KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 21 listopad 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Życie jest ciekawe
2013.10.09 / Tatiana Judycka
TAGI:
Share |
Jest polską reżyserką teatralną działającą w Wielkiej Brytanii od ponad czterdziestu lat. Stworzyła ponad sto przedstawień teatralnych i operowych, jest lauratką wielu prestiżowych nagród. Helena Kaut-Howson – jak niemal każdy nieprzeciętny artysta – jest skromna i niechętnie mówi o sobie.

Niewysoka, o żywej wyobraźni, bystra i dowcipna błądzi razem ze mną w poszukiwaniu przyjaznego miejsca do rozmowy. Trafiamy do włoskiej cukierni w londyńskim Soho. Witryna urzeka i kusi – ciasta, babeczki, torty i tarty… – Popatrzmy, czemu się oprzemy – mruga porozumiewawczo pani Helena. Po chwili siadamy przy szklankach świeżego soku.

Świat dziecięcej magii

Osobą mającą ogromny wpływ na jej wybory i drogę zawodową była matka. Przedwcześnie owdowiała, osiadła po wojnie we Wrocławiu, gdzie aktywnie uczestniczyła w odbudowie miasta, zakładaniu sierocińców i sanatoriów dla dzieci, pomagała też otworzyć Operę Wrocławską. Od piątego roku życia mała Helenka wraz z dwa lata młodszą siostrą uczęszczały regularnie na przedstawienia operowe. Opera otworzyła przed nią magiczny świat i tak zaczęła się jej miłość do teatru. W domu odgrywały z siostrą zapamiętane sceny. Po przedstawieniu Aidy, która zostaje zamurowana, dziewczynka nie daje mamie spać: – Co będzie, co będzie? – pyta. – Nic, jutro ona znowu tam będzie.

Helenka już wie, że też tak chce, bo w teatrze nie ma śmierci, teatr urzeka obfitością barw i dźwięków, przenosi w inną rzeczywistość. Wojna jest jeszcze w trzewiach, tym bardziej uderza kontrast między zrujnowanym miastem a przepychem sceny. Mała Helena kocha strojenie instrumentów w operze, a potem tokowanie grubych sopranów i zwinność chudziutkich tancerzy. Do operetki mama jej nie zabiera, bo to „podkasana” muza, opera jest poważna i wprowadza ją w kanon muzyki klasycznej, kształtując wyobraźnię i wrażliwość przyszłego reżysera.

Kuźnia talentów

O wyborze kierunku studiów zadecydowała mama. Helena chciała być aktorką, miała już doświadczenie na scenie, jednak mama wyperswa-
dowała jej ten zawód jako niepraktyczny, uważając, że córka powinna mieć bardziej intelektualne aspiracje. Studiowała już polonistykę, chłonęła wszystko. Na studia reżyserskie w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie dostaje się za pierwszym razem, co jest nie lada rzadkością, szczególnie w przypadku płci pięknej. Udało się, bo – jak mówi pół żartem – jej nie zależało, to mamie zależalo.

Studia reżyserskie są prestiżowe, lecz to studia dla mężczyzn, paniom kariery się nie wróży. To ważny okres w życiu młodej Heleny. Szkoła buduje podwaliny warsztatu, którym reżyserka będzie się posługiwać w późniejszej pracy na scenach brytyjskich i zagranicznych. Spośród autorytetów, którzy ukształtowali jej myślenie o teatrze wymienia profesorów-mistrzów reżyserii – Erwina Axera, którego była asystentką, oraz groźnego – jak mówi – Bohdana Korzeniewskiego, a także Jerzego Kreczmara i Konrada Swinarskiego. Teatr Współczesny Erwina Axera był miejscem, gdzie rodziła się nowa sztuka, w okresie kiedy w teatrze istniała duża wolność myślenia. W ciągu dnia studenci asystowali w teatrach, wieczorem uczęszczali na zajęcia. Na roku studiowali też Jerzy Grzegorzewski i Maciej Prus. Jej rocznik był kuźnią wielkich talentów.

