KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 16 listopad 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




PAPA GEORGE
2012.10.23 / Monika S. Jakubowska
TAGI:
Share |
Miał to być krótki wywiad telefoniczny. Przed planowanym koncertem w Jazz Cafe POSK. Jednak im więcej o nim czytałam, tym bardziej jego życiorys mnie intrygował. I zaintrygował na tyle, że poprosiłam o spotkanie. Choć jest bardzo zajętym muzykiem, ma w sobie śródziemnomorskie ciepło i niezwykłą otwartość. Spotykamy się na stacji Barnes, tej z bluesa na jego płycie.

Próbowałam znaleźć twoje prawdziwe nazwisko, bo domyślam się, że Papa George to pseudonim artystyczny...

– Zgadza się. Moi rodzice są Grekami, pochodzą z Cypru, choć ja urodziłem się w Londynie. Moje prawdziwe nazwisko brzmi George Papanicolaou. Za tym nazwiskiem kryje się kawałek historii... Otóż mój pradziad był prezbiterem cypryjskiego Kościoła prawosławnego, co po grecku brzmi Papa, zaś na imię miał Nicolaou, stąd pochodzenie naszego nazwiska: Papanicolaou.

Czytałam, że w waszym domu było słychać nieustanny śpiew mamy.

– To jest coś, co chyba wszystkie matki robią zajmując się swoimi dzieciakami, tak przynajmniej myślę. Moja śpiewała po grecku, zresztą w domu mówiło się po grecku, choć jeśli zapytasz mnie czy znam język swoich przodków, to odpowiem, że więcej rozumiem niż potrafię powiedzieć. Kiedy byłem chłopcem, takim w wieku przedszkolnym, nie mówiłem po angielsku, co jest naturalne, gdy rodzice nie są Anglikami. Kiedy myślę o tamtych czasach dzisiaj, nie pamiętam, bym uczył się angielskiego. To się po prostu stało – wszyscy moi szkolni koledzy mówili po angielsku, na ulicy słyszało się angielski. Pamiętam, że kiedy mama przychodziła po mnie do szkoły i zaczynała mówić po grecku przy kolegach, czułem się bardzo zawstydzony i odpowiadałem jej po angielsku. Z tego poczucia zażenowania przestałem mówić po grecku, choć nadal wiele rozumiałem.

Więc czujesz się bardziej Brytyjczykiem niźli Grekiem...

– No tak, urodziłem się tu, ale nigdy nie będę stuprocentowym Brytyjczykiem, bo duża część mnie jest po prostu grecka! Dorastałem tu, ale byłem otoczony Grekami – grecka kultura, greckie wesela, pogrzeby, przyjęcia, grecka kuchnia i nawyki. Więc kiedy jestem w towarzystwie Greków i słyszę grecką muzykę – czuję się bardziej Grekiem niż Brytyjczykiem. Poza tym myślę, że mam mentalność i temperament południowca. I wygląd – zdecydowanie grecki. Jednak nie zrozum mnie źle, nie próbuję teraz powiedzieć, że w pełni czuję się Grekiem! Jestem po prostu taką dobrą mieszanką i jestem dumny z moich korzeni! Lubię siebie, i to jest najważniejsze!

Gdy miałeś dziesięć lat, nakłoniłeś rodziców do kupna gitary. Dlaczego nie skrzypiec, trąbki czy fortepianu?

