KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Ze średniowiecznym bagażem w XXI wiek
2013.06.09 / Teresa Bazarnik
TAGI: Londyn
Share |
– Jest to dla mnie najbardziej ekscytujący moment od chwili założenia fundacji w 2002 roku – mówi ELIZABETH SOBCZYNSKI, założycielka Levantine Foundation. – Moim marzeniem było zbudowanie miejsca, które pozwoliłoby na zabezpieczenie tych unikatowych zbiorów – Deir al-Surian Collection – i przekazanie całej kolekcji przyszłym pokoleniom.

19 maja w środku egipskiej pustyni, w pochodzącym z VI wieku klasztorze mnichów koptyjskich (zwanych pustynnymi), położonym w obrębie murów z X wieku, została otwarta ultranowoczesna biblioteka, zabezpieczająca unikatowe zbiory.

W klasztorze znajduje się bezcenna kolekcja wczesnochrześcijańskich manuskryptów – w języku aramejskim (którym mówił Chrystus), koptyjskim, chrześcijańskim arabskim i etiopskim, pochodzących z V, VI i VII wieku. Prawie dziesięć lat trwała budowa nowoczesnej biblioteki, wyposażonej w klimatyzację i urządzenia kontrolujące wilgotność powietrza, z najwyższej klasy laboratorium służącym zabezpieczaniu i konserwacji cennych dzieł oraz czytelnią dla odwiedzających to miejsce badaczy z całego świata.

Deir al-Surian Library została w części ufundowana przez Levantine Foundation założoną przez Elizabeth Sobczynski, która jest też dyrektorem zarządzającym fundacji. Elizabeth, absolwentka krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych jest tu, na Wyspach, bardzo cenionym konserwatorem papieru. Współpracuje z największymi kolekcjami brytyjskimi, między innymi z Tate Modern, Tate Britain, Arts Council i Henry Moor Foundation. Jest wysokiej klasy specjalistą od konserwacji starodruków, ale nie tylko –zajmuje się też pracami na papierze, które nie mają na sobie patyny wieków.

– Jest to dla mnie najbardziej ekscytujący moment od chwili założenia fundacji w 2002 roku – mówi „Nowemu Czasowi”. – Moim marzeniem było zbudowanie miejsca, które pozwoliłoby na zabezpieczenie tej unikatowej kolekcji i przekazanie jej przyszłym pokoleniom. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii te bezcenne zbiory będą mogły być udostępnione do badań naukowcom z całego świata. Teraz, kiedy moje marzenie spełniło się, chcę kształcić egipskich konserwatorów, by mogli odpowiednio dbać o tę niezwykłą spuściznę na bieżąco, by bezpiecznie przekazać ją przyszłym generacjom.

Historia zbiorów zaczyna się ponad tysiąc lat temu na egipskiej pustyni, w północno-zachodniej części delty Nilu, gdzie swą siedzibę znaleźli mnisi należący do Kościoła koptyjskiego (ortodoksyjny odłam Kościoła katolickiego). Założyli tam Klasztor Matki Bożej (Monastery of the Mother of God). Gromadzenie pierwszych manuskryptów przypisywane jest dwóm mnichom – Mateuszowi i Abrahamowi. To oni w IX wieku stworzyli fundamenty zbiorów Deir al-Surian Library, która gromadzi najstarsze na świecie teksty wczesnochrześcijańskie, pochodzące z obszarów Syrii i Mezopotamii. Są wśród nich manuskrypty Biblii, teksty filozoficzne, teologiczne, kazania oraz historiografie pustynnych mnichów.

Kiedy w 922 roku kalif al-Muktadir narzucił na chrześcijańskie klasztory w Egipcie podatek od nieruchomości, przeor Klasztoru Matki Bożej uznał, że jedyną drogą do uzyskania zwolnienia z podatku jest osobista audiencja u kalifa. Mushe z Nisbisu udał się więc w 927 roku do Bagdadu, gdzie w oczekiwaniu na decyzję kalifa spędził pięć lat. Nie zmarnował jednak tego czasu, lecz wykorzystał go na gromadzenie manuskryptów do założonej w klasztorze biblioteki. Misja zakończyła się pomyślnie, a Mushe z Nisbisu – zdobywszy 250 manuskryptów, o czym możemy się dowiedzieć z notatki umieszczonej w jednym z nich – wrócił w 932 roku do swego klasztoru. Przeor, określający siebie mianem zwykłego grzesznika, grozi klątwą każdemu, kto odważyłby się usunąć tę właśnie notatkę z manuskryptu. Jak widać, nikt przez ponad tysiąc lat na takie bezeceństwo się nie porwał i notę, świadczącą o tym, w jaki sposób powiększono zbiory Deir al-Surian Library można dziś przeczytać w… British Library, gdzie w czasach późniejszych znalazła się część tej niezwykłej kolekcji, głównie za sprawą Lorda Curzona, który w 1837 roku odkrył zdeponowane w klasztorze niezwykle cenne manuskrypty i część z nich przewiózł do Londynu.

