KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 29 maj 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
FAWLEY COURT
PAN ZENOBIUSZ
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Jeśli stracimy ten skarb, już nigdy go nie odzyskamy
2013.03.15 /
TAGI:
Share |
Z Janem Woronieckim, Brytyjczykiem z polskimi korzeniami, właścicielem restauracji Baltic, który w głosowaniu członków klubu na prowadzenie restauracji w Ognisku Polskim odniósł spektakularne zwycięstwo, rozmawia Teresa Bazarnik

Przez lata zaniedbywane, przygotowywane do sprzedaży Ognisko Polskie w Londynie, bezcenny skarb mieszkających tu Polaków wszystkich generacji stoi przed wielką szansą zmian. Miejmy nadzieję, że spowodują one, że znów – jak przed laty – Ognisko zatętni życiem. Będzie domem i wizytówką Polaków, którzy z przyjemnością będą tam przebywać i z dumą zapraszać swoich brytyjskich gości

Miejmy nadzieję, że zdeterminowani członkowie, świadomi tego, czym jest Ognisko, doprowadzą do wyboru komitetu, który będzie reprezentował ich interesy i będzie miał wizję prowadzenia tego miejsca w taki sposób, by jednocześnie mogło się utrzymać i służyć swoim członkom oraz ich gościom. Prowadzący przed laty w  Ognisku swój teatr Marian Hemar mówił za Piłsudskim: „Albo będziemy wielcy, albo nie będzie nas wcale”.

I oto właśnie chodzi w przypadku Ogniska. Jeśli nie uda się go prowadzić tak, że będzie ono świadectwem naszej wielkości – to nie będzie nas wcale – powiedziała po spektaklu „Hemar – Semper Fidelis” Barbara Dobrzyńska, autorka scenariusza, reżyser i aktorka biorąca udział w tym widowisku. Ci, którzy wiedzą, jak bezkompromisową postacią był ten Polak-ochotnik, mieli nadzieję, że duch Hemara – przywołany warszawskim spektaklem – ludzi obudzi. I tak się chyba stało. Ognisko należy do ludzi, do członków, a nie do sprawującego władzę nie wiadomo w czyim imieniu (choć niby powinno być oczywiste, że w imieniu członków) komitetu. Tenże właśnie komitet postanowił bez porozumienia z członkami i pod nieobecność przewodniczącej, że najlepszym rozwiązaniem na rentowność tego obiektu będzie wynajęcie restauracji angielskiej firmie, która urządzałaby tam swoje imprezy, a członkowie, mogliby być… gośćmi (nieproszonymi – jak dodał ktoś po spektaklu hemarowskim).

Zdecydowana akcja członków, zwołanie nadzwyczajnego walnego zebrania i głosowanie nad dwoma ofertami prowadzenia restauracji nie pozostawiło cienia wątpliwości:

– Chcemy mieć dobrą restaurację i klub dla siebie – powiedzieli członkowie. Nie chcemy być gośćmi w naszym Ognisku Polskim. Wybrano Jana Woronieckiego, który prowadząc niezwykle popularną restaurację Baltic (a wcześniej Wódkę), udowodnił, że wie, co znaczy dobre jedzenie, atrakcyjnie podane, miła obsługa, stylowe wnętrze, atmosfera serdeczności i gościnności.

Miejmy nadzieję, że restauracja w Ognisku Polskim przy wytwornej Exhibition Road niebawem znów będzie posiadała takie właśnie atrybuty!




Jan, czy mógłbyś nam powiedzieć, jak wyglądałoby Ognisko twoich marzeń?
– Ognisko to przede wszystkim miejsce pełne członków – od dziewiątej rano do północy, z różnych środowisk polskich i angielsko-polskich. Do klubu przychodzą Polacy mieszkający w Londynie i odwiedzający Londyn, biznesmeni, ludzie ze wszystkich stron świata. Obecnie Ognisko jest martwe. Ma 400 członków, z czego ponad 200 dołączyło w ostatnich miesiącach i jeśli nic się nie zmieni, a Ognisko pozostanie skamieliną, reliktem przeszłości, odejdą. Ognisko musi zwiększyć liczbę członków, udostępnić w budynku więcej pomieszczeń na działalność klubową. Teraz klubowicze mogą korzystać z restauracji i od czasu do czasu z Sali Hemarowskiej. Potrzebna jest sala kinowa, czytelnia, biblioteka, pokój gier. To powinien być klub z prawdziwego zdarzenia. W programie powinny być koncerty muzyki – od klasycznej po jazz, pokazy filmów, różnego rodzaju przedstawienia, spotkania z artystami i pisarzami zapraszanymi z Polski. Ognisko powinno tętnić życiem.