– Bo skrzypce, trąbki i fortepiany nie były cool, a gitara była najbardziej cool na planecie Ziemia! Poza tym chciałem naśladować swoich idoli. Gdy masz naście lat, jesteś jak plastelina. Dzieciaki w tym wieku z łatwością ulegają różnym wpływom, a w tamtych czasach rządzili The Beatles i The Stones. Przed nimi byłem zafascynowany Rayem Charlesem, Elvisem Presleyem, bo lubię dobrych wokalistów, jednak to Beatlesi i Stonesi wywarli na mnie największe, najważniejsze wrażenie. Przed nimi nie było takich zespołów! Oczywiście Stonesi byli absolutnym przeciwieństwem Beatlesów – bo Beatlesi byli czystymi, grzecznymi chłopakami, a Stonesi byli zbuntowani i nieujarzmieni. Obie grupy miały wpływ na to, że chciałem mieć gitarę, zresztą wtedy każdy chciał mieć gitarę! Rodzice spełnili moje marzenia, kupując elektryczną Futuramę za całe 16 funtów. Dzisiaj jestem im za to bardzo wdzięczny i myślę sobie, że jestem szczęśliwcem, bo robię to, co kocham. Czasem ludzie dostają od Boga talent, ale nic z nim nie robią, nie decydują się skorzystać z nadarzającej się okazji czy nie są w stanie podjąć ryzyka. A może najzwyczajniej nie otrzymują takiego wsparcia, jakie ja dostałem od swoich rodziców.

Gdy miałeś dwadzieścia lat w twoim życiu nastąpił wielki przełom...

– Opowiem ci jak do tego doszło... Od momentu, gdy dostałem swoją pierwszą gitarę do chwili podjęcia najważniejszej w moim życiu decyzji upłynęło dziesięć lat. Z dziesięcioletniego dzieciaka zamieniłem się w dwudziestoletniego mężczyznę. Gdy skończyłem piętnaście lat, poszedłem do pracy. Takie były czasy, poza tym moi rodzice chcieli, bym wyuczył się solidnego zawodu. Jako dziecko marzyłem o tym, że zostanę mechanikiem. Potem jednak, gdy zobaczyłem, jaka brudna jest to robota, zmieniłem zdanie. To nie dla mnie... Któregoś razu zajrzałem do warsztatu mego wuja, który był szewcem i zacząłem uczyć się robić buty. Z czasem zrobił się ze mnie prawdziwy fachowiec! Przenosiłem się z pracy do pracy, coraz lepiej zarabiałem, a ludzie cenili moją ręczną robotę. Oprócz tego oczywiście grałem, chodziłem na jam sessions, koncerty, podpatrywałem jak grają inni. Któregoś wieczoru poznałem Goeffa Stevensona [autor tekstów i muzyk – red.] i dotarło do mnie, że można żyć z muzyki na full time! Goeff był znakomity, więc poszedłem do niego na lekcje – po kilku byliśmy już kumplami i on stwierdził, ze jestem na tyle dobry, że mogę z nim grać. I tak się zaczęło. Rano wstawałem i szedłem robić buty. Po pracy szybko do domu, chwytałem za gitarę i biegłem na jam z Goeffem. Po graniu włóczyliśmy się po londyńskich knajpach, piliśmy, wracałem do domu nad ranem. Po trzech, czterech godzinach snu wstawałem i szedłem do swoich butów. Byłem jak zombie! Zazdrościłem Goeffowi, że po całonocnym graniu mógł pospać do południa... Któregoś dnia w zakładzie mieliśmy naprawdę dużo zleceń. Gdy przyszedł koniec dnia, zdjąłem fartuch i zbierałem się do wyjścia, bo tego wieczoru znowu grałem. Szef stanął w drzwiach i po krótkiej wymianie zdań kazał mi wybierać między pracą a graniem... Zdjąłem fartuch i oświadczyłem, że idę grać. Pamiętam, że bardzo bałem się reakcji rodziców, bo jako szewc, który robił buty, zarabiałem naprawdę dobre pieniądze! Gdy opowiedziałem, co się wydarzyło, mama ze stoickim spokojem odpowiedziała: „Nie martw się, masz wyuczony zawód i jesteś dobry. Jeśli nie wyjdzie z muzyką – zawsze możesz wrócić do robienia butów”. I nagle miałem swoją wolność, której tak mi brakowało! Całe dnie mogłem grać, byłem muzykiem na pełny etat. To było wspaniałe uczucie! Moja pasja stała się nagle moim głównym zajęciem!
Brzmi trochę jak bajka z napisem HAPPY END. Naprawdę od tamtej pory wszystko szło jak po maśle? Żadnego uczucia, że stoisz w miejscu albo że się cofasz?

