KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 19 wrzesień 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Doświadczenie emigracji jest trudne
2012.09.27 /
TAGI:
Share |
Z biskupem Wojciechem Polakiem, przez dwa lata delegatem do spraw duszpasterstwa Polonii, sekretarzem Konferencji Episkopatu Polski rozmawia Jolanta Zieleniak

Przez dwa lata Wasza Ekscelencja z ramienia Konferencji Episkopatu Polski pełnił funkcję delegata do spraw duszpasterstwa Polonii. Czy istnieje solidarność między Polakami przebywającymi poza granicami Polski?

– Trudno mówić, że jest tylko jeden obraz Polonii. W ciągu tych dwóch lat odwiedziłem różne skupiska polonijne. Od Australii, Stanów Zjednoczonych po Skandynawię i różne miejsca w Europie. Myślę, że emigracyjne fale polonijne są bardzo różne. I trudno mówić, że istnieje jeden model życia emigracyjnego. Na pewno uwarunkowaniem był czas i miejsce, w którym nasi rodacy się znaleźli. Inaczej wyglądała sytuacja emigracji niepodległościowej, inaczej emigracji postsolidarnościowej, inaczej to, co obecnie obserwujemy. Dziś fakt emigracji jest związany po prostu z dużą mobilnością życia. Te dwa pierwsze przykłady emigrantów, emigracji niepodległościowej i postsolidarnościowej, w ogromnej mierze naznaczyło poczucie, że szybko do ojczyzny nie wrócą. Nie było to możliwe. W przypadku dzisiejszych emigrantów czy lepiej migrantów, istnieje powszechne przekonanie, że to jest doświadczenie na pewien, dłuższy czy krótszy, czas. Często, żyjąc na obczyźnie, wiadomości z Polski i kontakt z Polską mają w zasięgu ręki. I pewnie również z tego powodu, jakiejś głębszej więzi pomiędzy tymi różnymi grupami emigrantów trudno niekiedy szukać. Natomiast zauważyłem, jeśli chodzi o obecność w Kościele, że Polacy są razem i ta wspólnota ich wiąże. Wspólnota wiary, tradycji, może nie na najgłębszym poziomie, ale ta właśnie ich łączy i ze sobą wiąże.

Prymas Polski August Hlond, salezjanin, Ślązak, założyciel Towarzystwa Chrystusowców dla Polonii, powiedział, że „na wychodźstwie polskie dusze giną”.

– To wyzwanie było bardzo konkretne. Chodziło o to, by ludziom na emigracji dać opiekę duszpasterską. Stąd założenie Towarzystwa Chrystusowego, a później bardzo konsekwentne powołanie Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. Prymasowi chodziło o to, aby Polacy będący na emigracji mieli zapewnioną opiekę duszpasterską. I stąd to wezwanie, które miało pobudzać do troski.

Czy osoby świeckie są wdzięczne za poświęcenie i troskę kapłana? Czy może uważamy, że nam się to po prostu należy? Jakie Wasza Ekscelencja ma odczucia i doświadczenia?

– Odwiedzając polskich emigrantów sam doświadczałem i doświadczam wiele wdzięczności. Myślę więc, że ci, którzy korzystają z tej duszpasterskiej posługi są wdzięczni, a obecność kapłana, siostry zakonnej czy innych świeckich zaangażowanych w życie parafii odbierają jako dar i są za niego przede wszystkim Bogu wdzięczni. Myślę, że duszpasterze na emigracji nie oczekują tak naprawdę samej wdzięczności, a raczej wsparcia i zaangażowania we wspólne dzieła, którymi żyją polonijne ośrodki na emigracji.

Czy osoby świeckie chętnie angażują się w pracę dla Kościoła?