W jaki sposób restauracja prowadzona przez ciebie może w realizacji takiej wizji pomóc? Restauracja to tylko niewielka część klubu.
– Restauracja w Ognisku jest kluczowa. Jest to miejsce centralne, wokół którego prowadzona jest reszta działalności klubu. Bez dobrej restauracji nie jest to możliwe. Cóż, nawet jeśli to sobie wyobrazimy, to jednak dobra restauracja jest rodzajem spoiwa łączącego cały klub. Jeśli będę odpowiedzialny za restaurację, to swoją rolę widzę jako kogoś, kto przyciąga nowych członków, kogoś, kto przyczynia się do stworzenia atmosfery i warunków, w których wszyscy dostrzeżemy potencjał klubu.

W chwili obecnej jesteśmy w okresie przejściowym. W najbliższych dwóch, trzech latach sukcesywne zmiany muszą przekonać członków, że ten proces będzie kontynuowany i że obraliśmy właściwy kierunek. Nie możemy tylko zmodernizować restauracji, a wszystko inne pozostawić bez zmian. Musimy też wyjść na zewnątrz, informując o zachodzących zmianach, o nowej ofercie. Korzystając z nowoczesnych metod komunikacyjnych (e-mails, e-shoots, newsletters) powinniśmy docierać do potencjalnych nowych członków. W takich działaniach restauracja jest bardzo pomocna.
W restauracji ludzie zostawiają swoje wizytówki, elektroniczne adresy przy rezerwacji… W restauracji powinny być zawsze dostępne formularze członkowskie. Dlatego restauracja jest tak ważnym miejscem strategicznym w pozyskiwaniu nowych członków. Bez pozytywnego i proaktywnego działania nie zwiększymy liczby członków.

Czy rzeczywiście uważasz, że restauracja może przyciągnąć nowych członków?
– Kiedy przeglądam nasz system rezerwacji [w restauracji Baltic – red.] widzę, że jedna czwarta naszych gości ma polskie nazwiska. Większość z nich to ludzie wykształceni, pracują w City, w mediach, artyści. I co ważne, to jest młode pokolenie.

I prawdopodobnie nigdy nie słyszeli o Ognisku…
– Zdecydowana większość nie słyszała. Ale jeśli nawet ktoś z nich był w Ognisku, to więcej tam nie wrócił. Mówią, że nie jest to klub, do którego chcieliby wstąpić. Przypomina trochę dom starców. Proszę mnie źle nie zrozumieć. Mam wielki szacunek dla najstarszego pokolenia członków, są integralną częścią klubu, ale rzeczą kluczową jest pozyskanie młodego pokolenia.

W jaki sposób Ognisko może stać się atrakcyjnym miejscem dla nowych członków?
Trudno sobie wyobrazić, że osiągnie standard porównywalny z angielskimi legendarnymi klubami z St James’s.

– Z moich przeprowadzonych rozmów wynika, że młodzi Polacy są bardzo patriotyczni, są bardzo dumni z bycia Polakami. Mogą narzekać na polityków, na sytuację w kraju, ale generalnie są bardzo dumni z Polski, dlatego jestem przekonany, że chcieliby pokazać swoim brytyjskim znajomym takie miejsce jak Ognisko, chcieliby mieć miejsce, gdzie można spotkać podobnie myślących, z podobnymi aspiracjami. Oni chcieliby mieć małą Polskę tutaj. Dobre jedzenie, kieliszek wódki, miła obsługa. Jestem przekonany, że chcieliby być częścią czegoś, co się tam dzieje, a nie tylko gośćmi restauracji. Dlatego tak ważne są pokazy filmów, różne imprezy kulturalne, spotkania z ciekawymi ludźmi, dyskusje, w których chcieliby uczestniczyć. Młodzi Polacy, których spotykam, bardzo interesują się kulturą, sztuką, muzyką. Nie widzę tu żadnego konfliktu ze starszym pokoleniem. Wiem, że starsi członkowie obawiają się, że ktoś taki jak ja przyjdzie i wszystko zmieni, cały charakter i atmosferę klubu. Chciałbym podkreślić, że nie mam takiego zamiaru, nie chcę wszystkiego wywracać. Chciałbym, żeby Ognisko stało się centrum polskiego-brytyjskiego życia w Londynie. W chwili obecnej, mówiąc delikatnie, nie mamy czym się chwalić, to miejsce nie jest źródłem naszej dumy, jest martwe. Jeśli ktoś idzie po raz pierwszy do Ogniska i wychodzi przekonany, że zobaczył to, co reprezentuje Polskę, to nie jest to najlepsza nasza wizytówka. Ale takie postrzeganie możemy wspólnie zmienić, wystarczy trochę ambicji i dumy, czego nam nie brakuje.

