KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 listopad 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Wszystkie twarze Davida
2013.03.31 / Adam Dąbrowski
TAGI: rock
Share |
Bowie to muzyk o wielu twarzach. Pod względem muzycznym, ale nie tylko. Jego pierwsza, nieco zapomniana płyta wypełniona była piosenkami wodewilowymi. Potem były: folk, hardrock, soul i elektroniczne eksperymenty. No i maski: glamrockowy Ziggy Stardust, mroczny Thin White Duke. A w latach osiemdziesiatych – David Bowie, król MTV. Tej ostatniej artysta wstydzi się do dziś.

Od Ziggy’ego do Alladyna

Pierwszą maskę Bowiego świat ujrzał w 1971 roku. Artysta wybrał się do Stanów Zjednoczonych, gdzie po raz pierwszy zobaczył koncert Iggy’ego Popa z jego prototypiczną wersją punk rocka.

– Bardzo mu się to spodobało. Chciał grać coś podobnego, ale zdawał sobie sprawę, że różni się od Iggy’ego. Brakowało mu tej złości i energii – opowiada Paul Trynka, dziennikarz muzyczny i biograf Bowiego.

Rzeczywiście, dorastający w Brixton na południu Londynu Bowie mógł mówić o szczęśliwym dzieciństwie. Ciepły dom, relatywna zamożność rodziny, wywodzący się z klasy średniej rodzice. Żeby brzmieć i wyglądać autentycznie, artysta potrzebował alter ego.

Tak oto na scenę wkracza Ziggy Stardust ze swoim absurdalnym makijażem i dziwacznmi fryzurami. No i muzyczną nieprzewidywalnością, na której piosenkarzowi tak zależało.

Wkrótce David Bowie wydaje swój pierwszy wielki, dziwaczny concept-album (choć koncepcja jest tu dość luźna), gdzie hardrock miesza się z soulem i jedną z największych fascynacji artysty: science-fiction. „Five Years”, Starman” i utwór tytułowy... niemal każdy z utworów na „Ziggy Stardust and Spiders from Mars” jest dziś klasykiem.

– Jako postać wymyślona, Ziggy mógł być bardziej ekstremalny. Stroje, fryzury, no i cała muzyka, która Davida zachwycała... – mówi Paul Trynka

Ziggy przeistacza się z czasem w postać o imieniu Alladin Sane, którą Bowie określa mianem logicznej kontynuacji Ziggy’ego. Te dwie postaci wyśpiewują nam szereg glamrockowych klasyków z pierwszego, złotego okresu artysty.

Thin White Duke

A potem wszystko się zmienia. Na scenie pojawia się Chudy, Blady Książe. Kolejne wcielenie Bowiego nie budzi takiej sympatii, jak poprzednie. Wręcz przeciwnie. Pseudonim doskonale oddaje wygląd Bowiego w tym okresie.
Artysta spędził go w Los Angeles, niemal nie wychodząc z domu. Jego dieta składała się tylko z papryki i kokainy. Wydawało mu się, że chce go dopaść nieżyjący już okultysta Aleister Crowely. Przeżył gwałtowną fascynację mistycyzmem i new age. W jego mieszkaniu mnóstwo było artefaktów ze starożytnego Egiptu.

– To było coś na kształt załamania nerwowego – potwierdza Trynka. Bowie nie był pierwszy.

Alkoholowo-narkotyczny szlak przetarło przed nim mnóstwo gwiazd rock’n rolla. Podobny okres w swoim życiu John Lennon określił mianem „straconego weekendu”. Nagrał wtedy nierówny album „Walls and Bridges”. „Ta płyta była jednym, wielkim rzygiem” – powie potem. Podobnie było w przypadku Eltona Johna, który opowiadał, że nagrywania niektórych albumów z lat osiemdziesiątych wcale nie pamiętał.

W przypadku Bowiego było jednak zupełnie inaczej. Jako Blady, Chudy Książę wyśpiewał jedną z najbardziej wyjątkowych płyt w swej karierze.„Station to Station” to zupełna zmiana kierunku. Sugeruje to już wydłużone, mroczne wprowadzenie do niesamowitego dziesięciominutowego utworu tytułowego – bezkompromisowej pod względem muzycznym kroniki zapadania się w ciemności. „Jest już za późno” – powtarza Bowie w drugiej, żywszej części kompozycji. Jakiś czas potem Christine, główna bohaterka „Dzieci z dworca Zoo”, wspominać będzie, że te słowa pobrzmiewały jej w uszach, gdy coraz bardziej pogrążała się w nałogu.

„Station to Station” otwiera w karierze Bowiego nową erę. Erę ciemniejszą. Muzycznie – najodważniejszą w całej jego karierze. Lata świetlne od woodewilu i beatlesowskich harmonii z „Oh! You Pretty Things”.

David, die Berliner

Nowy radykalizm doskonale pokazuje album „Low”, złożony w połowie z opartych na syntezatorach, mrocznych utworach instrumentalnych. Pośród nich – „Warszawa”: niepokojący pejzaż dźwiękowy stworzony z byłym klawiszowcem Roxy Music, Brianem Eno. Jeden z mitów mówi, że utwór zostal zainspirowany spacerem po stolicy Polski. W rzeczywistości było jednak nieco inaczej.

