KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Easy Riders, dzięki Królowej
2008.12.19 / Grzegorz Skorupski
TAGI: czas na wyspie rozmowa
Share |
Zaczynali od najmniejszych jednośladów krajowej produkcji, później były coraz cięższe maszyny. Dziś każdy z nich osiągnął swój cel – ma wymarzonego Harleya.

Harley Davidson to marka, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych na świecie. I nie ma znaczenia, czy spytamy o nią fana motoryzacji, profesora biologii czy księdza, w zasadzie wszyscy słyszeli o tych motocyklach rodem ze Stanów Zjednoczonych. Wspaniałe, połyskujące chromem maszyny od dawna wzbudzały respekt i podziw. Kiedy widzi się pędzącego Harleya i słyszy charakterystyczny ryk silnika, trudno nie odwrócić głowy, a wtedy z pewnością poczujemy ciarki na plecach. Jeśli jednak ktoś jest w stanie przejść wobec tego niewzruszony, to jak mówią Harleyowcy: Nie ma co mu tłumaczyć, i tak nie zrozumie.

O ludziach jeżdżących na motocyklach Harley-Davidson powstał swojego rodzaju stereotyp. Kojarzą się oni zwykle z postawnymi facetami, ubranymi w czarne skóry i noszącymi brody do pasa. Jednak czy rzeczywistość tak właśnie wygląda? Wśród posiadaczy motocykli z Milwaukee znajdziemy ludzi reprezentujących różne zawody, wyznających różne religie i mających przeróżne zainteresowania. Chciałbym opowiedzieć o grupie przyjaciół, którzy pochodzą z różnych stron Polski, w Londynie mieszkają na różnych jego końcach, wykonują różne zawody, ale dzięki swoim motocyklom i pasji do nich, trzymają się razem. Dwóch Maćków, Adam i Łukasz. Kiedy spotkaliśmy się w jednym z pubów w okolicy Warrsa, najstarszego w Europie i jednego z największych przedstawicieli Harleya w Anglii, pogoda była typowo barowa. Szybko więc zadbaliśmy o to, by przed każdym z nas pojawiła się szklanka ze złotym napojem. Dobór tematu rozmowy nie stanowił problemu. Snuli opowieści o setkach kilometrów nawijanych na koła, o ulubionych motocyklach, o ich silnikach, głośnych wydechach, szerokich kierownicach, nowych manetkach i wielu innych akcesoriach, których nie sposób pomieścić na setkach stron katalogów firm, które je produkują. Nie zabrakło także opowieści o wyprawach i przygodach podczas nich przeżywanych. Jednak nie od razu Rzym zbudowano, i każdy motocyklista zaczynał od czegoś mniejszego.

Początki
Maciek W.: Tak, na początku był Kadet. Pierwszym poważnym motocyklem był Junak, po czym były rosyjskie M-ki, Dniepry aż do WLA, natomiast marzenie wielkiego nowego Harleya spełniło się dopiero dzięki Królowej...

Adam: – Sąsiad miał SHL-kę i tak zainteresowałem się motocyklami. Najpierw była motorynka, Simson, a później stare motocykle, interesowały mnie też niespotykane konstrukcje, Harley pojawił się później, za moich czasów w Polsce był on dla mnie nieosiągalny.

Łukasz: – Ja też zacząłem od motorynki, później był Iż, Jawa i Junak, ale od zawsze byłem maniakiem Harleya. Wyjechałem do Stanów, ale tam nie udało mi się zarobić na wymarzony motocykl. Wróciłem do Polski i skończyłem studia, pracę magisterską napisałem z renowacji zabytkowych motocykli. Dopiero tu w Anglii spełniło się moje marzenie i kupiłem Harleya.

Trochę inaczej wyglądały motocyklowe początki Macika G. Jego pierwszą maszyną była dość duża jak na pierwszy motocykl, MZ 250. Posiadał ich kilka, po czym przygoda z dwoma kółkami została zawieszona na jakiś czas, aby odżyć znów tu, na Wyspach.

Londyn
Maciek G.: – Tu, w Londynie, kolega jeżdżący japońskim motocyklem namówił mnie na Harleya, teraz i on sam chce zmienić swój sprzęt na amerykański.

