KIM JESTEŚMY REDAKCJA MARKETING DYSTRYBUCJA OGŁOSZENIA LISTY DO REDAKCJI KONTAKT 07 maj 2021
E-WYDANIE
OGNISKO POLSKIE
* OGNISKO NASZE TO WIĘCEJ NIŻ KLUB…
* DAJMY SZANSĘ OGNISKU
* BITWA O OGNISKO
* FROM VICTORIOUS OGNISKO BACK TO…
PUBLICYSTYKA
REPORTAŻ
LUDZIE I MIEJSCA
TAKIE CZASY
CZAS PRZESZŁY
CZAS TO PIENIĄDZ
DRUGI BRZEG
CZAS NA WYSPIE
AKTUALNOŚCI
ARTFUL FACE
PAN ZENOBIUSZ
REWERS
FAWLEY COURT
DOBRE, BO POLSKIE
SYLWETKI
LONDYN W SUBIEKTYWIE
OPOWIADANIA LONDYŃSKIE
ROZMOWA
KULTURA
RECENZJA
SYLWETKI
ROZMOWA
CO SIĘ DZIEJE
FELIETONY
KRYSTYNA CYWIŃSKA
ANDRZEJ LICHOTA
WACŁAW LEWANDOWSKI
GRZEGORZ MAŁKIEWICZ
V.VALDI
PODRÓŻE
PO LONDYNIE
PO WYSPIE
POLSKIE DROGI
PO ŚWIECIE
W CZASIE I PRZESTRZENI
CZAS NA RELAKS
ZDROWIE POLECAMY
MANIA GOTOWANIA
KRZYŻÓWKA
KRONIKA ABSURDU
NA KOŃCU JĘZYKA
TO I OWO
ARTERIA
ARTYŚCI
GALERIA
EWA OBROCHTA
BASIA LAUTMAN
BEATA KOZŁOWSKA
WOJCIECH SOBCZYŃSKI
RYSZARD SZYDŁO
PAWEŁ KORDACZKA
MARIA KALETA
MAREK BORYSEWICZ
KRZYSZTOF MALSKI
KONRAD GRABOWSKI
JUSTYNA KABAŁA
IWONA ZAJĄC
ELZBIETA PIEKACZ
ELZBIETA CHOJAK
ELA CIECIERSKA
CAROLINA KHOURI
ANIA PIENIĄŻEK
AGNIESZKA KOWAL
A.HANDZEL-KORDACZKA
ANDRZEJ KRAUZE
ANDRZEJ LICHOTA
DAMIAN CHROBAK
GRZEGORZ LEPIARZ
SŁAWEK BLATTON
ANDRZEJ MARIA BORKOWSKI
PAWEŁ WĄSEK
MARCIN DUDEK
JOANNA SZWEJ-HAWKIN
DANUTA SOŁOWIEJ
TOMASZ STANDO
AGNIESZKA STANDO
OLGA SIEŃKO
FOTOREPORTAŻ
AGATA HAMILTON
JOANNA CIECHANOWSKA




Proces o zniesławienie Serafin v. Malkiewicz
2021.04.07 /
TAGI:
Share |
Trzecia runda procesu o zniesławienie wytoczona „Nowemu Czasowi” przez Jana Serafina za opublikowanie w październiku 2015 artykułu „Bankructwo nie musi być bolesne” odbyła się w brytyjskim Sądzie Najwyższym 3 czerwc 2020 roku. W wydanym wyroku orzeczono, że brytyjski system sprawiedliwoci zawiódł obydwie strony i skierowano sprawę do ponownego rozpatrzenia w sądzie najniższej instancji, czyli w tym przypadku w High Court w Londynie.

Proces w pierwszej instancji „Nowy Czas”, jego redaktor i wydawca wygrali w HIGH COURT. Jan Serafin odwołał się do Sądu Apelacyjnego z zarzutem o niesprawiedliwe potraktowanie go, osoby samoreprezentującej się, podczas procesu w High Court przez sędziego Roberta Jaya (wybitnego specjalisty od prawa medialnego). Wystąpił też o podważenie zasadności obrony publikacji artykułu w interesie publicznym, a także zasadności wyroku dotyczącego pomówienia o czerpaniu korzyści materialnych z prowadzenia baru w Jazz Cafe POSK. COURT OF APPEAL , mimo iż uznał proces za „unfair”, nie zarządził ponownej rozprawy, a jedynie wydał postanowienie o zasądzeniu wysokości odszkodowania w relacji do kilku pomówień, których nie udało się pozwanym obronić. „Nowy Czas”, jego redaktor i wydawca odwołali się do Sądu Najwyższego, który podtrzymał wyrok Sądu Apelacyjnego dotyczący niewłaściwego potraktowania powoda przez sędziego Roberta Jaya, uznał natomiast, że Sąd Apelacyjny niemiał racji odności interpretacji linii obrony w interesie publicznym.

