KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 18 paĽdziernik 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




W ulicznych labiryntach Rye
2008.08.15 / Paweł Rosolski
TAGI:
Share |
Rye wydaje się być idelnym miejscem na kilkugodzinny wypad „za miasto”.

Wyczytałem gdzieś, że Rye, oprócz swoich niezwykle malowniczych uliczek, pozostaje jedną z najbardziej skomercjalizowanych miejscowości w East Sussex. Nie za bardzo wiem, na czym ta „komercjalizacja” miałaby polegać, bo rzucają się tu w oczy jedynie pachnące starością sklepiki z antykami. Jeśli chodzi o połączenia komunikacyjne, Rye do najłatwiejszych miejsc nie należy. Dlatego jest wręcz idealnym miejscem raczej na spokojny, kilkugodzinny spacer z wielowiekową architekturą w tle.
Decydujemy się na dojazd przez Ashford z dworca Charing Cross w Londynie, choć równie dobrze można dojechać do Rye z London Victoria przez Hastings. W obu wypadkach to ponad dwie godziny podróży i przynajmniej jedna przesiadka. Zaraz po opuszczeniu stacji widzimy, że ta najbardziej zabytkowa część Rye położona jest na niewielkim wzniesieniu. Ruszamy więc na południe, na spotkanie z przeuroczą plątaniną uliczek.

W dawnych czasach Rye było częścią tzw. Pięciu Portów – konfederacji miast, które zobowiązały się w razie potrzeby udzielać pomocy wojskom angielskim, w czasie wojen toczonych na kontynencie, w zamian za przywileje handlowe pozwalające na bardzo szybki ich rozwój. Układ taki przetrwał do 1685 roku, a w miarę upływu czasu morze cofnęło się o 3 km, odcinając Rye bezpośredni do niego dostęp. I właśnie chyba dzięki temu miasto nie przekształciło się w kolejne nadmorskie „kurorcisko”, a otaczające je rzeki Tillingham, Brede i Rother wciąż nadają mu specyficzny, nieco wyizolowany charakter.
Właściwie tylko High Street zdradza znamiona wspomnianej komercji. Ale nawet tu, obok banków i nielicznych sklepów popularnyh angielskich sieci handlowych, ulokowały się klimatyczne restauracje i sklepiki, idelanie wtopione w miniaturową architekturę czerwonych, „krzywych” dachów. Na ścianie jednego z domów przy High Street odnajdujemy tablicę przypominającą, że to właśnie tu mieszkała angielska pisarka Radclyffe Hall, której powieść o lesbijkach „Studnia samotności” do dzisiaj jest ważnym głosem w dyskusjach obyczajowych. Krocząc na zachód łukowatą The Mint docieramy do Strand Quay. Dawne magazyny z cegły i drewna (dziś zamienione na liczne sklepy z antykami) przypominają o portowej świetności miasta. Leniwie płynąca dziś rzeka Tillingham to już tylko przystań prywatnych „łajb”, a w sklepikach z antykami przy The Quay można zaopatrzyć się właściwie we wszystko, począwszy od armii miniaturowych żołnierzyków, a na kolekcji staromodnej biżuterii skończywszy.

Z przystani nadrzecznej już tylko krok do najpiękniejszej uliczki Rye – Mermaid Street. Ciągnąca się stromo pod górę ulica Syren, wyłożona kocimi łbami, przywodzi na myśl zamierzchłe czasy miasta. Wolna od masowego ruchu samochodowego, z największym średniowiecznym budynkiem w mieście, The Mermaid Inn, wciaż zachwyca licznych spacerowiczów. Mijając po drodze remontowany obecnie Lamb House, w którym mieszkali chociażby Henry James czy też E.F. Benson, dochodzimy do Church Square, kolejnego urokliwego zakątka Rye. Pośrodku zazielenionego placu stoi St Mary’s Church. Przy wejsciu do kościoła podziwiamy ponoć najstarszy wahadłowy zegar w Anglii. I chociaż już sam nie pamiętam, ile razy czytałem, że w mieście, które odwiedzam, znajduje się „coś najstarszego w Anglii”, to tym razem wierzę na słowo. Wąskim przesmykiem i stromymi drewnianymi schodami udajemy się na szczyt wieży zegarowej, z której roztacza się urokliwa panorama ponad dachami Rye. Chyba właśnie stąd najlepiej widać, jak daleko na południe cofnęło się morze. Puzzle z czerwonych dachów, poprzecinanych labiryntem ciasnych uliczek i otoczonych wąskimi, uregulowanymi rzekami, są kwintesencją wrażeń widokowych z wieży St Mary’s Church.

Biały wiatrak wybijający się ponad otaczającą go zieleń i najbliższa naszym oczom, strzegąca dostępu do Rye od południa Ypres Tower – właśnie takie detale decydują o unikatowości panoramy roztaczającej się z najwyszego punktu widokowego w Rye. Po chwili jesteśmy w stojącej dumnie na południowym-wschodzie Church Square fortyfikacji. I chociaż pochodząca z 1250 roku Ypres Tower (zbudowana w celu wypatrywania ewentualnych najeźdźców od morza) nie robi już na nas takiego wrażenia, to pokazuje, jak ważnym punktem militarnym mogło być Rye w dalekiej przeszłości.
W przytulnej knajpie Ypres Castel zatrzymujemy się na chwilę, aby dać ulgę naszym nogom, po czym z pobliskiego Gun Garden oglądamy dokładnie, jak rzeka Rother rządzi się obecnie swoimi prawami na trzykilometrowym odcinku między Rye a cofniętym morzem. Udając się ponownie na zachód przez Watchbell Street, w kilka minut jesteśmy z powrotem przy Strand Quay. Kolorowe łodzie zacumowane na rzece Tillingham, z „artystycznym” bałaganem pokładowym w połączeniu z drewniaymi magazynami przyportowymi, idealnie kontrastują ze światłem popołudniowego słońca. Tu zostajemy trochę dłużej i chociaż oddalone o 3 km Winchelsea ponoć kusi ciszą i spokojem, my postanawiamy zostać tutaj, gdzie „wszędzie jest tak blisko”.
Rye w naszej pamięci pozostanie jako urokliwa oaza architektonicznej angielskiej codzienności wieków minionych. Podróż jednotorową koleją z Ashford do Rye sprawia wrażenie pewnego odizolowania, odskoku na boczne tory angielskiej turystyki, które potęguje się, kiedy pokonujemy kocie łby na Marmaid Street czy na malowniczym Church Square. Te boczne tory są niekiedy najbardziej pożądane. I chociaż nie jest to z pewnością miejsce na kilkudniowy wypoczynek, to w połączeniu z położonym kilkanaście kilometrów dalej Hastings (w którym turystyka nie odcisnęła aż tak znaczącego piętna jak np. w Brighton), Rye wydaje się być idelnym miejscem na kilkugodzinny wypad „za miasto”.


RYE ›› Położone na wzgórzu zabytkowe miasteczko w East Sussex. Czery i pół tysiąca mieszkańców. Dawna filia „Pięciu Portów”, obecnie bez dostępu do morza. Dojazd z Londynu z dworca Charing Cross przez Ashford International ok. 2 godz. 10 minut – koszt biletu powrotnego £22,70.

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24187
Tak

20111
83%
Nie

4076
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |usługi kamieniarskie wodzisław | blachowkręty nierdzewne | opieka Jastrzębie Zdrój | leczenie niepłodności | terapia Cieszyn
sprawy egzekucyjne wodzisław śląski | go on spedycja | masaże Wodzisław Śląski | badania kierowców Wodzisław Śląski | wizerunek w biznesie śląsk