KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 16 grudzień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Kto ty jesteś? Polak mały…
2016.01.19 / Grzegorz Małkiewicz
TAGI:
Share |
Premier Beata Szydło wystąpiła na pierwszej konferencji prasowej na tle polskich flag. W liczbie sześciu. Zabrakło flagi Unii Europejskiej, co zauważył dziennikarz TVN. Zapytał o powód tej nieobecności, o którą też zaniepokoiły się media zachodnie, głównie niemieckie. Większość komentatorów uznała, że jest to świadoma demonstracja antyunijnej postawy obecnego rządu.

Kiedy byłem małym chłopcem, rodzice i ich przyjaciele chłostali mnie taką rymowanką: – Kto ty jesteś? Odpowiadałem: – Polak mały! – Jaki znak twój? Nie mogłem się pomylić. Jak z nut wręcz krzyczałem: – Orzeł biały. Autorem wiersza pt. Wyznanie wiary dziecięcia polskiego, napisanego w 1900 roku, był Władysław Bełza.

W moim pokoleniu nie było to doświadczenie odosobnione. Teraz jest inaczej. Inna moda, inne wartości, wspólna Europa. Nie polska flaga, lecz europejska ma być symbolem przynależności. Brak tej flagi na pierwszej konferencji prasowej zaprzysiężonej już premier nowego rządu Beaty Szydło wywołał prawdziwą burzę medialną. Zaniepokoiły się nawet media niemieckie. Symptomatyczne. A po mediach niemieckich – polskie. Przekaz był zgodny: to pierwszy sygnał wychodzenia Polski z Unii Europejskiej.

Jak zwykle, było głośno, polskie pluralistyczne media szalały: – Proszę sprawdzić w internecie, krzyczał gość w radiu TOKfm, żaden europejski przywódca na taki gest sobie nie pozwala.

Mieszkam w Wielkiej Brytanii trzydzieści kilka lat i mam inne obrazy w pamięci, ale by nie polegać na własnych doświadczeniach, skorzystałem z pomocy internetu. Internauci już zdążyli zamieścić materiały, które wywracały narzucaną narrację – skompromitowali się ci, którzy najgłośniej się oburzali. Niestety, tylko w internecie. Media głównego nurtu nie zareagowały. Wrażenie pozostało…

Jest dosyć powszechnym zwyczajem, że przywódcy państw europejskich, występując w kontekście lokalnym, czyli krajowym, nie wzmacniają swojego przekazu obecnością flagi europejskiej. Davida Camerona na tle flagi europejskiej można jedynie zobaczyć na wyjeździe w Brukseli. Posunięcie naszego nowego rządu nie było jednak aż tak bardzo radykalne, jak sugerowały media – w sali obrad rządu flaga europejska została. Na 10 Downing Street tej flagi nie ma, a jeśli jest, to w szufladzie.

Zamach na Konstytucję RP

Nowa władza nie może mieć już złudzeń, czeka ją czteroletni okres (jeśli wytrzyma) rządzenia po grudach. Karty zostały rozdane i od razu doszło do licytacji w związku z powołaniem oraz odwołaniem sędziów z Trybunału Konstytucyjnego. Przedwczesnego powołania nowych pięciu sędziów dokonał odchodzący rząd i kończący swoją kadencję Sejm. Ewidentna manipulacja wokół najważniejszych filarów demokracji, ale jakoś wtedy obrońcy demokracji nic złego w takim postępowaniu władzy ustawodawczej i wykonawczej nie widzieli. Konstytucja mówi wyraźnie, że trzecim elementem ustrojowym jest władza sądownicza, niezależna od wpływów politycznych, stojąca na straży konstytucji. Praktyka jednak wygląda inaczej, o wszystkim decyduje partia, która ma większość parlamentarną, również o składzie Trybunału Konstytucyjnego.

PiS postanowiło zawalczyć o swoją pozycję w złym układzie, który miał stworzyć skuteczną przeszkodę dla procesu legislacyjnego. Wzorem poprzedników nowa władza odwołała wcześniejsze nominacje i powołała swoich sędziów do Trybunału Konstytucyjnego.