Przyspieszona emigracja

Pod koniec studiów wyjeżdża z mężem Richardem Howsonem, który studiował w Łódz-
kiej Szkole Filmowej, do Wielkiej Brytanii. Przy okazji ich ślubu władze komunistyczne odkryły, że jego ojciec był admirałem, dowódcą północnej sekcji NATO. Otrzymał nakaz natychmiastowego opuszczenia Polski. Osiedli najpierw na prowincji w Nottingamshire. Tam urodził się ich syn. Następnie przeprowadzili się do Londynu, gdzie Richard pracował przy filmach dokumentalnych. Pani Helena zajmowała się dzieckiem, co sprawiało jej wiele radości. Dyplom reżysera poszedł na krótko do lamusa. Jednak do akcji znowu wkroczyła mama, która – jak mówi reżyserka – była bojowa i zmusiła ją do podjęcia dalszych kroków zawodowych.

Przypadek sprawił, że w Royal Academy of Dramatic Art otwierano wydział reżyserski założony przez Hugh Cruttwella, oddanego opiekuna i mentora studentów i absolwentów. Helena podejmuje dwu i półroczne studia, które w niczym nie przypominają szkoły warszawskiej. Zajęcia odbywają się nieregularnie, prowadzone gościnnie przez krytyków i reżyserów. To jednak w niczym nie przeszkadza, młoda Kaut-Howson jest już uformowana, a studia podjęła, by mieć możliwość wejścia w trudny zawód, przebicia się do hermetycznego świata teatru w obcym kraju. Na dyplom wybrała Tango Mrożka, po czym z dwoma dyplomami i piękną rekomendacją z RADA wyruszy w zawodowy świat.

Wysła listy do dwudziestu teatrów, z żadnego nie dostaje odpowiedzi. Nigdzie nie chciano przyjąć młodej kobiety-reżysera z Polski. Nikt nie miał do niej zaufania, uważano, że jest zbyt przemądrzała, zadufana i wyrafinowana. Kobiet reżyserów niemalże nie było, dwa nazwiska jaśniały na arenie londyńskiej – Joan Littlewood, która prowadziła słynny Theatre Workshop w Stratford East i działająca w teatrze komercyjnym Wendy Toye. Pani Helena reprezentowała teatr europejski, który dla Anglików zawsze był zbyt intelektualny, abstrakcyjny i przytłaczający.

Teatru polskiego nie bał się Wilfred Harrison, dyrektor Octagon Theatre w Bolton koło Manchesteru, który organizował coroczny sezon szekspirowski. Właśnie dostał stypendium do Polski i nie mógł przygotować inscenizacji
Henryka V. Nie zapytał nieznanej mu reżyserki, czy potrafi podjąć się tego zadania, tylko czy ma czas. I tak się zaczęło.

Zawodowy debiut Heleny Kaut-Howson na Wyspach okazał się dużym sukcesem i odtąd co roku była zapraszana do pracy nad Szekspirem. Zaczęły napływać oferty z innych teatrów brytyjskich, a także zagranicznych. Świat stawał otworem, renoma młodej reżyserki rosła z roku na rok, posypały się nagrody, krytycy prześcigali się w superlatywach.

Dyrektor teatru w Walii

W latach 1991-1995 Helena Kaut Howson sprawowała funkcję dyrektora artystycznego Theatr Clwyd w Walii, wynosząc go na poziom międzynarodowy. Ten etap życia wspomina jako czas euforii i traumy. Poczuła wolność, jaką daje pozycja dyrektora artystycznego, który sam decyduje o programie i może w ten sposób realizować własne plany artystyczne: – Doświadczyłam nowych rzeczy, o których nie wiedziałam. To nieprawda, że publiczność trudno przyciągnąć – jak coś jest dobre, to publiczność wali drzwiami i oknami. Odkryłam, że można ściągnąć nie tylko publiczność, ale i krytyków, i artystów o wielkich nazwiskach, którzy z chęcią przyjeżdżali pracować na prowincji, gdy działo się tam coś znaczącego. W ciągu trzech lat mojej dyrekcji teatr w Walii cieszył się rozgłosem.

Jednak wolność była okupiona konfliktami wynikającymi ze zderzenia wielkiej osobowości artystycznej z prowincjonalną urzędniczą maszynerią opartą na apoteozie przeciętności i rutyniarstwa. – Dowiedziałam się czegoś, czego nie wiedziałam: że miernota na ogół zwycięża, władze lubią miernotę, bo miernota jest bezpieczna, nie niesie ryzyka.

