KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




ŻELAZNA DAMA POSK-u
2013.12.28 / Grzegorz Małkiewicz
TAGI:
Share |
Nie jest tak źle, jak mówią „na mieście”, nie jest tak źle, jak my sugerowaliśmy (powodowani troską o przyszłość POSK-u) w kilku artykułach zamieszczonych dotychczas na łamach „Noweg Czasu”. Ale nie jest też dobrze. Dlatego od dłuższego czasu władze Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego w Londynie próbują realizować rozwiązania alternartwne, które mają zapewnić przyszłość temu największemu centrum życia polskiego poza granicmi kraju.

O tych rozwiązaniach i zarzutach rozmawiam z obecną przewodniczącą Rady POSK-u panią Joanną Młudzińską. Rozmowę zaczynamy od zbiorów conradowskich i wystawy, która poprzedziła przeniesienie Sali Conrada (w związku z przebudową tego skrzydła ośrodka na mieszkania). Jak wyjaśnia Joanna Młudzińska, część eksponatów na czas wystawy (dzięki staraniom Eugenii Maresch z Joseph Conrad Society i dyrektor Biblioteki POSK Dobrosławy Platt) była wypożyczona ze zbiorów Heritage Museum w Canterbury. To co jest własnością POSK-u częściowo przeniesiono do czytelni Biblioteki Polskiej, a kolekcję starych książek umieszczono w nowej Sali Conrada, odpowiednio zabezpieczoną w pomieszczeniu klimatyzowanym. – Z książek przeniesionych do czytelni można teraz korzystać na bieżąco, bez specjalnych formalności, jak było dawniej, co spotkało się z dużym uznaniem członków Joseph Conrad Society – podkreśla Joanna Młudzińska. Kiedy wchodzimy do czytelni widzę jednak, że powierzchnia tego pomieszczenia, gdzie wcześniej odbywały się spotkania literackie, straciła tę możliwość.

– To jest sytuacja przejściowa – odpowiada przewodnicząca POSK-u i jednocześnie przewodnicząca Komisji Bibliotecznej. – Złożyliśmy już plany zagospodarowania przyległego do Biblioteki tarasu – dodaje. Wizję lokalną muszę zakończyć stwierdzeniem, że nic ze zbiorów w trakcie remontu nie zginęło, a cenne pamiątki związane z wielkim pisarzem polskiego pochodzenia znajdują się w Canterbury.

LOKATOR Z DŁUGAMI

Przechodzimy do drugiego ważnego tematu, obecnego od dłuższego czasu w przestrzeni publicznej – POSKlubu. – Jaka jest statutowa i prawna zależność POSK-u i lokatora na czwartym piętrze, który od lat nie jest zbyt wiarygodnym płatnikiem należnego czynszu? Tu akurat informacje obiegowe okazują się prawdziwe. Dług narastał i władze klubu postanowiły ten problem rozwiązać polubownie, rozkładając dług na raty.

– POSKlub jest organizacją członków POSK-u. Powstał, żeby wypracowywać pieniądze dla POSK-u i stworzyć miejsce klubowe (miejsce spotkań) dla członków. I przez długie lata tak było – podkreśla pani Młudzińska. – Żadnych powiązań prawnych czy statutowych nie ma – dodaje. POSKlub wynajmuje od nas pomieszczenia, ma swój statut. W POSKlubie mamy delegata, na prawach obserwatora. Możemy jedynie interweniować z pozycji landlorda. W związku z powstałym długiem klub oddał dwie sale, które zostały wynajęte Uniwersytetowi Jagiellońskiemu. Zarząd POSK-u nie ma prawnych podstaw do interwencji w wewnętrzne sprawy klubu. Są problemy, wiemy o nich, ale ich rozwiązanie należy do członków klubu.

DEFICYT STRUKTURALNY

Obserwator z zewnątrz, w tym i ja, nie potrafi jednak zrozumieć dlaczego POSK z najtrudniejszego okresu budowy ośrodka, ogromnej inwestycji, w 1989 roku wyszedł – mówiąc kolok-
wialnie – na prostą (o czym świadczą sprawozdania finansowe za ten okres), a obecnie, od kilku lat przynosi dług około 250 tys. funtów w skali rocznej.

