KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 19 paĽdziernik 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




The Peckham Thing
2013.02.04 / Roman Waldca
TAGI:
Share |
Reputacja ma to do siebie, że łatwo ją stracić. Czasami zdarza się i tak, że niekoniecznie jest to coś złego. Peckham jest tego najlepszym przykładem. Od jakiegoś już czasu everyone's talking about Peckham.

Lubię, gdy ktoś pyta mnie, gdzie mieszkam. Zawsze odpowiadam, że w Peckham. Natychmiast zapada głucha cisza, tak jakby pytający nie wiedzieli, co na to odpowiedzieć. Czyżby mi współczuli? A może ciągle wierzą, że jest tutaj tak niebezpiecznie, że nikt nie chodzi po ulicach, a my, mieszkańcy, poruszamy się podziemnymi tunelami? Nie, oni przeważnie nigdy tutaj po prostu nie byli, wierząc że, nie mają tu czego szukać, bo wszystko, czego im do życia potrzeba znajdą w Acton, Plumstead czy jakiejś innej części przeważnie północnego Londynu. No i dobrze, niechaj tam siedzą.

Powszechnie o Peckham nie mówi się zbyt dobrze, dla większości to ciągle zapuszczona część południowo-wschodniego Londynu, w której bardzo łatwo dostać w łeb, być zadźganym nożem czy postrzelonym. Nie ma tutaj nic innego poza wszechobecnymi zakładami fryzjerskimi i lokalnymi kościołami gospel. Dla innych to jedynie małe Lagos.

Ci, którzy przynajmniej raz w życiu odważyli się na wyprawę do Peckham wiedzą już trochę więcej. Może nie dużo, ale już więcej. Potrafią wymienić Belenden Road (do sławy tej ulicy przyczynił się niewątpliwie Antony Gormley, który miał tu swoją pracownię) czy CLF Art Cafe, stare filmy indie wyświetlane w PeckhamPlexie albo przynajmniej to, że to właśnie tutaj znajdziesz najlepsze materiały z Afryki, azjatyckie specjały w Chinese supermarkets, jedyny w swoim rodzaju perski sklep Persopolis – by wymienić tylko kilka. Że tu poczujesz się jak w wieży Babel.

I LOVE PECKHAM

O Peckham zrobiło się głośno po zamieszkach, do których doszło dwa lata temu w Londynie. Ucierpiała na nich również ta dzielnica, chociaż to, co wydarzyło się zaraz później miało znacznie większe znaczenie, niż fakt, iż spalono jeden czy dwa sklepy. Już następnego ranka na zgliszczach spalonego sklepu z wyrobami piekarniczymi pojawiła się tablica, na której mieszkańcy zaczęli przyklejać dziesiątki małych karteczek z ofertami pomocy. Za darmo, w czasie wolnym zgłaszali chęć pomocy tym, który ucierpieli i sami musieli posprzątać ten cały bałagan. Następnego dnia karteczek już były setki (w tym wyznania miłości I love Peckham!)i każdy, nawet media, zastanawiały się nad fenomenem tego miejsca.

Wcześniej, gdy ktoś napisał o Peckham, to przeważnie dlatego, że coś złego się tam stało i trzeba było odnotować tragedię. Tymczasem okazało się, że miejsce to ma również drugie oblicze, że mieszkańcy są silnie z tym miejscem związani i dumni z tego, że to właśnie tutaj mieszkają. Do dzisiaj, na większości sklepów czy małych straganów można zobaczyć nalepkę: I love Peckham. Niewiele. Zwykła nalepka. Mały lokalny patriotyzm, który tutaj czuć na każdym miejscu.

RIVER PECK

Nazwa dzielnicy pochodzi od saksońskiego River Peck, strumyka, który kiedyś płynął przez Peckham (zasypany w 1823 roku). Ale życie tętniło tutaj już w czasach rzymskich, chociaż nie udało się dociec, jaka wówczas była nazwa tej osady.

Pierwsza pisana wzmianka pochodzi z 1086 roku. Miejscowość o nazwie Pecheham należała do króla Henryka I, który podarował ja swojemu synowi Robertowi, Earl of Gloucester. Kiedy ten ożenił się ze spadkobierczynią Camberwell, te dwie miejscowości zostały połączone.

