KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 24 listopad 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Leonid Aronzon
2010.12.20 / Włodzimierz Fenrych
TAGI:
Share |
Gwiazda leningradzkiego samizdatu.

Nie byłam z nim wtedty, ale czułam
piorun toczący się nad górami,
księżyc pociemnial, a aniołowie – jego
przyjaciele – płakali w niebie.
Pojęłam wszystko od razu, choć
byłam o sto kilometrów od niego.

(Rita Puruszinskaja)

Leningrad lat sześćdziesiątych, kwitnące życie poetyckie, Achmatowa, Brodski. „Epoka przedgutenbergowska” (według określenia Achmatowej), nigdzie niepublikowana poezja rozchodziła się błyskawicznie po mieście w maszynopisach. To była prawdziwa poezja radziecka. Czy może coś dobrego wyjść z Leningradu? Brodski, oczywiście, ale nie tylko. Z Leningradu był również Lonia Aronzon, który przed śmiercią nie opublikował ani jednego wiersza.

Przed śmiercią. Ta śmierć fascynuje potomnych bardziej niż jego życie. Owo życie było dość typowe dla leningradzkiej bohemy tego czasu. Urodził się w 1939 roku. W 1958 roku ożenił się z Ritą Puruszinską, którą – jak zgodnie twierdzą wszyscy ich znajomi – bardzo kochał i której dedykował wszystkie swoje erotyki. Pracował, ucząc rosyjskiego w wieczorowej szkole, pisząc scenariusze do filmów popularnonaukowych, biorąc udział w wyprawach geologicznych w góry Azji Środkowej. W czasie jednej z tych wypraw w rejonie Taszkientu, w październiku 1970 roku, w pasterskim szałasie znalazł strzelbę, wyszedł w rozgwieżdżoną noc i strzelił sobie w głowę.

Nie było to samobójstwo w stylu Wojaczka. Tak naprawdę jego najbliżsi przyjaciele w ogóle wykluczają samobójstwo. Lonia Aronzon był człowiekiem szczęśliwym i wesołym, a jego wiersze są świadectwem radości życia. Niektórzy przypuszczają, że był to nieszczęśliwy wypadek, chociaż ktoś wysunął tezę, że Lonia był tak szczęśliwy, że nie mógł tego znieść, albo że zastrzelił się, bo chciał odejść w momencie szczęścia.

Odszedł. Zostawił wiersze krążące w maszynopisach, które jego przyjaciele później zaczęli wydawać. Dostał je również Richard McKane, angielski tłumacz Achmatowej, i w latach dziewięćdziesiątych wydał dwujęzyczny zbiór zatytułowany „Śmierć motyla”. W 2002 roku dostałem egzemplarz tej książki od tłumacza i od tego czasu raz po raz wertuję ją zafascynowany, tłumacząc jakieś wiersze na polski.

Czy moja fascynacja jest uzasadniona? Zamieszczam jeden z nich – idealnie pasuje bowiem do gwiazdkowego numeru „Nowego Czasu” – w oryginale i w moim tłumaczeniu

Благодарю Тебя за снег

Благодарю Тебя за снег,
за солнце на Твоем снегу,
за то, что весь мне данный век
благодарить Тебя могу.

Передо мной не куст, а храм,
храм Твоего КУСТА В СНЕГУ,
и в нем, припав к Твоим ногам,
я быть счастливей не могу.


***

Dzięki Ci składam za śnieg, Panie
Oraz że na tym śniegu słońce,
Za to że lata mi są dane
W których dziękować Tobie mogę.

Ten krzak przede mną to świątynia
Obecność w Krzaku Ośnieżonym.
Tej Obecności do stóp padłszy
Bardziej szczęśliwym być nie mogę.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25020
Tak

20849
83%
Nie

4171
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport | | | | |
| | | |