kilku czasopismach wierszowanym apelem pt. Co musi zostać powiedziane?, wydawać by się komuś mogło, że próbuje gest Zoli powtórzyć, ostrzegając przed czymś groźnym i wysoce niepokojącym. Okazało się jednak, że Grass zapragnął ostrzec świat przed państwem Izrael, które jego zdaniem, jako mocarstwo atomowe, jest zagrożeniem dla światowego pokoju i to zagrożeniem o wiele większym i poważniejszym niż pracujący nad bronią jądrową Iran. Żeby nie było wątpliwości – Grass powiedział prawdę. Izrael faktycznie bronią jądrową dysponuje i wiele wskazuje na to, że byłby gotów jej użyć do zniszczenia atomowego arsenału Iranu, gdyby tylko Iran zdołał prace nad tym arsenałem z powodzeniem ukończyć.

Rzecz w tym, że Grass pozostał ślepy i głuchy na liczne i ważne konteksty sprawy. Na przykład na to, że szalony nauczyciel, który jest prezydentem Iranu, otwarcie głosi konieczność unicestwienia Izraela. Że liczne na Bliskim Wschodzie ugrupowania fundamentalistyczne mówią o tym samym – o fizycznej likwidacji państwa i narodu izraelskiego. Izrael zatem nie stoi przed politycznym wyborem, porozumiewać się z Iranem czy się przed nim bronić, bo obecni władcy Iranu porozumienia nie chcą. Gdy Grass się bawi, Izrael walczy o życie – tak można by podsumować ewidentne pomijanie przez pisarza kontekstów poruszonej przezeń sprawy.

Dawno temu, w czasie II wojny światowej, z dna jeziora położonego pomiędzy wsiami Bysław i Teolog w powiecie tucholskim młodzi żołnierze Waffen SS wydobyli skrzynię wypełnioną bronią. Był to arsenał polskiego oddziału partyzanckiego. Został zapewne zatopiony, gdy tropiony przez Waffen SS oddział musiał się rozproszyć. Bory Tucholskie nie zachowały właściwości lasów pierwotnych. Pocięte licznymi drogami przeciwpożarowymi, którymi ciężki sprzęt może wjechać w każdy kwartał leśnego kompleksu, nie dawały należytego schronienia partyzantce. Chcąc zachować broń na przyszłość, partyzanci zatopili ją w skrzyni. Czy oddział Waffen SS sam to wytropił, czy dysponował jakimś donosem, nie wiadomo. Niewątpliwie wyłowiwszy partyzancki arsenał żołnierze Waffen SS mieli poczucie, że przyczynili się do utrwalenia pokoju, jakiego wtedy w powiecie tucholskim strzegł niemiecki żandarm. Musieli też być dumni na myśl, że przejmując partyzancką broń na pewno uratowali istnienie licznych rodaków, którzy wówczas na tym terenie owego pokoju strzegli. Oczywiście, ich poczucie dumy brało się z pomijania istotnego kontekstu zdarzenia, tego na przykład, że to oni byli tam w roli najeźdźców i okupantów, zaś partyzanci walczyli o byt swego narodu.

Ciekawe, co o tym myśli Günter Grass, który dobrze zna ów wojenny epizod?

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23809
Tak

19810
83%
Nie

3999
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |przenośniki taśmowe | nitonakrętki nierdzewne | kosmetyka gdańsk | TW couplings | profile specjalne
kuchnie na wymiar rybnik | cyklinowanie milanówek | okna Rybnik | metoda callana Jastrzębie | dacharbeiten wien