KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 19 paĽdziernik 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Latanie w 2017 – ciaśniej i drożej
2017.02.12 / Roman Waldca
TAGI:
Share |
Jeszcze nigdy w historii ludzkości latanie nie było tak powszechnie dostępne i tanie. Latamy wszędzie, gdzie tylko się da. Podróż samolotem już dawno przestała być oznaką luksusu. W tym roku nie będzie inaczej – tylko tłoczniej i ciaśniej.

Dzisiaj, aby gdziekolwiek polecieć, nie trzeba już się wybierać do biura podróży czy przedstawiciela linii lotniczych, którzy w sobie tylko wiadomy sposób wyszukiwali dla nas najlepsze połączenia i ceny. Dzisiaj biura podróży nosimy w kieszeni. Dosłownie i w przenośni.

Bilet lotniczy można kupić w ciągu kilku minut, siedząc wygodnie w fotelu, autobusie, korzystając jedynie z telefonu komórkowego. Aplikacji, które nie tylko pomogą nam w zakupie, ale także wybiorą najtańsze połączenia, są setki. Wszystko w jednym prostym celu – abyśmy mogli polecieć tam, gdzie chcemy. Za odpowiednią cenę, oczywiście.

W ciągu 25 lat rynek lotniczy zmienił się nie do poznania. To, co kiedyś było normą, dzisiaj już nią nie jest. Na rynku pojawiło się wielu nowych graczy, o istnieniu których wówczas nikt poważnie nie myślał. Z rynku zniknęły znane linie lotnicze, które nie poradziły sobie z szybko zmieniającym się rynkiem. Nowe, bardziej nowoczesne i zużywające mniej paliwa samoloty sprawiły, że latamy za mniej, co prawda, ale i w zupełnie innych warunkach niż kiedyś. Świat jakoś dziwnie się skurczył. Trudno znaleźć na mapie świata miejsce, o którym można jeszcze powiedzieć, iż jest prawdziwie egzotyczne. Tam, gdzie kiedyś lataliśmy na wakacje, dzisiaj udajemy się na weekend. Wszystko dlatego, że można. Jest tanio. Dlaczego więc nie?

Latanie spowszechniało do tego stopnia, że przestało być luksusem. Co więcej, nic nie wskazuje na to, że będzie lepiej. Wręcz przeciwnie – będzie ciaśniej, mniej wygodnie i – oczywiście – drożej. Trzeba pamiętać bowiem, iż każda linia lotnicza to biznes, który przede wszystkim ma na siebie zarabiać. A dopiero potem przypodobać się podróżnym, czyli właściwie każdemu z nas.

Ale po kolei

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2016 roku na europejskim rynku lotniczym doszło do małego zamieszania. Niby nic wielkiego, a jednak niezwykle ważnego. Niemiecka Lufthansa, będąca do tej pory największą europejską grupą lotniczą (pod względem przewożonych pasażerów), straciła swoją dominującą pozycję na rzecz irlandzkiego Ryanaira, któremu udało się przewieźć znacznie więcej pasażerów. Po raz pierwszy w historii tani przewoźnik, kasujący za wszystko dodatkowe, często niemałe pieniądze, pokonał starego gracza – narodowego przewoźnika. Obie linie przewożą ponad 100 milionów pasażerów, tyle że coraz więcej ludzi woli latać tanio. Ale czy aby zawsze jest to tanie latanie?

