KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Kiedy życie usłane jest dolarami
2011.12.01 / Grażyna Maxwell
TAGI: Grażyna Maxwell
Share |
Nie przynależę do klasy elit. Urodziłem się wśród nieuprzywilejowanych, na najniższym szczeblu drabiny społecznej, zamieszkiwanej przez wyzyskiwanych, pogardzanych i izolowanych. Nie najlepszy początek, nawet dla najgorliwszego! Odczułem na własnej skórze, że niewidzialne bariery podziału klasowego są najtrudniejsze do przekroczenia, a bieda czyni nas niewidzialnych skuteczniej niż czarna magia.
Ale już jako dziecko zaprzysiągłem na czarne kamyki z plaży, że nigdy nie będę głodny i że nigdy nie będę niewidzialny.. Piąłem się zawzięcie po drabinie sukcesu, najpierw w dziurawych butach i wytartych spodniach, a potem już w ubraniu Hugo Bossa, mierząc czas dla bogatych złotym Rolexem.

Wspiąłem się na szczyt. Stałem tam jednak sam i to jeszcze bez swojej duszy, którą zaprzedałem gdzieś diabłu po drodze. Pieniądze były moim celem życiowym, a nie środkiem do zdobywania jakichś wartości. Jestem jak pusty pień wyłożony drogimi kamieniami.

Chcę się podzielić moim losem z Ławeczką, bo któż inny mógłby mieć jakieś współczucie dla mnie – nie żałuje się przecież bezdusznych bogaczy z zatwardziałym sercem. Za mało było we mnie życzliwości, hojności i ofiarności. Okres prosperity jednak się skończył, przyszła najbardziej nieoczekiwana recesja i wyrównała nierówności ekonomiczne lepiej niż drogowy walec. Znalazłem się znowu na początku swojej drogi. Upadek z wysokiego konia jest bardzo bolesny, a często robi z nas kalekę na zawsze. Wykopałem tak wielką przepaść między sobą a zwyczajnym życiem, że straciłem rozpoznanie kim jestem, co tak naprawdę robię i do jakiego boga się modlę. Tyle lat uczyłem się czegoś błędnego, a zaniedbałem nauczenia się czegoś, czego mi teraz właśnie zabrakło. Siedzi wewnątrz mnie gracz wszechświata i przesuwa figury, jak w czasie gry w szachy. Wypadłem jednak z tej gry. Teraz wiem, że na obrzeżach każdego bogactwa mieszka najbrzydsza z figur, okrutna bieda. I to jest wszystko, co wiem.

 
Jest taka ławka. Usiądź tam ze mną. Posłuchaj opowieści.
Pewien młody mężczyzna, który sam doszedł do wielkiego bogactwa, stał się niewolnikiem swoich pieniędzy. One miały nad nim władzę. Żył dla pieniędzy i pieniądze były jedyną jego wartością i miarą wszystkich rzeczy. Jedynym celem jego życia było je pomnażać. Miał wrażliwą i piękną żonę, która jednak go porzuciła, bo był głuchy na jej błagania, by wyzwolił się ze służalstwa mamonie.

Wkrótce potem stracił cały majątek. Ponieważ był wielce poważany w bankach, dostał pożyczkę na jego odbudowę. Ulokował wszystko w interesie, który również poszedł na dno. Stał się klasycznym bankrutem, który w obliczu dramatycznej sytuacji nie posiada żadnej strategii przetrwania. Bez swojego bogactwa i luksusów, zmarnowany i zrezygnowany, stanął na szczycie skały, by rzucić się w spienione fale morza. Nagle usłyszał głos z dołu:
– Wstrzymaj się, twój statek jeszcze nie przypłynął.

Był to stary, rachityczny żebrak, którego głos rozchodził się naturalną akustyką morza na wysokość skał.

– Co ten starzec ma na myśli? – zaciekawił się niedoszły samobójca.
– Nie opuszczaj kurtyny za wcześnie, zawsze jest bis albo czwarty akt – krzyknęło dziwaczne kuriozum z dołu.
– Odejdź stąd. Jak się było najbogatszym człowiekiem w Babilonie, to już potem nie ma żadnej drogi na zbawienie, już nie wyłowi się pereł, nawet z lazurowego morza. Szczęście mnie opuściło.
– Zanim jednak skoczysz, to założę się o tysiąc talarów, że biegam szybciej niż ty i wygram z tobą każdy bieg – zarozumiale wygłosił starzec.

Młody mężczyzna pomyślał przez chwilę, a że był hazardzistą z natury, nie mógł się oprzeć pokusie zrobienia interesu. To będzie najłatwiejsze tysiąc talarów, jakie zarobiłem w życiu – stary żebrak ledwo stoi na nogach. Był z natury dość przesądny, a że zobaczył sznur wróbli, który wróży przypływ pieniędzy, wziął to za klucz do swojej dobrej passy.

– Bądź jutro na plaży o świcie – oświadczył tramp i powlókł się ciężko brzegiem morza.

Nazajutrz obaj stawili się o świcie, by rozstrzygnąć, kto wygra bieg.

Starzec zwrócił się słabowitym głosem do młodego mężczyzny: – Jestem stary i słaby, więc żeby wyrównać szanse, daj mi wyprzedzenie stu metrów. Widzisz też, że utykam i ledwo chodzę, a ty jesteś młody i zdrowy, więc powinieneś biec tyłem.

Młody mężczyzna rozważył szybko w myślach swoje szanse i stwierdził, że i tak, i tak przecież musi wygrać z takim kaleką i zgodził się na jego warunki.

Rozpoczęli wyścig i starzec dobiegł do mety pierwszy.

– Czego się nauczyłeś dzisiaj? – spytał żebrak zdziwionego mężczyznę.
– Nauczyło mnie to, że jesteś starym oszustem, kanciarzem, hochsztaplerem i kłamcą, który podstępnie mnie podpuścił – ze złością wykrzyczał młodszy biegacz.
– Przemyśl to i przyjdź tu jutro znowu o świcie – dodał z wielkim rozczarowaniem żebrak.

Następnego dnia spotkali się i młody mężczyzna wyznał z pokorą, że nauczył się cennej lekcji życia, że jeśli grasz cudzą grę, według nieznanych ci cudzych zasad, to zawsze przegrasz.

Starzec z wielką jasnością odpowiedział młodemu mężczyźnie:
– Mimo że przegrałeś zakład ze mną, to wygrałeś wielką lekcję życia. Poznanie Pięciu Prawd Złota ma większą wartość niż samo złoto.

Popatrzyłam na autora listu. Wyglądało, jakby trzymał w ręce kamień filozoficzny, który zmienia nieszlachetne metale w złoto. Gdziekolwiek jest ruina, jest też nadzieja na skarb. Czasem trzeba wszystko stracić, żeby wszystko znowu zyskać.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23781
Tak

19801
83%
Nie

3980
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |podnośniki kubełkowe | śruby kwasoodporne | opieka Gliwice | Leczenie poronień | suplementy diety produkcja na zlecenie
zespół muzyczny rybnik | usługi parkieciarskie grodzisk mazowiecki | okna Racibórz | szczepienia dla pracowników Wodzisław Śląski | angiografia gdańsk