– Myślę, że na emigracji bardziej niż w Polsce. Kiedyś przeczytałem bardzo piękne świadectwo ojca, który tutaj był z żoną i dziećmi. Mówił, że w Polsce wszystko miał na wyciągnięcie ręki. Ksiądz był, Kościół i szkoła była i nie było żadnych problemów poza przyprowadzeniem i odebraniem dzieci ze szkoły czy też trudnym obowiązkiem uczestniczenia w wywiadówkach, kiedy żona nie mogła iść. Natomiast tutaj okazało się, że jeśli się w to wszystko sam nie zaangażuje i nie będzie obecny w środowisku Kościoła czy szkoły, to nikt tego za niego nie zrobi. I dlatego ludzie na emigracji, tak sądzę, są bardziej otwarci i skłonni do angażowania się w życie Kościoła, parafii, szkoły czy inne społeczne inicjatywy.

Jakie są zagrożenia na emigracji?

– Patrząc z zewnątrz wiem, że samo doświadczenie emigracji, jakiekolwiek by nie było i jakiekolwiek by nie miało powody, jest trudne. Jest to bowiem rozerwanie czy rozluźnienie pewnych podstawowych więzi, odejście z dobrze znanego nam świata czy środowiska w świat przeważnie obcy i nieznajomy, a więc niekiedy mozolne uczenie się tego świata, tej wspólnoty wielokulturowej. Jest to coś, czego my w Polsce jeszcze tak mocno nie doświadczamy, nie żyjemy w społeczności wielokulturowej i wieloreligijnej, swoistego skrzyżowania różnych ras i różnych światopoglądów. Jest to jedno z wyzwań, które myślę, że jest ogólnie trudne. W podobny sposób więzy rodzinne, te najbardziej osobiste i intymne, bardzo często ulegają pewnemu osłabieniu czy wręcz zerwaniu.

A jakie są zagrożenia płynące z Zachodu do Polski?

– Trudno mówić, że te zagrożenia płyną czy przychodzą z jakiś miejsc do Polski, z zachodu do Polski czy ze wschodu do Polski. Myślę że dzisiaj podstawową prawdą jest prawda o globalnym świecie, w którym żyjemy. I nie bez znaczenia jest ten świat, z którym mamy na co dzień do czynienia, czyli wirtualny świat – internet. To wszystko, co się dzieje za pośrednictwem środków współczesnego przekazu dobitnie pokazuje, że świat stał się małą wioską. Z Zachodu więc przychodzą do nas zarówno bardzo pozytywne rzeczy, jak i te negatywne. Ale również z Polski wychodzą rzeczy pozytywne i negatywne, które są owocem ducha tej wspólnoty i tej społeczności, w której nad Wisłą i Odrą żyjemy.

W dobie swobodnego przemieszczania się, nie tylko po Europie, Polacy poznają nowe kultury. O czym powinniśmy pamiętać?

– Powinniśmy pamiętać, że jako Polacy mamy własne korzenie, własną tradycję, kulturę, której nie należy się wstydzić, a wręcz powinniśmy wiedzieć, że jest to tradycja atrakcyjna dla innych. Posłużę się znów pewnym przykładem. Będąc w Australii, spotkałem się z wieloma zespołami folklorystycznymi, z grupami młodzieżowymi. Kiedy pytałem, jak masz na imię, nie usłyszałem żadnego polskiego słowa. Ta młodzież już po polsku nie mówi, ale przyciąga ich do kultury polskiej coś, co w tej kulturze jest. Chętnie uczestniczą w śpiewie, w tańcu, bo coś jest w tej kulturze, w tych korzeniach, z których wyrastają ich przodkowie i oni sami, w tym jest coś naprawdę wartościowego. I tak to rozpoznają.

Prawda, wolność, sprawiedliwość , szacunek. Czy Polacy żyją tymi wartościami?