Jan Serafin podczas procesu w High Court bronił się sam, choć był wspierany poza salą sądową („behind the scenes”) przez prawników z kancelarii Simon Burn Solicitors, a na sali sądowej towarzyszyła mu osoba zwana w języku prawniczym McKeznie Friend, której pomoc polega na wsparciu osoby samoreprezentującej się i robieniu podczas rozprawy notatek. Wcześniej reprezentowany był kolejno przez Jana Marca z kancelarii EMW, Simon Burn Solicitors, a także adwokat Aleksandrę Marzec, która przygotowała pozew, potem zniknęła z pola działania, po czym znów, razem z Simon Burn Solicitors, pojawiła się na etapie przygotowań do rozprawy w Sądzie Apelacyjnym, a później w Sądzie Najwyższym i w obu instancjach występowała w jego obronie.

Według orzekających obu instancji sędzia Robert Jay używał wobec powoda języka niepohamowanego, niestosownego, a czasami obraźliwego („immoderate, ill-tempered and at times offensive”). Zbyt często interweniował podczas przesłuchania świadków, skierował na sprawę i samego powoda falę wrogości („barrage of hostage”). Jednakże, zgodnie z literą wyroku Supreme Court, sędzia Jay nie był stronniczy, a przygotowany przez niego wyrok jest dokumentem znakomitym („remarkable document”), misternie skonstruowanym („intricately constructed”) i pięknie napisanym („beautifully written”). W tej kwestii sędziowie najwyższej instancji nie mieli zastrzeżeń. Ich zastrzeżenia wzbudziło natomiast to, w jaki sposób sędzia Robert Jay doszedł do przedstawionych w wyroku wniosków.

Sędzia Robert Jay nie miał możliwości odniesienia się do postawionych mu zarzutów, gdyż Sąd Najwyższy uznał, że nie jest to konieczne w przypadku istnienia pełnego transkryptu z rozprawy. Podkreślono co prawda, że transkrypt pozwala jedynie na analizę tego, co zapisane (bez możliwości oceny bezpośrednich reakcji mimicznych, gestykulacji czy tonacji głosu zarówno sędziego, jak i powoda). Zapisane słowa, jakich używał sędzia Jay wystarczyły, by rozprawę w High Court uznać za niesprawiedliwą („unfair”).

Lord Wilson, który ogłosił wyrok SUPREME COURT JUDGMENT w imieniu czterech pozostałych sędziów, podkreślił, że logiczną konsekwencją takiego ustalenia jest skierowanie sprawy do ponownego procesu w sądzie pierwszej instancji.

Sędziowie Sądu Najwyższego nie podtrzymali natomiast wyroku Sądu Apelacyjnego, który uznał, że artykuł „Nowego Czasu” nie był opublikowany w interesie publicznym. Orzekli, że linia obrony na podstawie interesu publicznego jest uzasadniona, jeśli pozwany kierował się słusznym przeświadczeniem, że opublikowanie artykułu leżało w interesie publicznym. Sąd Najwyższy uznał też, że zwyczaj proszenia podmiotu artykułu o komentarz przed publikacją nie musi być uważany jako warunek konieczny („requirement”). Aspekty linii obrony w interesie publicznym w ponownym procesie mają być rozstrzygnięte w świetle ustaleń Sądu Najwyższego, a nie decyzji Sądu Apelacyjnego.

„Wymiar sprawiedliwości zawiódł obydwie strony” – czytamy w wyroku – za co odpowiada zarówno sędzia Robert Jay, jak i trzech sędziów Sądu Apelacyjnego.

W Sądzie Najwyższym „Nowy Czas” reprezentował David Price QC, Anthony Metzer QC, i dr Anton van Dallen, natomiast Jana Serafina Adrienne Page QC, oraz Alexandra Marzec.

Opublikowany przez „Nowy Czas” artykuł „Bankructwo nie musi być bolesne” rzucał światło na aktywność Jana Serafina, znanego w polskim środowisku działacza społecznego, budowlańca, hydraulika, dyrektora hurtowni polskiej żywności, która po dwóch latach zamknęła działalność pozbawiając wielu udziałowców zainwestowanych funduszy, m.in. dwóch kobiet, z którymi miał w tym samym czasie romans. Po roku bankructwa Insolvency Service narzucił Janowi Serafinowi pięcioletni Bankrupcy Restriction Order, gdyż – jak uznano – pozbywając się £123.743 działał na szkodę swoich wierzycieli. Impulsem do opublikowania artykułu była działalność Jana Serafina w domu opieki Kolbe House w Londynie, gdzie został zatrudniony jako osoba odpowiedzialna za drobne naprawy.