Już na początku naraziła się paniom łypiącym zawistnie zza biurek. Poszło o estetykę, jak to bywa w sytuacjach, gdy nagle w zapyziałym miejscu pojawi się osoba z wizją. Pani Helena, widząc projekty plakatów do sztuk wystawianych sprzed swojej kadencji, poprosiła wybitnego grafika Andrzeja Klimowskiego, aby projektował plakaty do jej przedstawień. Tak się zaczęła wojna o plakaty – rzekomo tak trudne i ezoteryczne, że odstraszały publiczność. Plakaty aprobowane przez zarząd były tandetne i banalne, przedstawiały co najwyżej zdjęcie aktora i miały nie rzucać się w oczy. Plakaty Klimowskiego zaraz po pojawieniu na mieście, natychmiast znikały – wykradający je kolekcjonerzy znali się na ich wartości.

Kaut-Howson wprowadzała w Walii plakat artystyczny i muzykę w teatrze, przyciągała międzynarodowych scenografów i najwybitniejszych artystów scen i ekranu, od gwiazd jak Anthony Hopkins czy Julie Christie, po awangardowych aktorów jak Marcello Magni i Kathryn Hunter. Realizowała repertuar światowy i walijski. Zatrudniono ją, bo nie była Angielką, gdyż Anglicy zajmujący wcześniej to stanowisko nie dość dbali o walijskość tego miejsca. Raz jeden polskość Kaut-Howson była ewidentnym atutem, ale po czasie i tak się zemściła. Pomimo spektakularnego sukcesu artystycznego oraz poparcia ze strony publiczności i mediów, pani Helena była samotna i – jak bohater romantyczny zacięcie broniący ideałów sztuki – nieustannie podgryzana. Nie miała sojuszników, ośrodek był administrowany jako całość – jej scena na równi z kinami, restauracjami, galerią i teatrem objazdowym. Nie mogła przekrzyczeć biurokratów. Były to lata agresywnego thatcheryzmu i we wszystkich subsydiowanych instytucjach marketingowcy i księgowi zaczynali grać pierwsze skrzypce.

Odejście Heleny Kaut-Howson spowodowało burzliwą falę protestów, które tylko przyczyniły się do zwiększenia jej zawodowej reputacji. Teraz reżyserka ma świadomość, że aby rzeczywiście rozwijać się w tym zawodzie, trzeba prowadzić własny teatr. Reżyser będący wolnym strzelcem musi nieustannie kogoś przekonywać do swoich pomysłów, walczyć o każdy projekt. Z drugiej strony prowadzenie teatru w Anglii oznacza obowiązek wystawiania angielskich sztuk i dobrego rozeznania w tutejszych politycznych rozgrywkach, zgodnie z ludowym porzekadłem – jeśli wpadłeś między wrony, musisz krakać jak i one.

Rozmowy o teatrze

Przedstawienia Heleny Kaut-Howson od lat przyciągają rzesze publiczności i otrzymują bardzo pochlebne recenzje. Reżyserka z powodzeniem realizuje szeroki wachlarz gatunków teatralnych: dramat, teatr muzyczny i operę, nie stroni też od telewizji i multimediów. Pomimo uniwersalnego wymiaru jej inscenizacji, krytycy często wskazują na jej polskie korzenie jako determinantę i wyróżnik specyficznego stylu. Jej teatr bywa charakteryzowany jako jedność przeciwieństw. Jedna z czołowych reżyserów w Wielkiej Brytanii – wnosi kontynentalny wymiar do czasami dość wąskiego teatru brytyjskiego. Jej styl reżyserski jest zarazem analityczny i intuicyjny, dając w efekcie bogactwo faktury, które porusza wszystkie zmysły („The Guardian’). Jej reżyseria najtrafniej łączy tragedię z groteską, historię ze współczesnością, politykę z miłością, odwagę z wrażliwością, brutalność dociekania prawdy z artystyczną wyobraźnią („Gazeta Wyborcza”).

Teatr angielski zdaniem pani Howson rozwija się powoli, jest zachowawczy, nastawiony przede wszystkim na rozrywkę, w przeciwieństwie do polskiego czy niemieckiego, tchnącego powagą i ciężarem gatunkowym. Domeną zwłaszcza młodych reżyserów na kontynencie jest szokować, prowokować, opluwać i wybebeszać, by w ten sposób skłaniać, a raczej zmuszać do refleksji. Anglicy przyjmują taki teatr z owacją przy okazji międzynarodowych festiwali, lecz na co dzień preferują teatr ugładzony, lekki i przyjemny. Skoro zapłacili za bilet i miejsce parkingowe, to nie po to, by cierpieć czy znosić obelgi.