– Myślę, że tak. Nie mam takiej negatywnej globalnej odpowiedzi i negatywnego sądu. Patrząc przez pryzmat konkretnego człowieka, którego spotykam, staram się zachęcić go, aby żył tymi wartościami. Każdy człowiek powinien się otwierać na prawdę, wolność, sprawiedliwość. Powinien widzieć w tych wartościach, i wielu innych, fundament swojego życia. To są wartości jak najbardziej płynące z Ewangelii, wartości chrześcijańskie, chociaż często w tym świecie zapomniane są chrześcijańskie korzenie tych wartości, o których my z kolei powinniśmy pamiętać i je po prostu cierpliwie przypominać.

Jak wygląda wiosna Kościoła, o której mówił Jana Paweł II?

– Kościół od samego początku jest wspólnotą, do którego należą ludzie ochrzczeni, duchowni i świeccy. Widzimy więc dziś np. pewną otwartość na Słowo Boże i, w konsekwencji, żywą obecność ludzi świeckich w różnych ruchach, wspólnotach czy na pielgrzymkach. To pokazuje, że każdy na mocy własnego charyzmatu i powołania ma swoje własne miejsce w Kościele. Oczywiście, inny jest charyzmat ludzi konsekrowanych, inny charyzmat i powołanie ludzi świeckich. Są to charyzmaty, które w harmonii – a jak lubi mówić Benedykt XVI – w pewnej symfonii brzmią w Kościele. Myślę, że sama świadomość obecności ludzi świeckich i ich roli dzisiaj w Kościele, jest większa niż w przeszłości.

Jaka jest aktywność Akcji Katolickiej?

– Aktywność Akcji Katolickiej w Polsce zależy od regionu. Są miejsca, gdzie jest żywa, jest widocznie i odczuwalnie obecna, co też często wiąże się z sytuacją danej diecezji. Chodzi mi o to, że w dużej mierze taka obecność zależy od tego, w jaki sposób sam biskup zachęca kapłanów i mobilizuje ich do otwarcia na tę rzeczywistość katolików, świeckich obecnych poprzez AK w życiu Kościoła. Trzeba powiedzieć, że są też miejsca, gdzie takie doświadczenie jest słabe. W Polsce AK w odróżnieniu od IPAK u (Instytut Polskiej Akcji Katolickiej) w Wielkiej Brytanii, który ma nieprzerwaną tradycję jeszcze przed wojną, została odnowiona przez bł. Jana Pawła II, dlatego to doświadczenie młodszej siostry jeszcze trochę potrwa, aby szerzej była widoczna. Chociaż widzimy już obecność osób świeckich w Kościele, mamy nadzieję, że będzie jeszcze większa niż w przeszłości.

W 1966 roku odbyło się Millenium Chrztu Polski, które było poprzedzone dziewięcioletnią Wielką Nowenną. Prymas Stefan Wyszyński zawierzył naród polski Matce Bożej. Ten program, myśle, miał na celu umocnienie życia duchowego Polaków. Czy jest przygotowywana podobna inicjatywa?

– Dzisiaj nie ma tak długofalowych programów duszpasterskich, które przeprowadził Prymas. Natomiast jest przygotowywany program duszpasterski na każdy rok. Ostatni, trzyletni program duszpasterski to Kościół naszym domem. Poprzez te programy duszpasterskie Kościół taką odnowę życia duchowego wciąż proponuje i do niej zachęca.

Od 15 października 2011roku Wasza Ekscelencja pełni funkcję generalnego sekretarza Konferencji Episkopatu Polski. Jakie to są obowiązki?

– Jest to funkcja koordynująca prace Episkopatu, a więc koordynująca prace sekretariatu, który znajduje się w Warszawie. Wiąże się z nią przygotowywanie Konferencji Episkopatu, kontakt z biskupami w Polsce, biskupami innych Konferencji Episkopatu poza granicami Polski. Są to także relacje, które się wiążą z naszym funkcjonowaniem w społeczeństwie polskim, a więc kontakty i relacje Kościoła katolickiego z władzą państwową, z instytucjami państwowymi. Jeśli chodzi o zakres prac sekretarza wewnątrz Konferencji Episkopatu, wiążą się on z konkretnym przygotowywaniem zarówno sesji Rady Stałej, jak i sesji Biskupów Diecezjalnych oraz samego Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu.

