KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 20 wrzesień 2017
E-WYDANIE
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
FAWLEY COURT
REWERS
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
LISTY DO REDAKCJI
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
SPORT
AKTUALNOŚCI
RELACJA
ROZMOWA
FELIETON
GALERIA
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
NA ŁAWECZCE
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Nie ma szarych dni w teatrze
2008.10.10 / Sławomir Fiedkiewicz
TAGI: kultura rozmowa
Share |
Z Krystyną Jandą rozmawia Sławomir Fiedkiewicz

Po niespełna dwóch latach działalności, prowadzony przez Panią Teatr Polonia wygrał w rankingu na najlepszą scenę Warszawy. Czołówka polskich krytyków mówi krótko: Krystyna Janda jest bezkonkurencyjna. Jakie to uczucie wyprzedzić tak renomowane stołeczne teatry jak Narodowy, Współczesny czy Powszechny?
– Uczucie dziwne. Chociaż nawet nie mam czasu specjalnie się nad tym zastanawiać, ponieważ pracujemy nieustannie, wybiegamy myślą na dwa sezony do przodu, otwieramy kolejne produkcje, pozyskujemy aktorów, reżyserów, zostają oni potem przyjaciółmi naszego teatru – a z tym wszystkim jest potem sporo pracy, nawet z przyjaźniami (śmiech).

Wydaje się, że w życiu zawodowym osiągnęła Pani wszystko, co było do osiągnięcia. Niemal każda scena i reżyser w Polsce chciałby mieć Krystynę Jandę w swoim repertuarze, a tu postanawia Pani stworzyć własny teatr. Dlaczego?
– Po odejściu z Teatru Powszechnego przez rok nie dostałam żadnej propozycji, nie mówiąc już o propozycji angażu do innego teatru. A zaprzyjaźnieni dyrektorzy mówili, że wszyscy traktują mnie jak odbezpieczoną bombę zegarową, która musi wybuchnąć w pewnym momencie – a tego bali się i dyrektorzy, i aktorzy. Do dzisiaj nie rozumiem, o co im chodziło, było to jakieś przesadzone.

Warszawiacy pokochali „Polonię” zanim jeszcze teatr był gotowy. Nie ma w nim podobno nigdy pustych krzeseł na widowni. Co, według Pani, wpływa na ten niebywały sukces?
– Rzeczywiście, nie mamy problemów z frekwencją. Ale ja nie miewałam jej i wcześniej. Myślę, że wszystko polega na tym, żeby nie pozwolić widzowi wyjść z teatru „bez niczego”. Trzeba mu coś ofiarować, musi mieć absolutną pewność, że ten wieczór był wyjątkowy, bo on tam był. Nie ma szarych dni w teatrze, ani szarych wieczorów. Co wieczór musi „zdarzać się cud”. A przede wszystkim trzeba lubić publiczność i ją szanować.

Założenie i prowadzenie Teatru „Polonia” jest głównym celem Fundacji Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury. Proszę powiedzieć, czym jeszcze zajmuje się Pani fundacja?
– To nie jest prywatny teatr, to jest fundacja. To fundacja prowadzi teatr. Jej głównym celem statutowym jest upowszechnianie kultury i prowadzenie teatru, ale także pomaganie młodzieży aktorskiej w debiutach, udostępnianie naszych przedstawień tym, którzy nie mają pieniędzy lub możliwości przyjścia do nas (od wielu lat współpracujemy z dziecięcym szpitalem na Niekłańskiej, ze szpitalami leczącymi nerwicę, uzależnienia i choroby psychiczne, z domami dziecka i domami starców). Ja jestem tylko prezesem fundacji i właścicielką Sali, którą przeznaczyłam na działalność teatru. To nie jest mój prywatny interes, jak myśli wielu.

Jest Pani mistrzynią monodramów. „Shirley Valentine”, „Marię Callas”, „Małą Steinberg”, „Kobietę zawiedzioną” zna chyba każdy wielbiciel Pani talentu. Skąd to zamiłowanie do tego trudnego i wymagającego gatunku?
– Mój pierwszy monodram zrobiłam dwadzieścia lat temu. Od tamtej pory zawsze w repertuarze mam jeden lub dwa spektakle, w których jestem sama na scenie. Zawsze traktowałam to jak swoistego rodzaju salę treningową, sprawdzian moich możliwości i tego, czy moje środki wyrazu są wciąż aktualne. Czy mam porozumienie z publicznością i czy potrafię przekazać to, co chcę. Poza tym to najprostsza i najpiękniejsza forma teatru. Aktor, słowo, widz. No i nie ukrywam, że zawsze wszystkim dyrektorom teatrów, w których grałam, wygodnie było, dzięki moim monodramom, układać repertuar. Jak nikt nie mógł – to ja mogłam. I zapełniałam sale. Tak jest i w Teatrze Polonia. Uwielbiam grać monodramy. Być sam na sam z publicznością. To moje godziny.

