KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 22 czerwiec 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Bez reklam proszę!
2013.12.02 / V. Valdi
TAGI:
Share |
Mieszkańcy jednej z dzielnic Berlina postanowili zadbać o wygląd swojej dzielnicy w dość nietypowy sposób. Zdecydowali powiedzieć stanowcze „nie” panoszącym się wszędzie reklamom, które w dzisiejszych czasach zajmują już niemal każdą wolną przestrzeń publiczną.

Znajdziemy je nie tylko w metrze czy na ogromnych billboardach. Reklamy pojawiają się wzdłuż ruchomych schodów, w przejściach podziemnych, na ławkach w parku, koszach na śmieci czy nawet w toaletach. Wszystko w jednym, celu: sprowokować, byśmy kupowali, zamawiali… – słowem: wydawali więcej.

Berlińczycy, o których od dawna mówi się, że są szczęściarzami, bo mieszkają w jednym z najbardziej przyjaznych mieszkańcom miast w Europie, takiego panoszenia się komercji mieli dosyć. I założyli grupę Office for Freedom from Advertasing and a Good Life. Udało im się nawet zebrać ponad tysiąc podpisów pod petycją. Dzięki temu wiedzą, że radni będą musieli sprawę przedyskutować na najbliższym zebraniu.

Argumentacja jest prosta. Przekonują, że ilość reklam w przestrzeni publicznej osiągnęła taki poziom, że zaczyna negatywnie wplywać na codzienne życie mieszkańców. Reklamy manipulują ludźmi, przedstawiając idealistyczny obraz świata, a piękne zdjęcia manipulują ludzkimi oczekiwaniami i często powodują frustracje. Nie tylko nie pomaga to w wypoczynku, ale wręcz przeciwnie, sprawia, że ludzie stają się bardziej zestresowani, bo reklamy coraz bardziej natarczywie namawiają do tego, że... musisz to mieć!

Nikt nie ma złudzeń, że nic wielkiego z tej akcji nie wyniknie. Ale jak przekonują inicjatorzy – ważne jest to, że wreszcie w Berlinie rozpocznie się dyskusja o tym, kto i jak powinien decydować o tym, ile reklam znajduje się w przestrzeni publicznej, i jakie miejsca powinny być od niej wolne. Miejsca publiczne to te, w których spotykają się ludzie – przekonują w swoim proteście– a komercyjne reklamy sprawiają, że z wolnej przestrzeni stają się one miejscem konsumpcji, gdzie nie ma szans na to, by od nich uciec.

Innymi słowy przekonują, że spece z agencji reklamowych po cichu i niepostrzeżenie zaczynają kształtować nie tylko nasze codzienne wybory, ale również wpływać na to, jak żyjemy na co dzień i jak wypoczywamy.

Władze berlińskiej dzielnicy przyznają, że nie tylko dostają pieniądze za reklamy, ale również firmy reklamowe dbają o miejsca, gdzie reklamy się znajdują. To ogromne oszczędności dla miasta i mieszkańców – przekonują. Przyznają jednak, że coraz częściej mieszkańcy skarżą się nie tylko na ich ilość, ale również i jakość.

W Londynie jakoś nikt sobie tym głowy nie zawraca. Reklam pojawia się coraz więcej i więcej, i to w coraz dziwniejszych miejscach. Czy jesteśmy do nich bardziej przyzwyczajeni, niż mieszkańcy Berlina? A może jest zupełnie odwrotnie: też ich nie lubimy, tylko że nie czujemy się specjalnie związani z miejscem, w którym mieszkamy i tak naprawdę nas to nie obchodzi. Czy może nie wierzymy w skuteczność społecznych akcji?

Zazdroszczę mieszkańcom Berlina tego, że w tak dużym mieście jest grupa ludzi, która chce mieć wpływ na to, jaki wygląd ma miejsce, w ktorym żyją.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28442
Tak

23751
84%
Nie

4691
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kamieniarstwo wodzisław | śruby kwasoodporne | opieka osób chorych i niepełnosprawnych Gliwice | transport ekogroszek Rydułtowy | produkcja kontraktowa suplementów diety
zespół muzyczny gliwice | cyklinowanie Żyrardów | Lekarz rodzinny Radlin | szczepienia dla podróżujących Żory | wizerunek w biznesie śląsk