Maszyny, które chłopaki dziś dosiadają, mocno różnią się od tych, na których stawiali kiedyś swoje pierwsze motocyklowe kroki. Maciek G. jeździ modelem Dyna Street Bob, który swoją stylistyką nawiązuje do czasów, kiedy najlepszym sposobem na to, aby poprawić osiągi motocyklu, było pozbycie się wszelkich części nie mających bezpośredniego wpływu na jego poruszanie się. Dzięki temu maszyna prezentuje się dość spartańsko i nie ma zbędnych chromów, co w żadnym wypadku nie znaczy, że można przejść obok niej obojętnie. Oczywiście, ten styl to nie tylko zasługa fabrycznych projektantów, właściciel również dorzucił do niego swoje trzy grosze.

Maciek W: – Moja Dyna jest już trochę przerobiona. Ja lubię zmieniać, lubię, żeby motocykl wyglądał inaczej niż wszystkie inne. Na razie zmienione są kierownica, tylny błotnik, manetki, przerobione mocowanie tablicy rejestracyjnej i inne drobiazgi... No i oczywiście tłumiki, to jest pierwsza rzecz, jaką robi się po zakupie Harleya.

Zupełnie inną stylistykę znajdziemy w maszynie Adama. Jego Softail DeLuxe, to klasyka w czystej formie, motocykl nawiązujący swoją linią do konstrukcji z lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Głębokie błotniki, nisko umieszczone siodło, opony z szerokim białym pasem i dwukolorowe czarno-białe malowanie. Wszystko to, w połączeniu z chromowanymi detalami sprawia wrażenie ciężkiej, statecznej maszyny. Sam właściciel nazywa ją pieszczotliwie „Krówką”.

W podobnej stylistyce utrzymany jest też motocykl Łukasza. To Heritage Softail Classic. Maszyna zbudowana na tej samej ramie co DeLuxe, dzięki czemu posiada podobną linię, ale wyposażona jest dodatkowo w oparcie dla pasażera, dużą szybę oraz pojemne, skórzane, nabijane ćwiekami sakwy. Wszystko to czyni z tego modelu doskonałe połączenie motocyklowej klasyki z maszyną przeznaczoną do wielkiej turystyki.

Maciek G. dosiada Sportstera 883. To jeden z mniejszych modeli Harleya, ale za to posiadający imponujący sportowy rodowód. Jego konstrukcja nawiązuje do sportowych maszyn z lat siedemdziesiątych, na których ścigano się dookoła ziemnego owalnego toru. Sportster jest zwinnym i zwartym motocyklem, który pod doświadczonym jeźdźcem może zadziwić niejednego fana szybkich zakrętów.

Maciek G: – Kupiłem najtańszy model i zacząłem go przerabiać. Pewnie do tej pory wydałem na to już drugie tyle, ile kosztował mnie sam motocykl, ale nie żałuję. Zresztą to nie koniec, bo jeszcze w tym roku planuję powiększenie pojemności silnika z 883 cm³ do 1200 cm³.

Śniadanie w Paryżu
Kiedy można już dosiąść wymarzonego rumaka, nie pozostaje już nic innego jak tylko planować i ruszać w trasę. Anglia pod tym względem jest krajem wielkich możliwości. Z jednej strony mamy Walię, z drugiej Szkocję,oraz całą masę innych miejsc, wartych zobaczenia. Do tego, w którą stronę by nie wyruszyć, możemy być pewni, że wcześniej czy później dojedziemy nad morze. W samej okolicy Londynu jest kilka miejsc, do których warto się wybrać, dając sobie jako pretekst chociażby ich historyczną przeszłość.

Łukasz: – Wystarczy wyjechać kilka kilometrów za Londyn i już można znaleźć niezłe drogi. Ja przedwczoraj wyjechałem w stronę Oksfordu, wycieczka nie była długa, zajęła około czterech godzin. Dojechałem do Winchester. Piękna trasa i wspaniałe widoki.

Maciek W: – I nie zadzwoniłeś do nas?!?!

Tu panowie musieli sobie wyjaśnić pewne niedociągnięcia w przepływie informacji... Jednak już po kilku chwilach emocje opadły i mogliśmy rozmawiać dalej. Pierwszym wyjazdem poza Wyspy Brytyjskie była wycieczka do Paryża. W przypadku tej podróży raczej ciężko mówić o jakimkolwiek planie, wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie było czasu na zaplanowanie czegokolwiek.

