KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Językoznawcy
2013.01.05 / Wacław Lewandowski
TAGI:
Share |
Będę chamem, dopóki obecność Jarosława Kaczyńskiego na scenie politycznej będzie mnie do tego zmuszać – powiedział Janusz Palikot, udzielając wywiadu w sprawie tzw. języka nienawiści. Jest wprawdzie wątpliwe, czy chamem można bywać, albo czy można nim być tylko do jakiegoś momentu, by potem przestać… Ważniejsze jest to, że swoją wypowiedzią Palikot dowiódł, iż traktuje Kaczyńskiego jak mąż-dewiant, który obiwszy solidnie swą małżonkę, gniewnie wykrzykuje: – dlaczego mnie do tego zmuszasz?!

Sprawa zaczęła się od wypowiedzi premiera, który komentując historię krakowianina-piromana usiłującego przygotować zamach terrorystyczny i szukającego sympatyków czy wspólników w internecie, powiedział że z polskiego życia publicznego należałoby wyeliminować „język nienawiści”, który pewnych osobników może do takich przedsięwzięć skłaniać. Premier powiedział, co powiedział, ale nie koniec na tym, co dość zaskakujące, bo dotąd przyzwyczajano nas, że skoro Donald Tusk przemówił, to causa finita est.

Tymczasem z chwilowego niebytu wychynął minister administracji i cyfryzacji Michał Boni, zapowiadając że weźmie się za zorganizowanie jakiegoś instytucjonalnego organu, który zajmie się walką z nienawistnym językiem „w przestrzeni publicznej”.

Powiało grozą, bo skoro każdy przeciętny człowiek wie, iż najwięcej jadu napotkać można w anonimowych wpisach na forach internetowych, a walkę z tą trucizną zapowiada minister od cyfryzacji, to może chodzić o jakąś próbę ocenzurowania internetu. Wprawdzie każdy rozsądny człowiek wie, że sieć została tak wymyślona, by nie dało się jej skutecznie cenzurować, lecz przecież ludzie w Polsce wiedzą, że minister od cyfryzacji nie musi być specem w tej dziedzinie, ba, może o niej nie mieć bladego pojęcia.

Ponadto, skuteczne czy nie, wszelkie próby nałożenia na sieć kagańca są niebezpieczne. Głosy niepokoju najwidoczniej do Boniego dotarły, bo bezzwłocznie wziął się za uściślanie swych zamierzeń. Ogłosił, że nie ma mowy o żadnej cenzurze, ani o tworzeniu jakiejś instytucji o represyjnym charakterze. Ma zostać powołana jakaś rada, złożona z ekspertów, która będzie przejawy „mowy nienawiści monitorować” i ewentualnie wyrażać swoje nimi zaniepokojenie. Boni, który chciał się zasłużyć występując w roli wykonawcy postulatów Tuska, niejako wybiegł przed szereg z głową rozgrzaną, lecz wolną od jakiejkolwiek przemyślanej koncepcji. Przez chwilę było groźnie, wkrótce było już tylko śmiesznie.

Poza śmiesznością w działaniach Boniego jest jednak też pewna niestosowność. Jakiekolwiek byłyby jego intencje, nie sposób nie zauważyć, że orzekanie czyj język mieści się w rygorach przyzwoitości, a czyj przekracza niebezpieczną granicę stając się „mową nienawiści”, nigdy nie powinno być zajęciem rządzących, o ile Polska ma być demokratycznym krajem. Wielu z nas pamięta osławionego rzecznika rządu doby stanu wojennego, Jerzego Urbana, który z widoczną rozkoszą tępił język „ekstremy” (czyli – „Solidarności”) na konferencjach prasowych. Nikt rozsądny nie miał wtedy wątpliwości, że celem tamtych ataków na „ekstremistyczny” (czytaj: nienawistny) język nie była troska o językową i etyczną poprawność publicznej debaty, lecz chęć uzasadnienia konieczności wykluczenia z niej większości społeczeństwa, o czym Boni powinien pamiętać.

Cóż zatem z „mową nienawiści” począć? Na pewno nie usiłować „czyścić” internetu, bo z tym, że sieć, która jest skarbnicą, bywa także rynsztokiem, trzeba się po prostu oswoić, przyjmując zasadę, że w sieci jak w „realu” – porządny człowiek nie w każde drzwi wchodzi.

Wacław Lewandowski

Komentarze:
niePOżądna (08.01.2013) Racja, ale warto nadmienić, że prawica lewicy w niczym nie ustępuje - jeśli o język nienawiści chodzi. Wszak po jednej i po drugiej stronie - i porządni ludzie i chamy.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23809
Tak

19810
83%
Nie

3999
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Kancelaria adwokacka Wodzisław Śląski | liny nierdzewne | biuro rachunkowe wodzisław | Kamlock couplings | suplementy diety produkcja Omega
zespół muzyczny gliwice | cokoły mdf grodzisk mazowiecki | Geo-Agro Rybnik | medycyna podróży Rybnik | personal shopping śląsk