Według powoda w artykule znalazło się 13 zniesławiających go pomówień, w tym m.in., że nadużył swojej pozycji jako przewodniczący Komisji Domu odpowiedzialnej za remonty POSK-u i czerpał z tego korzyści finansowe, jak również ze sprzedaży alkoholu w Jazz Café POSK, gdzie jako wolontariusz prowadził bar, a w domu opieki Kolbe House zapewniał sobie zlecenia na kosztowne i niepotrzebne remonty. Sędzia Jay w swoim wyroku uznał, że osiem z trzynastu zarzutów udało się pozwanym obronić jako prawdziwe, a nawet gdyby się to nie udało, nie zasądziłby żadnego odszkodowania, gdyż artykuł opublikowany w interesie publicznym powinien ujrzeć światło dzienne („was crying to be written”), a reputacja powoda jeszcze przed opublikowaniem artykułu była doszczętnie zrujnowana.


JAN SERAFIN WYGRYWA W SĄDZIE APELACYJNYM
Sprawa trafia do Sądu Najwyższego

W maju 2019 r. Jan Serafin wygrał apelację i odszkodowanie za zniesławiający go artykuł zamieszczony w „Nowym Czasie” autorstwa redaktora naczelnego Grzegorza Małkiewicza. Sąd Apelacyjny jednogłośnie opowiedział się za Janem Serafinem po rozprawie w Royal Courts of Justice w Londynie.

Artykuł zatytułowany „Bankructwo nie musi być bolesne” został opublikowany w „Nowym Czasie” w październiku 2015 r. Postawione w nim były poważne zarzuty dotyczące działalności charytatywnej Jana Serafina w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym (POSK), jego interesów związanych z importerem żywności (Polfood) oraz zarzuty dotyczące jego pracy w Kolbe House.

Jan Serafin wytoczył proces osobom odpowiedzialnym za zniesławienie: Grzegorzowi Małkiewiczowi (redaktor naczelny „Nowego Czasu”), Czas Publishers Limited (wydawcy gazety) oraz Teresie Bazarnik-Małkiewicz (dyrektorowi firmy). Wszyscy przyjęli odpowiedzialność za artykuł, ale bronili go powołując się na interes publiczny i na prawdziwość przedstawionych faktów.

Sędzia Jay, w pierwszym procesie w 2017 r., przesłuchiwał świadków ponad tydzień. Sędzia Jay orzekł na korzyść pozwanych. Stwierdził, że niektóre zarzuty były prawdziwe i że cały artykuł można było bronić powołując się na interes publiczny.

Serafin odwołał się od decyzji sędziego Jaya. Sąd Apelacyjny zmienił wyrok i orzekł na korzyść Jana Serafina, uznając wszystkie główne punkty jego odwołania.

Dziennikarstwo pozbawione troski o interes publiczny

Sąd Apelacyjny orzekł, że wbrew ustaleniom sędziego artykuł nie broni interesu publicznego. Chodziło wyłącznie o Jana Serafina osobiście.

Sąd Apelacyjny orzekł, że „Nowy Czas” nie spełnił podstawowego wymogu „uczciwości i odpowiedzialnego dziennikarstwa”, to znaczy wymogu, aby osoba, której historię ma zamiar opowiedzieć, miała szansę przedstawić swoją wersję wydarzeń. Byłby to „naturalny i oczywisty krok”, gdyby artykuł dotyczył zarządzania organizacjami charytatywnymi. Artykuł nie dotyczył wspomnianych organizacji charytatywnych, ale był atakiem skierowanym przeciwko Janowi Serafinowi. Powody, dla których pozwani nie skontaktowali się z Janem Serafinem przed opublikowaniem artykułu, sąd odrzucił jako mało istotne.

Magazyn nie podjął również próby skontaktowania się z kimkolwiek innym, kto mógłby przedstawić stronę Jana Serafina, na przykład z osobami, które pracowały w POSK-u, bądź zajmowały się zarządzaniem Kolbe House.

Sąd Apelacyjny oskarżył również pozwanych o brak standardów dziennikarskich, poniewaź opublikowali zarzuty, wobec których nie mieli podstawy dowodowej.

