KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




O trotylu, polskich mediach i nie tylko...
2013.01.25 / Bartosz Rutkowski
TAGI:
Share |
Spotkanie z dziennikarzem śledczym Cezarym Gmyzem, autorem słynnego artykułu „Trotyl na wraku tupolewa” w dzienniku „Rzeczpospolita”. Kto mial racje? Gmyz? Wydawca „Rzeczpospolitej” Grzegorz Hajdarowicz, a może prokuratorzy wojskowi...? Co dalej z dziennikarzami tygodnika „Uwazam Rze” ? Czy agenci służb komunistycznej Polski do dziś pracują w dyplomacji....?

Artykuł o trotylu we wraku prezydenckiego tupolewa wywołał burzę. Specjaliści od mediów twierdzą, iż w takiej formie nie powinien był się pojawić, a danie tytułu„Trotyl na wraku tupolewa” bez znaku zapytania, nie mając dowodów, iż prokuratorzy badający wrak znaleźli ślady materiału wybuchowego, to nadużycie.

Kulisy całej tej historii ukazały jednak łamanie podstawowych reguł wolności prasy, jej standardów. Okazało się bowiem, że rzecznik rządu spotyka się z wydawcą „Rzeczpospolitej” o godz. 1.30 w nocy. Obaj świetnie się znają jeszcze ze studiów. Na nocnym spotkaniu wydawca informuje rzecznika rządu Pawła Grasia, że rano w „Rzeczpospolitej” pojawi się artykuł o trotylu na wraku tupolewa.

W ten sposób Grzegorz Hajdarowicz dał czas rządowi, by ten przygotował się na poranną burzę. Kiedy opozycja domagała się dymisji Grasia, premier Donald Tusk powiedział: – Mam do niego pełne zaufanie.

Graś kłamał
Kiedy tego samego dnia rano, gdy ukazała się „Rzeczpospolita” z artykułem, w którym napisano, iż we wraku prezydenckiego tupolewa wykryto trotyl, pytano Grasia, czy wiedział wcześniej o tej publikacji, z całym przekonaniem odpowiedziałł, że nie. Okłamał Polaków, mimo to Tusk mu wierzy.

Wystarczyła publikacja niekorzystna dla rządu, a poleciały w gazecie głowy. Nie tylko autora tekstu, ale naczelnego, jego zastępcy, który był wtedy na urlopie, i  kierownika działu krajowego. Wydawca gazety, który jest kolegą Grasia, zadziałał zgodnie z sugestią rzecznika rządu – jak twierdzi opozycja – i wywalił na bruk parę osób z „Rzeczpospolitej”.

Te kilka godzin od chwili rozmowy Grasia z Hajdarowiczem pozwoliły rządzącym na działanie. Prokuratura wojskowa szybko zdementowała informacje z tekstu Cezarego Gmyza, a dziennikarza uznano za niewiarygodnego. Nie wiedziano jednak wtedy o tym nocnym spotkaniu dwóch panów.

Graś podkreśla, że z Grzegorzem Hajdarowiczem zna się już od lat 80. Ale to nie usprawiedliwia, że rzecznik rządu spotyka się w tajemnicy, nocą, z prezesem wydawnictwa mającego opublikować tak ważny artykuł.

Rzecznik rządu tłumaczy się z nocnej schadzki: – Hajdarowicz powiedział mi o tezach artykułu, przyjąłem je, ciężko mi się z tym spało. Rano przeczytałem tekst, a potem czekałem na ustalenia prokuratury. Nie ingerowałem w artykuł, szanuję wolność dziennikarzy, więc nie może być mowy o wywieraniu wpływów na gazetę. A spotkanie z Hajdarowiczem to nic złego – Graś. Premier w tej sytuacji też nie widział nic złego – podczas konferencji powiedział, że szef gazety chciał poinformować rząd o wyjątkowo bulwersującym artykule i zrobił to skutecznie.