25 listopada Sejm nowej kadencji, głosami PiS i ugrupowania Kukiz’15, uznał, że październikowy wybór pięciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie miał mocy prawnej. 2 grudnia Sejm, przy sprzeciwie PO, Nowoczesnej i PSL wybrał na sędziów Trybunału pięć osób, których kandydatury zgłosił PiS. Prezydent odebrał przysięgę od czwórki z nich. TK uznał, że wybór trójki sędziów wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji był konstytucyjny, a dwójki – nie. Konflikt w tej sprawie szeroko opisywały zachodnie media. Ten biurokratyczny zabieg porównywano z zamachem stanu. Wyborcy jednak, poza wrzaskiem, niewiele z tego zrozumieli.

W dyskusji na temat kryzysu konstytucyjnego wzięły udział największe autorytety prawnicze. Profesor Andrzej Zoll, były prezes TK, oświadczył w „Gazecie Wyborczej”, że „za chwilę będziemy żyli w systemie totalitarnym”. Ogłosił koniec państwa prawa po tym, jak Sejm obecnej kadencji wybrał nowych kandydatów do Trybunału Konstytucyjnego, a prezydent Andrzej Duda przyjął ich ślubowanie.

Krytykowanie obecnej władzy ma również momenty kabaretowe. Jako nadużycie podaje się również to, że ma większość parlamentarną. Ma wszystko.

Dlaczego więc marnie skończy, jak twierdzą tęgie głowy i ostre pióra ekspertów i publicystów? Na to pytanie może odpowiedzieć tylko jasnowidz. Nie ma żadnych danych empirycznych, a jednak przedstawia się taki scenariusz bez jakichkolwiek zastrzeżeń. Świadomie kreuje się stan zagro-
żenia i oblężenia, od pierwszego dnia opinia publiczna jest metodycznie urabiana. Mobilizacja przeciwników rządu jest powszechna i dobrze skoordynowana.

Komitet Obrony Demokracji

O powstaniu tego komitetu pierwsza doniosła „Gazeta Wyborcza”. Nazwa nawiązuje do Komitetu Obrony Robotników, obywatelskiego ruchu założonego w latach 70. ubiegłego wieku, którego spadkobiercą czuje się Adam Michnik, zapominając przy tym o zasługach Antoniego Macierewicza i Piotra Naimskiego, również zasłużonych sygnatariuszy i działaczy opozycji w czasach komunizmu. Kto dziś kojarzy Antoniego Macierewicza z KOR-em? Kto wie, że był jednym z pomysłodawców takiego obywatelskiego zaangażowania?

Pomysł chwycił i zyskał poparcie ugrupowania Nowoczesna, którego przywódca Ryszard Petru, przyznając, że układ parlamentarny jest zbyt korzystny dla rządzących, opowiedział się za buntem obywatelskim. Jego zdaniem tylko ulica może powstrzymać PiS przed „demontażem państwa”. Swojego poparcia udzieliły też inne partie opozycyjne, przez dwie kadencje partie władzy: PO i PSL. Ugrupowanie Pawła Kukiza wsparło nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym autorstwa PiS.

KOD zapowiada obywatelskie manifestacje do zwy-
cięstwa. W liście otwartym do prezydenta Andrzeja Dudy przedstawiciele zarejestrowanego już komitetu przypomnieli prezydentowi, że jest strażnikiem Konstytucji (a nie żyrandola? – jak ironizował były premier Donald Tusk na temat roli prezydenta w naszym kraju) i to nakłada na jego głowę, głowę państwa, obowiązek postępowania zgodnego z obowiązującymi przepisami. Samą zaś procedurę wyłaniania sędziów tego ważnego organu demokracji autorzy listu przedstawiają w sposób kuriozalny:

„Aktu wyboru dokonuje wprawdzie organ polityczny – Sejm, a w praktyce – sejmowa większość. Jednakże celem tego mechanizmu nie jest podporządkowanie sędziego wspomnianej większości, co jest wykluczone z uwagi na niemożność jego odwołania ani wpływania nań w inny sposób. Celem tego mechanizmu jest zapewnienie odpowiedniej legitymizacji demokratycznej władzy Trybunału”.

Niezależny i niezawisły organ systemu demokratycznego wybiera sejmowa większość (organ polityczny), ale podporządkowanie sędziego tej większości jest wykluczone, bo raz wybrany jest nie do ruszenia? I nie można na niego wpływać? Nie trzeba być konstytucjonalistą czy wybitnym prawnikiem, wystarczy zdrowy rozsądek, żeby w tym ustrojowym bublu dostrzec rażącą naiwność albo świadomy manewr pozwalający przedstawicielom władzy decydować, kto ma ich kontrolować. Rzecz jasna, wszystkie te zabiegi są robione w interesie wyborcy-obywatela.

