KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 paĽdziernik 2018
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Zdrowie według konserwatystów
2011.02.02 / Adam Dąbrowski
TAGI: czas na wyspie aktualności
Share |
Szykuje się rewolucja w leczeniu. Rząd: – Będzie efektywniej i taniej. Opozycja: – Stracą na tym pacjenci.

Podczas kampanii wyborczej premier David Cameron robił wszystko, by pokazać, że nie jest wrogiem National Health Service. Z całych sił próbował zrzucić z konserwatystów wizerunek wolnorynkowych fundamentalistów, który przylgnął do torysów po okresie rządów Margaret Thatcher.

„Partia Konserwatywna jest teraz partią NHS” – zapewniał Brytyjczyków w jednej z reklamówek wyborczych. I opowiadał wzruszające historie o swoim synu, który bez pomocy brytyjskiej służby zdrowia nie miałby szans na przeżycie. Bo nawet ci mieszkańcy Wysp, którzy bardzo zniechęcili się do laburzystów, oddawali lewicy zasługi na polu opieki zdrowotnej. Jeśli chodzi o ten temat, w Wielkiej Brytanii panuje konsensus. Brytyjczycy zawsze podejrzliwie patrzyli na próby majstrowania przy ich służbie zdrowia. A jednak dziś rząd zabiera się do reform.

Nowe Jeruzalem
„Mam nadzieję, że kiedy będziecie państwo w stanie przeanalizować mój raport, spodoba się wam i wprowadzicie go w życie”.

To od tych słów rozpoczęło się brytyjskie państwo opiekuńcze. Nie wypowiedział ich socjalista, a liberał – William Beverdige. Ekonomista ten zaczynał dzień zawsze tak samo – od lodowatej kąpieli o szóstej rano. Potem spędzał cały dzień, analizując statystki i pisząc raporty. W 1942 roku, gdy na Londyn spadały niemieckie bomby, a Wielka Brytania trwała jako jedyny europejski kraj, który wciąż opierał się Hitlerowi, Beveridge myślał już o kilka ruchów naprzód. Stworzył raport, który stał się podstawą dla budowy brytyjskiego systemu społecznego. Jego sercem był National Health Service. Gdy premier Clement Atlee (przywódca laburzystów w latach 1935–1955 oraz premier w latach 1945–1951) cytował Brytyjczykom wiersz Williama Blake’a i obiecywał im na Wyspach Nowe Jeruzalem, miał na myśli między innymi pierwszy na świecie system darmowej, powszechnej służby zdrowia. Dotychczas najbiedniejsi robotnicy mogli korzystać z usług lekarza za darmo. Ale na leczenie nie było stać nawet ich żon czy dzieci, a co dopiero mówić o bezrobotnych. Na szczęście, w 1948 roku miało się to zmienić na zawsze.

Od tego czasu NHS kilkukrotnie już reformowano – pierwsze zmiany nastąpiły parę lat po utworzeniu systemu. Rząd zorientował się, że brakuje mu pieniędzy, i musiał wprowadzić opłaty za usługi dentystyczne oraz okulistyczne. A jak służba zdrowia zmieni się tym razem?

Władza w ręce lekarzy
Dziś pieniędzmi na zdrowie zarządzają Primary Care Trusts. W całej Anglii jest ich 152. To one w gruncie rzeczy decydują o finansowaniu działania szpitali, klinik czy przychodni. Rząd chce zlikwidować wszystkie PCT i przekazać rozdzielanie
pieniędzy bezpośrednio do lekarzy pierwszego kontaktu, którzy mieliby utworzyć własne jednostki.

Dlaczego? Podstawowy powód to, rzecz jasna, pieniądze. W końcu kryzys nie popuszcza. Wyniki za ostatni kwartał zaskoczyły wszystkich – gospodarka się skurczyła! Primary Care Trusts to dla budżetu duże obciążenie. Od chwili ich utworzenia tempo wzrostu wydatków na administrację było większe niż nakładów na pacjentów. W nowym systemie biurokracja ma być pod kontrolą. Rząd wprowadzi odgórne limity wydatków na administrację.

Ale jest też drugi powód. Dziś ludzie, którzy trzymają kasę, nie mają bezpośredniego kontaktu z pacjentami. To urzędnicy, nie lekarze. Minister zdrowia Andrew Lansley uważa, że system będzie bardziej efektywny, jeśli będą nim zarządzać ci, którzy na co dzień spotykają się z chorymi twarzą w twarz. Jednym słowem, w brytyjskiej służbie zdrowia decyzję mają podejmować lekarze, którzy spotykają się z pacjentami na co dzień, a nie menedżerowie z centrali. – Zasoby NHS, podobnie jak proces decyzyjny, będą teraz tak blisko pacjenta, jak to tylko możliwe – obiecuje Lansley.

