KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 30 kwiecień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
FAWLEY COURT
PAN ZENOBIUSZ
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Janusz Rokicki - wicemistrz z charakterem górala
2012.09.19 / Jacek Ozaist
TAGI:
Share |
Nie był dzień wcześniej na bankiecie w ambasadzie. Za to w sobotę po południu rodzina przywiozła go do Hammersmith, gdzie obejrzał nowo wybudowaną przy Ravenscourt Baptist Church salę teatralną i odwiedził Centrum Paraolimpijskie w POSK-u. Wieczór spędził nieopodal, w polskiej restauracji Robin Hood, wśród przyjaciół i kibiców. Kiedy skończył placek po zbójnicku, z uśmiechem stwiedził, że jedzenie w wiosce olimpijskiej było dalekie od jego upodobań kulinarnych.

Janusz już pierwszego dnia zauważył, że na ulicach Londynu pełno jest niepełnosprawnych. Są widoczni, ruchliwi, czerpią radość z życia, a w Polsce (choć już się to zmienia) – wciąż siedzą w domach, ukrywając swoją odmienność. Janusz chętnie bywa w szkołach na spotkaniach z dziećmi, podczas których oswaja młodych Polaków ze zjawiskiem niepełnosprawności. Wspomina, że gdy wjeżdżał wózkiem do basenu, żeby popływać, wokół zapadała krępująca cisza, a on sam stawał się widowiskiem. Sprawiło mu wtedy dziką radość pozostawanie pod wodą przez dwie munuty, aby po gwałtownym wynurzeniu, ujrzeć zbaraniałe miny gapiów.

Przyjechał do Hammersmith... metrem, eskortowany tylko przez rodzinę. W taki sam sposób wrócił do wioski olimpijskiej. Janusz nie uważa się za gwiazdę. Gdy tak siedzimy razem i wymieniamy poglądy, bije od niego swojskie ciepło. Ludzie podchodzą do niego, ściskają dłoń, gratulują.

Rokicki zaskakuje spokojem, wyważonymi sądami na temat nie tylko sportu, lecz także aktualnych wydarzeń na świecie. Na pytanie: jak to się dzieje, że polscy sportowcy niepełnosprawni mimo ograniczonych, a nawet minimalnych funduszy dysponowanych przez państwo na ich przygotowania, osiągają wielkie sukcesy na paraolimpiadzie (przypomnijmy, że było to dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej), odpowiada po chwili namysłu: – To wszystko bierze się z uporu, ciężkiej pracy i zawziętości. Także chęci przełamania barier. A pytanie, skąd w Wiśle, gdzie się urodził, taki urodzaj na dzielnych i ciekawych ludzi (Adam Małysz, Jerzy Pilch, Janusz Rokicki), kwituje z właściwą sobie swadą: – Z Adamem chodziłem do szkoły, fajne czasy były.

Od dawna nie waha się mówić o tym, jak stracił obie nogi. Polacy po wypłacie często idą na piwo. On też poszedł i wychylił kilka. Ktoś podpatrzył, że ma zwitek banknotów i uderzył z tyłu w głowę, gdy wracał podchmielony wzdłuż torowiska. Nie byłoby tej całej historii, gdyby bandyci nie porzucili go na torach. Pociąg do Wisły Głębce przeciął jego dotychczasowe życie i rozpoczął nowe, sportowe.

Janusz pokazuje nam na długości ręki odległość, o jaką w Londynie przegrał złoto. Tym razem jest spora. Osiem lat temu różnica była minimalna, choć i wtedy Rokicki dał z siebie wszystko. Wtedy też zdobył srebro, bo więcej się po prostu nie dało.

Mistrz bywa rozgoryczony. Postawą związków, działaczy, sponsorów. Walczy jednak dla siebie i kibiców, którzy na każdym kroku okazują mu życzliwość i wsparcie. Na igrzyskach w Rio de Janeiro zamierza wystartować w dwóch kategoriach – rzucie kulą oraz w wyciskaniu sztangi. Do światowego poziomu nie brakuje mu wiele. Barierę dodatkowych dziesięciu czy piętnastu kilogramów da się pokonać dzięki ciężkiej pracy. Często jednak brakuje mu nawet na odżywki, a chodzenie po prośbie już teraz nie wchodzi w grę. Nie jest akwizytorem, tylko sportowcem, reprezentantem kraju, dwukrotnym wicemistrzem olimpijskim. Nie wspomina nam o tym, ale wiemy, że na co dzień jego rodzinie nie jest lekko. Janusz ledwie wiąże koniec z końcem. W Cieszynie, gdzie obecnie mieszka, pracuje jako nocny stróż. Zarabia kilkaset złotych. Niczego się nie wstydzi. Za jego niedolę powinni się wstydzić inni – choćby dział marketingu pewnej firmy, który czwarte miejsce na paraolimpiadzie w Atenach uznał za porażkę i odmówił mu dofinansowania. Ma 38 lat. Kiedy ukończy 40, dostanie od państwa 200 zł olimpijskiej emerytury. Na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro znów powalczy o złoto.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 22114
Tak

18478
84%
Nie

3636
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | liny nierdzewne | masaż gdańsk | kołki do zgrzewania | taxi grodzisk Mazowiecki
sprawy egzekucyjne wodzisław śląski | nakrętki nierdzewne | rehabilitacja Radlin | badania sanitarne Żory | barlinek wodzisław rybnik