Kaut-Howson ceni różnorodność i innowacyjność, podziwia pomysły Kantora, Steina, Ostermeira, Wilsona, Baush, Warlikowskiego i wielu innych. Jej estetyka i artystyczne wybory plasują ją jednak bliżej teatru brytyjskiego, wyważonego i mocno zakorzenionego w tekście dramatycznym. Jej zdaniem uwarunkowania historyczno-kulturowe sprawiły, że polski teatr jest teatrem autorskim, zdominowanym przez reżysera, który niczym demiurg często ingeruje w tekst – ucina, dodaje, przestawia, przekręca – co niekoniecznie jest zaletą. W teatrze angielskim przeciwnie – prym wiedzie autor, zaś reżyser kroczy za nim i mu zawierza.

Helena Kaut-Howson zazwyczaj bardziej ufa dramatom klasycznym. Słynie z niekonwencjonalnych interpretacji Szekspira i Czechowa, wśród których przełomem okazała się inscenizacja Króla Leara, z Kathryn Hunter w roli głównej, czy też niedawno zrealizowana inscenizacja Płatonowa (Sons Without Fathers). Na próbach pobudza w aktorach ich twórczy potencjał. Bywa wymagająca, czasem kruszy blokady i kulturowe filtry, by rozbłysnął talent. Jej warsztatu nie sposób jednak zredukować do jednej formuły ani zbyć jakimś skleconym naprędce frazesem czy pobieżnym spisem tricków. Za przykłady geniuszu scenicznego uważa Gustawa Holoubka i Tadeusza Łomnickiego, których talent przejawiał się jako „myśl rodząca się w oku”. Było to aktorstwo całkowicie różne od wczesnych poszukiwań Jerzego Grotowskiego, który zachęcał do grania gruczołami, bebechami, ekstatycznego napinania mięśni i pocenia się na scenie. Eksperymenty twórcy Teatru Laboratorium dopiero po latach okazały się płodne. Początkowo aktorstwo to odbierane było jako amatorskie i manieryczne, dlatego Cieślak i inni zgrotowszczeni kandydaci do dyplomu PWST byli na egzaminach eksternistycznych oblewani. – Oto jak nie należy grać – mówili profesorowie do młodych adeptów sztuki reżyserskiej.

Przedstawienia Kaut-Howson uznawane są przez tutejszą krytykę za śmiałe i nowatorskie. Reżyserka nieustannie poszukuje nowych środków wyrazu, zachowując jednak szacunek dla potrzeb i wymagań angielskiego widza. Adaptuje mało znane teksty, jak Wijuny Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz napisane gwarą z okolic „zborsuczonego” pogranicza polsko-litewskiego. Dramat ten, którego tłumaczenia na angielski nie chciał podjąć się żaden ekspert, przełożyła sama , dając mu tytuł Werewolves (Wilkołaki) i świetnie się przyjął w Irlandii, Szkocji i Kanadzie. Zawsze zaczyna pracę od wsłuchiwania się w tekst, szukając impulsu, który zmusił autora do napisania dzieła. Ma swych ulubionych współpracowników, często właśnie Polaków, jak znakomity scenograf Paweł Dobrzycki czy kompozytor Bolesław Rawski. Wiele sztuk realizuje częściej niż raz i zawsze odkrywa coś nowego. Regularnie czytuje „Dialog”, którego stosy gromadzone przez lata wysypują się z garażu. Pomimo tak wielu osiągnięć nie ma poczucia spełnienia artystycznego i zawodowego, które– jak podkreśla – nie są tożsame.

Helena Kaut-Howson od 2002 jest regularnie zapraszana do Polski, gdzie wystawia w najważniejszych teatrach dramatycznych i operowych. W 1994 otrzymała nagrodę publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym Kontakt w Toruniu za realizowaną przez siebie sztukę Full Moon na podstawie tekstu Caradoga Pricharda, a 2004 Grand Prix dla najlepszego reżysera na Festiwalu Prapremier w Bydgoszczy za spektakl Zwycięstwo, na podstawie sztuki Howarda Barkera wystawiany w Teatrze Współczesnym we Wrocławiu. Obecnie pani Helena przymierza się do współpracy z Teatrem Pieśń Kozła – ma to być przedstawienie oparte na prozie Brunona Schulza. Wystawiała już Schulza w Stanach Zjednoczonych w roku 2006, lecz tym razem wyzwanie, jakie przed nią stoi wynika z różnych metod pracy w teatrze repertuarowym i eksperymentalnym.

