KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 18 paĽdziernik 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Festiwal na końcu świata
2010.06.26 / Alex Sławiński
TAGI:
Share |
Brytyjskie życie kulturalne dla większości gości spoza Wysp ogranicza się do Londynu. No, może jeszcze Edynburga, którego artystyczną, uduchowioną atmosferę przybysz z Polski przyrównać mógłby do krakowskiej. Pozostałe miejsca zdają się jedynie tłem, cieniem tego, co dzieje się w wielkich ośrodkach. Jednak – czy naprawdę brytyjskie „countryside” może dziś już tylko odcinać kupony od swej dawno minionej, imperialnej wielkości? Moja wizyta w Kirkwall, małej mieścinie leżącej z dala od stolicy udowodniła, że wcale tak być nie musi.

Jeśli nie wiecie, gdzie są Orkady, nie popadajcie w kompleksy. Być może nie jesteście największymi ignorantami w tej części Europy. Albowiem tego nie wiedziała również spora część moich znajomych – a przecież większość z nich to osoby wykształcone i „bywałe w świecie”. Co więcej, połowa Brytyjczyków, którym chwaliłem się moim wyjazdem, także miała kłopoty z umiejscowieniem tego archipelagu.
I nic w tym dziwnego. Orkady znajdują się w miejscu, w którym jesień i zima trwają przez trzy czwarte roku, trudno więc je nazwać turystyczną mekką. Nie ma tam także wielkich ośrodków przemysłowych czy administracyjnych. Dlatego wieści stamtąd nieczęsto goszczą w telewizji i na pierwszych stronach gazet.
A jednak właśnie tam, gdzie nawet dzika Szkocja zdaje się kończyć, ma miejsce jeden z najważniejszych festiwali muzycznych w Wielkiej Brytanii. St. Magnus Festival sięga swymi korzeniami drugiej połowy lat siedemdziesiątych XX wieku. Z początku było to wydarzenie o charakterze lokalnym. Jednak dość szybko rozrosło się do sporych rozmiarów. Dziś gości najważniejszych wykonawców muzyki poważnej, zarówno z Wielkiej Brytanii jak i zagranicy. Koncerty rejestrowane są przez BBC i transmitowane później w ogólnokrajowych mediach. Festiwal zaczyna również obrastać w wiele imprez towarzyszących.
Jednak nim dane mi było wziąć udział w festiwalowych atrakcjach, musiałem dotrzeć do Kirkwall. Z pomocą przyszedł mi Instytut Adama Mickiewicza w Warszawie. Polska! Year, całoroczny cykl imprez artystycznych, mających na celu promowanie polskiej kultury w Wielkiej Brytanii jest dzieckiem Instytutu. Był on też gościem specjalnym tegorocznego St. Magnus Festival. Znalazłem się na Orkadach prawdopodobnie jako jedyny przedstawiciel polonijnych mediów, działających w Wielkiej Brytanii.
Wylatując z Gatwick wiedziałem, że mam przed sobą wyjątkowo długi i pracowity weekend. Zaś przesiadając się w Edynburgu ze stosunkowo wygodnego Boeinga 737 do ciasnego niczym puszka sardynek turbośmigłowego Saaba 340, zdawałem sobie sprawę z tego, iż lecę w tereny odludne i dzikie. Zarówno geograficznie, jak i kulturowo niewiele mające wspólnego ze znajomą Anglią. Już sama zmiana samolotu na maszynę szwedzkiej produkcji zawierała w sobie symbolikę. Tradycje Celtów i Saksonów zostały za moimi plecami. Przede mną – zimny i szary świat Normanów.
Orkady zostały podbite przez Normanów w IX wieku, niemalże dwieście lat przed bitwą pod Hastings. I jako jedno z ostatnich brytyjskich miejsc (w 1472 roku) zostały wyzwolone spod ich wpływu. Jednakże do dziś wyspy noszą ślady związków ze Skandynawią. Architektura bardziej przypomina szwedzką albo norweską, niż typowo angielską czy nawet szkocką. Solidne domy są zazwyczaj otynkowane (wyjątkiem bywają niektóre stare, kamienne budowle). Mają grube ściany i niewielkie, rzadko rozmieszczone okna, pozwalające utrzymać ciepło w zimie. Flaga Orkadów bardzo przypomina norweską. Jest tu nawet norweski konsulat, mimo że cały archipelag zamieszkuje niewiele ponad 20 tys. mieszkańców.
