KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




DOBRY UCZYNEK (05)
2014.09.18 / Irena Falcone
TAGI:
Share |
Patrzę na Zenka pakującego walizkę do bagażnika samochodu. Jest ogolony, ubrany w czystą niebieską koszulę, którą prasował poprzedniego wieczora chyba przez pół godziny. Widać, że jest bardzo zadowolony. Odwraca się w moją stronę i mówi: – Do Włoch ją zabiorę, nigdy nie mieliśmy miodowego miesiąca, no a teraz mogę sobie na to pozwolić. Z Orbisem pojedziemy. Wie pani, to taka wycieczka autokarowa.
Wyciąga z kieszeni rulon banknotów ściągnięty gumką. – Pani patrzy, ot, takie papierki. Podnosi rulonik do nosa i mówi: – Śmierdzą. Wyciąga rękę w moją stronę: – No, niech pani powącha, śmierdzą cholera, tak jakoś dziwnie, jakby gównem czy co… Wolałbym takie nowiutkie, prosto z banku.

Zenobiusz wkłada pieniądze z powrotem do kieszeni, uśmiecha się i mówi:– Danuśka się ucieszy. Jej tam pieniądze nie śmierdzą. Ona zawsze powtarza: pieniądze szczęścia nie dają, ale lepiej płakać w mercedesie.

Wyjeżdżamy. Tym razem zawożę Zenobiusza na przystanek autobusowy. Leci ze Stansted, a w pobliskim miasteczku jest bezpośrednie połączenie autobusowe. Zenobiusz wręcza mi banknot dwudziestofuntowy i mówi: – To na benzynę pani Irenko. Odmawiam, ale Zenobiusz nalega. W końcu przyjmuję ten „śmierdzący” banknot, bo widzę, jak bardzo mu na tym zależy.

Stoimy na przystanku, autobus się spóźnia. Grupka oczekujących ludzi zaczyna się nerwowo kręcić. Zenobiusz mówi: – Pewnie będę musiał pojechać taksówką. Spoglądam na niego i mówię: – Odwiozę cię, nie przejmuj się.

– Ja tam się nie przejmuję, ale pani patrzy, jak te biedaki się denerwują. Może byśmy wzięli ze dwie, trzy osoby, skoro pani i tak mnie zawiezie, a miejsc mamy jeszcze trzy.

Proponuję wobec tego oczekującej grupce, że możemy trzy osoby zabrać na lotnisko. Zgłasza się młoda dziewczyna, może dwudziestoletnia, która natychmiast mnie pyta, ile to będzie kosztowało, na co ja odpowiadam, że nic, Irlandczyk po sześćdziesiątce, dosyć korpulentny, oraz pulchniutka młoda blondyneczka, która okazuje się naszą rodaczką.

W drodze na lotnisko pan Zenobiusz wdaje się w rozmowę z pulchną blondyneczką i z przejęciem opowiada jej o swoim planie wyjazdu do Włoch. Blondyneczka tłumaczy rozmowę na angielski, nawet nieźle sobie radzi. Po kilku minutach Irlandczyk mówi, że on by chciał jakieś pieniądze dać na benzynę. Pozostałe osoby mu wtórują.

Pan Zenobiusz zwraca się do blondyneczki: – Niech pani przetłumaczy to co teraz powiem. Jak tak wam zależy, aby się odwdzięczyć, to zróbcie w tym tygodniu jakiś dobry uczynek. Tak możemy się umówić. Po czym spogląda na mnie i dodaje:

– Dobrze mówię, pani Irenko?

Kiwam głową. Blondyneczka tłumaczy to, co Zenobiusz powiedział. Podjeżdżamy na stację benzynową. Po zatankowaniu i zapłaceniu za benzynę wracam do samochodu. Nikt nie odzywa się ani słowem aż do lotniska.

Na parkingu żegnamy się z naszymi przypadkowymi współtowarzyszami podróży. Kiedy zostaję już sama z Zenkiem, zwraca się do mnie: – Niech pani sobie wyobrazi, że jak pani za tą benzynę płaciła, to oni mi wszyscy próbowali po dziesięć funtów wcisnąć, co za ludzie. No to im powiedziałem: z tego widzę, że nie chcecie zrobić dobrego uczynku, wykręcić się pieniędzmi chcecie z tej umowy. Nie wiem, czy ta blondynka to przetłumaczyła, ale schowali te pieniądze. Co za ludzie! No, ale ta Polka, katoliczka, i że tak się chciała wykręcić z umowy? No wstyd, po prostu wstyd. Ludzie myślą w dzisiejszych czasach, że forsa to wszystko. A toć Pan Bóg to wszystko widzi.

Pierwszy raz, od kiedy znam Zenobiusza, wspomniał o Bogu. W tym właśnie momencie pochylił się i zacząl grzebać w torbie.

O cholera, myślę, pewnie szuka jakiejś ulotki. Przypomniało mi się, że jest świadkiem Jehowy. Zenobiusz jednak po prostu wyciąga paczkę papierosów. Zapala i zaciąga się z namaszczeniem. – No, teraz to mam trzy godziny, jak nie więcej, bez palenia.

W tym momencie zaczął dzwonić mój telefon. Oddycham z ulgą. Nie będzie rozmowy o Bogu z Zenobiuszem.

Dzwoni mój kolega Anglik. Słyszał o Zenobiuszu (dobre rzeczy ) oraz wie, jak wspaniałą reputacją cieszą się polscy budowlańcy. Chciałby, aby Zenek pracował u niego przez następny rok. Praca: remonty mieszkań w Londynie.

Mój znajomy ma dziesięć mieszkań, które wynajmuje i potrzebuje złotej rączki, kogoś, kto zająłby się małymi remontami. Proponuje sto funtów za dniówkę, Zenek mógłby mieszkać w mieszkaniach, które będzie remontował.

Zastanawiam się, czy powiedzieć Cliffowi, że Zenek ma mały problem piwny i dochodzę do wniosku, że lepiej grać w tak zwane otwarte karty i takie sprawy wyjaśniać od samego początku. Przedstawiam mu sytuację. Cliff śmieje się i mówi: – Nie martw się, wszyscy budowlańcy lubią sobie popić. Poradzę sobie.

Kończę rozmowę i przedstawiam sytuację Zenobiuszowi, na co on: – No widzi pani, pani Irenko, mówiłem, że Pan Bóg wszystko widzi. A mówią, że jest nierychliwy.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23809
Tak

19810
83%
Nie

3999
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobki wodzisław | pręty nierdzewne | opieka osób starszych Wodzisław Śląski | Safety Clamps | czaszkowo-krzyżowa Cieszyn
zespół muzyczny knurów | usługi parkieciarskie warszawa | fizykoterapia Radlin | szczepienia dla podróżujących Rybnik | alpinizm przemysłowy