KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 15 grudzień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Rzucać słowa na wiatr
2012.05.21 / Wojciech A. Sobczyński
TAGI: Wojciech A. Sobczyński kultura
Share |
Poprzez elektroniczne wici dostałem niedawno zawiadomienie o unikatowym wydarzeniu artystycznym w Tate Modern. Zaintrygowany przeczytałem w dodatku, że będzie to jednorazowy pokaz przedstawicielki polskiej awangardy Ewy Partun.

Na piątym piętrze Tate Modern znajdują się na ogół najnowsze eksponaty nabyte w ostatnim okresie. W pośpiechu przemykam między zwiedzającymi, żeby zdążyć na początek performance o dwunastej w południe. Po drodze zauważałem wiele znakomitych przykładów sztuki najnowszej, eksponowanych po mistrzowsku w sterylnie białych przestrzeniach galerii zalanych tego dnia wiosennym światłem. W sali numer dziewięć było prawie ciemno. Powoli przyzwyczaiłem oczy do mroku. Zebrana grupa widzów patrzyła z uwagą na projekcję filmu. Na ekranie młoda kobieta pokazana była w kilku scenach rzucając na wiatr papierowe litery. Film nakręcony przeszło trzydzieści lat temu był teraz tłem do podobnej akcji. Po chwili dotarły do mojej świadomości szelesty dochodzące z boku widowni. Patrząc bliżej zobaczyłem kobietę, zgiętą w pół i pochyloną nad pakunkami. Jej ręce utopione w szeleszczącej materii uniosły się nagle w powietrze i podobnie jak na ekranie, rozproszyły papierowe litery.

Ten prosty, powtarzający się akt nie wymagał wyjaśnień. Podłoga Tate Gallery usłana była wkrótce papierowym dywanem liter. Na ekranie też, słowa rzucane na wiatr ścieliły się jak jesienne liście, czasami układając się w przypadkowe słowa.
Jest to pomysł prosty. Może nawet za prosty, aby pozyskać moją sceptyczną aprobatę. Po jakimś czasie, kiedy szeleszczące pakunki przestały zawierać więcej liter artystka ukłoniła się w stronę widzów zamykając performance, czyli swój występ trzema angielskimi słowami wypowiedzianymi z silnym słowiańskim akcentem: – Zis iss oll.

Przyznam się do mieszanych uczuć. Z jednej strony słowa rozsiewane po świecie, porywane przez wiatr, rozmowa z nikim, jako sama idea przemawia do mojej wyobraźni. Tak jest czasami przecież w życiu, kiedy pozornie słuchając jednocześnie nadstawiamy „głuche” ucho, jak mówi angielskie przysłowie. Kiedy rozmawiamy o sprawach nieważnych, wypełniając ciszę słowami bez znaczenia. Z drugiej strony performance art jako konceptualny „pseudo-izm” pozbawiony jest w moim przekonaniu wystarczających jakości, by wynagrodzić widza za udział w seansie, które komunikuje zamierzoną prawdę. Moje zastrzeżenia rozwiały się jednak natychmiast, kiedy dowiedziałem się od artystki, że rozrzucane litery stanowiły komplet słów zawartych na dwóch stronicach książki Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu. Tego rodzaju metoda wizualnego zaangażowania w słowa Ewa Partum nazywa „poezją aktywną”i podobny występ przygotowuje właśnie na zaproszenie organizatorów zbliżającego się Biennale w Sydney, gdzie cytować będzie fragment z Jamesa Joycea rzucając zapewne jego słowa na wiatr.

Adam Czerniawski nie ma tego zwyczaju. Jego kolejny poetycki wieczór miałem przyjemność wysłuchać w Ognisku Polskim przy Exhibition Road. Jego poezja jest zwarta, wyważona i przemyślana. Osobiste odczucia i delikatną wrażliwość pokrywa ochronny pancerz skonstruowany przez autora. Nazwałbym to zjawisko twórczą dyscypliną. O wybór wierszy i scenariusz zadbał Janusz Guttner, który wystąpił razem z Renatą Chmielewską. Oboje wykazali się wielkim zrozumieniem poezji Czerniawskiego trafiając bez przeszkód do wyobraźni zebranych słuchaczy. Organizatorem tego autorskiego wieczoru, jak i wielu poprzednich była Regina Wasiak-Taylor. Adam Czerniawski był celebrantem, a jednocześnie słuchaczem, jak reszta widowni, zadając pytania, dając wyjaśnienia, nie ukrywając satysfakcji z udanego wieczoru.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25496
Tak

21264
83%
Nie

4232
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat Warszawa | śruby nierdzewne | dom opieki Żory | kluszczyk | wykrawarki do naroży
kuchnie kraków | blachowkręty nierdzewne | szkolenia energetyczne sandomierz | fryzjer mokotów | metamorfozy śląsk