– To nie jest dług – prostuje Joanna Młudzińska. – Jest to tak zwany deficyt strukturalny. To podstawowa różnica. POSK nie bankrutuje, POSK ma pieniądze na koncie. Różnica ta powstaje po odliczeniu wydatków od kwoty wypracowanej w skali rocznej, z pominięciem zapisów testamentowych i datków. Dążymy do tego, żeby tej różnicy nie było. Zapisy testamentowe i spadki powinny być zabezpieczeniem, mogą być też wykorzystywane w dofinansowywaniu działalności społecznej, co zresztą jest zwykle jednoznacznie zaznaczone przez darczyńców. Spadkami zajmuje się Fundacja Przyszłości POSK-u, która ma 2,5 mln funtów na koncie. Jest to stały kapitał, Fundacja powinna wydawać tylko odsetki. Jej statutowym celem jest popieranie POSK-u.

Trudne rozmowy o finansach. Do tego tematu dorzucam także wysokość składki członkowskiej, śmiesznie niskiej – 10 funtów dożywotnio. Tę informację pani Młudzińska potwierdza. Dodaje jednak… – To się zmieni. Pracujemy właśnie nad nowym statutem, jest już projekt, i opłaty członkowskie są w nim również uwzględnione. Ta zmiana nie będzie dotyczyła obecnych członków.

ILU JEST CZŁONKÓW?

Jest to interesujące pytanie, bo znowu w tej kwestii można uzyskać sprzeczne informacje. Pytanie ważne, pani przewodnicząca zanim odpowie, sprawdza dane ze swoją asystentką.
– Mamy obecnie 3 tys. członków, niestety nie wszyscy aktualizują swoje adresy.

– Sprawa członkostwa POSK-u jest dosyć specyficzna – wyjaśnia. – To nie jest klub członkowski. W klubie płacę składkę roczną i coś za to mam. W POSK-u członek dostaje aktualne informacje i ważny głos na walnych zebraniach, czyli wybiera władze ośrodka. Inaczej mówiąc uczestniczy w zarządzaniu, z ośrodka może korzystać każdy, co nas bardzo cieszy.

Z ważnego przywileju głosowania korzysta około 200 członków. Rachunek prosty – nieobecni nie mają racji i wpływu, a ich argumenty tracą wartość. Pytam panią Młudzińską, ilu nowych członków zapisuje się w skali roku.

– W ostatnim roku ponad dwudziestu. Procedura (poza niską nadal opłatą) jest podobna jak w innych klubach – dwie osoby wprowadzające i rozmowa. – Czy są to Polacy z młodszego pokolenia, niedawno przybyli na Wyspy? – pytam. – Są też i tacy.

DUŻE PIENIĄDZE

Przechodzimy do większych pieniędzy, tematu, który najczęściej pojawia się w rozmowach na temat POSK-u, czyli kamienicy w Warszawie. – To jest ogromny ból głowy – przyznaje pani przewodnicząca. Nie zmniejszam tego bólu i pytam, dlaczego prawnicy w Warszawie mają otrzymać aż 40 proc. wartości posesji.

– Trzeba zacząć od tego, że mecenas Stachura odkrył ten spadek. POSK o nim nic nie wiedział. Kamienica w centralnym miejscu Warszawy należała do miasta, była podzielona na mieszkania kwaterunkowe (trzy z nich sprzedane lokatorom). Przedwojenny właściciel tej kamienicy, pan Chmielewski (jeden z założycieli POSK-u) zapisał kamienicę POSK-owi, i prawdopodobnie nie liczył na to, że zapis będzie zrealizowany. Było to w latach 80. ubiegłego wieku, w innym ustroju. POSK nie utrzymywał kontaktów z komunistami. Szanse odzyskania tego spadku były niewielkie i ówczesne władze zgodziły się na taki podział. Jak widać jest to długi proces i skomplikowany, honorarium ma być wypłacone dopiero po zamknięciu sprawy. Prawo własności zostało przywrócone kilka lat temu i mecenas Stachura wywalczył odszkodowanie od władz miasta za ten okres. Kamienica jest położona w atrakcyjnym miejscu, ale jest w złym stanie technicznym, z lokatorami. Nie wszyscy z nich płacą czynsz, dochodzą więc problemy z eksmisją.