Niezgoda obecnego rządu na przyjęcie podrobionej karty to oczywiście wszystko, co można było zrobić w obecnych warunkach, ale problem pozostał. Jest nim Konstytucja RP z wyraźnym postkomunistycznym rodowodem. Do zmiany ustawy zasadniczej potrzebne jest jednak 3/4 Sejmu. Z pierwszej próby rząd wyszedł zwycięsko, próby, co warto podkreślić, dotyczącej podstaw ustrojowych, ale nie wymagającej takiej przewagi. Poparcie uzyskane jednak w tej proceduralnej kwestii ze strony Pawła Kukiza pokazuje, że większa i nagląca potrzeba reformy ustrojowej jest możliwa. Władza sądownicza powinna być niezależna od władzy politycznej i nie zmienią tego półśrodki obowiązujących zapisów i gwarancje „obrońców demokracji”.

Debiut Szydło w Brukseli

Po takich początkach rządu Beaty Szydło w kraju i wrogich komentarzach mediów zachodnich wszyscy Polacy, bez względu na opcje polityczne, ze ściśniętym gardłem oczekiwali relacji z pierwszego szczytu europejskiego, w którym nowo mianowana premier rządu RP wzięła udział. Tym bardziej że dotyczył kryzysu imigracyjnego. Na początek doszło w kuluarach do zabawnej sceny. Podobno David Cameron i Angela Merkel przywitali Beatę Szydło serdecznie i w języku polskim: – Dzień dobry. Podszedł przewodniczący Komisji Europejskiej Donald Tusk i po angielsku przeprosił, że nie będzie przeszkadzał.

Wśród przywódców państw UE przestał już obowiązywać entuzjazm otwartych ramion Angeli Merkel, zwyciężył nowy kurs, też wymagający poważnej korekty, ale bardziej do przyjęcia przez sceptyczne kraje Wspólnoty, w tym przez Polskę. Uzgodniono pomoc dla Turcji w zamian za współpracę w akcji kontrolowanego z jej terytorium przypływu fali imigrantów. Przede wszystkim zmienił się język i jednostronne (niemieckie) rozwiązywanie europejskiego konfliktu, bez negocjacji z partnerami, z podstawowym naruszaniem dyplomatycznej etykiety.

Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, przestały być (przynajmniej na jakiś czas) czarnymi owcami Wspólnoty. Zastrzeżenia tej części Europy nie są już postrzegane jako brak solidarności z wolą większości i brak empatii dla cierpiących ofiar wojen, ale jako głos rozsądku wprowadzający konieczną korektę do polityki imigracyjnej Unii. Czy proponowane teraz rozwiązanie, wsparcie finansowe, zbliżenie z Turcją za wstrzymanie wędrówki ludów z jej terytorium do Europy jest najlepszym wyjściem z kryzysu? Czy Turcja osiągnęła swój cel? Podejrzenia, że brała aktywny udział w tym dramatycznym rozwoju sytuacji, nadal są aktualne. Turcja może ugrać więcej i na pewno nie zgodzi się być jedynie państwem buforowym.

Reformy mimo wszystko

W medialnym zgiełku rząd Beaty Szydło kontynuuje program reform obiecanych w kampanii wyborczej. Te mniej spektakularne są zaledwie odnotowane przez media i nie trafiają na pierwsze strony gazet czy do serwisów informacyjnych mediów elektronicznych. Posiedzenia Sejmu trwają długo (co daje asumpt do złośliwych komentarzy o „zamachach” dokonywanych w godzinach nocnych).

W tym burzliwym okresie rząd znalazł czas na istotne korekty, jeśli chodzi o usprawnienie repatriacji Polaków zza wschodniej granicy i zmiany systemu pomocy finansowej dla organizacji polonijnych. W tym ostatnim przypadku dostępne fundusze, tak jak było przed zmianami PO, wracają do Senatu, gdzie – jak wielu krytyków wskazywało – są mniej narażone na partyjne preferencje, czego mieliśmy przykład w Londynie (dwuosobowa firma Aperto, założona przez działaczkę PO z Koszalina, otrzymywała 50 tys. funtów rocznie na wirtualne porady prawne udzielane na Wyspach).