W szesnastym wieku Peckham zaczął być popularnym miejscem, szczególnie dla bogatych mieszkańców Londynu. Cenili oni sobie bliską odległość od City oraz znacznie niższe ceny. Dwa wieki później miejsce to zaczęło przeradzać się w centrum handlowe oraz przemysłowe, z licznymi bazarami oraz farmami. Hodowane tutaj arbuzy, figi czy winogrona sprzedawały się dobrze w centrum Londynu.

Na początku XIX wieku Peckham było małą, spokojną wsią otoczoną lasami i polami. Nie znaczyło to jednak, iż nic się tutaj nie działo. Wręcz przeciwnie: ruch do centrum Londynu był tak duży, że w 1851 roku uruchomiona została pierwsza – wówczas bardzo rewolucyjna – linia omnibusowa z Peckham do Westminster. Thomas Tilling był pierwszą osobą w Anglii, który zdecydował się, że na trasie powinny znaleźć się stałe przystanki, tak by ludzie wiedzieli, gdzie i o której będzie kolejny wóz. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę i w ciągu kilku lat podobne usługi zostały wprowadzone w pozostałych częściach Londynu. Działały nieprzerwanie do czasów pierwszej wojny światowej, kiedy okazało się, że armia potrzebuje koni.

Czasy wiktoriańskie to okres prawdziwego rozkwitu Peckham. W 1865 otwarto tutaj stację kolejową, dziesięć lat później po ulicach jeździły pierwsze konne tramwaje. Sprawiło to, że Peckham, jak dzisiaj, stał się bardziej dostępny dla ludzi pracujących w centrum Londynu. W 1867 roku Jones & Higgins otworzyli tu mały sklepik, który szybko stał się jednym z najbardziej popularnych domów towarowych w całym Londynie. Działał nieprzerwanie do lat 80. ubiegłego stulecia. Ale wówczas były to już zupełnie inne czasy i sława Peckham, jako jednej z najbardziej zamożnych dzielnic Londynu była już tylko historią.

Mało kto wie, że Peckham tak właściwie nigdy nie był samodzielny organizacyjnie czy administracyjnie. Nie przeszkadzało to jednak w tym, aby tę część Londynu uznać jako jedno z 35. centrów Greater London. Wszystko za sprawą Rye Lane (nazywana również w czasach świetności Golden Lane), która w XIX wieku była jedną z najważniejszych ulic handlowych w całym Londynie.

Ale czasy się zmieniły.

Kiedy wprowadziłem się do Peckham kilka lat temu, ciągle można było czuć, że coś tutaj jest nie tak. Niby blisko centrum, a jednak strasznie zaniedbane. Mało wówczas było nowych nieruchomości. Nie to, co dzisiaj, gdy niemal na każdym rogu widać nowo powstające kompleksy mieszkaniowe. I wcale nie są to tanie, małe councilowskie mieszkania. Wręcz przeciwnie. Każdy, kto chociaż raz przejechał się pociągiem na trasie London Bridge – Peckham wie, że większość wysiadających pracuje w City, chodzi w garniturach, czyta gazety na iPadach. To już zupełnie inne miejsce, niż kiedyś. Z londyńskiej dzielnicy drugiej kategorii Peckham nagle przeobraził się w sypialnię City. I nie poprzestał na tym.

Do szybkiego rozwoju przyczynia się powoli również nowo otwarta linia London Overground, z której w ciągu pierwszego miesiąca od otwarcia skorzystało ponad milion pasażerów.

REPUTACJA

Oczywiście, tempo zmian w Peckham wciąż dalekie jest od tego, co dzieje się w okolicach Old Street czy Bricklane, gdzie gołym okiem widać, jaką transformację przeszły te okolice w ciągu ostatnich lat.

W Peckham zmiany te zachodzą powoli i jakoby niepostrzeżenie, co wcale nie znaczny, że nie zauważalnie. Już dawno nie było tutaj tak spokojnie, jak obecnie. Nawet policja przyznaje, że liczba przestępstw notowanych w Peckham niczym nie odstaje od średniej londyńskiej. I dobrze, bo to nie jedyny znak zmian. Coraz więcej ludzi, którzy dzisiaj mieszkają w Peckham nie mieszkałaby tutaj kilka lat temu. Teraz przeprowadzają się skuszeni stosunkowo niskimi – w porównaniu z innymi, podobnie położonymi w odległości do centrum Londynu dzielnicami – cenami, które jednak od dobrych kilku lat mimo kryzysu rosną.