Na Scenie polonijnej

Scena Poetycka działająca pod egidą Heleny Kaut-Howson jest przedłużeniem wieloletniego zaangażowania reżyserki w życie kulturalne londyńskiej Polonii. Zaczęło się od współpracy z Teatrem ZASP-u, którego siedziba mieściła się w Ognisku Polskim. W roku 1982 po otwarciu Sali Teatralnej w POSK-u powstał Teatr Nowy, prowadzony przez Urszulę Święcicką. Helena Kaut-Howson zrealizowała tam Małą apokalipsę w 1982 roku oraz Wyjątkowe pozwolenie na pobyt w 1984. Mała apokalipsa – pierwsze przedstawienie Teatru Nowego od razu zostało okrzyknięte przez recenzen-
tów najlepszym spektaklem polskiej sceny w Londynie. Wyjątkowe pozwolenie na pobyt również spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem. Tuż przed ogłoszeniem w Polsce stanu wojennego znalazła się w Londynie trójka młodych aktorów, absolwentów krakowskiej PWST – Konrad Łatacha, Wojtek Piekarski i Dorota Zięciowska. Wraz z równie młodymi – Joanną Kańską, Zofią Wałkiewicz i Danielem Woźniakiem stali się trzonem Teatru Nowego. Oprawą muzyczną zajęła się legendarna pianistka Maria Drue. Częste zaproszenia do pracy w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Izraelu i Japonii w latach 80. i 90. nie pozwoliły jednak Helenie Kaut-Howson na kontynuację regularnej współpracy z Teatrem Nowym, który zakończył swą dziesięcioletnią działalność w roku 1992 po wyjeździe Urszuli Święcickiej do Polski.

W roku 2004 wobec ogromnego napływu Polaków do Wielkiej Brytanii pani Helena zwróciła się do Zarządu POSK-u z inicjatywą założenia Sceny Poetyckiej, której misją byłoby podtrzymywanie w Polakach na obczyźnie tożsamości narodowej oraz tworzenie pomostu między starą i nową emigracją. POSK udzielił siedziby i roztoczył opiekę nad zespołem, którego trzon stanowią byli artyści Teatru Nowego, do którego dołączyli między innymi Magda Włodarczyk, Renata Chmielewska i Paweł Zdun. Miejsce akompaniatora zajął Daniel Łuszczki. W początkowej fazie aktorzy, wzorem Salonów Poetyckich Anny Dymnej, czytali poezję ze skryptów, jednak po pewnym czasie ich głód sceny i rozpierający wewnętrznie talent doprowadził do wzbogacenia środków artystycznego wyrazu i włączania akcji scenicznej i muzyki, co nadało przedsięwzięciom Sceny Poetyckiej unikatowy charakter. Oryginalny scenariusz łączący elementy kabaretu, piosenki aktorskiej, poezji i i tradycyjnego teatru jest znakiem rozpoznawczym zespołu, który działa niemalże charytatywnie, otrzymując symboliczne wynagrodzenie. Wraz z rosnącą popularnością i renomą Sceny Poetyckiej zwiększa się zapotrzebowanie na występy również w ośrodkach polskich poza Londynem.

Życie jest ciekawe

Helena Kaut-Howson jest optymistką. Podkreśla, że zawsze jest coś do zrobienia, bo życie jest ciekawe. Pomimo całego dorobku artystycznego i satysfakcji z życia, nie osiadła na laurach, wciąż ma cele, które chce osiągać. W jakimś sensie czuje się obca zarówno w Anglii, jak i w Polsce, i to wyobcowanie popycha ją do działania. Sukcesy artystyczne są okupione mozolną pracą. Artystom polskim chcącym się wybić na emigracji potrzebna jest wiara w siebie, determinacja i przeświadczenie, że chcą, czy wręcz muszą to robić. – Bardzo trudna była moja droga, aby dojść do miejsca, jakie sobie zdobyłam – ono jest wcale nieduże, takie jakieś utknięte na boku – stwierdza pani Helena.

Sztuka wymusza rozwój, twórca wciąż się staje kimś więcej niż jest, przekracza wciąż nowe rzeki, wykopuje skarby, obnaża życiowe prawdy. Prawdziwy artysta nigdy nie jest skończony, spełnienie to śmierć.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24971
Tak

20807
83%
Nie

4164
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |przenośniki taśmowe | pręty nierdzewne | opieka Gliwice | Guillemin | giętarki trzpieniowe cnc
kuchnie rybnik | cyklinowanie Błonie | rehabilitacja Radlin | książeczki zdrowia Jastrzębie Zdrój | stylistka katowice