Zmiany administracyjne wprowadzane są także w tak banalnych, zdawałoby się, dziedzinach, jak kontrola ruchu drogowego. Dotyczy to przede wszystkim odebranie kontroli kamer rejestrujących wykroczenia drogowe lokalnym samorządom i przekazanie ich policji. W tym rozwiązaniu jest większa szansa, że kamery rzeczywiście przyczynią się do zwiększenia bezpieczeństwa i przestaną być traktowane jako źródło dofinansowania lokalnych budżetów. W okresie przejściowym obiektywy kamer zostały zaklejone.

Rząd PiS-u zapowiedział także odtajnienie zbiorów zastrzeżonych IPN, co w ferworze walki o Trybunał Konstytucyjny też pozostało bez komentarzy w przestrzeni publicznej. W kontekście wcześniejszej kampanii antylustracyjnej wydaje się to dziwne. Opozycja i jej medialni klakierzy nie nadążają za tempem zmian, i to jest niepokojące. W mediach głównego nurtu nie pojawiają się też informacje o nadużyciach w wielu ministerstwach, np. w MON, gdzie w ostatnim okresie działania poprzedniego rządu przyznano wysokiej rangi urzędnikom tego resortu nagrody na odejście w wysokości około pół miliona złotych.

Zamach na media?

Posunięcia, jak dotąd również tylko administracyjne, dotyczące publicznych mediów (nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji), z wiadomych powodów, stały się po Trybunale Konstytucyjnym najważniejszym tematem debaty publicznej, a w zasadzie histerii publicznej. Zwierzchnikiem TVP został Jacek Kurski, polityk, który od lat specjalizuje się w podgrzewaniu politycznego sporu. To kolejny sygnał, jaki daje PiS, że nie ma mowy o żadnych kompromisach, a szeroko pojęta opozycja z tygodnia na tydzień ma nowe tematy domagające się jeszcze jednej demonstracji. Uliczne protesty stają się coraz bardziej powszechne, ale liczba protestujących maleje. Frekwencja spadła z 50 tys. do 5 tys. Nie pomogło nawet zaangażowanie rodzinne. Tym razem, zamiast redaktora Tomasza Lisa, demonstrantów mobilizował zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Jarosław Kurski, brat nowo mianowanego szefa TVP.

Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji, która straci moc z dniem 30 czerwca 2016 roku, to zaledwie przygotowanie do radykalnych zmian systemowych. Do tego czasu ma nastąpić weryfikacja dziennikarzy. Na czym ma polegać, kto, jakie gremium dokona oceny? Jak na razie, brak szczegółów, ale dziennikarze, przede wszystkim grupa sprzyjająca poprzedniej władzy, ostrzegają przed daleko idącą ingerencją polityków lekce sobie ważących wolność słowa. Posunięcia nowej ekipy niewątpliwie radykalne, ale czy manipulacje np. Tomasza Lisa były tej wolności najlepszym exemplum?

A niemieckie media głównego nurtu zajęte troską o wolną Polskę zapomniały podać informacji o atakach imigrantów muzułmańskich na kobiety uczestniczące w zabawach sylwestrowych na wolnym powietrzu w kilku wielkich miastach tego kraju, m.in. Kolonii i Hamburgu. W końcu niemiecki odbiorca został o tym wydarzeniach poinformowany 4 stycznia. Redaktor naczelny II programu telewizji ZDF przyznał, że o napaściach jego stacja wiedziała, ale… „wstrzymaliśmy tę informację”. Czyżby naciski przyszły z góry? W demokratycznym państwie, które tak troszczy się o zamach na wolność w kraju nad Wisłą?

Obrońcy polskiej demokracji

Przywódcy europejscy domagają się sankcji przeciwko Polsce. To Polska teraz, po Austrii i Węgrach, stanowi ich zdaniem największe zagrożenie dla europejskiego projektu. Nawet Wielka Brytania, otwarcie antyunijna, nie wzbudza takich emocji. Nie wszystkie kraje ujawniają swoje preferencje. Możemy jednak liczyć na Węgrów. – Wprowadzanie jakichkolwiek sankcji przeciwko Polsce wymagałoby pełnej jednomyślności, a Węgry nigdy nie poprą żadnych sankcji przeciwko Polsce – powiedział premier Orban, po spotkaniu z prezesem Jarosławem Kaczyńskim.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25523
Tak

21286
83%
Nie

4237
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | śruby kwasoodporne | opieka osób chorych i niepełnosprawnych Radlin | Kluszczyk niepłodność | kontraktowa produkcja suplementów diety
Zespół muzyczny Krapkowice | liny nierdzewne | masaże Wodzisław Śląski | badanie lekarskie Wodzisław Śląski | ochrona przed upadkiem