KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 30 kwiecień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
FAWLEY COURT
PAN ZENOBIUSZ
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Dziura w kształcie Wysp Brytyjskich
2016.10.27 / Adam Dąbrowski
TAGI:
Share |
Czy brytyjski rząd ma pomysł na wyjście z Unii? Czy Europa pójdzie Londynowi na rękę? Czy Brexit da się skopiować w innych państwach Wspólnoty? Czy czeka nas drugie referendum? No i co z Brexitem mają wspólnego... struś i kojot? O tym z Quentinem Peelem, ekspertem think tanku Chatham House i byłym korespondentem „Financial Times” w Brukseli, Bonn i Moskwie rozmawia Adam Dąbrowski.

Czy Unia przeżywa egzystencjalny kryzys?

– To jeden z najbardziej krytycznych momentów jej istnienia. Wspólnota musi zmierzyć się z szokującym wynikiem głosowania na Wyspach, którego – powiedzmy sobie szczerze – absolutnie NIKT się tu nie spodziewał. Powinni byli, ale się nie spodziewali. I teraz są nieprzygotowani. Plan maksimum na pierwsze tygodnie po referendum mógł więc być tylko taki, żeby każdy z każdym się nie pokłócił. To akurat się udało.

Dwa miesiące przed referendum w Wielkiej Brytanii z Francji, Niemiec i innych stolic napływały jasne sygnały: jeśli, broń Boże, Brytyjczycy opowiedzą się za Brexitem, my ruszymy od razu z inicjatywą, by zademonstrować jedność i zintegrowanie reszty Wspólnoty.

Chodziło o politykę zagraniczną, ściślejszą współpracę w dziedzinie obrony. Bo to Londyn stawiał zdecydowany opór. Być może też o ściślejszą współpracę ws. strefy euro, o ściślejszą integrację... Ale prawda jest taka, że w żadnej z tych sfer nie zauważaliśmy postępu. To dlatego, że w Unii obecne są naprawdę głębokie podziały. Między północą a południem – wokół kwestii euro. Między wschodem i zachodem – wokół kwestii uchodźców. Podziały w sprawie Rosji widać w całej Wspólnocie. Część krajów chce porzucenia sankcji wobec Moskwy. Ale są też takie, które chcą utrzymania obecnego kursu. Fale są wzburzone już teraz. A Brexit pełni rolę ogromnego głazu wrzuconego w sam środek wody. I powodującego jeszcze większe fale.

W jednej z analiz przeczytałem, że podczas niedawnego szczytu w Bratysławie widać było dziurę w kształcie Wielkiej Brytanii. Ale ostatecznie ta dziura nie była chyba jednak taka wielka...

– Nie. Brexit nie był tam szeroko dyskutowany. To było tylko coś, co rzucało na te rozmowy ogromny cień.

Ja uważam, że choć dla Unii ma bardzo poważne konsekwencje, to powody, dla których wyszliśmy więcej mają wspólnego ze stanem naszego kraju niż samej Wspólnoty. Myślenie, że nasze referendum może zostać skopiowane przez inne państwa UE jest moim zdaniem błędne. Jedyny kraj, gdzie fala sprzeciwu wobec Unii może przysporzyć problemów jest Francja. Jeśli Marine Le Pen otrze się o zwycięstwo – cóż, ona mogłaby wyprowadzić Francję poza Unię. Nie sadzę, by ten scenariusz się spełnił. Ale byłby rzeczywiście zagrożeniem. Nie widzę jednak innego państwa, które mogłoby opuścić Wspólnotę. Z pewnością nie Polska, na pewno nie Węgry. Choć być może Warszawa czy Budapeszt są rozdrażnione dyktowaniem im warunków przez Brukselę to jednak członkostwo przynosi im wielkie korzyści, więc mówienie o wychodzeniu z Unii to czysta fantazja.

Większość pobrexitowych rozwiązań maluje się niestety w nieprzyjemnych barwach.

– Każdy, z kim rozmawiam, mówi jedno: z chwilą, gdy zabierzemy się za rozsupływanie tej niezwykle złożonej relacji, zrobi się nieprzyjemnie. Już teraz jasne jest, że w Wielkiej Brytanii różnice zdań mamy już teraz. Bo nasz rząd nie wie, jaką przyjmie strategię. Ani nawet, jaki właściwie jest nasz cel. Unia mówi więc: dopóki nie dacie nam znać czego chcecie, my nie zrobimy nic.

Wydaje się, że istnieją dwa główne warianty Brexitu. Twardy Brexit, za którym zapewne głosowali mieszkańcy takich miasteczek w środkowej Anglii, jak Clacton-on-Sea, oraz miękki – za którym opowiada się City. Czyli: handlujemy z Chinami, ale nie odcinajmy się od Europy, a jeśli się da – zostańmy we Wspólnym Rynku, a może nawet pozwólmy na swobodny przepływ ludzi. Zgodzi się pan, że ze słów premier May wynika na razie, że bliżej jej do Clacton-on-Sea niż do City.

