KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 15 grudzień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Świat nie dla każdego
2011.02.02 / Paweł Kubiak
TAGI: podróże świat
Share |
Kuba nie jest dla każdego. Nie ma pięknych ulic, nie ma wielkich centrów handlowych i tego całego konsumpcjonizmu. Poznawanie ludzi zaś to tu naturalna kolej rzeczy, i nie chodzi wcale o język.

Przez ludzi poznajemy kraj. Nie znam hiszpańskiego poza kilkoma zwrotami, ale przecież jest jeszcze język ciała, poznawanie i wysyłanie sygnałów pozawerbalnych i innych. W każdym razie można porozumiewać się nie tylko językiem. Gdy podchodzę do kogoś, kto pije piwo, a nie ma ognia do cygara i zapalam mu je, staję się jakimś bliższym znajomym w tej nieznajomości pierwszego kontaktu. Wymienia się drobne grzeczności, by w końcu zagaić dalszą rozmowę. Wszystko polega na tym, kim jesteś i co cię interesuje w kulturze innego kraju.

Wracając do Kuby. Samo wylądowanie na małym lotnisku, gdzie czeka się 45 minut na przejście przez okienko, mnie nie dziwi. Jestem wychowany w Polsce, znam kolejki i znam socjalistyczne realia. Jazda do centrum samochodem, który ma się zaraz rozpaść, też nie robi na mnie wrażenia. Spoglądam na pejzaż, który jawi się za szybą i po godzinie jazdy stwierdzam, że robi mi się jakoś nostalgicznie, a potem smutno. Nam tak dobrze, a wciąż na coś narzekamy, to na drogi, to na rząd, to na jeszcze coś, a inni mają po prostu biedę. Tutaj widać, że nasz kraj zrobił kolosalny postęp ekonomiczny.

W Hawanie niepodzielnie króluje bieda, jest wszędzie, czai się prawie na każdym rogu, to jest ten smutek. Ale, jak mawiał hrabia Potworowski: zawsze jest jakieś ale! – tu również je znajduję… Ale jest tu niesamowity klimat oraz bardzo życzliwi ludzie. Serce mają na dłoni i są bardzo chłonni poznania innych nacji, a już jak powiesz, że przyjechałeś z Polski, to jest to dla nich coś bardzo interesującego.

Nasz kraj jest bliski Kubańczykom, bo jak u nas kwitł socjalizm, wielu Kubańczyków nas odwiedzało w ramach socjalistycznych więzi. Mój gospodarz był w Warszawie, Gdańsku oraz Krakowie, znał dobrze nasze realia i pamiętał brak parówek w sklepach.

Hawana wygląda tak, jakby przed chwilą zakończyły się tam walki rewolucyjne i wszystko zostało zostawione na później. Jest, owszem, dużo ciekawych budynków, ale ogólnie to miasto jawi się jak Bejrut po wojnie. Piękne, stylowe secesyjne wille, rozłożyste pałacyki, szerokie, zaniedbane ulice, tylko samochodów bardzo mało. Jest dokładnie tak jak w Polsce w latach siedemdziesiątych.

Jedno mnie zaszokowało – myślałem, że oni mają dość tego systemu, jak my, ale tu się myliłem. Jest zupełnie inaczej, a może to sprawa klimatu, że im się po prostu nie chce, sam nie wiem. W każdym razie ani jedno hasło napisane na murze lub plakat z Castro czy Che nie jest zamalowany i zakreślony. U nas wszędzie były oznaki walki, hasła, takie jak np. Polska Walcząca, były wszędzie, walkę z komuną widać było na każdym kroku, a tu odwrotnie.

Jedynymi dobrami narodowymi wytwarzanymi przez Kubańczyków są rum i cygara, po za tym nic. Może chodzi o politykę, dać społeczeństwu używki, a reszta się jakoś sama rozwiąże, kto wie? Tak więc z jednej strony nie ma się co dziwić, a z drugiej władza zawsze sobie dobrze żyła, teraz też na pewno głodem nie przymiera.