– Podczas tournée Bowie zapragnął wybrać się do Moskwy. On i jego zespół chcieli zobaczyć coś nowego. W drodze powrotnej zatrzymali się w Polsce. Zachwyciła ich tamtejsza natura, ale potem trafili do jakiegoś miasta, którego nazwy nie potrafili sobie potem przypomnieć. Zjedli jakąś zupę, która zupełnie im nie smakowała, podobnie zresztą jak piwo. Siedzieli obserwując, jak jakiś człowiek ładuje rękami węgiel na taczkę. Wszystko to zrobiło na nich mocno przygnębiające wrażenie. „Warszawa” oddaje ten ponury nastrój, choć jest też tutaj dużo delikatności - tłumaczy Paul Trynka.

„Low” to część tak zwanej „trylogii berlińskiej” – serii albumów nagranych w stolicy Niemiec, dokąd artysta uciekł z Los Angeles. Wielu biografów uważa, że to miasto go uratowało. Gdy sprzed oczu zniknęła mu alkoholowo-narkotyczna mgiełka, dojrzał rozkwitającą właśnie elektroniczną awangardę spod znaku Kraftwerk czy Wire. Zainteresował się głębiej sztuką. I wydał jeden z najważniejszych albumów życia.

– Niewielu artystów miało odwagę, by porzucić wszystko i wyjechać do zupełnie nieznanego sobie miasta, by zupełnie zmienić kierunek artystyczny, a także odbudować się jako człowiek – zauważa Trynka. Thin White Duke zdołał się uratować, a ze swojego mrocznego okresu wyłonił się z głową pełną muzycznych pomysłów, które położyły fundamenty pod drugi, klasyczny okres artysty. Być może najciekawszy.

A potem? Potem kończy się rok 1982 – ten, który nasz bohater tak bardzo chciałby zatrzymać.

David Bowie superstar

Świat poznaje kolejne wcielenie wokalisty: Bowie superstar. To wtedy artyście wygasa kontrakt. Do negocjacji nowego przystępuje z nową strategią: chce więcej pieniędzy. W dodatku ma postanowienie: chce spróbować napisać gigantyczny przebój. Znów interesuje się elektroniką. Ale tym razem ekepsrymentalne brzmienia z „Low” ustępują rytmom tanecznym, podkreślanym przez elektroniczną perkusję.

– „Let’s Dance” było czymś zupełnie innym . Stało się hitem. Tyle że potem David chciał więcej przebojów i zaczął się powtarzać – mówi Trynka.

To wtedy Bowie-eksperymentator ustępuje miejsca autorowi dość sztampowych popowych melodii. Dla wielu starych fanów – zakochanych w mroku „Station to Station”, porywanych przez energię „Moonage Dream” czy nostalgię „Five Years”– teledyski w MTV, duet z Tiną Turner czy wspólne, stadionowe śpiewanie było po prostu zdradą. „Bowie się sprzedał”– twierdzili zgodnie miłośnicy „trylogii berlińskiej”.

W pewnym sensie ten okres był o wiele większą czarną dziurą niż sławetny rok 1975, spędzony w towarzystwie egipskich artefaktów i białego proszku. Wkrótce zrozumiał to sam Bowie. I zapragnął powrócić do czasu sprzed „China Girl”.

Where Are We Now?

Tyle że odbudowywanie artystycznej wiarygodności to niełatwa sprawa. Pomysł naszego bohatera? Postanowił odyzskać anonimowość. I utworzył na parę lat eksperymentalną, hardrockową grupę „Tin Machine”. Zespół grał tylko w małych klubach, a Bowie pozostawał w cieniu. Tak dalece, jak to tylko było możliwe – miał być po prostu jednym z muzyków grupy. Lata świetlne od wypełnionych po brzegi stadionów skandujących refren „Let’s Dance”.

– Poczynając od początku lat dziewięćdziesiątych, Bowie robił wszystko, by zamazać pamięć o płytach z drugiej połowy poprzedniej dekady – tłumaczy biograf artysty.

Być może najnowszy krążek, „The Next Day” to ostatni akord tej muzycznej krucjaty.

– Nie puścił pary z ust nikomu. Spotkałem trzy lata temu jego producenta i nie potrafił powiedzieć, czy Bowie powróci kiedykolwiek. Do ostatniej chwili nie wiedziała też tego jego wytwórnia – opowiada Paul Trynka. – Zaczęło się od singla wydanego na urodziny artysty. David zabiera nas do swego ukochanego Berlina. Berlina, który od czasów, gdy tu mieszkał, zmienił się, a jednocześnie pozostał taki sam. „Niełatwo jest wziąć pociąg z Potsdamer Platz – śpiewa Bowie o placu, który w czasie Zimnej Wojny przecięty był Murem Berlińskiem. Nigdy nie sądziłaś, że mi się uda” – dodaje z nostalgią Bowie, a potem drżącym głosem (wyższe tony wyciąga już z wyraźnie zauważalnym trudem) pyta: „Gdzie dziś jesteśmy?”.

No właśnie, gdzie dziś jest Bowie?

– Zajmuje się obecnie wieloma rzeczami. Dużo czyta i myśli. Ten album to tego odbicie.
Są tu odniesienia do przeszłości, ale najważniejsze jest to, że David wciąż patrzy do przodu i dobrze się na nim bawi. Płyta jest spójna, pełna energi i świeża. Widać, że nie nie planował jej zbyt dlugo – wylicza nasz rozmówca, a na koniec dodaje: – Ten album jest ważniejszy niż wszystko, co w ciągu ostatnich dwóch dekad wydali Stonesi czy Bob Dylan.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24971
Tak

20807
83%
Nie

4164
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |parapety granitowe wodzisław | łańcuchy nierdzewne | osocze bogatopłytkowe gdańsk | Kamlock couplings | giętarka trzpieniowa
zespół muzyczny rybnik | śruby | Geo-Agro Rybnik | badania profilaktyczne Żory | barlinecka deska podłogowa wodzisław rybnik