Dla przeciętnego pasażera, podróżującego raz lub dwa razy do roku, wiadomość ta nie ma specjalnego znaczenia. Przeciętny pasażer wybierze taniego przewoźnika, bo dla przeciętnego pasażera tani przewoźnik jest tańszą opcją, nawet jeśli… taniej można polecieć inną linią lotniczą. Bo przeciętny pasażer zaczął dopiero latać samolotami, gdy te pojawiły się na lokalnym lotnisku koło niego. Nie wie więc, lub nie pamięta, że kiedyś te wszystkie rzeczy i dodatki, za które teraz trzeba dodatkowo płacić, były we wszystkich liniach lotniczych – bezpłatne. Nikt nie wyobrażał sobie płacenia za bagaż (bez względu na to, czy podręczny, czy też inny), wybór siedzenia (przy oknie poproszę!) był czymś naturalnym i oczywistym. Tak samo jak bezpłatny poczęstunek, lampka wina, jakaś przekąska. Przeciętny pasażer przeważnie nie rozumie lub rozumieć nie chce coraz to bardziej skomplikowanych cenników oraz list dopłat dodatkowych. Przeciętny pasażer wierzy taniej linii lotniczej, gdy ta mu mówi, że jest… tania. I oczekuje, że za wszystko będziesz płacić.
Co więcej, model zaproponowany przez tanie linie lotnicze powoli zaczyna być wchłaniany przez narodowych przewoźników, którzy narzekają, że muszą sobie radzić z konkurencją. I zaczynają od nowych cenników, w których znajduje się coraz więcej pozycji. Stają się one coraz bardziej skomplikowane w jednym tylko celu – by tak zdezorientować podróżnych, aby oni, wierząc, że wybierają najtańszą możliwą opcję, po prostu płacili jak najwięcej.

British Airways, dotychczasowa duma Anglików, jest tego najlepszym przykładem. Jeszcze rok temu na trasach do 5 godzin lotu (także tych krótkich, europejskich) serwowano poczęstunek oraz bezpłatne drinki. Teraz trzeba za nie płacić. I to wcale niemało. Kanapka kosztuje 7 funtów, czyli dwukrotnie więcej niż w sklepie na lotnisku. Linia lotnicza tłumaczy, że nie stać ją na to, by rozdawać je za darmo, mimo że za bilety kasuje znacznie więcej niż niemal wszyscy inni latający z Londynu. British Airways – podobnie jak tak zwane tanie linie lotnicze – oczekuje, że podczas dokonywania rezerwacji chętnie zapłacimy dodatkowe funty za wybór miejsca w samolocie oraz bagaż, z którym będziemy podróżowali. Wymusza to podobno konkurencja, ale prawda jest taka, że przede wszystkim chodzi o pieniądze. Po co oferować coś za darmo, skoro można wrzucić to do cennika. Inni tak robią, więc zacznijmy i my.

Co więcej, linia po cichu dokonuje małej zmiany w samolocie. Robi się trochę ciaśniej, wszystko po to, by zmieścić dodatkowy rząd siedzeń. Przynajmniej 6 dodatkowych foteli. A jak się uda, to nawet 2 rzędy – 12 osób więcej w i tak już zapchanym samolocie.

Na reakcję pasażerów wcale nie trzeba było długo czekać. Z ulubionego brytyjskiego przewoźnika British Airways szybko stała się linią, która otrzymuje najwięcej skarg od pasażerów, znacznie więcej niż dotychczasowi rekordziści – Ryanair czy easyJet. Sama linia specjalnie nic sobie z tego nie robi. W końcu jest to biznes. Firma ma zarabiać, a nie rozpieszczać pasażerów. Ci przecież zawsze byli. I będą.

Jest wybór

British Airways wierzy, że przywiązanie pasażerów do marki jest ważniejsze niż cena, jaką ci płacą za bilet. Może jest w tym racja, a może nie. Trudno powiedzieć, ponieważ zmiany na rynku przewozów lotniczych dokonują się tak szybko, iż niemal każdemu trudno jest za nimi nadążyć. To, co jeszcze kilka lat temu było normą, dzisiaj już ją nie jest i nikt, ale to zupełnie nikt, nie jest w stanie przewidzieć, co przyniesie jutro, a także w jakim kierunku pójdzie rynek oraz pasażerowie.

Jeszcze do niedawna ulubionym tanim przewoźnikiem w Europie był easyJet, a chłopcem do bicia Ryanair. W ciągu ostatnich dwóch lat sytuacja jednak się odwróciła, bo okazało się, że latanie easyJetem już takie easy nie jest. Firma podpadła pasażerom nie tylko wyższymi cenami, ale i dość aroganckim podejściem do klientów.