Maciek W: – Nazwaliśmy ten wypad „Śniadanie w Paryżu”. Ktoś powiedział: jedziemy na śniadanie do Paryża. I… pojechaliśmy. Do Francji dostaliśmy się promem i na nim zjedliśmy pierwsze śniadanie, jeszcze typowo angielskie. To było najwcześniejsze śniadanie w moim życiu, czwarta pięćdziesiąt rano. Następne, zgodnie z tytułem naszej wyprawy, zjedliśmy już pod wieżą Eifla.

Adam: – Po prostu hardcore. Pierwsza w nocy wyjazd i dwunasta trzydzieści w nocy następnego dnia powrót.

Maciek: – To była fajna wycieczka, dostaliśmy trochę w kość po drodze, bo było naprawdę zimno, ale powtórzyłbym to nawet jeszcze dziś.

Wyjazd do Paryża był bardzo spontaniczny, ale czy nie o to właśnie chodzi? Wszyscy wiemy, że nieplanowane rzeczy przeważnie dostarczają niezapomnianych wrażeń. Jest oczywiście jeszcze jedna, warta wspomnienia korzyść, wyjazdy tego typu dostarczają tematów na długie opowieści w jesienne i zimowe wieczory.

Następna wyprawa będzie już bardziej zorganizowana, a jej cel to ojczyzna corridy.

Adam: – Kolejną większą wyprawą, którą planujemy jest wypad do Hiszpanii, do Barcelony, i ma się on odbyć w lipcu przyszłego roku. A ten kierunek wybraliśmy dlatego, że właśnie tam odbywa się coroczny międzynarodowy zlot Harleya-Davidsona. Chcemy też połączyć imprezę motocyklową z wakacjami, więc trzy dni spędzimy na zlocie, a resztę nad morzem.

Przypadek
Dwóch Maćków i Adam spotkali się dzięki zbiegowi okoliczności. Miało to miejsce w Warrsie, salonie Harleya-Davidsona przy Kings Road w Londynie. Salon jest duży i oprócz motocykli, części i akcesoriów jest tam też dział z ubraniami oraz miejsce, gdzie można usiąść, wypić kawę i podyskutować o zrealizowanych i nadchodzących planach. Łukasz dołączył do nich później dzięki internetowi.

Maciek W: – Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że zanim się spotkaliśmy, to już jeździliśmy i myśleliśmy o tym, że fajnie było by, gdyby spotkać rodaków, którzy też jeżdżą Harleyami.

Maciek G: – Po raz pierwszy spotkałem Adama, kiedy w salonie, razem z moim znajomym, oglądałem mój przyszły motocykl. Podszedł do nas gość i słysząc polski język zaczął z nami rozmawiać. Parę dni później byłem w salonie po raz drugi sfinalizować transakcję. Stałem na zewnątrz z Adamem i moim nowym nabytkiem, kiedy pojawił się Maciek, duży niedźwiedź, i powiedział: – Kolejny szczęśliwy posiadacz Harleya.
I tak się poznaliśmy.

Maciek W: – Z Łukaszem poznaliśmy się dzięki jednemu z internetowych portali, jest tam profil, gdzie wpisują się ludzie posiadający Harleye. Kiedyś zobaczyłem tam zdjęcie motocykla z polską flagą pod jednym z londyńskich dealerów. Wysłałem maila i dostałem odpowiedź z numerem telefonu i tak nawiązaliśmy kontakt.

Od tamtej pory przejechali razem wiele kilometrów, a kolejne trasy są w planach. Mimo że na co dzień zajmują się różnymi rzeczami, to łączy ich jedno – pasja do motocyklowej legendy Harleya Davidsona. W przyszłości mają nadzieję, że dołączą do nich kolejne osoby, żeby razem cieszyć się wyjazdami, a kiedy aura nie dopisuje, po prostu się spotkać i pogadać o motocyklach.

Adam: –No właśnie, bo chodzi nam o to, żeby poznać jak najwięcej ludzi związanych z motocyklami na Wyspach, i kto wie, może w przyszłości stworzyć klub zrzeszający Polaków jeżdżących na Hareyach w Wielkiej Brytanii.

Rozmawiał: Grzegorz Skorupski
Fot: Elżbieta Szewczuk i Łukasz "Einstein"

Galeria:
Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23781
Tak

19801
83%
Nie

3980
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |kamieniarstwo wodzisław | łańcuchy nierdzewne | opieka Jastrzębie Zdrój | Storz couplings | profile specjalne
kuchnie rybnik | usługi parkieciarskie warszawa | usługi geodezyjne Rybnik | śruby nierdzewne | psa gegen absturz