– Po około dwu latach stwierdziłem, że nie zarabiam żadnych pieniędzy z muzyki i wróciłem do robienia butów. I wiesz co? Wytrzymałem tam dwa tygodnie, dwa pieprzone tygodnie, podczas których zdecydowałem, że jeśli chcę utrzymywać się z grania, to muszę grać jeszcze więcej, pracować jeszcze ciężej… To był moment, gdy sam sobie zafundowałem mocnego kopa w tyłek.

Grałeś w kultowym kiedyś miejscu – rosyjskiej knajpie Borsch and Tears w Knightsbridge...

– Tam właśnie poznałem wielu Polaków (wśród nich moją byłą żonę)! Wyobraź sobie, że w sąsiedztwie pracowało około 40 innych muzyków. Spotykaliśmy się po pracy, imprezowaliśmy i wzajemnie uczyliśmy się czegoś od siebie. Nauczyłem się wielu innych stylów grania od utalentowanych muzyków – cały świat otworzył się przede mną. Coraz więcej umiałem, rozumiałem i byłem coraz lepszym muzykiem. Tam poznałem Iana Hunta, z którym podróżowaliśmy po całej Europie, graliśmy na wielu festiwalach. Wtedy też założyłem swój pierwszy zespół Taxi, z którym zagraliśmy support dla Tiny Turner w Odeon na Hammersmith. W tym czasie poznałem Freddiego Mercury’ego, który wpadał na nasze koncerty. Któregoś wieczoru wskoczył na scenę w Hog’s Grunt na Cricklewood i zaśpiewał z nami Jailhouse Rock. Ludzie nie wierzyli, że to Freddie we własnej osobie... To był dobry czas, który niczym katapulta wystrzelił mnie dalej, na sceny całego świata... Myślisz, że mógłbym coś ci zagrać? Resztę sobie doczytasz... I jeszcze skręcę papierosa... Palisz?

Palę, ale skończyły mi się papierosy.

Skręcę ci jednego...

Papa George zwinnymi palcami robi mi skręta. Obserwuję go i słucham, bo nie przerywa opowiadania. Po chwili wyciąga gitarę, a ja aparat. Zaczyna grać. Uczestniczę w najmniejszym koncercie świata. Patrzę i słucham zaczarowana... Wtedy zaczyna śpiewać swoim ochrypłym bluesowym głosem. Wszystko, co wydarzyło się w jego życiu później to pasmo podróży, setki ludzi, koncertów, mniejszych i większych sukcesów. Od tego miejsca musiałabym zacząć wyliczać, wymieniać, nazywać i skakać – z miejsca na miejsce. Jedni z nas podejmują rzucaną przez życie rękawicę, inni bezpiecznie i z prądem drepczą w szeregu. Najważniejsze jednak jest – i na to zwrócił uwagę Papa George, uosobienie trudnych wyborów – konsekwentne dążenie do celu i wsparcie najbliższych. Tym, którzy chcieliby więcej poczytać o muzycznej drodze Papy Georga – odsyłam (tak jak on mnie) do jego strony: www.papageorge.co.uk. A tym, którym wywiad przypomniał trochę ich własną historię – odsyłam do gitar, piór, aparatów, pędzli…

Rozmawiała
Monika S. Jakubowska

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29685
Tak

24657
83%
Nie

5028
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |narty OC | śruby nierdzewne | biuro rachunkowe rydułtowy | transport pellet Pszów | gabinet terapii Cieszyn
kuchnie rybnik | cyklinowanie Sochaczew | Lekarz rodzinny Radlin | badania profilaktyczne Żory | praca na wysokości