O tym, że przyzwyczajenia pasażerów nie mają specjalnego znaczenia, przekonują się także linie lotnicze z Bliskiego Wschodu, dla których ostatnie 20 lat były okresem ciągłego rozwoju i wzrostu liczby pasażerów. Było tak dobrze, że wypełnienie największego samolotu na świecie, Airbusa A380, nie stanowiło żadnego problemu. Tylko jedna linia lotnicza, Emirates, posiada 92 takie maszyny. I nadal czeka na dostarczenie kolejnych 50. Znawcy lotnictwa twierdzą, że dzięki Emirates samolot jest jeszcze w ogóle produkowany. W ubiegłym roku Airbusowi nie udało się sprzedać ani jednego egzemplarza, rok wcześniej tylko dwa. Oddany do użytku w 2001 roku największy pasażerski samolot na świecie nie przypadł do gustu liniom lotniczym, a także okazał się zbyt duży, zbyt drogi i zużywający zbyt dużo paliwa. Owszem, pasażerowie cenią sobie przestrzenną kabinę oraz komfort latania, ale to zupełnie inna sprawa. Samolot musi latać wypełniony po brzegi, jeśli ma na siebie zarabiać. A z tym wypełnieniem jest coraz trudniej.

Emirates tłumaczy to spowolnieniem na rynku europejskim. Ostatnie zamachy terrorystyczne w Europie spowodowały, że mniej turystów z Azji (głównego rynku dla arabskich przewoźników) decyduje się na wakacje w Europie. Co więcej, mniej jest też podróży służbowych, przeważnie w bardziej dochodowej klasie biznes czy pierwszej. A w takiej maszynie, jak Airbus A380, biznes oraz pierwsza klasa to cały pokład na pierwszym piętrze. A tam prywatne kabiny, szerokie łóżka, prysznice. Wszystko za odpowiednie pieniądze, oczywiście. .

Ogromne zyski dla przewoźnika…

Próbując odrobić straty, Emiares już zaczęły kasować pieniądze za wybór miejsca w samolocie. Chcąc być pewnym, że para poleci, siedząc obok siebie, trzeba zapłacić co najmniej 40 funtów. Za każdy odcinek podróży! Lecąc z Londynu do Bangkoku (z przesiadką w Dubaju) oraz z powrotem, będzie to kosztowało dodatkowe 160 funtów. Od osoby oczywiście. Dodatkowo linia zapowiedziała, że planuje wprowadzenie nowej klasy, Premium Economy, w której – przyglądając się temu, co robi konkurencja – będzie oferowała wszystko to, co teraz w Economy, tylko za większe pieniądze. Naturalne będzie to, że standard latania oraz serwisu w klasie ekonomicznej spadnie, wszystko, żeby zachęcić pasażerów do tego, aby płacili za to, co… w tej chwili mają już wliczone w cenie biletu.

Zachowanie Emirates może budzić zdziwienie. Jeszcze do niedawna linia lotnicza uchodziła bowiem za jedną z najlepszych na świecie. Pasażerowie chwalili sobie komfort latania w nowych samolotach, przystępne ceny, a przede wszystkim jakość obsługi, o której można jedynie pomarzyć na pokładach europejskich czy amerykańskich przewoźników. Ale wraz z szybkim rozwojem siatki połączeń oraz liczby pasażerów zaczęła spadać jakość obsługi. Dzisiaj w opinii pasażerów Emirates to jedynie trzygwiazdkowa linia lotnicza, 6 punktów na 10 możliwych.

Dla porównania, w rankingu Skytrax (witryny internetowej, na której pasażerowie dzielą się swoimi doświadczeniami z lotu oraz serwisu na pokładzie), polskie linie lotnicze LOT oferują taki sam, trzygwiazdkowy serwis, z taką samą liczbą punktów – 6 na 10. Tak samo jak tani Ryanair. Lepsze notowania ma easyJet, który, co prawda, jest tylko trzygwiazdkową linią, ale z wynikiem 7 na 10. Lepiej niż British Airways, który również ma trzy gwiazdki, lecz punktów jedynie 5 na 10.

Nowy układ kabiny to tylko początek zmian. Pozostali przewoźnicy już narzekają, że trzeba zacisnąć pasa, bo jest ciężko. Specami od wymyślania nowych pozycji w cenniku są jednak nie ci, którzy oferują najlepsze warunki podróży, lecz ci z dołu tabeli czy też amerykańskie linie lotnicze.

