KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 15 grudzień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Trochę nostalgii na Nowy Rok
2016.01.19 / Krystyna Cywińska
TAGI:
Share |
– Jak wam przeszły święta? – zapytałam znajomą? – Jak to jak? – Politycznie. W Wigilię rodzina starła się za stołem i przy opłatku. Jedni byli za PiS-em, inni za opozycją. Nie sprecyzowaną, ale zawsze opozycją. – Precz z Dudą! – Niech żyje Duda! – Precz z Szydłem! – Niech żyje… – Ale kto? I tu też rozbieżność. Ciocia Mania była za księdzem Rydzykiem: – Tylko on nas może ocalić. Na co wuj Stach poczerwieniał niczym indyk. Kuzynki Hania i Ania były za Kukizem. Nikt nie był za Millerem. A przyjaciele rodziny milczkiem wcinali pierogi z kapustą. Nawet babcia się wkurzyła i dla świętego spokoju zaintonowała: W żłobie leży. Na co dziadek wrzasnął, że to jeszcze przedwczesne, bo w żłobie będziemy leżeli jak minie północ. – Polska, jak długa i szeroka, przed dwunastą w żłobie nie leży – burknął. – Nie godzi się. I tak zgodnie kłócili się do upadłego. Aż wkurzony wuj Stach wyrżnął butem w żyrandol, i wyszedł kłaniając się rodzinie.
Podobnie działo się w wielu polskich rodzinach. Ale wszyscy wysłuchali w niezgodnym milczeniu świątecznych życzeń pana prezydenta. Pan prezydent na szczęście nie mówił o Trybunale Konstytucyjnym i nie truł żadną racją stanu. Życzył natomiast między innymi żebyśmy stali na straży czystości naszego języka. No brawo! – orzekło starsze pokolenie. Młodsze się wykrzywiło. Ale potem był koncert świąteczny w telewizji. No i co usłyszeliśmy? „Ale będzie power!”. Co będzie? Power będzie. I power był. W zawodzeniach w języku głównie angielskim. Były też konsyliacyjne pienia. Usłyszeliśmy piosenkę ze słowami Święty Mikołaju come tu us now. No a reszta świątecznego sezonu – jak słyszę – minęła na jedzeniu, piciu i wyzywaniu się od pisowców albo zdrajców ojczyzny.

Szczęśliwa ta Polska. Nie ma na razie większych problemów poza politycznymi. Wobec tego, co się dzieje gdzie indziej na świecie, to tylko gorzkie małe piwo. Życzę Polsce, żeby się to piwo nie przelało i nie zamieniło w krew. I życzę Polsce, żeby uniknęła najazdu barbarzyńców. A nawet tylko innowierców czy obcych kulturowo i cywilizacyjnie tłumów. Żeby została cicha i uboga. Żeby nie przyciągała hord żerujących na benefitach. Miłosierdzie kończy się tam, gdzie grozi bezprawie. Gdzie grożą kulturowe napięcia i religijne nienawiści. Gdzie dochodzi do przemocy, bijatyk, awantur, gwałtów i rozbojów. Widzimy, co dzieje się w dobrotliwych Niemczech. Kraju, który – jak słyszymy – pokutuje za holocaust, obozy koncentracyjne i rzezie na zniewolonych narodach. Ktoś nieśmiało zasugerował, że Niemcy mają za swoje. I że mają duże doświadczenie w mordowaniu. I kto wie, czy się do tego doświadczenia z gazem w jakiś sposób kiedyś nie odwołają. Boże uchowaj...

Świat przestał być dziwny. Stał się niezrozumiały i niebezpieczny. Po latach, zwłaszcza ostatnich, wszystko mi zbrzydło poza wspomnieniami. To były czasy! That was the world that was… Wracał sobie człowiek bezpiecznie do domu o północy. W Hyde Parku grały orkiestry i można było tańczyć na trawie. Kobiety były kobietami, mężczyźni mężczyznami. Różnice płci były wtedy namacalne. Ale macać publicznie się nie godziło. Mało kto mało kogo publicznie obmacywał. Potem nadeszła fala nieokiełznanego seksu. No i macanie zamieniło się w molestowanie. A dziś nawet za komplement czy przeciągłe męskie spojrzenie można pozywać do sądu i domagać się odszkodowania.

Za moimi oknami przechodzą kobiety okutane czarnymi namiotami, czadorami ze szparką na oczy. Przechodzą też dziewczyny w opiętych na zadkach spodniach, z wylewającym się ciałem w pasie i w dekoltach po brzuch. Uliczna przepaść kulturowa – tak to widzę. Skrajność cywilizacyjna i religijna. I trudno się dziwić wygłodniałym obyczajowo Arabom czy innym wyznawcom islamu, że się rzucają na białe ciała rozchełstanych dziewczyn. Często spitych na umór.

We wszystkim, co nas otacza i doprowadza do białej gorączki, leży jakaś głębsza przyczyna. We wszystkim. Nawet w tym wrzasku muzycznym, rzucaniu się po scenach z mikrofonami i w tych gestach lubieżnych i dwuznacznych. I w tym nieokiełznanym wrzasku zbiorowym, kiedy wybija północ i kończy się stary rok. Jak nie wrzeszczysz, Nowy Rok witając, i nie ryczysz: Hura!, jesteś smutasem. Dlaczego musimy zbiorowo tak wrzeszczeć i muczeć, i buczeć skoro pojęcie czasu jest mitem? Bo czas podobno nie istnieje. Istnieje tylko zużywanie się i starzenie materiału. I czy musimy straszyć z powodu Nowego Roku zwierzęta, odpalając z hukiem petardy?

Przed nadejściem Nowego Roku życie zmorzyło niejaką Cynthię Payne. Odeszła ze swojego światka. Była bardzo znana jako Madam Cyn. Za niewinnych seksualnie czasów prowadziła w Streatham dom rozkoszy. Dom, z zewnątrz niepozorny, wewnątrz był wyposażony we wszystkie rozkoszy parafernalia. Bicze, kajdanki, żelazne obręcze itd. itp. No i dziewczyny różnej maści i wieku. Odwiedzali ten dom pastorzy, księża, sędziowie, adwokaci, przedsiębiorcy, urzędnicy i robotnicy. Zasiadali wspólnie do obfitej kolacji z napitkiem, po czym rozchodzili się po rozkosz do wygodnych pokoi. Wszędzie słychać było namiętną muzykę. A rano wszyscy zasiadali do stołu. Były jajka na bekonie, herbata i kawa. I tak wszyscy byli przez lata w domu w Streatham szczęśliwi. Aż do Madam Cyn dobrała się straż moralna. I Madam stanęła przed sądem w orszaku wielbicieli. A w sądzie – jak fama głosi – zasiadał jej klient. I dobrze wychowana Madam Cyn powitała go okrzykiem: – How are you Harry? Wyszła zdaje się z grzywną. Potem przez resztę życia zajmowała się zwalczaniem wyuzdania na ulicach. Po śmierci jej trumnę nieśli policjanci, a kondukt żałobny prowadził znany aktor Terry Johns. Dzienniki napisały, że jej odejście było symbolem czasu błogiej seksualnej normalności. To były czasy, co? That was the world that was.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25496
Tak

21264
83%
Nie

4232
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Kancelaria adwokacka Wodzisław Śląski | nakrętki nierdzewne | opieka Jastrzębie Zdrój | Radca Prawny Rybnik | giętarki trzpieniowe cnc
zespół muzyczny żory | go on transport | usługi geodezyjne Rybnik | medycyna pracy Rybnik | metamorfozy śląsk