KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 28 marzec 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
FAWLEY COURT
PAN ZENOBIUSZ
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Na marginesie życia?
2008.12.05 / Michał Opolski
TAGI: czas na wyspie takie czasy
Share |
W Polsce żyją często na marginesie społeczeństwa. Wykluczeni przez pracodawców i otoczenie. Samotni we własnych czterech ścianach, po opuszczeniu których spotykają się co najwyżej z sąsiedzkim współczuciem i litościwym wzrokiem na ulicy. Każdego dnia zmagają się nie tylko z własnymi słabościami, ale także z ludzką obojętnością, mentalnym zacofaniem, architektonicznymi barierami oraz systemem opieki, który niewiele może im zaoferować. Niepełnosprawni – czy wyrok losu musi być dla nich uprzekleństwem na całe życie?

Choć współczesna Polska to już zupełnie inny kraj, to wraz z transformacją ustrojową niewiele zmieniło się w naszej mentalności. W wielu przypadkach wciąż mamy do czynienia z porażającą ciasnotą umysłu lub po prostu zwykłą ignorancją jeśli chodzi o potrzeby drugiego człowieka. Nie trzeba daleko szukać, by naocznie przekonać się skąd biorą się podobne zjawiska i kto z ich powodu cierpi najbardziej.

Kult młodości i zdrowia
Niemal z każdego bilbordu patrzą na nas nienaganne kobiece twarze, stworzone przez sprawne ręce grafika komputerowego. W kolorowych pismach przystojni panowie opowiadają nam o swojej recepcie na sukces i roli wyglądu zewnętrznego w życiu codziennym, zaś w telewizji uśmiechnięty prezenter z dumą przedstawia nam jeszcze jednego pięknego i zdrowego młodzieńca, przed którym lada dzień świat stanie otworem. Zbiorowy amok nie omija młodych matek, które korygują swym pociechom niedostatki urody, by te dobrze prezentowały się na pamiątkowym zdjęciu komunijnym. W ogólnej histerii związanej z kultem młodości i piękna, zdrowie funkcjonuje przede wszystkim w kontekście urody i tężyzny fizycznej. Stomatolog, kosmetyczka, solarium i oczywiście zdrowa dieta – to dziś niezawodne sposoby na to, by znaleźć lepszą pracę, zaistnieć towarzysko lub po prostu zdobyć społeczną akceptację. Kto nie sprosta wyzwaniom nowych czasów coraz częściej skazywany jest na społeczną izolację.

– Jestem osobą w pełni sprawną, ale mieszkając w kraju czułam się czasem naprawdę gorsza. Co więc może sobie myśleć ktoś chory lub niepełnosprawny, który nie pasuje do kreowanego w Polsce kanonu? Piękna buzia i zdrowe ciało to u nas niemal absolutny priorytet. W Anglii zaś pozostały bardzo mądre proporcje. W telewizji zobaczyć można ludzi otyłych, brzydkich, starych i niepełnosprawnych, zaś na ulicy żadna inność nie budzi sensacji. I to właśnie sprzyja prawdziwej integracji, nie zaś puste gadanie i jednoczesne stwarzanie barier, jak dzieje się to u nas w kraju. Dokąd w Polsce panować będzie fałszywy obraz społeczeństwa, dotąd prawdziwe potrzeby osób niepełnosprawnych będą pomijane, a oni sami traktowani będą jak ludzie drugiej kategorii” – mówi Gosia, która wraz z córką chorą na zespół Downa od dwóch lat mieszka w Anglii.

Powyższą opinię potwierdza najnowszy sondaż przeprowadzony przez CBOS, według którego blisko połowa Polaków (48%) negatywnie ocenia stosunek społeczeństwa do osób niepełnosprawnych. Nie dziwią więc w tym świetle zachowania, które w normalnym społeczeństwie nie powinny mieć miejsca.

Burmistrz Dusznik Zdroju odmówił przyjęcia niepełnosprawnych umysłowo mężczyzn do dawnego szpitala w tej miejscowości, twierdząc, że niepełnosprawni „psują wizerunek uzdrowiska” – napisał kilka miesięcy temu dziennik „Polska”. Czy decyzja burmistrza to jedyny przykład ciasnoty umysłu? Niestety nie.