Amerykański rynek zawsze rządził się swoimi prawami. Jest tak do dzisiaj. Głównie dlatego, że w Stanach latanie samolotem nigdy nie było oznaką prestiżu, a koniecznością. Kraj jest tak wielki, że właściwie innego wyjścia nie ma. Koleje praktycznie nie istnieją, a jeśli już są to przeważnie tylko na lokalnych trasach. Autobusem dojedzie się wszędzie, ale i na to potrzeba czasu. Jedynym rozwiązaniem jest więc latanie. Nic dziwnego, że tylko w Ameryce każdego dnia startuje ponad 100 tysięcy samolotów. American Airlines, Southwest oraz Delta to najwięksi przewoźnicy lotniczy na świecie. Razem przewożą prawie pół miliarda pasażerów każdego roku. Z takim popytem nie muszą się specjalnie przejmować oferowanym serwisem, przynajmniej w klasie ekonomicznej, która tam zresztą nazywa się coach, czyli autobus. A jednak to oni co chwilę wpadają na nowe pomysły i pozycje w cenniku. W trosce o klienta…

Basic economy

Najnowszy szlagier to basic economy, o którym spece od lotnictwa mówią, że jak zaraza rozprzestrzeni się wśród linii lotniczych na całym świecie. Jeśli ktoś myślał, że gorzej już być nie może, był w błędzie. Może. W Ameryce już jest.

Basic economy to nic innego jak bilet w jego najprostszej formie. Bez podręcznej walizki. Jedynie torebka, którą trzeba zmieścić pod siedzeniem, ale nie w luku bagażowych nad głową. Nie można wybrać miejsca w samolocie. Ani zmienić biletu. Nie trzeba dodawać, że na pokład wchodzi się na samym końcu.

United Airlines już się zastanawia nad tym, czy warto instalować ekrany w każdym siedzeniu, skoro coraz więcej pasażerów i tak ogląda rzeczy na ekranach swoich telefonów czy tabletów. I mówi, że pewnie wystarczy jeden duży ekran spuszczany z sufity co parę siedzeń. Tak, jak 20 lat temu. Firma nie powiedziała jeszcze, czy wprowadzi zmiany, ale sam fakt, iż publicznie się nad nimi zastanawia, znaczy, że pewnie już podjęła decyzję i tylko się waha z jej publicznym ogłoszeniem.

Linie lotnicze sprytnie tłumaczą, że wszystkim tym zmianom jesteśmy winni my, podróżni, bo takie tanie bilety kupujemy. Gwałtowny rozwój tanich przewoźników spowodował, że to, co do niedawna było nie do pomyślenia, dzisiaj jest już normą. Zaczęło się od tanich przelotów na trasach europejskich. Potem tanio się zrobiło na przelotach do Azji. Co prawda, z pierwszych firm oferujących takie przeloty nic już nie zostało (zbankrutowały po roku), jednak nie zmieniło to faktu, że chętnych nie brakuje. Tanio jest już na połączeniach transatlantyckich do Ameryki. Za 149 funtów można już polecieć z Londynu do Los Angeles czy innych miast w Ameryce. British Airways, KLM czy Air France już zapowiedzieli, że planują otwarcie nowej linii lotniczej, która będzie oferowała tanie przeloty na dłuższych trasach. Podobno wymaga tego konkurencja.

Na i tak już zatłoczonym niebie zaczyna robić się coraz ciaśniej. Pojawią się nowi gracze, innym nie uda się przetrwać. Chciałoby się wierzyć, że zyskają na tym również pasażerowie, którzy przestaną być w nieskończoność za wszystko kasowani niczym dojne krowy.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24227
Tak

20145
83%
Nie

4082
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Porady prawne Wodzisław Śląski | nitonakrętki nierdzewne | opieka osób chorych i niepełnosprawnych Radlin | Storz couplings | wykrawarka rewolwerowa
prawnik wodzisław śląski | układanie podłogi warszawa | fizykoterapia Rybnik | badanie do prawo jazdy Żory | stylistka katowice