KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Cień Osamy
2012.07.20 / Jacek Ozaist
TAGI:
Share |
To był kolejny długi dzień, jak każdy zresztą z sześciu dni roboczych pomocnika budowlanego w Londynie. Zmęczony Sylwek siedział na przystanku autobusowym z puszką piwa w ręce; w drugiej dogasał cienki, emigrancki skręt.
Sylwek wziął łyk piwa i pokręcił z dezaprobatą głową. Nie czuł się w Londynie dobrze. Jeszcze rok, dwa i wracam – pomyślał o naszych polskich Zaduszkach. Planował zarobić tyle, by wystarczyło na budowę domu i ogromne, huczne wesele. Ewa akurat ukończy studium kosmetyczne i w suterenie ich nowego domu urządzą dla niej gabinet i solarium. Co on będzie tam robił, jeszcze nie wiedział. Pewnie to samo, co w Anglii, bo sporo ludzi w Polsce poszukiwało malarzy-dekoratorów. Słyszał, że do tych, którzy nie wyjechali za chlebem, a coś potrafili, zaczęły ustawiać się kolejki.

Nadjechał autobus, tak pełny, że kierowca nawet nie spojrzał na samotnego pasażera. Nawykły do londyńskich problemów komunikacyjnych, Sylwek wzruszył ramionami i usiadł z powrotem na przystankowej ławce. Pociągnął kolejny łyk. Smak ciepławego już piwa wywołał cierpki uśmiech na jego twarzy. Natychmiast zatęsknił za zimnym, beczkowym, lanym w gospodzie „U Macieja”. Dosłownie parę kroków od domu rodziców. Chodził tam z dziadkiem w każdą niedzielę po mszy. Tam wreszcie poznał Ewę.

Rozejrzał się po pustawej ulicy. Od strony ustawionych w jednym rzędzie hinduskich sklepików ktoś nadchodził. Sylwek szybko zgniótł puszkę i odkopnął ją kilka metrów od siebie. Nie chciał uchodzić za kogoś popijającego piwo na przystanku autobusowym, tym bardziej że nieznajomy wyglądał na Polaka. Rodacy w Londynie rozpoznawali się bez mrugnięcia powieką, choć pewnie żaden nie umiałby do końca wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje.

– Witam, witam – powiedział nieznajomy, jakby na potwierdzenie tej tezy.

– Jak leci?

Sylwek uśmiechnął się krzywo. Nie lubił tej powszechnej rozpoznawalności. – Daję rady. A u ciebie? – zapytał.

Tamten odruchowo poprawił krawat. – Spoko. Pracuję w City. Wpadłem w te strony na imprezę, ale mi nie podeszła. Sama wóda i piwsko. Nic do zajarania czy wciągnięcia. Nudy. I panienki jakieś drętwe. Mieszkasz tu?

– Niedaleko.

– Czym się zajmujesz?

– Dłubię w remontach.

– No tak.

Nieznajomy rozejrzał się nerwowo. – Którędy do metra? Nie wziąłem auta, bo nie lubię jeździć po pijaku. Już mam wbite sześć punktów. Po sądach mnie ciągali, bo mam polskie prawo jazdy. Starczy mi tych przygód.

– Do metra jest parę przystanków. Piechotą możesz pójść.

– Super – ucieszył się. – Pieprzone Hindusowo. Jak ty tu wytrzymujesz?

– Radzę sobie.

Minęła ich, podśpiewująca pod nosem, stara Murzynka. Tamten chciał to skomentować, ale tylko wykrzywił pogardliwie usta.

– Wybierasz się z powrotem? – spytał Sylwek.

– Do Polski? Po co? Tu mam wszystko. Pracę, auto, dom. Niedługo ściągam żonę i córkę. Niech zobaczą wielki świat. Spodziewam się awansu.

– Ja wracam – odparł Sylwek bardziej do siebie, niż do tego bubka.

– A jedź. Ja sobie zostanę...

Nadjechał autobus. Tym razem zupełnie pusty. Ot, kolejne londyńskie dziwactwo.

Kierowca zatrzymał się na przystanku i włączył światła awaryjne.

– Co jest, k...a! – mruknął nieznajomy. – Nie będzie jazdy?

– Pewnie jest za wcześnie – odpowiedział Sylwek. – Poprzedni pozbierał wszystkich desperatów.

Długobrody kierowca w zwiewnej szacie wyszedł z boksu z jakimś dywanikiem w ręce. Przeszedł z nim na środek autobusu, po czym rozłożył go na podłodze i uklęknął.

– Ty, to samobójca jakiś – szepnął tamten.

Tym razem Sylwek nie odpowiedział. Sytuacja była tyleż zabawna, co intrygująca.
Czegoś takiego jeszcze nie widział. Muzułmański kierowca zaczął modlić się, kiwając się do przodu i w tył. Trwało to kilka minut. Potem wstał zwinął dywanik i wrócił do szoferki. Od razu otworzył drzwi. Sylwek chciał wejść do środka, ale nowo poznany ziomek zatrzymał go ręką.

– Nie wsiadaj. On się wysadzi!

– W pustym autobusie?

– Poczeka aż nazbiera pasażerów i bum!

– O tej porze? Daj spokój. Jadę do domu. – Jak chcesz. Ja poczekam na następny.

– To na razie. Sylwek wskoczył do autobusu i przystawił kartę do czytnika.

Kierowca uśmiechnął się szeroko, pokazując żółtawe zęby.

– Pan wybaczy. Miałem modlitwę.

– Nie ma sprawy.

– A ten drugi?

– Boi się, że pan się wysadzi.

– Rozumiem – kierowca roześmiał się hałaśliwie i zamknął drzwi. Pojechali.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28437
Tak

23747
84%
Nie

4690
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | nity nierdzewne | masaż gdańsk | Immunolog śląsk | gabinet terapii Cieszyn
porady prawne wodzisław śląski | liny nierdzewne | pediatra Wodzisław Śląski | angielski Jastrzębie | hoehenarbeit