KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 27 kwiecień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
FAWLEY COURT
PAN ZENOBIUSZ
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Polskie dreszczowce z londyńskiego East Endu
2015.01.04 /
TAGI:
Share |
Anya Lipska jest dziennikarką, producentem telewizyjnym i scenarzystką uznanych programów dokumentalnych Panorama (BBC) i Dispatches (Channel 4), a także autorką powieści kryminalnych Where the Devil Can’t Go i Death Can’t Take a Joke, których akcja rozgrywa się w Londynie, w East Endzie, w środowisku polskich imigrantów. W listopadzie powieść Where the Devil Can’t Go ukazała się w przekładzie na język polski pod tytułem Toń. Z Anyą LIPSKĄ rozmawia Jacek Stachowiak

„Wiele osób miało kontakt z polskimi budowlańcami albo sprzątaczkami, lecz wiedza o kulturze ich kraju i niedawnej przeszłości prawdopodobnie jest znikoma” – to cytat z wywiadu, którego udzieliła pani brytyjskim mediom tuż po opublikowaniu swojej pierwszej książki. Stwierdziła pani, że jesteśmy bardzo ciekawym tworzywem literackim i... obrabia je pani niezwykle sprawnie. Wątki historyczne i polityczne są wiarygodne, a jednym z najsilniejszych atutów tych powieści jest autentyczność polskich postaci. Jemy po polsku, pijemy po polsku, klniemy po polsku i myślimy po polsku. Cechuje nas tradycjonalizm, ale często jesteśmy nieokiełznani. W jaki sposób zdobywała pani wiedzę o Polakach?

– Sądzę, że miałam fory będąc żoną Polaka! Tak jak Janusz Kiszka – główna postać moich powieści, mój mąż mieszka w Londynie od lat osiemdziesiątych. Dużo informacji, szczególnie o wydarzeniach politycznych z okresu Solidarności, pochodzi wprost z doświadczeń męża i z wielu książek, które na przestrzeni lat podsuwał mi do przeczytania. Oczywiście zbierając i weryfikując materiały do swojej powieści rozmawiałam z innym Polakami. Wielu z nich to niedawni przyjezdni. Pomogło mi to zrozumieć różnice między Polakami z różnych pokoleń, które przybywały do Wielkiej Brytanii, aby tu żyć i pracować. Pomogło mi też dostrzec cechy wspólne. Miałam też przywilej poznania Polaka, który niestety niedawno zmarł, a który przetrwał gułag w latach pięćdziesiątych. Innym ogromnym źródłem wiedzy jest moja teściowa. Należy do nieco starszej generacji, zna rodzimy folklor, polskie tradycje… I wie, jak przyrządzić wspaniałe dania kuchni polskiej, o czym ja przekonuję się w czasie każdego Bożego Narodzenia.

Skąd pomysł, by rodowód Janusza Kiszki sięgał czasów polskiej komuny, ZOMO, stanu wojennego? Czy Polaków z tamtej epoki postrzega pani jako mądrzejszych, bo bardziej doświadczonych przez życie?

– Spodobały mi się możliwości, które oferuje powieściowa postać, uformowana w tamtym burzliwym okresie historii. Myślę natomiast, że mamy do czynienia z paradoksem. Wielu ludzi, którym udało się przetrwać niebezpieczną walkę o wolność, będzie żyć w cieniu tych doświadczeń do końca swoich dni. A jednocześnie wielu z nich prawdopodobnie tęskni za pasją i energią, za sensem wspólnego działania, które ta walka o wolność wyzwalała.

Pisze pani nie tylko o Polakach, również o londyńczykach – Anglikach traktując ich i poważnie, i humorystycznie, z doskonałym dystansem. Jak angielscy czytelnicy odbierają takie zabiegi literackie?

– W East Endzie, gdzie rozgrywa się akcja moich książek, mieszkam ponad trzydzieści lat. Od sąsiadów nie usłyszałam żadnej krytyki tego, co sportretowałam. To mnie cieszy, bo przecież, tak jak w przypadku Polaków i innych narodowości, pisząc o tych londyńczykach pokazuję i dobre, i złe charaktery.

Polaków w Londynie opisuje pani w kontekście mrocznych, kryminalnych zdarzeń. Czy mają one źródło w archiwach londyńskiej policji?

– Niezupełnie. Przestępstwo nie ma narodowości, a ja wychwytuję te zdarzenia, które są dobrym materiałem na powieść. Gdy tworzę powieści kryminalne z pewnym specyficznym odniesieniem do Polski, skrupulatnie przygotowuję się do tematu – temu podporządkowałam się, kiedy w pierwszej książce pisałam o produkcji w Polsce oraz w kilku krajach Europy Wschodniej syntetycznego narkotyku podobnego do ecstasy.

Czy spotkała pani pierwowzór Natalie Kershaw, młodej policjantki, która jest główną angielską postacią pani powieści?

– Nie. Kershaw podobnie jak Kiszka jest wytworem fantazji. Mam jednak dobry kontakt z kimś, kto pracował jako detektyw od zabójstw i przekazał mi sporo szczegółów o pracy policji. Ta osoba powiedziała mi, że kiedy czyta o Natalie Kershaw, ma wrażenie, że czyta jakby o swoim życiu.

Janusz Kiszka i Natalie Kershaw pojawili do tej pory w dwóch książkach. Spotkają się w kolejnej?

– Tak. Ich ścieżki zbiegną się ponownie, gdy Janusz będzie musiał poprosić Natalie Kershaw o pomoc w bardzo dramatycznej osobistej, sprawie...

Uczestniczy pani aktywnie w promocji swoich książek. Jakie są pani wrażenia po spotkaniach z czytelnikami?

– Od kiedy piszę o innej kulturze, czuję wielką odpowiedzialność za „dobrą robotę”. Dlatego pierwsze spotkania z polskim czytelnikami trochę mnie przerażały, ale muszę przyznać, że miały one pozytywny odbiór. Najlepsze jest to, że Polacy wydają się być autentycznie zadowoleni i zdziwieni, że Brytyjka – i wielu brytyjskich czytelników – interesują się ich kulturą i historią. Jeśli chodzi o brytyjskich czytelników – oni wydają się być zafascynowani tematem i chętni do lepszego poznawania Polaków, historii ich kraju oraz polskiej kultury, nawet w takim znaczeniu, jakie produkty spożywcze warto kupić w lokalnym polskim sklepie! Jeśli moje książki dadzą im lepszy wgląd w polską społeczność, obok której żyją, to znaczy, że ma to swoją wartość.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 22068
Tak

18443
84%
Nie

3625
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Odszkodowania Wodzisław Śląski | karabińczyki nierdzewne | opieka osób starszych Rybnik | kluszczyk | taxi grodzisk Mazowiecki
sprawy komornicze wodzisław śląski | układanie podłogi warszawa | mapa do celów projektowych Rybnik | callan Katowice | porady prawne Wodzisław Śląski