Jak mówi przysłowie: zamienił stryjek siekierkę na kijek. Kuba zrobiła to samo, zamieniła dyktatora Batistę na Castro. W sklepach półki nie uginają się od jedzenia, ale kolejki po jajka są śmieszne, zwłaszcza dla tego, co ma jajka w każdym sklepie. Gdy zwiedzam stolicę z aparatem, wszędzie wzbudzam ciekawość do tego stopnia, że pojawiają się naciągacze. Rozumiem to, gdyż u nas było to samo, pełno było koników, szmuglerów i naciągaczy, którzy na wszystkim chcieli zarobić. Gdy jesteś spokojny i odmawiasz stanowczo, nikt ci nic nie zrobi. Oczywiście, zdarzają się maniacy, którzy potrafią iść za tobą dokładnie przez pół miasta z powodu jednego peso, ale z każdym można sobie poradzić, ostatecznie dasz tego jednego peso.

Siedzę sobie na murku przy fontannie publicznej i obserwuję taką scenę: jest zima kalendarzowa, a tu jakieś 34 stopnie gorąca. Podchodzi do fontanny starszy pan, trochę obszarpany, u nas byłby uznany za kloszarda, a w tym mieście tak bardzo nie rzuca się w oczy. Bierze wodę w butelkę i myje twarz. Podchodzi do niego policjant i zwraca uwagę. Oczywiście, nie rozumiem, o czym rozmawiają, ale wygląda to mniej więcej tak: – Słuchajcie no, dziadku, jakby tak każdy nabierał sobie wodę z fontanny, to co! To by wody nie było! Po chwili dziadek z opuszczoną głową znika, lecz pojawia się chłopiec około 12-letni. Wyciąga ręce i pije wodę, znów podchodzi ten sam policjant i mówi: – No, chłopcze, co tu robisz? – Nic, pije wodę, bo gorąco! – No, no, jakby tak każdy pił sobie wodę z fontanny, to by wody zabrakło! Zmiataj mi stąd szybko.

I tak scena powtarzała się jak z filmu Barei. Obserwowałem to i wydawało mi się, że mam deja vu czy coś w tym stylu, tylko że to nie może być przecież na Kubie, a jednak okazuje się, że może. I tu dostrzegam różnice – u nas już by ktoś odpowiedział policjantowi, a tu nie! Nie wspomnę o tym, że pijąc piwo wieczorem przy głównej ulicy, widziałem, że wszyscy Kubańczycy są legitymowani przez policję. Poza tym nie mogą spacerować promenadą przy oceanie, gdyż nie wolno im iść po tej samej stronie, gdzie znajduje się ambasada amerykańska, bo mogą przecież uciec do imperialistycznego kraju, jakim jest USA. Jadąc na wyspę stateczkiem, muszę pokazać paszport, gdyż tylko turyści mogą tam jeździć, Kubańczykom nie wolno. Dlaczego? Bo mogą uciec na oponie do Stanów, najbliżej jest przecież Floryda. Wszystko to jest to komiczne. Gdzie te wzniosłe ideały, za które ludzie przelewali krew?

Pomimo biedy, ruiny budynków jest coś magicznego w tym miejscu, coś, co każe mi tam wrócić, nie wiem kiedy i jak, ale na pewno wrócę…

Tekst i Fot: Paweł Kubiak

Galeria:
Komentarze:
Mia (03.02.2011) Ciekawy artukul i piekne zdjecia! Znakomite zdjecia tego Pana! Prosze o wiecej!!!!!

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 25491
Tak

21260
83%
Nie

4231
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Odszkodowania Wodzisław Śląski | wkręty nierdzewne | kosmetyka gdańsk | TW couplings | prasa krawędziowa
zespół muzyczny wodzisław śląski | cyklinowanie milanówek | rehabilitacja Radlin | szczepienia dla pracowników Radlin | zakupy ze stylistą śląsk