Niebawem przyjedzie Pani do Londynu ze spektaklem „Ucho, gardło, nóż”. Jest to adaptacja kontrowersyjnej książki Verdany Rudan, chorwackiej pisarki i dziennikarki, która w mocny, bezkompromisowy sposób pisze o trudnej powojennej rzeczywistości krajów bałkańskich. Dlaczego zdecydowała się Pani na zaadaptowanie tej historii?
– Po pierwsze dlatego, że temat jest niezwykle ważny, wciąż aktualny, zapisany w niebanalny sposób, nowocześnie i bezpruderyjnie. Poza tym jest to wspaniały materiał na rolę, na bolesny portret współczesnej kobiety. I jeszcze jedno – tak rzadko się zdarza, że bohaterka którą gram, nie jest głupsza, czy bardziej naiwna ode mnie. Tonka nie jest ani głupsza, ani bardziej naiwna. Imponuje mi za każdym razem, kiedy mówię ten tekst.

Czytając recenzje tej sztuki zauważyłem, że niemal w każdej występuje to samo słowo: „porażająca”. Krytycy podkreślają, że to przedstawienie nie dla każdego, że wielu widzów jest zbulwersowanych mocnym słownictwem, że wielu opuści wręcz widownię. Czy tak jest faktycznie?
– Czasem zdarza się, że ktoś wychodzi, ale w pierwszych piętnastu minutach – kiedy puszczają nerwy. Ci, którzy przetrzymają początek – zostają do końca. Poza tym widzowie wybaczają mi wszystko, bo od początku czują, że opowiadam historię, która pokazana inaczej, byłaby trudna do wysłuchania. Rozumieją, że i brutalność, i wulgarny żart służą innej sprawie.

Często ze swoimi przedstawieniem występuje Pani w innych miastach, nierzadko i poza granicami Polski. Widz w Warszawie ma ogromny wybór; w mniejszych miastach sytuacja jest zgoła odmienna. Złośliwi twierdzą, że na wyjazdach niektórzy aktorzy grają „na pół gwizdka”, bo publiczność jest mniej wyrobiona, mniej wymagająca. Jak Pani reaguje na takie stwierdzenia?
– Przekonałam się wielokrotnie, że prawdziwą elitę często spotyka się na tzw. prowincji. Nigdy nie zapomnę np. spotkania z publicznością w Cieszynie, gdzie okazało się, że oglądała mnie podczas spektaklu elita intelektualna kraju, ludzie o niezwykle wyrafinowanym guście, szerokiej wiedzy, absolwenci światowych uczelni. I tak jest wszędzie. Do teatru naprawdę przychodzi elita, a ludzi wspaniałych jest w Polsce bardzo wielu i są oni rozproszeni.

Sformułowanie „Janda bez sceny” brzmi jak oksymoron. Czy zastanawia się Pani czasem, jak wyglądałoby Pani życie bez teatru, bez kina?
– Nie mam szans (śmiech). Ale myślałam o tym, żeby kupić dom we Włoszech i tam spędzać większą część roku – te przykre miesiące jesienne i zimowe. Szczególnie że dość dużo piszę. Ale nie udało mi się. A teraz – odkąd jest teatr – jest to absolutnie niemożliwe. Co więcej – przydałyby nam się jeszcze ze dwie sceny. Mamy tak bogaty repertuar, że na dwóch małych scenach brakuje i godzin, i dni, żeby go grać.

Rozmawiał: Sławomir Fiedkiewicz
Fot.: Robert Jaworski

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 23781
Tak

19801
83%
Nie

3980
17%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |nagrobek granitowy wodzisław | nitonakrętki nierdzewne | opieka osób starszych Radlin | Diagnostyka poronień | wykrawarki rewolwerowe
prawnik Radlin | odnowienie uprawnień spawaczy | okna Rybnik | badania do pozwolenia na broń Radlin | analiza sylwetki śląsk