Żeby przeprowadzić eksmisję, trzeba znaleźć mieszkanie zastępcze. Rada zdecydowała po długich dyskusjach sprzedać tę posesję. Do tej pory kancelaria prawna otrzymała niewielki procent uzgodnionego honorarium, a całość będzie rozliczona po sprzedaży kamienicy. Obniżyliśmy też honorarium od odszkodowań wypłaconych przez miasto do 30 proc.

KTO RZĄDZI POSK-iem?

– Walne Zebranie, które wybiera Radę POSK-u (51 osób) na okres trzech lat. Co roku 1/3 Rady jest wymieniana (radni mogą ponownie ubiegać się o nominację). Niestety, chętnych do zasiadania w Radzie jest bardzo mało, chociaż nie jest to zbyt wielkie poświęcenie, bo Rada spotyka się cztery razy do roku. Walne Zebranie wybiera też przewodniczącego, ten z kolei z członków Rady wybiera ścisły Zarząd.

– Czy nie lepiej byłoby stworzyć strukturę profesjonalnego zarządzania?

Częściowo korzystamy z takich rozwiązań. Dyrektor Biblioteki, dr Dobrosława Platt, jest specjalistką i pracownikiem etatowym, menedżer domu, Bartek Nowak, również ma etat i jest na co dzień moją prawą ręką, zajmuje się wszystkimi sprawami administracyjnymi, wynajmem lokali, w tym Sali Teatralnej.

– Pojawiają się jednak głosy krytyczne, a głównie zarzut, że wynajem na przykład Sali Teatralnej skomercjalizował się do tego stopnia, że polskich organizatorów nie stać na zapłacenie tak wysokich stawek i szukają pomieszczeń poza ośrodkiem. Podkreślają, że POSK, jako polska organizacja społeczno-kulturalna, powinien pomagać w krzewieniu polskiej kultury.

– I POSK to robi – pada odpowiedź. Nie daję za wygraną. – Jednak Ewa Becla przeniosła się tuż obok, do ośrodka baptystów.

– POSK wspiera Scenę Poetycką, Konfraterię Artystów, Teatr Syrena, Jazz Cafe, czyli instytucje niedochodowe, prowadzone na zasadach wolontariatu, natomiast działalność pani Becli jest działalnością komercyjną, i to jest ta podstawowa różnica.

W końcu rozmawiamy o przebudowie prawego skrzydła ośrodka, gdzie mają powstać cztery mieszkania gwarantujące stały dochód, co zmniejszy deficyt operacyjny i pozwoli na działalność impresaryjną. Remont trwa, Sala Conrada, biura Zarządu POSK-u i Instytut Piłsudskiego przeniesione.

– Kto wygrał przetarg na remont, podobno polska firma, z którą związany jest Jan Serafin, oficjalnie bankrut, posiadający duże prywatne długi w polskim środowisku?

– Do przetargu przystąpiło siedem firm, wybraliśmy polską firmę zarejestrowaną w Wielkiej Brytanii, niezwiązaną z Janem Serafinem, sprawdziliśmy jej wiarygodność.

Jeszcze jeden temat na zakończenie naszej rozmowy – Jazz Cafe. – Wpływy z wieczorów muzycznych (weekendy) – 70 tys., honoraria – 60 tys., czyli dochód 10 tys. A z wynajmu sali wpływa rocznie 30 tys. Czyli nie jest tak źle jak niesie plotka. Czy jest dobrze, czas pokaże. A 50 lat istnienia ośrodka zobowiązuje. Czekają nas huczne uroczystości.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23830
Tak

19818
83%
Nie

4012
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Odszkodowania Wodzisław Śląski | liny nierdzewne | biuro rachunkowe wodzisław | Złącza kołnierzowe | suplementy diety produkcja
sprawy egzekucyjne wodzisław śląski | układanie podłogi warszawa | okna Racibórz | badanie lekarskie Rybnik | ochrona przed upadkiem