KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 23 maj 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




TATRA, czyli jak dotrzeć na szczyt
2009.10.10 / Alex Sławiński
TAGI:
Share |
Deszczowy dzień w Londynie. Godziny popołudniowego szczytu. Wysiadam z zatłoczonego metra na stacji Goldhawk Road. Przebiegam w poprzek jezdnę, nie zważając na śmigające wokół samochody. Tu trzeba szybko i zdecydowanie. Samochód, autobus, kolejny samochód, przerwa i jeszcze jeden samochód. Wciskam się w szczelinę między pojazdami i – już jestem po drugiej stronie. Na rogu – Tatra Restaurant. Cel mojej wyprawy. Kusi ciepłym wnętrzem, rozświetlonym dyskretnym blaskiem lamp i nieźle zaopatrzonym barem.

Wskakuję do środka, ociekając wodą. Mijam kontuar. Za nim – piętrzą się półki. Na jednych polska wódka. Na innych – hiszpańskie wino. Obok, na barze, ekspres do kawy. Szybka decyzja: dziś jestem tu „służbowo”, więc chyba zostanę przy kawie.
Siadam w rogu sali. Ledwie doprowadzam do ładu posklejane deszczem włosy, gdy przy moim stoliku zjawia się właścicielka restauracji. Umówiłem się z nią na wywiad. Mamy dziś mówić o prowadzonym przez nią lokalu. Jednak zamiast sztywnego i oficjalnego wywiadu, udaje mi się przeprowadzić bardzo miłą rozmowę. A jest o czym rozmawiać. Zamiast prowadzić rozmowę z Sylwią Judycką, właścicielką Tatry, to ja jestem prowadzony – niczym dziecko za rękę – po świecie kulinarnego high life’u.
– Właśnie mija pierwsza rocznica istnienia restauracji – mówi Sylwia. – Otworzyliśmy ją w październiku ubiegłego roku. Jednak za odpowiednim lokalem zaczęliśmy rozglądać się dużo wcześniej, jeszcze w 2007.

Wraz ze swoim mężem, Robertem Kusym, rozpoczęła działalność w najtrudniejszym – mogłoby się wydawać – momencie. Dokładnie w chwili, gdy Wielka Brytania, pogrążona w najgłębszym od czasów II wojny światowej kryzysie, zdawała rozpadać się na kawałki.

Zaledwie kilka miesięcy po otwarciu, Tatra otrzymała prestiżową nagrodę Food & Drink Award 2009 w kategorii Best Modern European Restaurant. Wygrała z liczną konkurencją. Cud – mógłby ktoś powiedzieć. Mniej wierzący zwaliłby wszystko na przypadek. Jednak sukces został okupiony ciężką pracą, popartą profesjonalizmem właścicieli.

Sylwia prowadziła wcześniej agencję rekrutacyjną. Orientuje się więc w temacie marketingu i promocji. I tym właśnie zajmuje się w firmie. Z kolei Robert pasję kucharską zaczął rozwijać już w dzieciństwie. Przyjechawszy do Anglii w wieku szesnastu lat, rozpoczął karierę u boku znanego polskiego restauratora, Jana Woronieckiego, właściciela popularnej Wódki w Kensington, a teraz także cieszącgeo się dobrą sławą Balticu przy Blackfriars Road. Współpraca trwała ponad dziesięć lat. W tym czasie Robert doskonalił swój talent kulinarny. W 2007 roku wystąpił w prezentowanym w brytyjskiej telewizji programie New British Kitchen, prowadzonym przez znanych kucharzy. Współpracował również z Silveną Rowe, pomagając jej przygotowywać przepisy polskich potraw, jakie miały znaleźć się w opublikowanej w 2006 roku książce Feasts. W jego karierze znalazł się również wątek filmowy. Wprawdzie – jak na razie – nie został gwiazdą Hollywood, jednak na początku 2007 roku otrzymał rolę food adviser podczas kręcenia obrazu Eastern Promises. Dzieło Davida Cronenberga zostało później nominowane do nagrody Oscara. O Robercie przeczytać można również w brytyjskiej prasie.

W maju bieżącego roku wziął udział w odbywającym się w Hampton Court Foodies Festival. Kogo tam nie było… Szef kuchni z The Ivy – najpopularniejszej wśród celebrities knajpy w Londynie. Kucharz z restauracji w słynnej Oxo Tower, znajdującej się niedaleko Tate Modern. Gwiazdy telewizyjnych shows: Taste The Nation, Saturday Kitchen, czy Celebrity Masterchef.

Robert, znalazłszy wolną chwilę, przysiadł się do nas, by opowiedzieć o imprezie. Ponoć przygotowane przez niego pierogi miały takie wzięcie, że zabrakło dla wszystkich. No, ale jak obczęstować pół tysiąca ludzi, którzy ponad potrawy cuisine nouveau, serwowane przez najlepszych kucharzy Londynu, woleli potrawę tradycyjnej polskiej kuchni?

Rozmawiając o osiągnięciach właścicieli Tatry, wracam do tematu nagrody Food & Drink Award.