Jak powiedzieli mi moi rozmówcy, wciąż zdarza im się w kraju spotykać z agresją i brakiem zrozumienia ze strony w pełni sprawnych rodaków i nie są to przypadki odosobnione. Poza nielicznymi przejawami zrozumienia i chęcią do jakichkolwiek głębszych relacji, w dużych miastach niepełnosprawni liczyć mogą jedynie na współczucie i pomoc na przejściu dla pieszych, zaś w małych miejscowościach wciąż zmuszeni są borykać się ze średniowiecznym zacofaniem.

– Jeszcze dziś w małych miasteczkach i na prowincji, można spotkać się z opinią, że choroba fizyczna dziecka to kara Boga za grzechy rodziców – mówi Karol, który rok temu przyjechał do Anglii z małej miejscowości na północy Polski.

Chcemy żyć normalnie!
Tak w skrócie można przedstawić wydźwięk listów, które trafiły na moją skrzynkę e-mailową w reakcji na mój post w internecie. Wśród nich znalazłem również korespondencję od wspomnianego wcześniej Karola, który nie bez cienia goryczy, choć bardzo zdecydowanie stwierdza: „Wolę być niepełnosprawnym emigrantem w Anglii, niż niepełnosprawnym Polakiem w Polsce”. I choć to bardzo smutna deklaracja, to bez trudu można ją zrozumieć, zważywszy na problemy, z jakimi spotykają się w kraju ludzie niepełnosprawni.

Poza wspomnianą potrzebą akceptacji i pragnieniem prawdziwej integracji, wszyscy oni – o ile oczywiście pozwala im na to stan zdrowia – marzą o pracy i samodzielnym życiu. A to nie tylko ze względu na tragiczną sytuację materialną, ale przede wszystkim dlatego, że podjęcie pracy pozwoli im odzyskać często utracone poczucie własnej wartości. Niestety spośród kilkunastu osób, które się ze mną skontaktowały, tylko jedna znalazła pracę w Polsce, gdy tymczasem w Anglii niepełnosprawni pracownicy zatrudniani są niemal wszędzie – począwszy od fabryk i hipermarketów, skończywszy zaś na biurach i bankach.

Karol cierpi na wrodzoną wadę mięśni klatki piersiowej oraz inne poważne dolegliwości, które uniemożliwiały mu podjęcie pracy w Polsce. Rok temu przyjechał do Manchesteru, gdzie pracuje w Domu Opieki Społecznej. Decyzją o wyjeździe zmienił swoje życie oraz udowodnił sceptykom, że mimo fizycznych niedoskonałości potrafi żyć na własny rachunek. I choć przysługuje mu na Wyspach zasiłek dla osób niepełnosprawnych, które nie mogą pracować na cały etat (Disability Working Allowance), to z niego nie korzysta, gdyż największą satysfakcję sprawia mu pełna samodzielność.

– Przez tyle lat byłem zależny od Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej i od innych ludzi, że teraz wolałbym być w stu procentach samodzielny – mówi chłopak.

Jednak nie tylko osoby niepełnosprawne fizycznie mogą w Anglii normalnie funkcjonować. Pracują tu także osoby cierpiące chociażby na zespół Downa, obalając tym samym zakorzeniony w mentalności polskich pracodawców mit, że osoba nie w pełni sprawna pracuje gorzej lub w ogóle się do pracy nie nadaje.

Lisa mieszka w Londynie. Wśród współpracowników ma opinię osoby obowiązkowej i zdyscyplinowanej. Przez kilkanaście godzin w tygodniu pomaga dzieciom chorym na zespół Downa nauczyć się samodzielności. Mimo iż sama (w stopniu niezaawansowanym) cierpi na tę chorobę, radzi sobie doskonale – nie tylko pracuje, ale również prowadzi samochód.

