KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 26 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Języku nasz, języku barwny
2010.10.21 / Lidia Krawiec-Aleksandrowicz
TAGI:
Share |

Nie wszystkie zapożyczenia z języków obcych są niepożądane w naszej rodzimej mowie. Niektóre naturalnie przechodzą wraz ze swymi desygnatami do naszego języka ojczystego, o czym pisałam w poprzednim numerze „Nowego Czasu”. Udziwnieniem językowym byłoby zastępowanie ich polskimi nazwami. Zresztą zdarzało się już w języku polskim tworzenie nowych nazw nawet w takich sytuacjach, w których nie było to potrzebne. Przypomina mi się, kiedy w polszczyźnie (z różnych wiadomych i niewiadomych względów) pojawiły się rozmaite dziwolągi językowe. Tak więc (dziś brzmi to kabaretowo) nie tylko krawat miał być ozdobnym zwisem męskim, ale także niemowlęcemu śliniaczkowi chciano zmienić nazwę na podgardle dziecięce, a kinkietowi na zwis nocny, szelki zaś miały być podciągami elastycznymi, sprzątaczce z kolei nadano miano konserwator płaszczyzn poziomych. Lista ich jest bardzo długa, więc przykładów można by mnożyć. Pisał o tym niejeden językoznawca, nawołując do opamiętania, gdyż zjawisko to było kuriozalne. Pewnie język literacki na tym wszystkim nie ucierpiał, bo o to bardziej dbamy. Owszem, zdarza się, że i tu wkradają się elementy języka potocznego, ale niegroźne, a ponieważ nie o hiperpoprawność tu chodzi, zatem w niektórych sytuacjach może to być do przyjęcia. Wiadomo, że język reaguje na to, co się dzieje w świecie. Musi być jednak jakiś umiar! Nie twórzmy językowych udziwnień. Przejmujmy do polszczyzny wyrazy obcojęzyczne, jeśli nie może być inaczej – wtedy gdy jest to lingwistycznie uzasadnione i dla dobra komunikacji niezbędne. Nie zastępujmy jednakże już istniejących wyrazów polskich zwrotami z innych języków. Ba, czasem nawet dzieje się tak, że już funkcjonujące w polszczyźnie wyrazy obce są wypierane przez inne – też obce, np. francuski wyraz makijaż coraz częściej wymieniany na angielski make up.
Takim przykładem zapożyczeń są również obserwowane przeze mnie od lat zmiany językowe w nazewnictwie występującym na szyldach. Niegdysiejszy sklep to teraz shop, market lub supermarket – wszystko zależy od wielkości tej – nazwijmy to – handlowej placówki i weny twórczej kogoś tworzącego tę nazwę. Swoistą karierę zrobił też napis z szyldu nad – tak to określmy – miejscem pracy fryzjera: najpierw był po prostu Fryzjer, potem Zakład fryzjerski lub Salon fryzjerski, a teraz jest po nowemu (o zgrozo!) Studio Fryzur bądź Studio Włosa (zwracam też uwagę na wielką literę na początku drugiego wyrazu, bo to też pochodzi z obcojęzycznych ortografii, a w polskiej w tego typu nazwach jest błędem) – no i powiało wielkim światem…
O języku niektórych Polaków (na szczęście nie wszystkich!) mieszkających na Wyspach wielokrotnie pisała prasa, więc tutaj tylko wspomnę o tej polsko-angielskiej przeplatance wyrazowej. Słysząc ją często, dobrze znamy to zjawisko, np. ktoś ma job i jest busy, więc żeby nabrać powera, jedzie na holiday… – zdecydowanie lepiej by było, gdyby ktoś zmęczony, bo jest bardzo zajęty w pracy, żeby nabrać sił, pojechał na urlop. Chciałabym napisać, że hybryda ta ma się źle i wszystko wskazuje na jej rychły koniec. Niestety, jest to jedynie moje pobożne życzenie (a pewnie nie tylko moje).
Bywa też i tak, że niektórzy rodacy używają wyrazów obcych zadomowionych już w polszczyźnie (więc nie robią na nikim wrażenia), ale wymawiają je zgodnie z fonetyką danego języka (wszak dobrze to o nich świadczy – tak poliglotycznie!). Pamiętam rozmowę z jednym z polskich językoznawców normatywnych, podczas której opowiadał mi o człowieku powracającym wówczas z Zachodu. Mężczyzna ów rozmawiał z profesorem o powszechnie używanych już w Polsce komputerach, bezustannie nazywając to urządzenie z angielska: kompjuter (to nie literówka!). Z natury bardzo spokojny badacz języka, znany ze swych wyważonych reakcji, tym razem nie wytrzymał i – mimo wszystko – powstrzymując swą narastającą złość, doradził swemu rozmówcy: „Człowieku, jeśli mówisz ciągle kompjuter, to powiedz też – uczciwszy uszy – djupa!”. No cóż, w takich sytuacjach trudno zachować stoicki spokój – nawet niezwykle spokojnemu.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23830
Tak

19818
83%
Nie

4012
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Adwokat Wodzisław Śląski | pierścienie nierdzewne | opieka osób starszych Rybnik | Bodtech | giętarka trzpieniowa
zespół muzyczny wodzisław śląski | zawiasy nierdzewne | szkolenia bhp sandomierz | artykuły żeglarskie | podłogi drewniane wodzisław rybnik