W ubiegłym roku został uniewinniony pan, który w Gdańsku w 2007 r. zbezcześcił na oczach wielu katolików Pismo Święte, żywe Słowo Boga. Czy KEP wystąpiła z wnioskiem oskarżenia?

– To nie jest rola KEP, aby występować do sądu z wnioskiem o oskarżanie kogokolwiek. Sam bluźnierczy czyn i upominanie się o szacunek dla ludzi wierzących zostały jednak zauważone w komunikacie z Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu. Myślę, że my jako katolicy mamy prawo oczekiwać szacunku, który się wiąże z wyznawaną przez nas wiarą. Co innego jednak ekstrawagancja i jakiś ekshibicjonizm. Nasza reakcja musi być więc reakcją rozumną, by ludzi, którzy popełniają takie akty nie czynić bohaterami.

Dlaczego? A jeśli protesty świeckich katolików nie odnoszą skutku? np. wyrok uniewinniający?

– Myślę, że reakcje ludzi świeckich odniosły w pewnym sensie skutek. Nie chodzi mi o wyroki sądowe, ale o jasne stanowisko, które w ten sposób zostało nagłośnione i ukazane. Uważam, że w takich wypadkach bardziej powinni reagować ludzie wierzący niż hierarchia kościelna. Trzeba cierpliwie pokazywać, że takie zachowanie godzi w szacunek dla ludzi wierzących i dla człowieka w ogóle. Skutek nie rodzi się od razu, widzimy to na przykładzie stosunku ludzi do aborcji. Dzisiaj bardzo dużo ludzi poprzez systematyczne przypominanie o wartościach, o świętości życia, bardzo mocno zmieniło swoje nastawienie do aborcji. Dzisiaj bardzo dużo ludzi w Polsce jest przeciwnych aborcji. Tego się nie osiąga z dnia na dzień, to jest proces długofalowy. Myślę, że w postawie dopominania się o jakikolwiek szacunek dla wartości, proces zasiewania dobra wymaga czasu, aby rodził owoce.

Ustawa prawna godząca w lekarzy, farmaceutów, protesty internautów. Co obecny rząd, moim zdaniem, w większości liberalno -lewicowy, czyni z naszym narodem?

To jest pytanie trudne. Nie jestem tutaj od oceniania, co robi rząd i czy on jest w większości liberalno-lewicowy. Tego nie wiem. Wiem jednak, że jako obywatele państwa mamy prawo dopominać się, aby wszelkie ustawy były społecznie konsultowane. Żeby one były tworzone na zasadzie konsensusu różnych grup społecznych, konsultacji z rożnymi grupami, a nie tylko w obronie interesów takiej czy innej grupy przeciwko sobie. Podstawowym dobrem, które myślę, powinno przyświecać naszym rządzącym, jest poszanowanie porządku społecznego i normowanie tego porządku w sposób jasny, czytelny i wiarygodny oraz według prawdziwych wartości, które do niego się odnoszą. Niedobrze się dzieje, kiedy nie ma tej konsultacji społecznej, kiedy pewne grupy są zaskakiwane gotowymi rozwiązaniami i kiedy kompromis trzeba zawierać po wprowadzeniu ustaw w życie i to często w pewien bolesny sposób. Uczymy się demokracji od 89 roku, uczymy się jeszcze procesu legalizacyjnego, który powinien być społecznie czytelny i konsultowany przed, a nie po rozstrzygnięciach, które ustawy regulują.

Bł. Jan Paweł II nie chciał Polski liberalnej, chciał Polski chrześcijańskiej.