Główna wyspa archipelagu nosi dumną nazwę Mainland. Kirkwall, które jest jego stolicą, leży właśnie tutaj. Jakieś dwa kilometry na wschód od miasta znajduje się lotnisko. Jego wieża kontroli lotów bardzo przypomina zwykłą stodołę, obitą niebieską blachą. Zaś widniejąca nad głównym wejściem do budynku terminalu nazwa lotniska napisana jest runami. Pierwsze, co wita pasażerów wysiadających z samolotu, to porywisty wiatr i ziąb. Jednakże potem jest już tylko lepiej.
Autobus wożący przybyłych do miasta kursuje co pół godziny. Przejazd nim kosztuje tyle, co londyńskim. Dworzec autobusowy leży tuż obok przystani promowej, z której odpływają statki zarówno do Szkocji, jak i Norwegii. A także pozostałych wysp Orkadów.
Przez okno w łazience mojego hotelowego pokoju widziałem ową przystań i kawałek morza. Zaś z salonu – ratusz i katedrę. Kirkwall to mieścinka raczej nieduża. Trudno się tu zgubić. Tym bardziej że charakterystyczny punkt w jego architekturze – pochodzącą z XII wieku miejską katedrę – dostrzec można niemalże z każdego miejsca. W niej też miały miejsce jedne z najbardziej interesujących koncertów festiwalu. Katedra nosi imię św. Magnusa, taką samą, jak nazwa lokalnego festiwalu. Jest ona najbardziej na północ położoną tego typu budowlą na Wyspach Brytyjskich. Naprzeciwko jej głównego wyjścia stoi miejski ratusz. Zaś obok niej – ruiny pałaców: książęcego i biskupiego.
Festiwal powstał z inicjatywy jednego z najbardziej znanych współczesnych kompozytorów brytyjskich. Peter Maxwell Davies rezyduje na Orkadach. To właśnie dzięki jego pomocy impreza nabrała szerokiego rozgłosu. Obecnie jednak dyrektorem festiwalu jest Glenys Hughes. W swych działaniach znajduje silne wsparcie lokalnej społeczności. Tutaj właśnie widać siłę tradycyjnego, brytyjskiego poczucia wspólnoty. Mieszkańcy nie tylko aktywnie włączają się w organizację imprezy, ale też sami w niej występują, u boku uznanych wykonawców. Rozmawiając z Olgą Pasiecznik, słynną polsko-ukraińską śpiewaczką, usłyszałem od niej słowa uznania dla lokalnego chóru. – To nie jest profesjonalna grupa, jednak pracuje się z nimi jak z zawodowcami – podkreśliła Olga. Wiedziała, o czym mówi. Jej koncert, razem z pochodzącym z Kirkwall St. Magnus Festival Chorus i Scottish Symphony Orchestra był jednym z najmocniejszych punktów festiwalu.
Ale Orkady mają nie tylko chórzystów. Orkney Schools Orchestra, której członkowie rekrutują się z uczniów lokalnego college’u, uchodzi za najlepszy tego typu zespół w kraju. Również i oni wystąpili wspólnie ze szkocką orkiestrą symfoniczną, wykonując utwory Chopina, Mozarta, Lutosławskiego, Straussa oraz Daviesa.
W ciągu ponad trzydziestu lat swego istnienia festiwal rozrósł się na tyle, że objął swym zasięgiem nie tylko Kirkwall, ale także Stromness, miasto leżące w drugim końcu wyspy. Właśnie tam swoje koncerty dawała polska pianistka Ewa Kupiec. W sobotę zagrała razem z pochodzącym z Warszawy Royal String Quartet. W niedzielę zaś wystąpiła sama z koncertem chopinowskim. Tego dnia kwartet smyczkowy zagrał Góreckiego w katedrze w Kirkwall. Zaś w poniedziałek – wiolonczelowy kwintet Schuberta razem z Andrzejem Bauerem. Zespół od lat zbiera znakomite recenzje na całym świecie. W latach 2004-2006 był częścią projektu BBC New Generation Artists, promującego wybitnych artystów młodego pokolenia. Grał też dla królowej Elżbiety II, jak i na Expo w Szanghaju. Teraz zaś wystąpił na Orkadach, po czym prosto z niego polecieli do Wilna. Jak widać – zespół sporo koncertuje. Jednak według słów Izabelli Szałaj-Zimak, często goszczą w Wielkiej Brytanii. Z pewnością więc będzie jeszcze okazja, by wykonywanej przez nich muzyki posłuchać nad Tamizą.