Zasoby Deir al-Surian Library powiększały się i po śmierci przeora, urastając do najważniejszej kolekcji wczesnochrześcijańskich manuskryptów na świecie, jednak już nigdy więcej nie powiększyły się w tak znaczący sposób, jak za sprawą przeora Mushe.

Mimo że część kolekcji znalazła się w XVIII wieku w zbiorach Biblioteki Watykańskiej oraz w wieku XIX w rękach angielskich, około 1000 oprawionych i 1500 luźnych manuskryptów, między innymi z roku 411, wciąż znajduje się na egipskiej pustyni w Klasztorze Matki Bożej. Należy do nich między innymi najstarszy zachowany manuskrypt Biblii (AD 510).

W 1970 roku do istniejących zabudowań klasztoru dobudowano nowe cele oraz kolejną wieżę. Tam też przeniesiono kolekcję – najpierw do celi, a później na najwyższe piętro wieży, gdzie starymi manuskryptami zajmował się Fr Bigoul.

Pod koniec lat 90. XX wieku Ewa Parandowska z Warszawy brała udział w pracach konserwatorskich malowideł ściennych w przyklasztornym kościele, datowanych na VIII wiek (sam klasztor pochodzi z VI wieku). W tym czasie przeprowadzano też remont starej wieży, w której w dawnych czasach przechowywano manuskrypty. Kiedy zdjęto deski podłogowe, które położone zostały jeszcze w średniowieczu, okazało się, że pod nią była jeszcze jedna podłoga, a pod nią… manuskrypty, czyli część kolekcji, które nie wiadomo kiedy ostatni raz widziały światło dzienne. Niektóre z nich były w bardzo fatalnym stanie – jako luźne kartki, a nawet rozpadające się ich fragmenty. Robotnicy, niezdający sobie sprawy z czym mają do czynienia, zrobili to, co zwykle robotnicy robią w takich przypadkach – wyrzucili wszystko na śmieci. Wtedy zakonnik Fr Bigoul, bibliotekarz z dwoma tytułami naukowymi – skrupulatnie pozbierał wszystko ze śmietnika i zwrócił się do Ewy Parandowskiej oraz pracującego z nią prof. Karela  Innemme z Leiden University, z pytaniem, czy znają kogoś, kto mógłby pomóc w zabezpieczeniu odzyskanych skarbów.

W tym momencie w ratowanie zbiorów Deir al-Surian Library włącza się Elizabeth Sobczynski. Jest jesień 1996. – Na mój londyński adres przychodzi list napisany łamaną angielszczyzną od mnicha z syryjskiego klasztoru w Egipcie. Fr Bigoul el Souriany – wspomina Elizabeth – pisze, że bardzo potrzebują pomocy w zabezpieczeniu odzyskanej kolekcji.

Prof. Karel Innemme z Leiden University, który miał fundusze na prowadzenie prac zabezpieczających malowidła ścienne, postanowił zadziałać. Jego dusza wrażliwego na odnalezione skarby konserwatora nie pozwoliła mu skupić się na małym wycinku swojej pracy. Widząc w jakim zagrożeniu jest drogocenna kolekcja, pokrył z funduszów przeznaczonych na swoją pracę koszty podróży specjalistki z Londynu i jej asystentki. W 1997 roku Elizabeth Sobczynski pojechała do Deir al-Surian Monastery po raz pierwszy.

– Kiedy w październiku 1997 roku wyruszyłam wraz Ewą Parandowską i prof. Karlem Innemme z Holenderskiego Centrum Archeologii w Kairze w nieskończenie długą podróż przez pustynię, nie miałam pojęcia czego mogę się spodziewać – wspomina pierwsze wrażenia. – Wiedziałam jedynie, że bezcenna kolekcja manuskryptów jest w zagrożeniu i trzeba ją ratować.

Po tej wizycie uruchomiła wiele swoich kontaktów zawodowych. – Po roku wraz prof. Lucasem van Rompay z Duke University w North Carolina, specjalistą od języka aramejskiego, w którym początkowo pisane były teksty chrześcijańskie, założyłam Independent Conservation Project – mówi o początkach długiej drogi Elizabeth Sobczynski. – Próbowaliśmy bez większego powodzenia szukać funduszów. Nie mieliśmy wtedy pieniędzy na nic poza pokryciem kosztów podróży. Zgłosiła się grupa konserwatorów z Wielkiej Brytanii gotowa pracować za darmo. Oczywiście, jednorazowy wyjazd był bardzo atrakcyjną przygodą i ze znalezieniem chętnych nie było problemu, ale mozolna praca bez wynagrodzenia – to już zupełnie inna sprawa. Konserwatorów, którzy naprawdę chcieliby się poświęcić temu projektowi bardzo trudno było znaleźć. Natomiast naukowcy zainteresowani byli jedynie w samym dostępie to tej słynnej kolekcji, co umożliwiłoby im prowadzenie ich badań – litreraturoznawczych, językoznawczych, teologicznych, filozoficznych etc. Doszłam do wniosku, że nie zrobię kroku do przodu, jeśli nie założę z prawdziwego zdarzenia fundacji, poprzez którą będę mogła zbierać fundusze na profesjonalne kontynuowanie prac zabezpieczających średniowieczne manuskrypty.