Sporo jest jeszcze do zrobienia. O ile coraz więcej profesjonalistów jest w stanie się tutaj przeprowadzić, to ciągle wiele z nich traktuje Peckham jako sypialnię, miejsce, w którym mieszkają, ale na tym wszystko się kończy. I chociaż coraz więcej się tutaj dzieje, to ciągle nie jest to jeszcze miejsce, do którego przyjeżdżają młodzi, by się bawić wieczorami. Ale i to może się niebawem zmienić.

ROUTE 436

Opiniotwórczy „The New York Times” napisał kilka miesięcy temu o Peckham, że jest to go-to cultural destination. Suren Seneviratne, artysta i absolwent Goldsmiths College przyznaje w rozmowie z dziennikarzem, że Peckham it’s down to earth, it’s xciting and creative here. Pewnie wie, co mówi. Jest częścią LuckyPDF, jednej z najbardziej znanych marek rodem z Peckham właśnie. Marka? Tak, chociaż każdy powie, że to kreatywna grupa artystów tworząca internetowe cyfrowe prezentacje.

LuckyPDF zasłynęło internetowym projektem, w którym wystawili na sprzedaż (za jedyne 249,99 funtów) listę wszystkich swoich kontaktów z Facebooka. Chociaż lista była wystawiona na sprzedaż, to dostępna była jedynie dla tych, którzy... na liście już byli. Niby nic wielkiego, a jednak poprzez to proste posunięcie grupa chciała związać ludzi razem w jedną grupę, ale przede wszystkich zwrócić uwagę na to, w jaki sposób ich sztuka jest oceniana i przydatna w działaniu LuckyPDF. W 2011 roku grupa miała swój pawilon na weneckim Biennale, w ubiegłym zajęła drugie miejsce na Samsung Art+ Award.

Dzisiaj Peckham to znacznie więcej, niż tylko jedna grupa artystów. Jest to miejsce, gdzie na milę kwadratową przypada ich najwięcej w skali całego kraju. Wie o tym każdy, kto chociaż raz słyszał o robiącej coraz większą karierę Route 436 – teorii łączącej miejsca kultowe w Peckham i okolicy. Dla większości 436 to jedna z setek linii autobusowych w Londynie. Tutaj, w Peckham i okolicach, to linia kultowa. Coraz głośniej też o teorii mówiącej, że to linia, na której Peckahm to miejsce szczególne. Dlaczego? Otóż tutaj w bliskiej odległości znajdują się jedne z najlepszych londyńskich szkół artystycznych: London College of Communication, Camberwell College of Art i Goldsmith College of Art. Jeśli przyjrzeć się okolicom otaczającym trasę, to okazuje się, że to właśnie Peckham jest jedynym miejscem ciągle położonym w stosunkowym centrum miasta, w którym każdego stać na to, by tutaj mieszkać.

W promocji pomaga również South London Art Map – internetowy przegląd galerii w południowo-wschodniej części Londynu, w której każdego piątku znaleźć można pełną listę nowych wystaw. Strona dumna jest ze swoich korzeni – przypomina, że to właśnie tutaj zaczynali Damien Hirst czy Antony Gormley. Dzisiaj ta część Londynu to ponad setka galerii, wystawy odbywają się w tak dziwnych miejscach, jak stary parking czy posterunek policji.

THE MOVEMENT FACTORY

To nie fabryka, to szkoła tańca. Nie byle jaka: street dancing. Założona w 2000 roku za pieniądze przyznane przez Southwark Council, szybko przeobraziła się w miejsce kultowe. Nie tylko, by pomagać dzieciakom z patologicznych rodzin, ale przede wszystkim, by dać im szansę na rozwój. Zaczęło się od tego, że zamiast na ulicach, dzieciaki miały nie tylko miejsce, gdzie mogły rozwijać swoje zainteresowania, ale przede wszystkim kogoś, kto im w tym może pomóc. Leanne Pero to dzisiaj prawdziwa instytucja. Nie tylko dlatego, że założyła The Movemement Factory, ale również dlatego, że została nominowana do prestiżowej nagrody The Women of the Future Awards w kategorii public service.