Kiedy możemy spodziewać się pierwszych zmian?
– Nie chciałbym być niedyskretny, ale jest jeszcze wiele do zrobienia w istniejącej strukturze Ogniska i jego komitetu. Zebranie nadzwyczajne 24 lutego było pierwszym krokiem, pokazało determinację członków, którzy chcą pozytywnej zmiany, a nie wewnętrznej walki o władzę. Nie będzie to łatwe i szybkie. Ja osobiście nie mogę zaangażować się zanim nie będę przekonany, że komitet ma jednolitą wizję przyszłości Ogniska. Nie wyobrażam sobie współpracy z podzielonym komitetem, którego część członków jest przeciwna moim projektom. Nie wiem, kiedy stanie się to możliwe, ale istnieje pewna pozytywna energia wyzwolona dzięki zaangażowaniu członków klubu. Problemem jest dwuletni wymóg członkostwa, co uniemożliwia wybranie do zarządu przedstawicieli nowych członków. Skomplikowana jest też struktura zarządzania. Tutaj też powinny nastąpić zmiany. Potrzebny jest komitet rozumiejący potrzebę zmian, pragmatyczny, ze sprawnym mechanizmem podejmowania decyzji, komitet reprezentujący członków, dysponujący wiedzą na temat biznesu. To jest najbardziej krytyczny punkt na obecnym etapie, i te sprawy organizacyjne należy najpierw rozwiązać.

Ja również mam sporo do zrobienia. Z mojej perspektywy najlepszym okresem na przeprowadzenie koniecznego remontu jest sierpień, miesiąc, w którym aktywność klubu jest najmniejsza. Daje to nam szansę uroczystego otwarcia klubu we wrześniu, poprzedzonego kampanią reklamową. Nie wyobrażam sobie przejęcia restauracji już teraz, w takim stanie, w jakim jest, bo w razie kontroli, kuchni grozi zamknięcie z powodów sanitarnych. Dlatego trzeba najpierw zrobić remont i otworzyć restaurację ponownie. Musimy też poczekać na kolejne zebranie nadzwyczajne w kwietniu. Na razie jest to początek zmian.

Wszyscy z niecierpliwością czekamy na nowy czas Ogniska…
– Tak, i albo stanie się to teraz, albo nigdy. Jeśli nic się nie zmieni, większość nowych członków, którzy w pospolitym, patriotycznym, ruszeniu przystąpiła do klubu zrezygnuje, bo nie uzyska nic w zamian. Z drugiej strony musimy pamiętać, że Ognisko jest w trudnej sytuacji. Składki są niskie. Zgadzam się, że dla wielu osób jest to znaczna suma pieniędzy, ale jak na klub londyński, jest to niewielka opłata. W innych klubach, np. w Whites opłata wynosi 1000 funtów rocznie, klub liczy 5 tys. członków, zadowolonych członków, którzy w zamian dostają wiele. W Ognisku członkostwo kosztuje 120 funtów, ale członkowie praktycznie nic z tego nie mają. Ale nowi członkowie muszą też zrozumieć, że będzie to okres przejściowy i w najbliższym czasie nie mogą spodziewać się nie wiadomo jakich korzyści. Najpierw musimy poszerzyć bazę członkowską. Tysiąc członków płacących składkę 120 funtów rocznie daje 120 tys. funtów rocznie. Z roku na rok, przy realizacji takiego planu, powstanie solidne finansowe zabezpieczenie klubu, ale w ciągu pierwszych dwóch, trzech lat nie będzie łatwo, musimy się pomęczyć
i nowi członkowie powinni to zrozumieć.

Trzeba zatem o tym pisać, wyjaśniać ludziom, w jakiej sytuacji jest klub
i co możemy wspólnie osiągnąć.

– Tak, ale mam nadzieję, że będzie to stosunkowo krótki okres, który spowoduje
w klubie daleko idące zmiany.

Czy zatem Woroniecki to najlepsze rozwiązanie dla Ogniska?
– Mój rywal Guy Rodger jest miłym i sympatycznym człowiekiem, i dobrym biznesmenem, niemniej uważam, że jego formuła biznesu nie jest odpowiednia dla Ogniska. Był przerażony, kiedy zorientował się w nastrojach, jakie zapanowały na sali 24 lutego.

Jak przyjąłeś swoje zwycięstwo?
– Cóż, nie byłem zaskoczony… Chociaż, tak duża przewaga zobowiązuje. Może w tym było małe zaskoczenie. Moim zdaniem spełniam oczekiwania członków, moja propozycja jest zbliżona do tego, jak oni widzą przyszłość klubu. Ale nie sądzę, żeby wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, jaki mamy skarb. Jeśli stracilibyśmy Ognisko, nie będziemy mieć już nigdy drugiej takiej możliwości.

Rozmawiała i z angielskiego przełożyła: Teresa Bazarnik

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 22521
Tak

18810
84%
Nie

3711
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport | | | | |
| | | |