Wolność dla szpitali
Ministerstwo zdrowia chce też dać więcej wolności szpitalom. Ma zamiar zdecydowanie poluźnić kaftan, w jaki dotychczas wpychała je centralizacja. To prawdziwa rewolucja, bo szpitale teraz będą miały niemal totalną swobodę w wydawaniu pieniędzy. Jednocześnie jednak stracą siatkę bezpieczeństwa pod sobą. Rząd umywa ręce: jeśli placówka będzie zarządzana nieefektywnie i straci płynność finansową, nie dostanie od państwa ani pensa. – Dyrektorzy szpitali chodzą dziś po cienkiej linie. Teraz rząd zabiera im asekurację. Założenie jest takie, że to poprawi funkcjonowanie poszczególnych jednostek. Być może to prawda, ale oznacza to też, że tego, kto upadnie, naprawdę zaboli – ostrzega Nigel Edwards z NHS Confederation.

Gabinet Camerona pozwoli szpitalom leczyć tylu prywatnych pacjentów, ilu zechce. Dotychczas istniały roczne limity pieniędzy, które placówki mogły zarobić na ludziach płacących za leczenie z własnej kieszeni. Zarząd sam będzie decydował, jak wydawać swoje pieniądze i skąd je brać (pożyczki bankowe?). Szpitale będą też musiały stawić czoło konkurencji. – To wyzwanie. Niewątpliwie wprowadzenie współzawodnictwa zmieni nasz sposób myślenia o tym, jak działać, jak zapewniać najwyższą jakość usług przy najniższych kosztach – przyznaje w rozmowie z BBC szef jednego ze szpitali. A co, jeśli szpitale będą chciały oszczędzać na komforcie pacjentów i jakości usług? Torysi przekonują, że zapobiegnie temu specjalna komisja, która regularnie będzie kontrolować oddziały.

Fala protestów
Te pomysły nie wszystkim się podobają.

– Rząd wydaje trzy miliardy funtów na wewnętrzną reorganizację. Pieniądze te powinny iść na opiekę nad chorymi. A gabinet Camerona prze naprzód mimo ostrzeżeń ekspertów. […] Poza tym obawiam się, że na dłuższą metę zmiany będą oznaczać otwarcie szpitali na pełną konkurencję […] – oświadczył John Healey z laburzystowskiego Gabinetu Cieni.

Podobne obawy ma Karen Jennings ze związku zawodowego Unison.
– W ciągu ostatnich dekad mieliśmy na Wyspach rynek, ale rynek kontrolowany. Teraz kontrola znika. Wkrótce będzie to pełny, prawdziwie wolny rynek. W rezultacie szpitale będą dzieliły się na silniejsze i słabsze. Te drugie upadną – ostrzega w rozmowie z BBC. Swoje zdanie dokłada też Robert Winston, lekarz i przedstawiciel lewicy w Izbie Lordów. – W czasach, gdy coraz większe wyzwania stawia przed nami starzenie się populacji czy choroby przewlekłe, lekarze powinni się skupić na pomaganiu pacjentom, a „zarządzanie maszynerią NHS” będzie im tylko zabierać czas, przekonuje w tekście dla „Daily Mirror”. Andrew Lansley nie zgadza się z podobnymi opiniami i obiecuje Brytyjczykom, że efektem reform będzie „jedna z najlepszych służb zdrowia na świecie”. Przycięcie biurokracji i oddanie władzy w ręce lekarzy ma sprawić, że „pacjent będzie sercem NHS. Naszym hasłem jest »nic o mnie beze mnie«” – przekonywał minister zdrowia, ogłaszając plany reformy w parlamencie.

A premier Cameron mówi, że ze zmianami nie ma co czekać. Bo każdy rok oznacza bardzo wymierną stratę dla pacjentów.

– Każdy rok opóźnień, każdy rok bez reformy zdrowia sprawia, że pozostajemy coraz bardziej w tyle za krajami z najlepszą służbą zdrowia na świecie. W tych reformach nie chodzi o teorię czy ideologię. Chodzi o ludzi […]. Więc jeśli nie dziś, to kiedy? Nie powinniśmy tego odkładać – przekonywał Cameron w połowie stycznia. Wygląda na to, że nie odkładamy.


Zmiany dotyczą tylko Anglii. Brytyjska decentralizacja oznacza, że Szkocja i Walia same zarządzają swoją służbą zdrowia.

Adam Dąbrowski

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 29435
Tak

24473
83%
Nie

4962
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |podnośniki kubełkowe | śruby nierdzewne | biuro rachunkowe rydułtowy | ekogroszek Jastrzębie | suplementy diety produkcja witaminy
kuchnie kraków | weryfikacja uprawnień spawaczy | pediatra Rybnik | szczepienia dla pracowników Wodzisław Śląski | stylistka katowice