Choć prawo do pracy gwarantują osobom niepełnosprawnym stworzone w Polsce i w Anglii odpowiednie ustawy, to jednak na Wyspach widok niepełnosprawnego pracownika nikogo nie dziwi, gdy tymczasem w Polsce poza zakładami pracy chronionej, jest on wciąż czymś zaskakującym. Doskonale obrazują to statystyki, według których w Polsce pracuje tylko siedemnaście procent ogółu niepełnosprawnych osób, zaś w UK liczba ta osiąga połowę. Tak ogromna dysproporcja wynika przede wszystkim z nieudolności polskiego ustawodawstwa, braku przygotowania naszych pracodawców do zatrudniania osób niepełnosprawnych oraz istniejących wciąż w kraju barier architektonicznych oraz mentalnych.

Rodzimi pracodawcy w dalszym ciągu wolą płacić Państwowemu Funduszowi Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON) za to, że nie zatrudniają niepełnosprawnych osób, niż tworzyć dla nich miejsca pracy. Dzieje się tak, gdyż koszty, jakie z tego tytułu ponoszą są znacznie niższe niż przeciętne wynagrodzenie zatrudnionego pracownika, co w prosty sposób przesądza o tym, co jest bardziej opłacalne. Tym bardziej absurdalny to przepis, gdy przyjrzymy się temu jak z perspektywy prawa wygląda ta kwestia w Anglii. Każdy pracodawca zatrudniający powyżej piętnastu osób zobowiązany jest na mocy Disability Discrimination Act do równego traktowania niepełnosprawnego człowieka tak w kwestii zatrudnienia, awansu, jak i przyszłych szkoleń pracowniczych, co zauważyć można chociażby biorąc do ręki application forms.

W przeciwieństwie do polskiej ustawy, która realnie w tej kwestii nie może nic zapewnić, angielskie przepisy gwarantują niepełnosprawnym ludziom równy dostęp do całego rynku pracy oraz zapewniają odpowiednie warunki już po jej podjęciu. Gdy dodamy do tego działalność wyspecjalizowanych organizacji (Show Trust) oraz agencji pracy, które pomagają znaleźć zatrudnienie nawet osobom ze znacznym stopniem niepełnosprawności, doprawdy trudno nie zauważyć różnic. To wszystko wsparte jeszcze ogólnokrajowymi programami, jak chociażby Acces to Work i Workstep, czyni znalezienie pracy przez osoby niepełnosprawne w Anglii problemem dużo mniej skomplikowanym aniżeli w Polsce.

Niepełnosprawny – nie znaczy gorszy
Przyglądając się życiu ludzi niepełnosprawnych w Anglii, bez trudu można zauważyć, że traktowani są oni na równi z resztą społeczeństwa. A to przede wszystkim ze względu na powszechną akceptację przejawiającą się w dużo większej niż w Polsce otwartości na ich potrzeby. Przekłada się to chociażby na większy dostęp do edukacji, niemal całkowity brak barier architektonicznych oraz sprzyjający system prawny. Ponadto korzystać mogą oni z szeregu świadczeń socjalnych (www.direct.gov.uk), które – co najważniejsze – wzajemnie się nie wykluczają i gwarantują im życie na godnym poziomie. Nie do przecenienia jest również sposób, w jaki osoby niepełnosprawne postrzegane są przez przeciętnego Brytyjczyka. Gdy w Polsce myślimy o nich w kategoriach kłopotu i ciężaru, tu odbierane są w sposób partnerski.

Pozostaje tylko wierzyć, że czerpiąc tak chętnie wzorce z Zachodu, zaszczepimy w Polsce również wrażliwość na potrzeby osób niepełnosprawnych, zastępując tym samym puste frazesy o tolerancji, które z nią samą mają niewiele wspólnego.

Imiona rozmówców zostały zmienione

Michał Opolski

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 21683
Tak

18136
84%
Nie

3547
16%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobki pomniki wodzisław | karabińczyki nierdzewne | terapuls gdańsk | bolce do zgrzewania | psychoterapeuta Cieszyn
geosyntetyki | transport drogowy | supplements contract manufacturers | marea studio | naprawa elewacji