IDZIE WIOSNA

Już nie mogę się doczekać lata, kiedy znowu będę mógł wyskoczyć na piwo do Franka.
Tak, Frank’s Cafe to jeden z najbardziej czadowych miejsc w Peckham, które każdy, bez względu na to, gdzie mieszka i skąd pochodzi, powinien zobaczyć. Położony na ostatnim piętrze dziesięciopiętrowego parkingu w bok od Rye Lane jest doskonałym miejscem na dobre zimne piwo i spotkanie ze znajomymi. Nie mówiąc już o tym, że oferuje jedną z najbardziej ekscytujących panoram Londynu. Ach, przy okazji będzie tam pewnie dobra wystawa, bo z tego właśnie słynie Frank.

Frank’s Cafe powstała w 2007 roku w ramach wystawy rzeźb Bold Tendencies. Szybko jednak z jednorazowego wydarzenia przerodziła się w kultowe miejsce, które gdy tylko zrobi się cieplej, znowu zapełni się mieszanką różnych kreatywnych dusz z całego miasta. I nie tylko.

Ale jeśli nie chcecie czekać do lata, to zapewniam, że już dzisiaj znajdziecie w Peckham wiele miejsc godnych odwiedzin. Jak choćby stylowa Cafe Viva, w której kawa parzona jest z ziaren Volcano, które palone są lokalnie w Peckham właśnie. Tak bogatego espresso nie dostaniecie nigdzie w City czy w West Endzie.

Albo zajrzyjcie do Bar Story. Miejsce tak kultowe, że aż dziwne, że nie znalazło się jeszcze na obowiązkowej liście miejsc, które należy w Londynie odwiedzić. Owszem, każdego dnia jest tam happy-hour, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejszy jest tłum studentów i artystów, których można tam spotkać niemal każdego dnia. To nie tylko zwykły bar, to story,w której każdy może być sobą, bez względu na to, czy nosi na sobie koszulkę z Primarka czy skórzaną kurtkę z Harrodsa.

Warto też zajrzeć do Peckham Space, małej galerii, gdzie jeszcze do niedawna można było obejrzeć „343 Perspektywy”. Autor, Nikolaj Bendix Skyum Larsem podróżował z kamerą autobusem linii 343, szukając odpowiedzi na pytanie, które często gnębiło niejednego z nas: dlaczego jesteśmy tak bardzo odizolowani od siebie. Postacie przedstawione w filmie na długo zapadają w pamięć. I nie pozwalają zapomnieć dlaczego ten paradokument powstał. Bo pytanie zadane nie znajduje odpowiedzi. Jednoznacznej odpowiedzi nie ma. Każdy z nas ma przecież inne zdanie...

KING’S GROVE

Oczywiście wiem, że jeśli nigdy w Peckham nie byłeś, to cię pewnie nie zachęciłem. I może dobrze. Ale mam prośbę – gdy następnym razem wybierzesz się do naszej redakcji, to rozglądaj się uważnie dokoła. Przy King;s Grove znajduje się jedna z najmniejszych, jeśli nie najmniejsza galeria w Wielkiej Brytanii: m2. Galeria ma swoją radę, która stara się o to, by prezentowane tam prace warte były pokazania i nadawały się do miejsca, w którym są pokazywane. Miejsce jest bowiem szczególne. Znajduje się w budynku, w którym kiedyś była... mleczarnia. Dzisiaj nie pozostało z niej nic. Jest natomiast nowoczesny, ciekawie zaprojektowany budynek (można go oglądać w środku w ramach dorocznej imprezy Open Houses). Jest też okno wystawowe, metr szerokości, metr wysokości. To okno to właśnie galeria m2. Każdy może do niej zajrzeć. Nie ma godzin otwarcia, nie ma biletów. Tylko prace do podziwiania. Przez każdego, kto tylko ma ochotę coś nowego zobaczyć.

Takie bowiem jest Peckham dzisiaj. Zawsze jest tutaj coś wartego do zobaczenia. Jeśli wiesz, gdzie szukać. No wiesz, The Peckham Thing....

Roman Waldca

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24227
Tak

20145
83%
Nie

4082
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobki wodzisław | blachowkręty nierdzewne | kosmetyka gdańsk | Kamlock couplings | profile specjalne
meble na wymiar rybnik | usługi parkieciarskie warszawa | rehabilitacja Radlin | fryzjer warszawa | analiza sylwetki śląsk