Podsumowując, Sąd Apelacyjny orzekł, że kroki mające na celu sprawdzenie informacji były po prostu niewystarczające. Sąd Apelacyjny wydał jednoznaczny wyrok: standardy dziennikarstwa pozwanych „wyraźnie pozostawiały wiele do życzenia”. Po długiej i krytycznej analizie dziennikarskich niedociągnięć oskarżonych Sąd Apelacyjny stwierdził, że orzeczenie sędziego Jaya, iż dziennikarstwo to leżało w interesie publicznym, było błędne, podobnie jak zarzuty dotyczące kradzieży z Jazz Cafe POSK.

Jedyny dowód na poparcie tego zarzutu pochodzi od pary żyjącej w stałym związku: Waldermara Węgrzynowskiego i Renaty Cyparskiej. Wiarygodność ich dowodów można łatwo podważyć. Ich zeznania były do siebie nawzajem podobne. Sąd Apelacyjny podkreślił, że nie byli oni niezależnymi świadkami (ze względu na ich długoletni związek). Co więcej, mieli „poważny spór biznesowy” z Serafinem, a zatem „mieli poważny powód, żeby się zemścić”.

Istniały natomiast mocne dowody przemawiające przeciwko zarzutowi kradzieży. Jan Serafin pracował w Jazz Cafe charytatywnie. Nie było dowodów na to, że zginęły jakieś pieniądze. Zarówno Maria Stenzel, księgowa w POSK w tym czasie, jak i dr Leszek Bojanowski, członek komitetu wykonawczego, zeznawali, że nie było dowodów na kradzież lub finansowe nieprawidłowości. Dr Bojanowski uważał Jana Serafina za uczciwego człowieka.

Oczyszczając Jana Serafina z nieuzasadnionego oskarżenia, Sąd Apelacyjny orzekł, że zarzut dotyczący kradzieży z Jazz Cafe, był „nie do utrzymania”, a sędzia Jay „nie miał prawa do wyciągnięcia takiego wniosku dysponując dostępnym materiałem dowodowym”.

Ponieważ zarzut dotyczący kradzieży z klubu jazzowego jest nieprawdziwy, Sąd Apelacyjny orzekł, że Jan Serafin jest uprawniony do właściwej windykacji i odszkodowania za fałszywe zarzuty.

Stronnicze postępowanie sądowe

Sąd Apelacyjny stwierdził również, że proces, któremu przewodniczył sędzia Jay, był zasadniczo niesprawiedliwy wobec Jana Serafina. Jan Serafin na rozprawie nie miał żadnej pomocy prawnej. Sędzia powinien być szczególnie pomocny i wrażliwy na to, aby wymóg bezstronności był przestrzegany. Powinien również uwzględnić trudności językowe pozywającego i inne niesprzyjające okoliczności strony pozbawionej pomocy prawnej.

Zamiast tego na rozprawie sędzia Jay „poważnie przekroczył” granicę neutralności, działając z wrogością i niesprawiedliwie wobec Jana Serafina.

Sąd Apelacyjny przedstawił czternastopunktowy załącznik w swoim wyroku podający przykłady stronniczego zachowania sędziego Jaya podczas procesu. Czytanie transkrypcji pozostawiło „godne pożałowania wrażenie”, a sędzia Jay działał w sposób, który „groził, narzucał się i, szczerze mówiąc, zastraszał”.

Postanowienie Sądu Apelacyjnego po wydaniu wyroku

W następstwie wyroku Sąd Apelacyjny zarządził przeprowadzenie kolejnej rozprawy w celu oceny wysokości szkód poniesionych przez Jana Serafina. Sąd Apelacyjny nakazał również, aby pozwani pokryli koszty odwołania i zwrócili Janowi Serafinowi wszystkie środki pieniężne już im wypłacone.

Sąd Apelacyjny nakazał również opublikowanie streszczenia wyroku.

Dodaj komentarz:
Autor:
Wpisz hasło z obrazka: (małymi literami)


REKLAMA
PODCASTY
...zobacz inne podcasty
ARTERIA
...zobacz archiwum Arterii
REKLAMA
ENGLISH PAGE
...zobacz inne artykuły
ANKIETA
Czy wyjeżdźasz na wakacje do Polski?
liczba głosów: 38789
Tak

29814
77%
Nie

8975
23%
...zobacz archiwum ankiet
WYSZUKIWANE TAGI

Polsport |Registration of dietary supplements | nakrętki nierdzewne | pielęgnacja dłoni gdańsk | ekogroszek Wodzisław | produkcja kontraktowa suplementów diety
kuchnie na wymiar kraków | wkręty nierdzewne | geodeta Rybnik | metoda callana Katowice | stylistka śląsk