– Myślę, że sam definicja „Polska Liberalna” czy „Polska Chrześcijańska” niesie w sobie pewne niebezpieczne uproszczenie. Miesza bowiem dwa porządki – państwowy i kościelny, a więc świecki i duchowy. Polska jest taka, jacy są Polacy żyjący dzisiaj, jakie podzielają wartości, z jakich wartości wyrastają, i co jest dla nich ważne. I tutaj jeśli chodzi o nauczanie bł. Jana Pawła II, jest to wielkie nauczanie o szacunku do własnych korzeni. Mówił przecież, abyśmy tych korzeni nie podcinali, nie wyrzekali się, żebyśmy pamiętali, że one są gwarancją pewnej stabilności naszego kraju. Abyśmy się nie bali opierać na tych korzeniach naszej przyszłości. Natomiast różne podziały polityczne są i będą istniały, czy to między liberałami a konserwatystami, czy między jedną siłą a drugą – to jest wkalkulowane w obraz życia każdego społeczeństwa. Trzeba pamiętać, aby u podstaw tych sporów nie było sporu o wartości, które są niezmienne. Szacunek dla człowieka, godności osoby ludzkiej, świętość ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Na nich możemy budować – jak zwykł mawiać Benedykt XVI – miasto godne człowieka, nasze obywatelskie społeczeństwo.

Czy część Polaków nie przyjęła nauki Jana Pawła II?

– Wielu z nas, może nawet większość, bardzo chętnie bł. Jana Pawła słuchało, natomiast część trudniej wgłębiała się w to, co Ojciec Święty do nas mówił. Myślę, że jest to bardziej deficyt tego, że my jeszcze tak do końca nie przyjęliśmy, co Ojciec Święty mówił. Dlatego jest okazja i nadzieja, aby do tego nauczania wrócić i często powracać. Takie zadanie przybliżania nauczania Jana Pawła II mają np. choćby warszawskie Centrum Myśli Jana Pawła II, krakowskie Centrum budowane nieopodal Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, a także to, które powstaje w kompleksie wznoszonej Świątyni Opatrzności Bożej. Jest to zadanie Fundacji Dzieła Nowego Tysiąclecia, a więc ludzi młodych, którzy wyrastają z myśli Jana Pawła II. To jest już przeszło dwa i pół tysiąca stypendystów tej Fundacji, a także rzesze studentów, którzy skończyli proces kształcenia. To jest ta nadzieja, bo przez ludzi żyjących nauczaniem bł. Jana Pawła II. Jego nauka oraz wszystko, co głosił i czego nas uczył stają się obecne i żywe we współczesnym świecie.

Przez dwie kadencje Polacy wybrali prezydenta, który deklaruje się jako ateista. Obecnie mamy przez dwie kadencje Premiera, wywodzącego się z partii, która w programie wyborczym jest za mordowaniem dzieci nienarodzonych. 90 proc. narodu polskiego stanowią katolicy, a piąte Boże przykazanie brzmi „nie zabijaj”. Jak należy takie zachowanie niektórych katolików rozumieć?

– Sam problem wyborów w Polsce to raczej powracające pytanie najpierw o frekwencję wyborczą, a więc pytanie dlaczego wciąż tak mało ludzi poszło do wyborów. Głosowało tylko 47 proc. ludzi. Myślę, że troską Kościoła oprócz oczywiście kształtowania sumień, aby były gotowe wybierać zgodnie z tymi wartościami, które są istotnie i ważne dla ludzkiego życia, także dla jego ochrony od poczęcia do naturalnej śmierci, jest jeszcze troska i przypominanie tego, aby samemu się nie odcinać od udziału w życiu społecznym i od wpływu na kształt tego życia. Myślę, że to później będzie się przekładało na jakość życia społecznego. Jeśli będziemy mieć świadomość, że to dobro wspólne od nas zależy, to jakość życia społecznego będzie się też zmieniać.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29201
Tak

24292
83%
Nie

4909
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |zakład kamieniarski wodzisław | pierścienie nierdzewne | opieka Radlin | transport ekogroszek Pszów | psycholog Cieszyn
porady prawne wodzisław śląski | cyklinowanie Brwinów | Lekarz rodzinny Radlin | medycyna pracy Wodzisław Śląski | stylistka śląsk