– Im ostrzej Londyn będzie negocjował w sferze powstrzymania unijnej imigracji, tym bardziej prawdopodobny jest twardy Brexit. Z drugiej strony May jest pragmatykiem. Znajduje się pod wielką presją finansistów z City, pracowników naukowych z uniwersytetów oraz ludzi. młodych, którzy mówią: nie, nie zamykajmy drzwi. Musimy być tak blisko wspólnego rynku, jak to tylko teraz możliwe. Dziś uważam, że zmierzamy ku twardemu Brexitowi. Trudno przewidywać inny scenariusz. Czy możliwe jest odwrócenie decyzji o Brexicie?

Drugie referendum?

– Drugie referendum, albo coś innego. Biorąc pod uwagę aspekt konstytucyjny jestem głęboko przekonany, że to parlament powinien mieć ostateczne zdanie. Uważam, że powinniśmy mieć nowe wybory, a nowy parlament powinien zatwierdzić warunki, kiedy będziemy je już znali.

Ale dlaczego? Referendum to rozwiązanie najbliższe demokracji bezpośredniej. Każdy miał głos, frekwencja była bardzo wysoka.

– Nie była znowu taka świetna, 70 proc. Po prostu nieźle. A ja uważam, że referendum to akurat najgorsza forma demokracji. Bo redukuje wszystko do wyboru między czernią i bielą. A to jest żenujące w przypadku tak skomplikowanych, konstytucyjnych kwestii. Po to mamy demokrację parlamentarną. Tak naprawdę demokracja referendalna to brudna sztuczka. Z pozoru wygląda na demokratyczne podejmowanie decyzji, ale nim nie jest. Grozi absolutnym uproszczeniem i jest bardzo niebezpieczne. Właśnie zobaczyliśmy to na Wyspach.

Proszę, żeby teraz zamknął pan oczy. Mijają trzy lata. Jak wygląda Wielka Brytania?

– Nieprzyjemnie. Nasze wyspy nie będą miłym miejscem. Szkocja będzie pogrążona w debacie, czy pozostać częścią Zjednoczonego Królestwa. Podobna debata odbyć się może w Irlandii Północnej. Przewiduję bardzo niepewny okres. Bo po dwóch latach wynegocjujemy wyjście. Ale bez jasności co do naszych przyszłych relacji. Nie sądzę, by dało się to ustalić w tak krótkim czasie. Sądzę, że długoterminowy obraz wyłoni się dopiero po jakichś dziesięciu latach. To gigantyczny okres niepewności. Biznes takich czasów nie znosi. To będzie fatalne dla psychologicznego stanu naszego kraju. Kraj zamknie się w sobie. To będzie złe. Po pierwsze – dla nas. Po drugie – dla Europy.

Uważa więc pan, że z chwilą gdy Londyn opuści Unię pojawi się pytanie, co teraz?

– O tak, dopiero po wyjściu na dobre możemy zacząć negocjować umowy z innymi krajami i z samą Wspólnotą. Przecież to proces rozpisany na lata! Weźmy porozumienia między Unią a Kanadą. Ciągle nie ma pod nimi podpisu. A to trwa już siedem lat. Dopinanie takich porozumień jest niezwykle czasochłonne. A nasz rząd nie ma nawet właściwych negocjatorów. To potrwa długo. Nie ma co liczyć na szybkie rozwiązania.

Jasne, ale wmawiano nam, że wystarczy decyzja o Brexicie, by wszystko od razu się tu zawaliło. A nic takiego się nie stało. Na razie dane gospodarcze nie są złe. Może więc pan dalej nas straszy na tej samej zasadzie?

– Nie zgadzam się. Natknąłem się niedawno na bardzo ładną metaforę naszej obecnej sytuacji. Pamiętasz kreskówkę o kojocie i strusiu? Kojot biegnie, wypada poza krawędź skały, wisi w powietrzu, jeszcze nie upadł, przebiera nogami i za sekundę runie na ziemię. Brexit jeszcze nie nadszedł, a funt już runął. Wszyscy pomyśleli: może to się da odwrócić, może coś jeszcze się zmieni. Ale kluczową rolę odgrywa tu niepewność. Ludzie będą się wstrzymywali z inwestycjami aż do momentu, gdy przekonają się, jak wyglądać będzie przyszłość. A – jak już mówiłem – to pozostanie niewiadomą może nawet przez najbliższą dekadę. Zainwestujesz raczej w Polsce, raczej w Irlandii niż tu, na Wyspach. To wielkie niebezpieczeństwo. Może nie czeka nas zapaść, pewnie raczej stagnacja.

Zgadzam się, że argumenty przewidujące natychmiastową katastrofę były fałszywe. I po prostu głupie. No i zbyt negatywne. Moim zdaniem największym dramatem tego referendum było to, że debata nie odbywała się w kategoriach pozytywnych: nie było mowy o większym bezpieczeństwie, nie było mowy o długoterminowej prosperity. Słyszeliśmy tylko argumenty negatywne. Obóz eurosceptyczny straszył obcymi. Obóz proeruopejski straszył gospodarczą zapaścią. Podwójne negatywne myślenie przyniosło katastrofalne rezultaty.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 22114
Tak

18478
84%
Nie

3636
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |adwokat znieważenie policjanta warszawa | nitonakrętki nierdzewne | masaż gdańsk | zgrzewarka do gwoździ | terapeuta Cieszyn
geosyntetyki | układanie podłogi warszawa | dietary supplements manufacturers | artykuły żeglarskie | radca prawny wodzisław śląski