W ramach Polska! Year na festiwalu wystąpiło więcej polskich artystów. Między innymi Karbido, Leszek Możdżer, Trebunie Tutki, Jan Krzysztof Broja i Natalia Pasiecznik – siostra Olgi. Nominowany w 2007 roku do Paszportów Polityki dyrygent Michał Dworzyński poprowadził Szkocką Orkiestrę Symfoniczną, zaś w poniedziałkowe popołudnie w ośrodku kultury zaprezentowano Pianistę Romana Polańskiego. Społeczność przybyła na St. Magnus Festival przyjęła ów polski akcent niezwykle ciepło.
Jednak okres festiwalowy to nie tylko trwający niemalże tydzień cykl wydarzeń czysto muzycznych czy też okołomuzycznych. Na przykład w sobotnie popołudnie, dzięki „dniu otwartemu” w tamtejszej stacji ratownictwa morskiego dane mi było zwiedzić kuter znajdujący się na wyposażeniu Lifeboats. Ratownicy oprowadzali po swoim statku każdego zainteresowanego. Można było stanąć przy sterze albo pomyszkować w maszynowni.
Miasto zorganizowało również „jarmark europejski”. Nad licznymi stoiskami, oferującymi międzynarodową kuchnię i rękodzieło powiewały wielokolorowe flagi: niemiecka, fińska, grecka, francuska, hiszpańska... Nie zabrakło również i polskiego akcentu. Jeden z naszych rodaków stanął z bursztynową biżuterią. – W tym roku zarobek jest nieco gorszy niż w poprzednim – mówił. – Wtedy market stanął na placu przy katedrze. Obrót był dużo lepszy. Jednak mimo nieco gorszej koniunktury chyba nie miał powodów do narzekania. Oferta jego stoiska cieszyła się całkiem sporym zainteresowaniem.
Ja w każdym razie, zamiast w bursztyn, zaopatrzyłem się w innego rodzaju pamiątki. Bardziej kojarzące się ze Szkocją. Bo czymże byłaby tamta kraina bez tradycyjnej szkockiej whisky? W Kirkwall destyluje się znakomitą Highland Park. Turyści kupują ją na prezenty.
Jest tam również browar, wytwarzający zarówno tradycyjny ale, jak i ciemne stouty. Tamtejsze piwo jest drogie, ale jakość idzie w parze z ceną. Jednakże jeśli chodzi o produkowane tam trunki, najbardziej zdziwiła mnie obecność na sklepowych półkach lokalnego wina. I choć kilka rachitycznych palm posadzonych koło dworca autobusowego jakoś zaadaptowało się do tamtejszych warunków atmosferycznych, jednak nie wydaje mi się, żeby hodowla winogron i wytłaczanie z nich wina było tam możliwe. Dlatego tamtejszy trunek robi się z bardziej dostępnego surowca: jagód, malin i porzeczek.
Mimo że w Kirkwall byłem przez krótki czas, zaś wydarzeń związanych z festiwalem było całkiem sporo, znalazłem okazję, by obejść miasto wzdłuż i wszerz. O tej porze roku jest tam jasno niemalże do północy, zaś rano słońce wschodzi o dobrą godzinę wcześniej niż w Londynie. Dlatego nie marnowałem czasu na sen. Bo przecież wiadomo: „po urlopie wyśpisz się w pracy”.
Miałem więc okazję obejrzeć, jak w sobotni wieczór balują młodzi Szkoci. Ich imprezowa sława sięga daleko poza terytorium zamieszkiwanej przez nich krainy i pewnie każdy słyszał co nieco o pijackich wyczynach ludu z północy. Fakt, na ulicy było dość głośno. Jednak jakoś nie widziałem burd i awantur, jakich świadkiem bywałem w bardziej „cywilizowanej” części brytyjskiego imperium. Być może widok kręcącej się tu i tam policji studził nieco imprezowy zapał. Nie wiem. W każdym razie weekendowe wieczory upłynęły mi na raczej spokojnym zwiedzaniu.
Jeśli znów kiedykolwiek tam pojadę, z pewnością będzie to w lecie. Gdy dzień jest długi, a pogoda w miarę znośna.


Autor pojechał na St Magnus Festival dzięki uprzejmości Pawła Majewskiego z portalu apsik.co.uk. Dziękujemy!

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 24187
Tak

20111
83%
Nie

4076
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Porady prawne Wodzisław Śląski | liny nierdzewne | opieka Gliwice | Leczenie poronień | terapia Cieszyn
zespół muzyczny żory | podłogi drewniane grodzisk mazowiecki | fizykoterapia Rybnik | badania kierowców Żory | personal shopping śląsk