Nie wiadomo jednak, po co miałby to robić. Cezary Gmyz, autor tekstu o trotylu: – Właściciel gazety informujący o tym rzecznika rządu to ciężko wyobrażalne standardy. A biorąc pod uwagę fakt, że następnego dnia minister Graś udawał zaskoczonego, to może wyglądać jak element większej gry.

Tomasz Wróblewski, były naczelny „Rzeczpospolitej” tak opisuje kulisy przygotowania tego tekstu. – To był błąd, uznaję go. Ale od razu  pyta: – Czy w zwolnieniach dziennikarzy chodziło o naprawienie wpadki, o zadośćuczynienie dla czytelników czy o gest polityczny? Prawdą jest, że nie mieliśmy ekspertyz, nie mieliśmy żadnych dokumentów i też dlatego nie wyobrażałem sobie publikacji tekstu w momencie, kiedy Czarek z nim się pojawił – mówi Wróblewski.

Przed publikacją Wróblewski zadzwonił do Prokuratura Generalnego. – Słysząc o czym mamy rozmawiać, prokurator Andrzej Seremet natychmiast zgodził się spotkać. Wróblewski chciał ustalić dwie rzeczy – czy prokurator jest w posiadaniu odczytów, które wskazują na ślady materiałów wybuchowych oraz czy doszło do spotkania w cztery oczy z premierem w tej sprawie. Poinformował prokuratora, że gazeta ma informacje o śladach materiałów wybuchowych na wraku i że takie odczyty miały ponoć zostać przywiezione przez polskich prokuratorów ze Smoleńska. Seremet był zdenerwowany. – Co jakiś czas nerwowo chował twarz w rękach, poprawiał okulary – opowiada. – Zapewniłem, że zdaję sobie sprawę z rangi informacji, ale wewnętrznie przekonany byłem, że to jest bzdura i, że zaraz usłyszę, że nie ma śladów trotylu, nitrogliceryny, jakichkolwiek ładunków wybuchowych. Na to Seremet: – Tak, mamy taką informację od kilkunastu dni, wiemy o wysokoenergetycznych cząsteczkach, które mogą wchodzić w skład materiałów wybuchowych.

Prokurator Seremet zaznaczył jednak, że wolałby, by tych informacji nie publikować, ale dodał, że o wszystkim informował premiera Tuska osobiście, a prokuratura nie jest jeszcze w stanie stwierdzić, jakiego pochodzenia były te cząsteczki. Ani razu nie zasugerował, że te cząsteczki mogą wskazywać na inne pochodzenie niż materiał wybuchowy. Dodał też: – Wiedzieliśmy, że ta informacja prędzej czy później wycieknie. Jak można się domyślać, Andrzej Seremet inaczej przedstawił przebieg spotkania w swoim oświadczeniu. Ale to było później.

Po powrocie do redakcji i rozmowie przez Skype’a z Hajdarowiczem Wróblewski otrzymał zgodę na publikację. Zebrał zespół, który miał dopracować szczegóły tekstu, a  jego dzień zakończył się w mieszkaniu Hajdarowicza, gdzie rozmawiali o możliwych konsekwencjach publikacji. ą

Co na temat powyższych wydarzeń ma do powiedzenia autor artykułu Cezary Gmyz dowiemy się już w niedzielę na spotkaniu w Ognisku Polskim.

27 stycznia (niedziela), godz. 18.00
Ognisko Polskie, Sala Hemarowska
55 Prince’s Gate, Exhibition Rd
London, SW7 2PN, SW7
Organizator: Londyński Klub Dyskusyjny
Wstęp: wolne datki

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23781
Tak

19801
83%
Nie

3980
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Kancelaria adwokacka Wodzisław Śląski | nakrętki nierdzewne | dom opieki Radlin | Storz couplings | prasy krawędziowe
Zespół muzyczny Kędzierzyn Koźle | kotwy nierdzewne | dietary supplements manufacturers europe | badania do pozwolenia na broń Jastrzębie Zdrój | kancelaria prawna wodzisław śląski