Jak to się stało, że pomimo stosunkowo krótkiej działalności, restauracji udało się zdobyć takie wyróżnienie?
— Dużo pracowaliśmy nad rozreklamowaniem Tatry – mówi Sylwia. – Jednak w znacznej mierze opieramy się na dobrej opinii, wystawianej przez naszych klientów. Tak zwane word of mouth jest najlepszą formą promocji. A w konkursie Food & Drink Award to głosy klientów decydowały o wygranej.
Klienci to nie bylejacy. Albowiem wśród nich znajduje się wiele znanych nazwisk. Częstym gościem bywa Ian Towning – właściciel sklepów z antykami przy King’s Road w Kensington. Znamy go z telewizyjnego programu aukcyjnego Dickinson Real Deal. Ponoć organizuje on często imprezy charytatywne, na które zaprasza gwiazdy telewizji, kina i estrady. Przedstawicielom Tatry powierza wtedy prowadzenie cateringu.
Ale – co tam Ian Towning. Już wkrótce kunszt kucharzy z Tatra Restaurant pozna (panie i panowie, proszę wstać) brytyjska rodzina panująca. Ponoć królewscy testerzy już zaaprobowali ofertę Roberta i niedługo sama królowa Elżbieta II, wraz ze swymi bliskimi, popróbuje przygotowanych przez niego specjałów. Nie pytałem, co znajdzie się w karcie dań. Bo może opowiadając mi o tym Robert złamałby jakąś tajemnicę państwową? Ponoć imprezie, na której Tatra zadba o żołądki najważniejszych osób w państwie, towarzyszyć będą przedstawiciele mediów. Może uda mi się zdobyć akredytację… Naprawdę – nie chciałbym przegapić TAKIEGO wydarzenia.

Oprócz „prawdziwej”, brytyjskiej królowej, na jakości kuchni Tatry miały okazję poznać się również i nasze, polskie „księżniczki estrady”. W bliskim sąsiedztwie restauracji znajduje się znana sala koncertowa przy Shepherd’s Bush. Różnego formatu polskie gwiazdy często miewają tam koncerty. Gdy pytam, czy któraś tu się stołowała, słyszę długą wyliczankę: Lesz, Cerekwicka, Kowalska, Golcowie… Wszyscy oni przewinęli się przez to miejsce w ciągu zaledwie jednego roku.

Oprócz gwiazd sceny i srebrnego ekranu, częstymi gośćmi Tatry bywają także brytyjscy parlamentarzyści. Widocznie deputowani polubili polską kuchnię i o „brytyjskich wartościach” wolą dyskutować przy schabowym z ziemniakami, niż w parlamentarnej stołówce. Trudno im się dziwić.

Pytam właścicieli, czy przy tak międzynarodowej klienteli zdarza się im podkreślać polskość lokalu. Bo jakoś nie widać nigdzie polskich flag, orzełków ani kolorowej cepeliady, towarzyszącej często polskim knajpkom w Londynie. Nie ma atmosfery niekończącej się gierkowszczyzny. Jest nowocześnie i funkcjonalnie.
– Tak, podkreślamy narodowy charakter – mówi Robert – głównie dzięki serwowanym potrawom kuchni polskiej. Jednak zdarza się nam również serwować dania charakterystyczne dla innych regionów. Często bywają u nas chociażby Rosjanie. Nie raz przygotowywaliśmy coś specjalnie dla nich.

– Organizujemy wiele prywatnych imprez – dodaje Sylwia. – Chrzciny, wesela, spotkania biznesowe… Wkrótce też zacznie się okres Christmas Parties. Dostosowujemy się do potrzeb klienta.
A czy jest drogo? – Nie jest drogo – słyszę w odpowiedzi. – Wielu klientów mówiło nam, że przy tej jakości serwisu, ceny są bardzo przystępne. Gdybyśmy znajdowali się po drugiej stronie ronda przy Shepherd’s Bush, w stronę Kensington czy Holland Park, spokojnie moglibyśmy podnieść cennik. Z pewnością nikomu nie zrobiłoby to żadnej różnicy.

Wierzę w to. Bo cena pewnie i tak nie gra roli dla tych, którzy licznie przybywają tu z okolic Chelsea. Jeśli ktoś, zamiast stołować się w tamtych okolicach, zdecyduje się dotrzeć aż tu, to chyba nie po to, by zaoszczędzić kilka pensów.
Jak z planami na przyszłość? Czyżby Robert z Sylwią – zachęceni sukcesem odniesionym przez Tatrę – zamierzali otworzyć wkrótce kolejną restaurację?
– Może kiedyś, w przyszłości – odpowiada Sylwia. – Na razie staramy skupić się na Tatrze. Stawiamy przede wszystkim na jakość. Gdybyśmy spróbowali otworzyć coś nowego, moglibyśmy nieco odwrócić uwagę od tego miejsca. A na to nie chcemy sobie pozwolić.

Trudno się dziwić, skoro Tatra w ciągu roku zaszła tak wysoko. Ciekawe, gdzie znajdzie się za rok, za dwa?

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 28192
Tak

23578
84%
Nie

4614
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |przenośniki taśmowe | łańcuchy nierdzewne | opieka Gliwice | ekogroszek Radlin | czaszkowo-krzyżowa Cieszyn
sprawy komornicze wodzisław śląski | cyklinowanie Sochaczew | wyznaczanie granic Rybnik | śruby nierdzewne | psa gegen absturz