Pierwszą kampanię sfinansowała z własnych pieniędzy, bo wierzyła w to, że ten projekt musi prędzej czy później wzbudzić szersze zainteresowanie i że fundusze na zabezpieczenie takiej spócizny na pewno się znajdą. Ale – by czymś się wykazać – trzeba było zacząć, inwestując własne pieniądze...

W roku 2002 złożyła podanie do Charity Commission w Londynie o założenie fundacji. Na jesieni tego samego roku powstała Levantine Foundation. – Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak zdobywać pieniądze, jak przygotować business plan, widziałam jedynie jak prowadzić prace konserwatorskie starodruków – opowioda Elizabeth. – Pamiętam dokładnie moment, kiedy dostałam pierwsze 10 tysięcy funtów. W 2007 roku Fundacja zostala uznana przez wladze egipskie.

Kampanie konserwatorskie odbywają się dwa, trzy razy do roku (w sumie do chwili obecnej odbyło się ich 22). Żeby jednak zapewnić trwałe zabezpieczenie kolekcji, jedyną drogą jest szkolenie lokalnych konserwatorów oraz muzealników. W 2008 roku Levantine Foundation dostała stypendium ufundowane przez najbogatszą rodzinę w Egipcie, na dokształcanie pracowników muzeów w tym kraju.

– Do tej pory przeprowadziłam trzy duże programy – próbuje uporządkować swoje dokonania założycielka Levantine Foundation. – Konserwacja i zabezpieczenie kolekcji klasztoru Deir al-Surian (projekt przeprowadzony wspólnie z Leiden Univeristy); szkolenia dla specjalistów – pracowników placówek muzealnych w Egipcie (we współpracy z Supreme Council of Antiquities, teraz jest to egipskie ministerstwo ds. zabytków); budowa nowej biblioteki (przy pomocy środków finansowych przekazanych przez biskupa Mataosa). Czwartym projektem, który niebawem się zacznie, teraz, po oficjalnym otwarciu biblioteki – wspólnie z Wellcome Trust z Londynu – będzie cyfryzacja zbiorów i stworzenie elektronicznego katalogu. Koptyjską i arabską sekcję kolekcji skataloguje prof. Stefen Davis z Yale University.

Patrząc na ogrom dokonań w tak niezwykle trudnych warunkach, trudno nie zadać pytania, co dla kobiety, Europejki było największym problemem. Elizabeth zastanawia się przez chwilę i koryguje: – Nie nazwałabym tego problemem, ale wyzwaniem. Największym wyzwaniem było budowanie zaufania. Budowanie pomostu między mną, potem moją organizacją a radą klasztorną. Bez ich zaufania nic nie można byłoby zrobić. Od chwili kiedy zaczęli mi ufać, kiedy zrozumieli, że nie przyjechałam tam, by coś wywieźć czy przeglądnąć kolekcję i zrobić z tego użytek, ale że chcę rzeczywiście pomóc w jej zabezpieczeniu, otworzyły się dla mnie drzwi do klasztornych zbiorów. I właściwie nie tylko dla mnie, bo już w 1999 roku dostałam zgodę na przywiezienie pierwszego naukowca, dwa lata później przywiozłam już dwóch. W ten sposób, budując most zaufania, umożliwiłam dostęp do kolekcji wielu badaczom z całego świata. Przez długi czas dostęp do kolekcji był surowo strzeżony – od początku XX wieku tylko dwóm naukowcom udało się tę kolekcję obejrzeć. Od 2000 roku kolekcja otworzyła swoje drzwi dla naukowców z całego świata. Teraz cyfryzacja spowoduje globalny dostęp do tych bezcennych zbiorów.

Tę bezcenną średniowieczną kolekcję udało się bezpiecznie przenieść w XXI wiek. Elizabeth Sobczynski przyczyniła się do tego w dużej mierze.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23781
Tak

19801
83%
Nie

3980
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kruszarka do węgla | śruby kwasoodporne | biuro rachunkowe rydułtowy | Obejmy skorupowe | psychoterapia Cieszyn
sprawy egzekucyjne wodzisław śląski | transport gdańsk | szkolenia sandomierz | medycyna pracy Żory | porady prawne Wodzisław Śląski